O TUSSI po raz ostatni

09.09.05, 20:57
A więc eee od czego by tu zacząć... Może od tego, że moja kariera z TUSSI
zaczęła się jakiś miesiąc od czasu, gdy założyłam sobie neta (czyli krótko
przed rozpoczęciem wakacji 2004). Wyczytałam gdzieś na jakiejś stronie
jakie "cudowne" właściwości ma ten specyfik. Byłam zachwycona. Szukałam po
necie szczegółów o T. Dotarłam na te forum. Jestem z rodzaju ludzi "ten typ
tak ma", czyli muszę spróbować wszystkiego na własnej skórze. Mimo ostrzeżeń
na tym forum, zakupiłam ten magiczny specyfik...
Mój historyczny pierwszy raz zaczął się od dwóch tabletek. Naturalnie taka
dawka nic nie dała. Potem odważyłam się na więcej (3-4 tabsy)+kawa. Byłam
oczarowana Tussi. Nie chciało mi się jeść, wszędzie latałam, no i schudłam w
szybkim tempie. Problemy zaczęły się, gdy musiałam zwiększać dawki. Dzięki T.
mój organizm nie domagał się żarcia. Mogłam nie jeść kilkanaście dni. Tylko,
że po paru dniach takiej "tussipkowej diety" byłam ciągle rozdrażniona, nic
nie chciało mi się robić. W dodatku kręciło się w głowie i czasami robiło
ciemno przed oczami. Byłam obojętna na wszystko co się wokół mnie dzieje,
drażniło mnie towarzystwo ludzi. Liczyło się chudnięcie. To się stało moją
obsesją...
1 września, rok szkolny, trochę trudniej zachować tussipkową dietę. 1 semestr
praktycznie spędziłam na wagarach, bo tchórzyłam chodzić na lekcje
nieprzygotowana. Tak, bo tussi ma tą wadę, że po dłuższym stosowaniu zamiast
kopa pojawia się senność, obojętność... Zawsze należałam do wzorowych
uczennic. Niestety przez tussi stałam się szarym uczniem mojego gimnazjum. W
drugim semestrze powiedziałam STOP. Wzięłam się w garść, poprawiłam wszystkie
oceny. Tussipect brałam rzadko, raczej tylko w weekendy, co zaowocowało
przytyciem 10 kg i czerwonym paskiem na świadectwie.
Kiedy miałam pewność co do sytuacji z ocenami (jakoś tak w maju)znowu
przeszłam na tussipkową dietę. W końcu zbliżają się wakacje - myślałam sobie.
Naiwność...:-/
Nowy rok szkolny, nowa szkoła, nowe otoczenie...Tylko tussipect ten sam. Rano
wstaję o 5, wstawiam wodę na kawę, myję się, łykam 4 tabsy. Po 20 minutach
zaczyna się kołatanie serca, drżenie mięśni, ból w płucach. W południe znowu
4 tabsy, kawa...Staram się dużo pić wody, soków itp. żeby stłumić te bóle. Z
osoby cierpliwej stałam się drażliwą, wybuchową, płaczliwą, agresywną jędzą.
Żyję w samotności, bo wszystkich odtrąciłam - starych, przyjaciół...
Tussipect zabija mnie nie tylko fizycznie, ale i (zwłaszcza)psychicznie. Nie
wiem, czy ktoś zrozumie moje słowa...Tussi zabija moją osobowość. Niszczy
mnie. Po każdym zażyciu T. czuję, że psychicznie umieram...To jest taki
straszny dół...Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jakie to jest męczące. Dziwię
się, że jeszcze ze sobą nie skończyłam. Chyba dlatego, że jestem katoliczką...
Aha, zapomniałam o czymś wspomnieć. Owszem,T. likwiduje głód. Ale jak
przestaje działać...Wtedy lepiej zamknąć lodówkę na cztery spusty. Potrafię
tyle wepchać w siebie żarcia, że nie mam siły chodzić. A myślałam naiwnie, że
dzięki T. skończą się moje problemy z bulimią...
Mam nadzieję, że moja historia przestrzeże zwłaszcza tych, którzy wszystko
wolą wypróbować na własnej skórze. Bądźcie mądrzejsi ode mnie.
    • refflexxxxx666 Re: O TUSSI po raz ostatni 10.09.05, 15:53
      yyy...eee...zatkalo mnie. w tak mlodym wieku doprowadzic sie do tego stanu??!!??
      • authentica Re: O TUSSI po raz ostatni 03.09.06, 23:30
        W tak mlodym wieku doprowadzic sie do tego stanu??!!??

        Starszy organizm by tego po prostu nie wytrzymal.
    • vitaa Re: O TUSSI po raz ostatni 11.09.05, 09:26
      hmm...skąd ja to znam...czytając tego posta zastanawawiałam się czy przypadkiem
      nie ja go napisalam,wszystko dosłownie jest tak jak u mnie...cudowny Tusii :/
    • kaznodziejka Re: O TUSSI po raz ostatni 14.09.05, 23:49
      cudowny tussi?oszalalyscie?!jakis czas temu na pusty zoladek polknelam 5
      tabletek tussi i popilam kubkiem kawy.po pol godzinie zaczelo sie pieklo-raz
      goraco, raz zimno...myslalam ze sie przekrece.biorac to swinstwo mialam nadzieje
      ze bede miala energie na cwiczenia-gdzie tam!co do braku apetytu to faktycznie
      nic nie moglam przelknac ale tylko dlatego ze przez pol dnia chcialo mi sie
      wymiotowac.bo 4 godzinach kulania sie na wszystkie strony(cwiczyc nie moglam bo
      starsznie sie trzeslam)zaczelam wymiotowac samym kwasem.az do wieczora mialam
      tak wysokie tetno, jakbym maraton przebiegla.podsumowujac:stracilam caly dzien
      na bieganiu miedzy lozkiem a lazienka z uczuciem kaca:(nie polecem!
      • forkate Re: O TUSSI po raz ostatni 16.09.05, 23:37
        czy Wy macie na myśli ten syrop tusiipect na gardło?????????????
        • zielona.gumka Re: O TUSSI po raz ostatni 18.09.05, 23:24
          Tak, tussipect, tylko w tabletkach, bo syropu trzebaby za duzo wypic.Chodzi o
          efedryne.
    • calabria_777 Re: O TUSSI po raz ostatni 18.09.05, 12:51
      Witam!

      Mialabym wazne pytanie do autorki tematu TUSSI. Podaje swojego mejla:
      calabria_77@o2.pl
      Prosze o jakis namiar, tj adres mejlowy, bo cos mam problem z wyslaniem mejla z
      tej strony z poczty gazety!
      • ihaaaa4 Re: O TUSSI po raz ostatni 11.07.06, 14:02
        a jest cos podobnego z aptecznej polki co ma lepsze dzialanie? tussi mi nic nie
        daje...
        • sara_87 Re: O TUSSI po raz ostatni 05.09.06, 07:41
          amfetamina :]
          ale to już nie z aptecznej półki
          są leki z pseudoefedryną, ale za przeproszneiem g... warte, bo
          pozbawione "cudownego" efektu dopalacza
    • jot_ka Re: O TUSSI po raz ostatni 07.09.06, 14:02
      > Mam nadzieję, że moja historia przestrzeże zwłaszcza tych, którzy wszystko
      > wolą wypróbować na własnej skórze

      sru tu tu tu klebek drutu
      zaloze sie ze Twoj post tylko zacheci do eksperymentow
Inne wątki na temat:
Pełna wersja