od rana, jedna myśl...

27.09.05, 10:45
od wczoraj postanowiłam walczyć z bulimią i napadami obżarstwa tak naprawdę,
z całych sił. Wczoraj byłam pełna wiary i optymizmu a dzisiaj...gdy tylko
otworzyłam rano oczy dopadła mnie jedna myśl...JEŚĆ! w głowie już ułożyłam
listę co bym kupiła, co bym zjadła, pochłonęła, zżarła...ale powiedziałam NIE!
Pomyślałam sobie jaka to będzie walka skoro już drugiego dnia się poddam??
Walczę, piję mocną kawę, robie mnóstwo rzeczy by tylko nie myśleć o jedzeniu.
a mało tego popołudniu mam zamiar co najmniej godzinę ćwiczyć. a pieniadze
zaoszczędzone na jedzeniu raczej wydam np na solarium :) trzymajcie za mnie
kciuki...i same też się starajcie. chyba wszystkim nam należy się zdrowe
życie a jesteśmy tu po to by się wspierać i wyleczyć. pozdrawiam! napiszę jak
mi idzie, nawet jesli poniosę kolejną klęskę, ale skoro 5 dzień wytrzymuję
bez papierosa (dodatkowo rzuciłam palenie) to bez obżarstwa też mogę chyba
wytrzymać....
    • bohogirl Re: od rana, jedna myśl... 27.09.05, 13:31
      to dobrze ze w koncu podjelas taka decyzje...bede za ciebie kciuki 3mala, mam
      nadzieje, ze uda ci sie z tego wyleczyc... tylko sie nie glodz bo to jeszcze
      bardzioej pogorszy sprawe...
    • awwika Re: od rana, jedna myśl... 27.09.05, 13:39
      forkate, trzymam kciuki za Ciebie. We ,mnie chyba wcaiaz ta mysl tylko
      dojrzewa....szukam w sobie zastepczego srodka, czegos, czemu moglabym poswiecic
      swoje mysli. jakas mala fobia, chocby nie wiem, przesadne dbanie o
      twarz,dłonie, maseczki, pinlingi, copkolwiek, co mogloby byc moim takim malym
      chorym, ale zawsze mniej,konikiem( wiem ze papierosy dla niektorych sa)
      jakos narazie poswiecam sie jednemu:-//////
      fuck
    • gaapa Re: od rana, jedna myśl... 27.09.05, 14:23
      ja tez tak zaczleam myslec sobie w pracy.ze czuje sie juz lepiej i ze moze
      moglabym zrobic to raz.ale potem pomyslalam ze nie chce zaczynac zdrowienia od
      poczatku(to juz dokladnie 12 dzien!)mnie np najbardziej stresuje gotowanie
      jakichs pysznosci.niestety,a moze na szczescie nie mieszkam sama wiec dosc
      czesto musze zreobic cos smacznego do jedzenia.w trakcie gotowania probuje i
      czesto to wyzwala we mnie taka chec najedzenia sie i zwrocenia.ale bedzie
      dobrze.wierze ze mi sie uda i Tobie rowniez.napisz jak Ci poiszlo i czy to
      zrobilas czy nie.mam nadzieje ze nie!!!
    • yoshizane1 Re: od rana, jedna myśl... 27.09.05, 21:13
      hmm podziwiam:) okropnie trzyamam za ciebie kciuki:)nawet nie wiesz jak
      bardzo:) Bo przeciez jesli Tobie sie uda mnie moze kiedys tez?? a teraz zjadłam
      okropnie obfita kolacje i pomimo tego ze skupiamsie na jednym, tak naprawde
      mysle o tym zeby znalesc sie za chwile w lazience i oddac to co w siebie
      wchłonełamm...
      • forkate Re: od rana, jedna myśl... 27.09.05, 23:27
        Zawiodłam Was...i siebie przede wszystkim :( płaczę. nie wiem czy znajdę siły
        by zacząć od nowa. czy ja jeszcze potrafię. Boże, obiecałam sobie i Wam, tak
        bardzo chciałam napisać że się udało...ale się nie udało i co ja mam teraz
        zrobić? znów postanowić sobie że się nie dam? znów tak samo? po raz który z
        kolei? przede mna leży żyletka, na razie tylko kika szram na ręce...spróbuję
        jeszcze bo mimo wszystko wierzę że czeka mnie jeszcze coś dobrego. a najgorsze
        jest to, że siedziałam w parku, piłam kolejne piwo by chociaż na chwilę
        zapomnieć i postanowiłam odejść z tego świata i w momencie gdy rozważąłam moją
        decyzję nie było przy mnie nikogo...jak wielu ludzi było samotnych w takim
        momencie, jak wielu ludzi odważyło się na ten krok a gdbyby był przy nich
        ktokolwiek może by tego nie zrobili, może żyli by nadal. Ja dostałam chyba
        znak, weszłam do domu i miałam naprawdę to zrobić ale powitała mnie w drzwiach
        moja mam a miało jej nie być dzisiaj w domu...nie mogłam tego zrobić gdy ona
        jets obok. muszę jeszcze poczekać. czekam do końca tego tygodnia. jeśli się nie
        uda...żegnajcie. to juz postanowione.ale spróbuję jeszcze raz. dla siebie i dla
        Was żeby może pokazać że można i że Wy też możecie!! ale nawet jeśli mnei się
        nie uda Wam może się udać. nie bierzcie ze mnie przykładu. ja już po prostu nie
        daję rady...i jeszcze ta niekończąca się tęsknota za kimś kto juz dawno i mnie
        zapomniał...:( straszna chwila, przyznać sie do porażki kiedy jeszcze pare
        godzin temu byłam tak pełna wiary i pozytywnych myśli. Przepraszam.....
        • yoshizane1 Re: od rana, jedna myśl... 28.09.05, 08:26
          błagam Cie... nie mama pojecia co powiedziec:(becze razem z Toba bo czuje to co
          Ty:( wiec nie ejstes sama jest nas tu kilkadziesiat.. wiec poprostu pisz kiedy
          jestes sama. boje sie o ciebie.. naprawde:( widze ze czujesz to samo co ja:(dla
          bezpieczenstwa podaje swojego maila pisz jesli tylko bedziesz miala potrzebe,
          ochote albo poprostu bedziesz musiala.. tsunami_ona@wp.pl
          • jenny_j Re: od rana, jedna myśl... 28.09.05, 16:52
            Forkate kochana, przeciez to nie Twoja wina, tylko tej okropnej choroby, pomysl
            ile juz dla niej poswiecilas, i ile przez nia stracilas, ludzi, chwil,
            usmiechow, czy warto jeszcze wiecej przez Nia tracic, tak poprostu sie poddac w
            takim momencie! Ja tez bardzo czesto mam takie mysli, ze juz nic nie ma sensu,
            ze mi sie nie uda wyzdrowiec, ze juz do konca zycia bede tak wegetowac, wiec po
            co zyc w ogole, kiedy kazdy dzien jest nie do zniesienia. Ale nie oddam jej
            tego co jescze najcenniejsze, mimo watpliwej jakosci, niczyjego zycia ona nie
            jest warta, i moi bliscy sobie nie zasluzyli na taki cios,wiem ze to by ich
            wewnetrznie zabilo. pomysl o swojej mamie,prosze.
            • forkate Re: od rana, jedna myśl... 28.09.05, 23:45
              Jenny...dziekuje. swoją śmiercią zabiłabym także moich rodziców, wiem o tym.
              jeszcze powalczę...
        • mige126 Re: od rana, jedna myśl... 12.10.05, 15:47
          Proszę Cię Forkate - nawet nie myśl w ten sposób ! Każdy z nas ma czasem
          wielkiego doła i trzeba cierpliwości by przez to prezjść. Pójście na skróty
          jest wielkim samolubstwem. Pomyśl o tych którzy cierpią więcej od Ciebie -
          pomyśl o trzęsieniach ziemi, tsunami, wojnach, torturach - Ci ludzie mieli
          cierpliwość cierpieć, wielu z nich miało podobne myśli, jednak żyją i nie
          żałują tego ! Pomyśl o swojej Mamie, jaką ogromną krzywdę byś Jej wyrządziła.
          Tyle lat swojego życia Ci oddała by Cię wychować. Ja sam miałem kiedyś myśli
          samobójcze, jednak w końcu kiedyś nadeszły lepsze czasy i BARDZO SIĘ CIESZĘ że
          wtedy nie popełniłem tego niodwracalnego błędu ! TRZYMAJ SIĘ - wytrzymaj proszę
          cieprienie psychiczne - pomyśl o czymś innym, rozwiej złe myśli !
          • miska1251 Re: od rana, jedna myśl... 12.10.05, 16:18
            Nie możesz uciekać w ten sposób,poprzez samobójstwo-nie tędy droga.Tym
            zabiłabyś nie tylko siebie,ale swoich rodziców,którzy napewno b.cię
            kochają.Ciebie by już nie było,ale twoi najbliźsi musieliby z tym żyć całe
            życie.Nigdy nie rób im tego.Też miałam nie raz chwile załamania i kiedyś jak
            szłam spać,to nie chciałam obudzić sie następnego dnia,ale to minęło,a teraz
            widze,że życie jest piękne.Podczas choroby byłam samotna i nie
            kochana,straciłam kogoś na kim mi b.zależało i kogo potrzebowałam,ale nie
            zrobiłam tego.Wzięłam sie w garść i stanęłam na "równe nogi"i po wielu
            nieudanych próbach walki z bulimią wkońcu osągnęłam swój cel.Teraz czuje,że
            żyje normalnie i nie zależy mi wcale na tym,że tu czy tam mam za dużo.
            Pozdrawiam!!
            • forkate Re: od rana, jedna myśl... 12.10.05, 21:47
              Nie wiem jak mam wam wszystkim dziękować...jedyne co mogę zrobić to uśmiechnąć
              się do Was i powiedzieć, że walczę i od kilku dni jest we mnie jakaś siła,
              wielki optymizm i wola zycia. i znajomi mówią, że to widać, że się chyba
              zakochałam. niestety jeszcze nie ale na razie jest dobrze. mam w sobie wiele
              wiary. wiem, że niewarto tak łatwo rezygnować z życia. na pewno niesie dla mnie
              jeszcze wiele pozytywnych niespodzianek i kiedyś wszystko się ułoży :) dzieki
              wielkie!!! pozdrawiam!
Pełna wersja