walcze o każdy dzień

13.11.05, 21:07
już 3 tyg nie rzygam...nie wpycham tych ohydnych paluchów w gardło. Świetne
uczucie, ale czy dam rade? Wczoraj miałam dzień totalnego obżarstwa, ale nie
zwymiotowałam ufff...a boje się, że kiedyś nie wytrzymam. A tak ogólnie to
mam 15 lat i 1,5 roku choruje na anoreksje bulimiczną:( mierze 1,65 i waże 52
kg.Ciągle uważam, że jestem za gruba, ale staram się normalnie jeść Miesiąc
temu powiedziałam o wszystkim mamie. Była w totalnym szoku, ale zabrała mnie
do psychologa i psychiatry. Biore jakieś leki antydepresyjne. Uważam, że
każda z was powinna powiedzieć o swoim problemie zaufanej osobie, poniewż to
jest pierwszy krok do zwalczenia tej cholery, a im szybciej tym lepiej.
Szkoda życia na chorowanie. Początki są trudne, ale trzeba się przełamać i
pokonać swoje problemy w zdrowy sposób. Jak powiedziałam o swojej chorobie
przyjaciółce to mnie olała i to mnie zraziło, ale wiem, że zdrowa osoba nigdy
nie zrozumioe żadnej z nas. Dzieki temu forum zrozumiałam, że nie tylko ja
cierpie i przestałam zachowywać się w sposób no trochę egoistyczny. Ściskam
Was wszystkie i życze zdrowia...
    • magdalena7777 Re: walcze o każdy dzień 14.11.05, 00:08
      Trzymaj się mocno i nie poddawaj się, i przedewszyskim postaraj się jeść
      normalnie i nie zwracać treści pokarmowej..dobrze że jesteś w stanie przyznać
      się do choroby, ja nawet gdy byłam w stanie totalnego wyniszczenia nie
      potrafiłam tego zrobić(choć byłam świadoma że mam anę). ważne jest to by
      zakceptować siebie, zrozumiałam to dopiero niedawno jakieś dwa tygodnie temu,
      choć od jakichś dwóch lat moja waga nie spada poniżej 55kg i właściwie przez
      ten okres już nie byłam anorektyczką(choć miałam problemy zjedzeniem).
      Akceptacja przyszła nagle i niespodziewanie, coś na wzór duchowego olśnienia,
      poczułam że po prostu fajnie jest być mną i że czuję się w swoim ciele jak w
      domu, że jest częścią mnie, częścią, którą kocham bezwarunkową miłością, i po
      prostu z dnia na dzień przestałam myśleć o kaloriach,jedzeniu, odchudzaniu
      (wreszcie jem kiedy czuję głód, nie liczę kalorii, nie objadam się, nie boję
      sie że ona powróci:)). Życzę powodzenia i trzymam kciuki!
      aha i znajdz jakąś dobrą motywację do wyjścia z choroby(ja przytyłam bo miałam
      problemy z pracą nerek i bałam się że wkońcu zupełnie przestaną funkcjonować i
      wtedy zemrę...lepsza taka motywacja niż żadna)
      • linday Re: walcze o każdy dzień 14.11.05, 07:29
        dzieki. takie slowa dodaja otuchy. tez staram sie pokochac siebie taka jaka
        jestem, ale sa chwile kiedy mam ochote zniknac. na szczescie przechodzi mi
        to:))) ja przestalam wymiotowac po tym jak cos zlego sie z moim serduchem
        dzialo i to mnie motywuje zeby przestac:)) mam nadzieje ze ten koszmar skonczy
        sie juz rza na zawsze...
    • maluch125 Re: walcze o każdy dzień 14.11.05, 13:38
      cześć-ja też walczę o każdy dzień,codziennie na nowo.żeby jeść normalnie i
      normalnie żyć.Choruje już 15 lat i czasami mi się wydaje że nigdy mi się nie
      uda.jestem właśnie po 6 miesięcznym leczeniu, i dalsze leczenie przedemną ale
      nie chce całe życie poświęcić objadaniu się albo głodzeniu ( sama wiesz
      najlepiej)bo jest wiele innych rzeczy do zrobienia .Z bulimi bardzo ciężko
      wyjść ale się da -znam takie dlatego nie poddaje się i codziennie walczę. Nie
      jesteś sama i trzymam za Ciebie kciuki
      polecam ośrodek w Krakowie ul Lenartowicza samemu się nie da a tam pracują
      naprawdę cudowni lekarze -pozdrawiam
      • linday Re: walcze o każdy dzień 14.11.05, 13:53
        to swietnie ze takze dajecie rade. czasem jest trudno ale najwazniejsze to
        nigdy sie nie poddawac. trzymam za was takze kciuki :)))))
Pełna wersja