szpital w Łodzi?

19.01.06, 08:14
W którym z łódzkich szpitali zajmuja sie leczeniem bulimii?

Czy jet mozliwosc by dostac sie na leczenie bez wizyty u lekarza 1 kontaktu?
    • mori_on Re: szpital w Łodzi? 19.01.06, 09:12
      pewnie i tak sie nie odwaze na leczenie
      • kwiatuszek999 Re: szpital w Łodzi? 19.01.06, 12:19
        po pierwsze w szpitalu i tak sie nie wyleczysz, bo zdrowienie powinno
        nastepowac w tym srodowisku w ktorym zachorowalismy i w ktorym przebywamy na
        codzien, a nie w zamknieciu
        • annula1 Re: szpital w Łodzi? 21.01.06, 20:33
          zastanowiła mnie twoja odpowiedz. ja nie wybrazam sobie abym mogła wyleczyc sie
          w domowym srodowisku. w miejscu ktore nie zmienia sie, ciagle tylko pogarszaja
          sie relacje miedzy mna a rodzina.
          za kazdym razem gdy tu wracam , tylko gdy przekrocze prog, czasami jeszcze nie
          wiem ...ale juz jestem 'skazana'. ta sytuacja przerosła mnie juz dawno.
          To co powiedziłas jest okrutne ...ale chyba jest w tym troche prawdy. tylko czy
          potrafisz powiedziec ze -na dłuzsza mete- to sie moze udac?
          • kwiatuszek999 Re: szpital w Łodzi? 22.01.06, 10:47
            srodowisko wokól Ciebie sie nie zmieni, zmienic musisz sie TY, nie chodzi nawet
            o to, ze musimy "zdrowiec" w domu, bo np ja juz nie mieszkam z rodzina i widze
            znaczaca poprawe, ale chpdzi o to by zdrowiec w normalnym codziennym
            srodowisku, a nie miejscu w ktorym zamknietych jest kilkanascie osob z
            problemami. przeciez niewidomy nie poprowadzi niewidomego, prawda?
    • adamis16 Re: szpital w Łodzi? 25.01.06, 18:58
      Cześć! Leczeniem bulumi i innych zaburzeń jedzenia zajmuje się w Łodzi szpital
      na Czechosłowackiej. Myślę, że powinnaś skorzystać z pomocy specjalistów. Ale
      nie obejdzie się bez wizyty u lekarza 1 kontaktu. Odwagi. Wiem coś o tym, jak
      trudni wychodzi się z tej choroby, chociaż przeżyłam to 20 lat temu. Życzę
      powodzenia i zwycięstwa w tej walce.
Pełna wersja