Dzień niewiadoma...nie lubię

04.02.06, 09:01
Generalnie nie wiem jak będzie wyglądał nasz kolejny dzień,ale mi chodzi o tak
przyziemną sprawę jak jedzenie.
Każdego dnia wiem co bede jesc ,jak i ogólnie .Sama robie sobie zakupy i
nawet jogurty kupuje z datami ważności takimi ,aby wszystko było rozplanowane .
A dzis jest taki dzień ,ze nie wiem co bedzie-i to mnie wewnętrznie baardzo
rozdrażnia .Nie wiem o której wróce ,czy pojade do znajomych czy nie .I mam w
sobie tą falę niepokoju:-/


Macie tez takie coś?
Ana- i Jej perfekcjonizm....gdy się zakłuci od razu wewnętrzne zamieszanie.
Udanego dnia :*
    • amano_ai Re: Dzień niewiadoma...nie lubię 04.02.06, 09:36
      mam dokladnie tak samo.wszystko z zegarkiem w reku:)jem tylko o ustalonych
      porach i tylko to co sobie dokladnie wyznaczylam i policzylam kalorycznie. a
      czasem caly plan leci na leb na szyje...i wtedy robi sie nieciekawie:p
      zastanawiam sie tylko czy cale moje zycie bedzie tak wygladalo?jak bedzie za 5
      lat?czy dalej bede ukladac plan dnia pod kątem jedzenia i dostosowywac sie do
      jedzenia?do konca zycia mam przeliczac kalorie i nonstop w glowie ukladac
      jadlospis?nie chce tak zyc a jednoczesnie bez teg zyc nie umiem. ech zycie...:-D
      • madelaine.k Re: Dzień niewiadoma...nie lubię 04.02.06, 12:32
        Bo tak się nie da zyć. Któregoś dnia wszystko wymknie się spod kontroli. Nie
        będziesz wiedziała co masz zrobić, czego chcesz, czy masz jakiś cel i tak samo
        z jedzeniem - zaczniesz jeść wszystko naraz i potem narasta poczucie winy i ...
        kierunek toaleta. Nie warto żyć z kalendarzem w ręku- mieć wszystko policzone i
        poukładane. Co do dnia, godziny, minuty... To prowadzi do nikąd. Ale Wy jeszcze
        tego nie wiecie. Ja to poznałam i poznaję do dziś. Jeśli macie jeszcze tyle
        siły i samozaparcia to odbiegajcie od swoich planów , wsłuchejcie się w orgnizm
        i dajcie mu to, o co prosi. Bo w przeciwnym razie.... tak jak ja będziecie...
        walczyć z pragnieniem.
        • megris Re: Dzień niewiadoma...nie lubię 04.02.06, 14:01
          Madelain wiem,ze takie restrykcje nie prowadzą do niczego .A organizm czasem
          chce sie buntować.
          Jednak oby scenariusz z tzw.napadami nigdy sie nie iścił bo to wprowadzi jeszcze
          gorszy zamęt i u mnie to juz chyba PANIKE!!!
          Obbby nigdy!


          Pozdrawiam ciepło
      • megris Re: Dzień niewiadoma...nie lubię 04.02.06, 13:59
        Amano dokładnie tezsie nad tym zastanawiam.Mimo ,ze choruje na Ane juz kilka lat
        to choroba przebiegała roznie-po wyjsciach ze szpitali czasem mniej
        restrykcyjnie planowałam to wszystko ,ale teraz znow zegar chodzi wg.ścisłych zasad.
        Jak długo mozna tak zyc?
        Wszystko dostosowane --a gdzie spontaniczne spotkania z ludźmi ,jakies wyjazdy
        czy wakacyjne wypady:-/
        • amano_ai Re: Dzień niewiadoma...nie lubię 04.02.06, 15:37
          tysiac razy jush slyszalam ze nalezy sie wsluchac w swoj organizm...ale jak?nie
          mam pojecia co mowi do mnie moj organizm, nie wiem kiedy jestem naprawde
          glodna, nie odrozniam uczucia glodu od zachcianki, po prostu jem to co sobie
          wyznaczylam i nawet nie wiem czy mi to smakuje...wyjazdy ze znajomymi odpadaja
          bo w jaki sposob na jakims wyjezdzie zwaze jedzeni, policze kalorie, nie mowiac
          jush o regularnych porach i niejedzeniu po godz 19.restauracje wogole nie
          wchodza w gre.do d... takie zycie ale nie umiem z tym skonczyc.mam ane
          bulimiczna i chociaz nie wymiotuje juz 2 tygodnie to wiem ze kazda najmniejsza
          zmiana w planie dnia moze spowodowac napad, chociaz na razie jestem na etapie
          wstretu do jedzenia i zmuszania sie do niego.a waga znowu leci w dol.masakra.
          • rojew84 Re: Dzień niewiadoma...nie lubię 04.02.06, 20:13
            dziewczyny!Mam identycznie!To niesamowite,myslałam ze to tylko ze mnie taka
            dziwaczka.Gdy ludzie widza jak regularnie i zdrowo jem to watpia w anoreksje,A
            ja nie opuszczam zadnego zaplanowanego posiłku.Odmierzam dokladnie ilosci
            jedzenia.Kazde wyjscie musze miec zaplanowane.Męka!!

            ja chyba moglabym wschłuchac sie w swoj organizm ale nie ufam mu.
          • rojew84 Re: Dzień niewiadoma...nie lubię 04.02.06, 20:14
            megris!Jak przebiegł ten niewiadomy dzień?
            • megris Re: Dzień niewiadoma...nie lubię 05.02.06, 08:54
              Rojew a nawet powiem,że całkiekiem fajnie:-)
              Udało mi się poukładac nieco zmodyfikowany plan dnia czytaj -jedzenia.
              Dziś tez wg.ustalenia wczorajszego udało mi się wstać o 6:-)Jak na dzień wolny
              to może wcześnie...ale coż nikt nie mówi,ze zycie z Ana to łatwa przygoda.
              P.S---i dlatego tym bardziej dziwie sie Mlodym Dziewczyną piszącym na blogach
              ,ze pragną Any---coz za brak świadomosci jak wygląda to w praktyce.


              megris.blog.onet.pl --->a tu jestem ja...
    • angel182 Re: Dzień niewiadoma...nie lubię 05.02.06, 10:13
      znam to. ciagle planowanie, to na obiad, to na kolacje, a wieczorem nie moge
      doczekac sie zaplanowanego wczesniej sniadania. Plany, zakupy, okreslone
      godziny, jak cos nie wyszlo to atak na lodowke bo i tak zawalilam:/
      • rojew84 Re: Dzień niewiadoma...nie lubię 05.02.06, 11:21
        to może wymyślimy jak to wszystko zmienić?
        Pytanie nr 1: dlaczego jest nam potrzebny taki rezim?
        Moje typy:
        -strach przed spontanicznością?(ale dlaczego?)
        -potrzeba kontrolowania siebie(wynika z nieufnosci do samej siebie)
        - gdy planujemy - wiemy ile zjemy,jak i w ogóle nic nie zaskoczy
        -zajmowanie sie zakupami produktow,gotowaniem,przyrządzaniem itp. odgania nasze
        mysli od czegos innego.Od czego?zastepuje coś w główkach,coś może z czym nie
        mozemy sobie poradzić?
        • megris Re: Dzień niewiadoma...nie lubię 05.02.06, 13:54
          Rojew nonoonono mówisz ,ze zaczynamy psychologiczną analizę;-)
          O.K---ja jak najbardziej jestem chętna :-]
          Napewno obrałaś dobry trop ...bo to wszystko ma coś zastępować.Nieświadomie
          takie układanie daje poczucie panowania i bycia perfekt .
          P.S-właśnie wróciłam z zakupów----samo przechadzanie wśród półek sklepowych
          pełnych jedzenia tez ma jakieś zadanie w mechanizmie ED -bo ja to mogę robic
          namiętnie.
          Rojew jedziemy dalej....
          kombinuj i posyłaj dalsze propozycje co do działania i przyczynowości Any ...
          Razem moze coś wykombinujemy---a później Nobel :D:D:D




          Pozdrawiam i lecę na kawke ...
          • amano_ai zakupy...;p 05.02.06, 17:52
            zgadzam sie ze te wszystkie bezsensowne rzeczy ktore czynie moga sluzyc temu by
            zagluszyc jakies mysli, wypelnic jakas pustke, a odkrycie co tak naprawde
            chcemy zatuszowac lub wypelnic przez chorobe, to pierwszy krok do wyleczenia-
            przynajniej tak mi mowila pani psychiatra.trzeba zdac sobie sprawe przed czym
            ak naprawde uciekamy w bulimie i anoreksje.
            megris, ja tesh uwielbia zakupy, kilka razy w tygodniu robie nalot na jakies
            tesco czy inny geant i...przez kilka godzin jestem w swoim zywiole, czytam
            etykietki, ogladam polki ze slodyczami, jogurckami i innymi pysznosciami,
            przeliczam w kalkulatorze na komorce ile to czy tamto ma kalorii w 147gramowym
            opakowaniu...a konczy sie przy kasie z torebka mrozonych warzywek z horteksu i
            serkiem czekoladowym bakuś-125 kalorii..pozdrawiam:-*
            • rojew84 Re: zakupy...;p 05.02.06, 19:06
              no dobra:to o czym nie chcemy myśleć?
              Może o tym,ze w zyciu trzeba sobie radzić a jest cięzko.O tym,ze jestesmy sami
              i trzeba sie wziać za swoje zycie.Ze trzeba istnieć swiadomie a to wiaze sie
              czesto z wysiłkiiem.Zycie to nie nasz maly swiat,gdzie mozna sie zamknac.To tez
              inni ludzie,sytuacje i chwile ktorych czasem nie chcemy.Ale aktywnosc zyciowa
              wiele daje.I warto byc mocnym i silnym i angazowac sie prawdziwie w bycie.

              www.forum.glodne.pl
              • chevrefeuille Re: zakupy...;p 07.02.06, 14:19
                wiecie co?ja lubie gdy cos sie dzieje.lubie gdy jest cos
                niezaplanowanego.oczywiscie jesli to jest pozytywne.ale zawsze wstaje o tej
                samej porze.robie te same rzeczy w tej same kolejnosci.mechanicznie.nie
                zastanawiam sie nad tym.no i oczywisci po powrocie ze szkoly wycieczka do
                sklepu i objadam sie.a wiecie co kazala mi zrobic psycholog?mam to wszystko
                zmienic.wstac albo wczesniej albo pozniej.jesli najpierw zakladam lewa
                skarpetke to mam zaczac od prawej.jesli chodze w spodniach to nosic
                spodnice.jesli najpierw wkladam lewa reke do kieszeni plaszcza to zaczac od
                prawej.itd.wydalo mi sie to smieszne.ale to jest nawet fajne.i duzo mozna przez
                to zrozumiec.pokazuje ,ze jednak mozna cos zmienic.niby cos malego ,ale
                jednak.i od czegos trzeba zaczac.pozdrawiam
                • rojew84 Re: zakupy...;p 07.02.06, 22:32
                  no ale właśnie wprowadzenie zmiany to trudność.Jak Ty sie czujesz z
                  tym,ze "odpuszczasz"plan?
                  • chevrefeuille Re: zakupy...;p 09.02.06, 11:24
                    dziwnie gdy w internacie kapie sie nie pod tym prysznicem lub myje sie nie pod
                    tym zlewem,ktory sobie upodobala.to niby nic,a jednak.czlowiek sie strasznie
                    przyzwyczaja.dziwnie gdy ide inna strona chodnika niz zawsze.ale to wszystko
                    jest z drugiej strony ciekawe i to nawet fajna zabawa.pokazuje,ze jenak mozna
                    cos zmienic.troche to jest z jednej strony stresujace,ze cos sie jednak
                    zaburza.ale mozna z tym zyc.ale jeszcze przyzwyczajen z jedzeniem nie moge
                    zmienic... z reszta to wszystko dzieje sie dopiero od tygodnia wiec jesli kogos
                    to bedzie interesowalo to napisze o tym za jakis czas.gdy bede wiedziec wiecej
                    o tej metodzie.pozdrawiam
Pełna wersja