"Normalność jest tym niebem, do którego dążę"

10.04.06, 21:16
Wiek: 22 lata
Choroba: bulimia
Jak długo?: prawie rok (więc mam nadzieje, że jeszcze nie jest za późno)
Zaczęlo się jak zwykle: odchudzanie (ścisła dieta z głodówką na przemian-->
anoreksja (chyba; bo tak chwilami mi się wydawało, że mam wstręt do jedzenia;
przestały mi smakować rzeczy słodkie i tłuste, już nie mówiąc o wyrzutach
sumienia jakie miałam jak zjadłam 0,5 KOSTKI czekolady)-->bulimia. Strasznie
szybko to wszystko się rozwinęło. Bulimia zaczęła się w sumie w czerwcu ale
kwestią kilku tygodni było doprowadzenie się do stanu krytycznego, tzn
powodowania wymiotów kilka razy dziennie. I tak praktycznie do dzisiaj
zostało. Tzn 3 dni temu wzięłam się za siebie i przez dwa dni nie
wymiotowałam. Brzmi to beznadziejnie, ale to dla mnie w sumie jakiś sukces,
bo już dawno nie było tak "dobrze". Dzisiaj miałam mały atak (tzn nie
objadłam się tak jak zwykle) i dalej zamierzam walczyćze ze swoją obsesją, z
głupim nałogiem.... Mam nadzieję, że dam radę. I muszę znaleźć jakiegoś
lekarza, bo na pewno będzie mi wtedy łatwiej. Jak ktoś zna specjalistę od
tych spraw we Wrocławiu (najlepiej bezpłatnie), to bardzo proszę o podanie
namiarów.
    • ishja Re: "Normalność jest tym niebem, do którego dążę" 10.04.06, 22:10
      normalność... zakazany owoc anorektyczek i bulimiczek...
      czasami patrze na ludzi i nie mogę sie nadziwic ze oni są tacy normalni, że nie
      tyją ani chudną ze nie myślą o jedzeniu. Nawet nie mają pojęcia jaka normalnośc
      jest piękna. normalnosć nA DUSZY I CIELE - cel odwieczny
    • daria1990 Re: "Normalność jest tym niebem, do którego dążę" 10.04.06, 22:15
      nienawidze wychodzic z domu...pokazywc sie gdzies....czuje jakby kazdy patrzyl
      sie na mnie i wytykał palcem..."to ta nienormalna"....chciałabym znaleźć
      to "niebo normalnosci"...
      • hopeless2 Re: "Normalność jest tym niebem, do którego dążę" 11.04.06, 21:42
        ja mam takie dni, ze najchetniej nie pokazalabym sie nawet mamie na oczy, ale
        to nieuniknione... ale z drugiej strony wiem ze jak spedzam czas wsrod ludzi to
        jest mi latwiej. I czuje sie troche jak idiotka, bo patrze na ludzi i staram
        sie zachowywac jak oni, bo przeciez oni sa normalni i ja tez taka chce byc.Taka
        jak kiedys... Miec takie "codzienne" problemy. Czasami mam takie wrazenie, ze
        jak zaczne "nasladowac" te "normalnosc",to w koncu sama z siebie zaczne sie tak
        zachowywac, chociaz juz do konca zycia zostanie mi przypieta etykieta z nazwa
        bulimia :(
        • ishja Re: "Normalność jest tym niebem, do którego dążę" 11.04.06, 22:00
          ja też muszę sie cała zebrac w sobie aby wyjść z domu i pokazać innym. sama nie
          mogę sie znieśc i na siebie patrzec i jeszcze skazuje na to innych, którzy nic
          nie rozumieją.
          marze o codziennych problemach Kiedy rozmawiam z kimś o jego zyciu i dobrze nam
          się gada mam ochotę opowiedzieć o swoim. Ale mam wewnętrzny zakaz lepiej nie
          rozmawiac... lepiej nie rozmawiać w ogole. Ta rozmowa jest za ciezka lepiej już
          odejsc...Z pewnościa by i wysłuchała i nawet nie drwiła z ciebie ale nie
          zrozumiała by...Zmowa milczenia trwa... ściana zostaje jest mnie coraz
          mniej ...wśród ludzi....
    • daria1990 Re: "Normalność jest tym niebem, do którego dążę" 11.04.06, 22:37
      nienawidze siebie....mysle bede normalna, zaczne od nowa....chce isc do
      ludzi...uebiram sie patrze w lustro...masakra....dostaje ataków....nienawidze
      siebie jescze bardziej:( i tak w kołko, ostatnio to wogóle pociełam sobie rece
      cale niewiem co sie stalo:(nigdy wczesniej niechcialam tak robic...zastanawiam
      sie czemu...niewiem czy to miala byc "kara"czy moze jak to boli...nieboli
      dusza...niepamietam o ciele...niewiem:( ale teraz to jzu w ogóle niemoge na
      siebie patrzec...czuje sie jak wariatka...chcialabym byc taka jak
      kiedys...normalna prawdziwa....teraz to nieja:(jakis demon we mnie siedzi:
      (..........ale chce byc silna!wiosna...swieta...nieldugo lato, musze z tym
      skonczyc!!wierze ze mi sie uda...
      • hopeless2 Re: "Normalność jest tym niebem, do którego dążę" 12.04.06, 17:39
        Ja też!!!!!!! Muszę z tym skończyć!!!!! Jakoś ostatnio się za siebie wzięłam,
        co oczywiście nie oznacza, że nie mam ataków. Mam, ale w ostatnim tygodniu
        miałam 3 dni bez wymiotów, a to dla mnie już coś. I troszeczke zmieniam swój
        sposób podejścia do wszystkiego i czytam dużo książek na temat bulimii (takich
        z punktu widzenia medycyny i cośw rodzaju biografii bulimiczek i anorektyczek,
        coć tego to jest najwięcej na tym forum, z tego powstałaby najlepsza książka);
        jakoś tak inaczej się czuję i przede wszystkim staram się jeśćw ten sposób: nie
        dużo, bo jak czuję się pełna to zaraz myślę o tym żeby zwymiotować, nic
        kalorycznego, bo dopadną mnie wyrzuty sumienia i znowu tak samo się skończy i
        przede wszystkim jak uszykuję sobie ten zdrowy posiłek w niewielkiej ilości, to
        zjadam go i zaraz potem się czymś zajmuję albo najlepiej wychodzęz psem, żeby
        nie rzucić się na resztę jedzenia. Cholernie to ciężko zrobić, ale wiem, że
        można i staram się..
        • daria1990 Re: "Normalność jest tym niebem, do którego dążę" 12.04.06, 23:05
          Hej jak masz jakas fajna ksiazke która Ci pomaga i jest godna polecenia to moze
          zamiescisz tytul i autorka:>??
          mysle ze to co napisalas o sposobie jedzenia jest najlepsze...malo, i
          niskokolaroczyne a potem sie czyms zajac, ja sie tez tak staram.
          W ogóle to ostatnio nauczylam sie stawiac sobie male cele, nietak jak
          wczesniej...mówilam"koncze z tym, juz nigdy niebede"...i na sama mysl chcialo
          mi sie obzerac...a jak mi sie nieudalo powstrzymac to odrazu starszny dól ze
          nigdy sobie nieporadze:( teraz codziennie stawiam sobie nowy cel, zapisuje
          sobie go w dzienniczku, naprzyklad wieczorem pisze "jutro niebede miala ataku,
          zjem niskokaloryczne jedzienie pójde pobiegac" jak czuje ze słabszy dzien i
          jest ciezko to pisze sobie"wyjde odrana z domu, jak niebede mogla sie
          powstrzymac zjem sobie batonika" i tak malymyi kroczkami jest mi latwiej, a jak
          mi sie nieuda to wyrywam kartke i wkładam do tyłu...zapominam. W kazdym razie
          mi jest łatwiej sportac takim malutkim zadaniom a jak sie nieuda to zawsze
          tlumacze sobie ze jutro kolejny dzien moge spróbowac jeszcze raz, i jest coraz
          lepiej:)

          ALe dreczy mnie inna sprawa...kiiiilka dni wczesniej pociełam sobie rece,
          niewiem czemu to zorbiłam bylo okropnie...niewiem chcialam sie chyba ukarac za
          to co robie, i w ogóle, i teraz zppbacyzla to moja mama...zaczeła przy mnie
          strasznie plakac i w ogóle taka zalamka na maxa:( i niemoge tego zniesc ze
          niedosc ze sobie psuje zycie to jeszve ona sie tak martwi i wogole:( W ogóle
          jakos tak niepotrafil;am z nia ostatnio rozmawiac...ale dzisiaj napisałam jej
          dłuuugi list...tak zeby powiedziec wszytsko w zastanowienie a Ona zeby mogla
          przeczytac w spokoju....i chyba jest lepiej, jakos tak przyblizylam jej moją
          syttuacje, i w ogóle to ze chce walczyc i osttanio coraz lepiej. mam nadzieje
          ze sie chociaz troszke mniej martwi.........

          No ale jestem pozytywnej mysli, uda sie:) i wam tez:) buziaczki
          • hopeless2 Re: "Normalność jest tym niebem, do którego dążę" 13.04.06, 11:06
            Jeżeli chodzi o książki, to np. teraz czytam "przeklinam cię ciało" Wandy
            Lachowicz. To biografia dziewczyny chorej na ano- bul. Jej życiorys trochę
            odbiega od mojego (na szczęście), ale jak to czytam to zapominam o całym
            świecie a więc i o napadach jedzenia. Inna to "Anoreksja, bulimia, otyłość"
            Suzanne Abraham, Derek Llewellyn- Jones; ta z kolei jest o problemie trochę od
            strony medycznej, ale są w niej napisane całkiem fajne rzeczy, np. co to znaczy
            jeść normalnie (bo ja już zapomniałam). Nie wiem, czy się z nich uczę czegoś,
            ale ponieważ są mi bliskie i poruszają mój problem, to mnie wciągają.

            Ja nigdy nie myślałam o tym, żeby sobie zrobić krzywdę przez np pocięcie rąk,
            ale zdażyłosię,że jak szłam do sklepu,żeby kupić sobie żarcie, to pomyślałam: a
            może kupię sobie kilka browarków, upiję się i jakośmi przejdzie, i ani nie będę
            żygać, ani nie wyrzucę pieniędzy do kibla, ani nie będę poźniej ryczeć, że
            znowu zrobiłam to samo. I faktycznie raz tak zrobiłam, ale nie do końca. Upiłam
            się ale i tak wymiotowałam, bo jak już się trochę wstawiłam, to mi było
            wszystko jedno co się ze mną stanie. Więc nie jest to droga do wyjścia. DObrze,
            że chociaż inne zabijające nałogi mi nie grożą (chyba).

            A sytuacjęz mamą iinnymi bliskimi mam trochę inną, bo w moim przypadku nikt o
            bulimii nie wie... Temat tabu. Totalna konspiracja. A jak zdażylo mi się, że
            musiałam zwymiotowa tak,że mama o tym wiedziała, to oczywiście wciskałam kity,
            że się czymś zatrułam. A ona.. nie wiem czy mi wierzy, wiem, że się o
            mniemartwi, bo widzi, że nie jest z mną dobrze. Ale ja przy każdej rozmowie o
            jedzeniu i moich nastrojach staję okoniem i nic do mnie nie dociera. A
            powiedzieć jej o moim problemie strasznie się boję.

            A na koniec dobra wiadomość: wczoraj nie wymiotowałam!!!! I się nie głodziłam,
            bo to by doprowadziło do wiadomo czego. Tylko teraz się boję nadchodzących
            świąt. Już dzisiaj rano się zaczęło: pomożesz mi jutro w kuchni?? Upieczesz
            makowca, zrobisz sałatke itd.... Ona nie zdaje sobie sprawy co to dla mnie
            bedzie
            • daria1990 Re: "Normalność jest tym niebem, do którego dążę" 14.04.06, 21:54
              dzieki za ksiazeczki, chyba tez sobie jakas poczytam...mysle ze to dobry
              pomysł, jak cos wciaga to sie zapomina o tym wszystkim....a jescze trakie
              bliskie tematy , moze daja tez takie poczucie ze niejest sie takim samym:)

              super ze niewymiotowalas dzis, !widzisz przetrawałas, wiec sie da! i uda sie
              wiecej!:) ja niewymiouje od 3 dni!od daaaawna niemialam takiej przerwy....
              dzisiaj bylo troche kiepsko w dzien....wolne od szkoly...jesce te pryzgotowania
              do swiat....trzeba pomóc mamie i wo góle:( ale moja wie wiec powiedzialam jej
              ze moge posprzatac i wo góle ale niechce robic jedzenia...czasami ciezko jest
              jej mnie zrozumiec ale sie stara i bylo ok...potem mialam troche wolego
              czasu...wtedy najgorzej...ale próbowalam narysowac swój głod....i tak sie
              wciagneła...w ogóle moja psycholog podunela mi pomysl z tym rysowaniem swoich
              problemów i uczyc....strasnze mnie to wciaga...raz siedzialam od 21 do 7 rano
              próbujac narysowac gniew....do tej pory nieumiem tego zorbic ....ale wciaga:)
              polecam to:)

              ehhh ale z tyi swietami kiepsko....zjazd rodziny...siedzenie przy stole....
              bede chciala wygaldac jesczelepiej niz zawze ...znam to....a potem zastanawiac
              sie co jesc co nie... i jak sie powstrzymac widzac to wsyztsko zeby sie
              nienajesc.....tymbardziej ze cala rodzna bedize sie patrzec na mne na kazdy mój
              kens(zawze mi sie tak zdaje mimo tego ze przeciez tylko rodzcie wiedza,reszta
              nie)....no ale kupilam sobie juz kilka butelek wody...ostatnio to mi tez
              pomaga...jak chce mi sie jesc...biore sobie wode i pije jak najwiecej tak ze
              juz niemoge......i lepiej sie czuje niz jakbym sie najadła:) jak macie jakies
              pomysly zeby przetrac te swieta piszcie:)

              a tak pozatym to wesołych swiat wszytkim, i jak"najzdrowszych"
              buziaczki:*:*::*
              • hopeless2 Re: "Normalność jest tym niebem, do którego dążę" 17.04.06, 08:56
                Ach te glupie swieta. Oczywiscie wczoraj juz 2 razy w kiblu bylam.Jak ja tego
                nie lubie... Ale oddzisiaj znowu mam mocne postanowienia. Ciekawe ile razy
                jeszcze bede tak upadac i sie podnosic. Mam nadzieje, ze nie zabraknie mi
                nadziei i sily.

                Pozdrawiam wszystkich :*
Pełna wersja