Dodaj do ulubionych

Nasze małe kroczki..małe sukcesiki

26.04.06, 13:48
Eh..wiem że wychodzenie z choroby to długotrwały proces..i potrzeba na to
sporo czasu...Ale nie od razu Rzym zbudowano!!!!
Trzeba powoli dążyć do celu..do zrowia...

wiem..wierze w to..ze jezeli naprawde sie postaramy to moze sie udac...

Moze bedziemy sie chwalic tutaj takimi malymi sukcesami??

Ciagle piszemy o tym ..jak to jest daremnie..jak ciezko..jak upadamy...

Zgadzam sie..trzeba sie czasem wyzalic itp...ale moze i pora na to by o
sukcesach pisac??!!

bo takie tez z pewnoscia sa...

To bedzie nas motywaowalo do walki...

wiec ja zaczne...

wczoraj...od niepamietnych juz czasow...tzn...od poczatku lutego...po
codziennym...wielokrotnym wymiotowaniu...udalo mi sie tego nie zrobic!!!!!!

PIERWSZY RAZ OD TAK DAWNA!!!!

tak bardzo sie ciesze...

Ale..nie osiadlam na laurach...
nadal walcze...
mam nadzieje ze ten dzien wczorajszy..ten kroczek...to wstąpienie na nową
drogę...

tak bardzo nie chcę z niej zawracać...
choć nie ukrywam że jest mi cholernie ciężko...
Obserwuj wątek
    • chevrefeuille Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 26.04.06, 14:36
      ja się zgadzam!dość narzekania!ileż można?!mnie też jest cholernie
      ciężko.pewnie,że jeść i wymiotować jest łatwiej.a zdrowieje się ciężko.ale
      trzeba walczyć.jest mi ciężko,jestem z tym sama,ale nie siedzę i nie użalam się
      nad sobą.znalazłam psychologa i psychiatrę.za darmo.a nie było to łatwe tu
      gdzie mieszkam.zarywam szkołe przez te wizyty.ale chodzę tam.biorę tabletki.i
      trzymam się.już od miesiąca i dwóch dni.
      życzę wam wytrwałości.uśmiechu i wiosny!cieszcie się każdym,nawet najmniejszym
      zwycięstwem.
      • hopeless2 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 26.04.06, 15:22
        Nareszcie jakis optymistyczny akcent tego pesymistycznego forum. Ja tez mam juz
        dosc tego ciaglego dolowania sie. Wzielam sie za siebie. Poszlam do
        psychiatry,dostalam leki i walcze. Po wizycie mialam kilka kryzysowych dni, a
        teraz jest trzeci dzien z rzedu kiedy nie wymiotuje. Moze to niewiele, ale dla
        mnie to ogromny sukces. Dziewczyny wezcie sie w garsc, bo na prawde warto!!!!!
        • iiifa Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 26.04.06, 15:34
          nie wiem czy można nazwać to sukcesem,
          od jakiegoś czasu wymiotuję średnio raz na tydzień, nie najadam sie ogromnie,
          zwyczajnie jem tylko czasami przez napięcie idę zwymiotować,


          walcze, sama próbuje z tego wyjść, tłumacze sobie sama, nie chce sie katować

          pozdrawiam i zycze ZDROWIA!
          ;-)
      • hopeless2 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 26.04.06, 15:51
        I jescze jedno: z wagi zrobilam sobie podstawke pod wazon. W wazonie stoja
        sliczne kwitnace galazki. Jak mialam ciezka chwile i juz mialam isc do kuchni,
        po prostu wyszlam z domu. Poszlam na spacer i je zerwalam i jest super :)
        Powodzenia wszystkim!!!
        • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 26.04.06, 15:55
          no i super!!!!

          widziecie ile tych sukcesikow:):):

          ja wlasnie teraz jem...jem twarozek..i tak sie ciesze...bo CZUJE SMAK!!!!
          wreszcie go czuje...!!!
          przy wymiotowaniu wszystko smakuje tak samo..jak trawa...

          a przeciez jedzenie jest takie dobre....trzeba tylko mocno walczyc...i
          chciec!!!!

          a co do lekarza...to tez bylam wczoraj..tez dostalam nowe leki...

          wiem ze od nich tez sporo zalezy..ale to glownie w mojej mocy lezy to czy
          wygram...czy powstrzymam sie przed wymiotami...
          • pula20 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 26.04.06, 15:59
            I o to chodzi, moze warto wiecej takich postow umieszczac bardziej
            optymistycznych, zeby bylo widoczne to ze z tego sie da wyjsc:) ja juz od
            tygodnia nie wymiotuje, ani nic czuje sie swietnie, nie glodze sie i nie katuje
            i nareszcie czuje ze zyje i korzystam z kazdego dnia!!!fakt czasem jest trudno
            ale nic nei przynosi mi wiekszej satysfakcji niz kazdy wygrany dzien a jest ich
            coraz wiecej:)
        • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 27.04.06, 11:12
          Witajcie...

          Wczoraj bniestety nie udalo mi sie wytrzymac..i po 44 godzinach walki...trwania
          w "niewymiotowaniu"...wyrzuty mnie zabily i...poleglam:(

          ale nie poddam sie!!!!

          Dzis jest nowy dzien i trzeba zaczac od nowa...Nie wolno rezygnować...

          wiem ze ta walka jest okropnie ciezka...droga do wyleczenia dluga...ale
          przeciez nikt nie obiecywal ze bedzie latwo...

          Sporo kosztowalo nas by schudnac...by osiagnac "cel"...tak wiec teraz trzeba
          dac z siebie wszystko by odbudowac zdrowie...

          POWODZENIA DZIEWCZYNKI!!!
          i glowa do gory!!
          • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 27.04.06, 17:08
            Trzymam sie i jest ok...

            zaczynam...staram sie...inaczej patrzec na swiat...

            staram sie cieszyc pogoda...slonkiem...przelatujacym obok motylem...
            swiat jest piekny..ale trzeba wlasnie tak na niego patrzec..

            i ...najwazneijsze..ale najtrudniejsze...starac sie nie myslec o jedzeniu..

            nie mowie ze mi sie to udaje..bo jest ciezko...ale proboje...!!!
            a to jest juz sukces..!!!
            • hopeless2 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 27.04.06, 22:04
              Ja tez dzisiaj widzialam motylka i gapilam sie na niego chyba z 5 minut.
              Jeszcze kilka dni temu nie zwrocilabym na niego uwagi spieszac sie do domu zeby
              sie nazrec i zwymiotowac. A dzisiaj, wszystko mi sie podoba :)

              O jedzeniu nie da sie nie myslec. Trzeba tylko zaczac myslec o nim jako czyms
              co jest niezbedne do zycia, a nie co niszczy czlowieka. Trzeba sie nim umiec
              cieszyc w umiarkowanych ilosciach. Latwo sie gada, trudniej sie robi. Ale mi to
              juz 4 dzien wychodzi, wiec wiem, ze jest to mozliwe. Pozdrawiam wszystkich :*
              • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 27.04.06, 23:46
                GRATULUJE!!!

                mam nadzieje ze tych dni bedzie wiecej i wiecej..az w koncu te zle calkiem
                zanikną:)

                a co do innych sukcesików i kroczków to:
                -udało mi się być miła dla innych..obcych ludzi(eh..niby nic takiego..ale
                zdobywać się na uśmiech podczas gdy ma sie ochote kogoś kopnąc..jest dosc
                ciezkie:/
                -nie siedziałam zamknieta w pokoju ale wyszlam do ludzi
                -zrobilam big porzadki w szafie(eh...biedna szafa..czekała na to juz od
                stycznia:/)
                -kupilam sobie ksiazke zamiast "wlozyc pieniadze do kibla"...

                no..powiedzmy ze to tyle...

                teraz pora na was dziewczynki...
                pomyslcie dookladnie jaki byl ten dzien...a na pewno zauwazycie cos
                pozytywnego...

                Niestety nasza choroba ma to w sobie ze mamy bardzo niska samoocene i zazwyczaj
                dostrzegamy w sobie tylko wady...
                ale...spojrzcie w głab siebie
                "W TWOIM WNETRZU JEST ŹRÓDŁO...KTÓRE NIGDY NIE ZGAŚNIE...JEŚLI POTAFRISZ JE
                ODNALEŻĆ..."
    • starbucks1 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 28.04.06, 02:39
      Pytanie z innej beczki...czy rozpoczelybyscie walke(czyli zero wymiotowania,
      normalne jedzenie), gdybyscie byly akurat na etapie, kiedy mialybyscie nadwage
      np. 15? Czy szczerze rozpoczelybyscie walke czy moze powiedzialybyscie sobie,
      ze jak tylko schudniecie, to rozpoczynacie nowe zycie bez b.?
    • pula20 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 29.04.06, 20:31
      wiem, rozumiem CIe bardzo dobrze...ale ja postanowilam troche zmienic taktyke
      walki, wczesniej wolalam nic nie jesc niz np jedek kawalek ciastka ale to i tak
      nic nie dawalo bo wczesniej czy pozniej atak sie pojawial...a teraz nawet jak
      jest ciasto w domu cala taca to staram sie brac kawalej jeden np na deser zjem i
      odrazu wychodze, tak zeby mnie nie kusilo, chodzi o to by nauczyc sie jesc
      normalnie, a nie odmawiac sobie wszystkiego tylko z powodu strachu przed
      zjedzeniem ogromnej ilosci!!!
      • martka_prv Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 29.04.06, 21:33
        Wiem, ze Twoj sposob jest lepszy..ale ja jeszcze nie jestem na etapie, zeby jesc
        z umiarem te rzeczy, ktore sa normalnie zakazane :-) wiem, ze predzej, czy
        pozniej i tak przyjdzie znow "to cos" .. ale przynajmniej dzis tego uniknelam
        :-) a to juz cos :-)
        • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 29.04.06, 22:28
          obie was podziwiam...bo mnie niestety dzis sie nie udało...
          i przez to czuje sie teraz tak bardzo (delikatnie mowiac0 "brudna"...
          ale nie smiece w temacie...bo mialo byc o sukcesach...

          jutro nowy dzień...nowe czyste konto..
          trzeba sie podniesc...i powoli..malymi krokami dazyc do zdrowia...
    • amy89 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 30.04.06, 07:33
      No, więc zacznę od tego, że zmienił się mój sposób patrzenia na świat. Nie jest
      on już szaro-biały, ale pojawiły się w nim barwy. Zaczełam nawet dostrzegać
      ludzi i ich potrzeby wokół mnie. Inaczej patrzę również na siebie. Przed tem
      nienawidziłam całej siebie, nie było mowy o tym, żebym się sobie podobała, a
      teraz?? Teraz jestem z siebie dumna nie waż ile waże (choć mama i tak zabrała
      mi wagę 1,5 roku temu :P), ale liczy się to kim jestem.

      Mimo wszystko nie jest tak idealnie jak mogłoby się wydawać :D... Brakuje mi
      pewności siebie, żeby zainteresować sobą pewnego chłopaka :P... Byłabym
      naprawdę szczęśliwa (mimo, że to forum nie od poad sercowych), gdyby ktoś
      spróbował mi pomóc. :))))

      "Nic nie ogranicza NAS, oprócz NAS SAMYCH"
      "Życie piękniejsze jest niż jest"
      • gabis4 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 30.04.06, 10:24
        ciesze się że życie zaczyna być dla ciebie kolorowe . To już duzy sukces.
        PAMIĘTAJ ZE ZEBY LUDZIE CIĘ ZAKCEPTOWALI MUSISZ NAJPIERW SAMA SIĘ ZAAKCEPTOWAC.
        WIEM ZE JEST CIĘŻKO ALE TRZEBA WALCZYC. JA ŻEBY NIE MYSLEC O WADZE I JEDZENIU
        WYSZUKUJE SOBIE RÓŻNE ZAJĘCIA. CHOC TO NIE ZAWSZE POMAGA.
        • martka_prv Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 30.04.06, 10:49
          nigdy nawet nie przypuszczalam, ze to AZ TAK trudne - polubic siebie. nie
          wiedzialam do jakiego stopnia siebie nienawidze, dopuki nie zaczelam baczniej
          przygladac sie ludziom i zauwazylam, ze im akceptacja siebie wychodzi tak jakos
          naturalnie. i wtedy tez zdalam sobie sprawe, ze sama siebie krzywdze ... a potem
          jest mi zle ... to chyba najwazniejsze - nauczyc sie byc dla siebie dobrym...
        • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 30.04.06, 20:26
          a wiec dzis..dzis moge sie znowu pochwalic...udalo mi sie NIE WYMIOTOWAC!!!!!!

          ale to wcale nie wszystko!!!
          jestem z siebie taka dumna ze udalo mi sie dzis tyle osiagnac:

          -usunelam z komputera wszystkie linki do diet itp...
          -usunelam linki do blogow
          -usunelam zdjecia jedzenia(bo je "kolekcjonowalam"
          -wyrzucilam wszystkie diety
          -bylam mila dla innych
          -poszlam do kosciola(wstyd sie przyznac..ale dosc dawno nie bylam..:(:()i...do
          spowiedzi!!!!
          -zrobilam generalne porzadki w szafie


          hmmm...coś jeszcze...
          nom...dosc duzo zjadlam...ale o tym raczej nie bede pisac...bo wyrzutow
          niestety pozbyc sie jeszcze nie umiem..a nie chce ich potagowac...

          mam nadzieje ze moje sukcesy was uciesza...i zmotywauja do walki...

          wy tez sie pochwalcie...

          pozdrawiam

          WIERZE W WAS!!
          • martka_prv Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 30.04.06, 21:35
            gratuluje :-) (ugh..zwlaszcza tego sprzatania w szafie:D)
            dobra....to ja tez sie chwale :-)))
            w tym tygodniu mialam 3 dni czyste...3 dni od...roku? moze nawet dluzej.
            i dzis tez...jakie to cudowne uczucie, nie musiec nienawidzic siebie
            wieczorem..i podsumowac dzien pozytywnie ;-)
            i jadlam normalnie, malo, czesto, zdrowo :-)
            i bylam biegac..tylko i wylacznie dla zdrowia :-)

            i jutro tez tak bedzie... ?
            musi :-)
          • no-meal Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 30.04.06, 22:38
            hej
            Moim sukcesem jest że nie miałam dziś prawdziwego ogromnego napadu tylko 2
            takie niedojedzone
            a i jeszcze ze rzygałam tylko 2 razy dziś

            Tigerina i jak sie czujesz po spowiedzi???
            Czy jest troche lepiej?? CZy bez róznicy?? Mi jest zawsze lżej na duszy kiedy
            sie wyspowiadam a przyznam,że super wierząca to ja nie jestem. CHoroba
            znieczuliła mnie na pewne sprawy, które kiedys były dla mnie bardzo wazne. Mam
            nadzieję,że to się jeszcze zmieni.
            • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 30.04.06, 22:49
              Czuje sie o wiele lepiej...
              taka CZYSTA!!!WOLNA!!!

              no...i wiem ze Jezus mnie kocha..ze mi wybaczyl!!!

              poza tym..po spowiedzi jest mi latwiej walczyc...bo wiem ze jedzenie i
              wymiotowanie to grzech...a skoro juz poszlam do spowiedzi...to chce sie
              poprawic...wiec powinnam unikac grzechu...
              to mnie motywuje do walki...

              ciesze sie z twoich sukcesikow...ale pomysl...ze bylyby one o wiele
              cenniejsze..gdys wcale nie wymiotowala...

              nie mozna sie usprawiedliwac przed sama soba..

              wiem ze potrafisz bez wymiotowania...

              ja tez w siebie nie wierzylam..a jednak DALO SIE!!!
              • no-meal Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 30.04.06, 23:20
                a ja sie dowiedziałam czegos innego. Kiedys powiedziałam pewnemu księdzu o
                moejj bulimii i on mi powiedział,że to nie jest tak do konca grzech. Zapytał
                mnie czy wymiotowanie jest ode mnie zalezne. Czy robie to w pełnej świadomości.
                Odpowiedziałam,że raczej nie .Że to jakas siła pcha mnie do lodówki,że jem bo
                muszę. Nom i on odpowiedział ,że to nie jest grzech. Jedzenie jest moim
                nałogiem i nie mogę sobie z nim poradzić.
                CHodze do komuni mimo tego,że obzeram sie codziennie. Chodzę bo mam nadzieję,że
                coś się zmieni.
                Co innego świadome trwanie w chorobie świadome zabijanie się.To jest wtedy
                grzech. Tylko że trudno jest rozgraniczyć świadomość od nieświadomości. Brak
                siły do walki czy zwykłe olewactwo.

                Eh sama się w tym plącze.
                Wiem natomiast jedno. Do tej pory nie kozystałam z sakramentu pojednania i
                wcale nie było dobrze. Więc może teraz będzie lepiej.
    • no-meal Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 30.04.06, 23:24
      tak
      żaden sukces ten mój dzisiejszy

      wiem,że mogę zyc bez wymiotowania
      próbowałam juz wiele razy i dawałam rade

      nie wiem chyba teraz mi sie nie chce wysilać
      chyba jest jak jest narazie

      życzę Tobie jak najlepiej i wszystkim dziewczynom na forum i na koncu sobie
      samej :)

      nie traćmy nadzieji !!!
      • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 30.04.06, 23:55
        no i wlasnie ta swiadomosc ze mozna...wiemy ze mozna...
        dlatego jest to grzechem...

        rozumiem ze sa dni..gdy totalnie nie mozna nad soba zapanowac..gdy to naprawde
        jest silniejsze...

        ale jezeli z gory zakladamy "uczte"...z gory zakladamy wymioty...
        to wtedy niestety jest to grzechem...

        przynajmniej ja to traktuje jak grzech...tak mi mowi moje sumienie...ty musissz
        sama w sobie rozwazyc to czy bylas w stanie to zahamowac czy nie...
        i sama zdecydowac...czy mozesz przystapic do komuni...

        ale prawda jest taka..ze im czestsza spowiedz i komunia..tym latwiej walczyc...
        bo gdy jezus jest z nami..wszystko jest mozliwe...

        ja trafialam na roznych ksiezy..jeden mnie wysmial i powiedzial ze z choroba
        idzie sie do lekarza..a nie do konfesjonalu...
        bardzo to przezylam...poplakalam sie i chcialam uciec z kosciola...
        ale nie zrobilam tego...

        choc mialam uraz do tego sakramentu..zaryzykowalam...
        i wcale nie zaluje...
        bo kolejny ksiadz byl zupelnie inny i dal mi wiele cennych rad...

        mysle ze trzeba znalezc sobie odpowiedniego kaplana...takiego ktory naprawde
        zrozumie...

        zreszta...do spowiedzi idzie sie do JEZUSA..nie do ksiedza...
        to JEZUS wybacza coii grzechy,,,i on cie kocha!!zawsze!!bez wzledu na to czy
        jestes zdrowa czy chora..czy chuda czy gruba!!!!
        • chevrefeuille Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 01.05.06, 14:14
          no w końcu jakiś pozytywny wątek.moim zdaniem sukcesiki są mniejsze i
          większe,ale już samym sukcesem jest to,że próbujemy je odnosić.to już
          dużo.pierwszą osobą,której powiedziałam,że mam problem z jedzeniem(bulimia)była
          moja pedegog szkolna.kochana osoba.on mi zawsze powtarza,że ważne już jest
          to,że komuś powiedziałam i poprosiłam o pomoc.ja się jakoś trzymam.nie jest
          łatwo.ale biorę tabletki,chodzę na terapię.żyję.nareszcie.odkrywam wszystkie
          smaki na nowo.i wam też tego życzę.życie jest piękne!
          • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 01.05.06, 14:29
            i ja tobie tez tego zycze!!!

            wazne jest komus o tym powiedziec...bo tlumienie w sobie to najgorsze
            rozwiazanie...

            ja mam za soba...kolejny malutki sucesik...
            wlasnie zjadlam 2 posilek...
            no...i czulam smak:D:D
            a to u mnie juz sukces...

            poza tym..postanowilam sobie...poniewaz zaczal sie maj...chodzic codzinnie na
            nabozenstwo majowe...

            powierze sie Matce Bozej...

                  • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 01.05.06, 22:21
                    hopelles ma racje!!!!

                    Nie mozesz z gory zakladac ze bedzie zle!!!
                    czemu juz to planujesz??

                    powiedz sobie..zjem i nie pojde do kibla!!!

                    dopoki bedziesz walczyc kilka dni..tylko po to by np. w soboty sie
                    najadac...nigdy nie uda ci sie z tego wyjsc...

                    musisz sobie powiedziec...definitywnie...ze chcesz z tym skonczyc...
                    jezeli chcesz...

                    a co do dzisiejszego dnia u mnie...
                    hmmm....byly kolejne sukcesiki
                    -pierwszy najwazniejszy...zaliczylam drugi dzien BEZ wymiotow
                    -udalo mi sie zjesc i czuc smak
                    -bylam na majowym i na mszy
                    -zjadlam troche jogutru 1,8%(bo jem tylko 0%)
                    -wyszlam wieczorem z kolega na spacer
                    -bylam na zakupach...i udalo mi sie nie kupic niczego spoza listy( a to czesto
                    moj problem)

                    no...chyba na tyle...

                    tez sie boje jutra...ale wiem ze jezeli bede wierzyc i mocno sie modlic..uda mi
                    sie...

                    i wam tez...

                    ale nie wolno z gory zakladac ze bedzie zle!!!
            • no-meal Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 01.05.06, 22:21
              Wiesz tigerina zgadzam się Tobą, rzyganie jest grzechem i nic tego nie
              zmieni.DO tej pory nie wyobrazałam sobie jak moge iść do Komuni św jeśli
              godzine wcześniej stałam z głowa nad kiblem.
              Teraz doszłam do tego że moge przystąpić. To jest choroba i ona mną rządzi. Nie
              musze jak wcześniej myslałam po każdym rzyganiu biec do spowiedzi. Żałuje tego
              co robie szczerze i za kazdym razem szczerze przepraszam Boga i prosze o pomoc.
              TEraz postanowiłam sobie,że będę tak często jak tylko będę tego potrzebowała
              przystępowac do sakramentu Spowiedzi świętej. Mam nadzieję,że bedzie lepiej..
              czego i Tobie życzę :D
              Mam nadzieję,że sukcesów będziesz miała coraz więcej :)
                • no-meal Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 01.05.06, 23:32
                  Narazie moge sie pochwalić tylko (albo aż} takim wewnętrznym spokojem
                  Wiadomo choroba to ogólny stres. Codziennie musze się martwić i kombinowac jak
                  tu wymiotowac zeby nikt mnie nie nakrył i takie tam, załatwiac sobie jedzenie i
                  jeść w ukryciu. JEdnym słowiem jestem kłebkiem nerwów.Często wybucham i krzycze
                  bez powodu....
                  A teraz... teraz własnie jest dobrze, spokojnie i oby jak najdłuzej :)
                    • gabis4 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 02.05.06, 09:07
                      zapewne cierpią albo nie zdają sobie jeszcze sprawy co to właściwie jest. .gdy
                      moja mama po kilku latach się dowiedziała pierwsze co powiedziała to . : czy ty
                      sobie zdajesz sprawe ile ty jedzenia marnujesz : nie to chciałam usłyszeć ten
                      temat u mnie w domu jest tematem tabu .
                      • no-meal Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 02.05.06, 09:30
                        gabis4

                        Moi też na sete by tak zareagowali dlatego wolę to ukrywać. Oni i tak nie
                        zrozumieją i myślę,że nie pomogą(być może sie mylę). Wtedy dopiero zacząłby
                        sie koszmar.
                        Ale ja ich rozumiem.
                        Kiedyś bliska koleżanka powiedziała mi że ma bulimie. Ja byłam wtedy zdrowa i
                        zupełnie nie wiedziałam o czym dziewczyna do mnie mówi. Moja rada dla niej była
                        taka: "POstarj sie jeść mniej żebyś nie musiała rzygać". Żałosne...Niestety za
                        póżno to zauważyłam i na moje nieszczęście różniez jakos rok po tym
                        doświadczyłam na własnej skórze i doświadczam do dziś. Ona nie jest jeszcze
                        zupełnie zdrowa. JEszcze od czasu do czasu zdażają się jej małe napady, na
                        szczęście coraz rzadziej :)

                        Nom to powodzenia wszystkim dziś... damy rade :):):)
                        • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 02.05.06, 13:01
                          moja mama tez dlugo nie wiedziala ...tzn domyslala sie..choc chyba wolala sama
                          przed soba sie tlumaczyc ze to jednak nie moze byc prawda...

                          ale w koncu..z pomoca psycholog..zdobylam sie na odwage i powiedzialam jej...

                          eh...czy jest latwiej...
                          no..troche tak..bo powiedzialam jej wprost coo mnie meczy...ze nie lubie jak
                          kupuje na zapas itp...
                          mama starala sie zmienic..

                          ale z drugiej strony..kiedys sie hamowalam...przy rodzicach...teraz juz nie...
                          wiec czesto sie zastanawiam czy to dobrze ze oni juz wiedza...

                          no a poza tym..gdy nie wiedzieli tak w 100 % to i tez sie chyba tak nie
                          martwili..(no..trak przynajmniej mi sie wydaje...)


                          a co do sukcesow...
                          no to dzien zaczelam w miare oki...choc nie ukrywam ze humor mam gorszy...
                          boje sie ze dzis nie wytrzymam..ale nie poddaje sie...

                          bardzo martwie sie o pewna bliska mi osobe..tez chora..tak bardzo chcialabym
                          jej pomoc..a czuje sie taka bezradna..

                          ale bede walczyc...

                          pogoda juz troche lepsza wiec moze gdzie wyjde...

                          wam tez zycze powodzenia...

                          pamietajcie ze "dopoki walczymy jestesmy zwyciezcami!"
                          • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 03.05.06, 13:52
                            wczoraj mialam okropny dzien...i skoro zawalilam 1 rzecz..odpuscilam sobie..i
                            po koei..zawalam wszystko...

                            dzis musialam zaczac na nowo...

                            nowy dzien...nowa czysta kartka...
                            mam juz na koncie pare dobrych uczynkow...

                            ale wieczorem podsumuje...

                            a jak u was??
    • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 03.05.06, 23:36
      no to znow moge sie pochwalic:

      -dostslam od cioci pieniadze i nie wydalam ich na "poczestunek muszli"..ale
      zrozilam dobry uczynek..bo kupilam jedzeinie dla rodzicow(bo juz nic nie bylo)
      -zrobilam porzadki w gazetach
      -wyslalam maturzystom zyczenia "polamania pior:P"
      -bylam na majowym i na mszy...modlialam sie za maturzystow...i za zdrowie
      wszystkich(tych z forum tez)..komunia dala mi sile..
      -sama...bo nikt nie mogl...poszlam na wieczorny spacerek...
      -no i najwazniejszy...udalo mi sie znow NIE WYMIOTOWAC!!!

      eh..wparwdzie wczoaraj zawalilam na maxa...i stalo sie cos co odebralao mi
      nadzieje to jednak jaks dzis mi sie udalo...
      co bedzie jutro nie wiem...
      ale chce myslec pozytywnie..

      bo takie myslenie to juz polowa sukcesu...
    • hopeless2 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 04.05.06, 20:17
      Ja juz chyba mam dosc tej paskudnej choroby. Od dwoch dni leze w lozku, bo
      wszystko w srodku mnie boli: zoladek, watroba... Mam goroczke i czuje sie
      paskudnie. Przez te dwa dni tez nie wymiotowalam, ale nie to uwazam za sukces.

      Juz drugi dzien jadlam normalnie!!!! Tzn tak mi sie wydaje ze to bylo
      normalnie... Np dzisiaj na obiadek zjadlam min duzego kotleta schabowego!!!
      Mnia mniam... I nie mialam zadnych wyrzutow sumienia. Wrecz przeciwnie.
      Cieszylam sie z tego, ze zjadlam i dobrze sie z tym czulam. Dzisiaj to uwazam
      za swoj maly wielki sukces :)
        • no-meal Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 04.05.06, 22:15
          hej

          nastapiła we mnie wielka zmiana
          jestem szczęsliwa!!!!!!!!!!!
          od jutra zaczynam
          wreszcie zrobie coś dla drugiego człowieka :):):)
          a raczej małych człowieczków

          to mój wielki sukces

          ps. Tigerina jeśli moge chciałabym Ci wysłac pewien utwór na pocztę :)
          słucham go dzis bez przerwy i tak pomyslałam o Tobie :)
          mam nadzieje ,że Ci się spodoba
          a jak nie trafię w gust to trudno :)
          tylko napisz czy chcesz:)
          • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 04.05.06, 23:32
            jasne ze chce:):):)

            poslij tu
            tigerina@tlen.pl

            powodzenia ci zycze w tym dawaniu szczescia..i mam nadzieje ze jutro cos wiecej
            napiszesz...

            a co do moich sukcesikow...
            wiec..jestem 2 DZIEN CZYSTA!!!!

            to dla mnie naprawde wiele...
            poza tym...dzis caly dzien spedzilam poza domem..wychodzilam do ludzi..staralam
            sie nie myslec o sobie ani o jedzeniu i powiem ze wychodzilo mi to dzis nawet
            calkiem calkiem...

            jak sie chce to wszystko sie da...

            jutro znowu sie odezwe...

            mam nadzieje ze nie tylko ja...
    • sloneczko766 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 05.05.06, 10:55
      Mnie sie udaje jak mam duzo zajec, gdy pracuje, ale gdy tylko jestem sama to
      sie zaczyna - bo jestem glodna, tak mi sie przynajmniej wydaje, a potem nie
      moge skonczyc jesc i zygam bo jest znowu za duzo w zoladku. Dzisiaj mi sie
      udalo zjesc kromke z pomidorem, serem i pietruszka + piwko i udalo sie.
      To moj dzisiejszy sukces.
      Masz racje warto sie mobilizowac, pisac moze czesciej dawac rady.
      Szkoda ze nie mamy czatu.
      Wiem ze przeczytanie kilku pozytywnych listow zmienia nastawienie i jest
      latwiej.
      Ja radze kazdemu sie duzo modlic i wierzyc w cuda - one tez sie zdarzaja.
      Kocham WAS wszystkich, nie zalamujcie sie ! bedzie dobrze! Z jakiegos powodu
      chorujemy, a jest to choroba ciezka wiec jak nam sie uda bedziemy wielcy, nie
      bedzie dla nas rzeczy niemozliwej.
      Jestesmy silni tylko najpierw musimy chciec rzucic nalog, naprawde chciec, byc
      zdecydowanym na stanie sie doroslym czlowiekiem, w pelni ponoszacym
      odpowiedzialnosc za nasze czyny.
      Troche nabazgrolilam,ale jeszcze cos doloze.
      Piszcie o waszych sukcesikach.
      Niech ktos napisze tu jak jesc, co na sniadanie , obiad i kolacje, co pomiedzy
      posilkami i w jakich odstepach czasu, co robic na poprawe nastroju gry chodzi
      sie z kata w kat nie wiedzac co z soba zrobic.
      Pomagajmy sobie.
      Ta choroba jest zlodziejem czasu, bo obzarstwo i zyganie zajmuja czas, a mozna
      by bylo przeciez co innego w tym czasie robic.
      Piszcie o sposobach wydobywania sie z tego chorobstwa, ale tylko tych
      sprawdzonych.
      Do napisania.
      • ewa20068 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 05.05.06, 13:21
        Mam 31 lat z czego 7 lat byłam bulimiczką (i prawdopodobnie nadal jestem
        tylko "nieaktywną"). Objawy i przyczyny tej choroby były u mnie takie same jak
        opisane wyżej. Pozostały mi po niej do dzisiaj problemy z żołądkiem i
        nawracające bóle gardła i problemy z sercem (kołotanie). Nikomu o tym nigdy nie
        mówiłam i chyba też nikt się nie domyślał.
        Moim "lekarstwem" na bulimię okazało się moje dziecko. 5 lat temu zaszłam w
        ciążę, nie mogłam jeść z tego powodu, ale też i niewymiotowałam. Z powodu
        problemów z ciążą nie myślałam wcale o bulimi. Wszystko co z tą chorobą było
        związane gdzieś znikneło. Po urodzeniu dziecka tylko raz sprowokowałam wymioty
        i wtedy zastanowiłam się co ja robię. I to był mój ostatni raz.
        Ciąża to nie lekarstwo na bulimię, ale w moim przypadku było decydującym
        czynnikiem od którego wszystko się zaczeło.
        Pozdrawiam.
    • megris Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 06.05.06, 11:45
      Tyle bym chciała ...a tak się boje .Co zaplanuje w myślach to realizacja nie
      wychodzi.Boje sie i uciekaw...wycofuję.Chce normalnosci a tak cięzko jej
      dosięgnąć.




      Mamy weekend -piękny i słoneczny .Czy uda mi sie cos "innego "niz typowy
      standard monotonnych czynności???????????????????????



      Pozdrawiam Was motylki :*:*:*:*:*:*:*:*:*
    • no-meal Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 06.05.06, 21:46
      no właśnie dzieci, któś tu wspominał o dzieciach :)

      mój mały wielki sukces:
      Od kilu dni jestem wolontariuszem w świeticy terapeutycznej.Jestem bardzo
      szczęsliwa z tego powodu. Juz na pierwszym dyżurze pokochałam te dzieciaczki.
      Bardzo się do nich przywiązałam. Są niesamowite. Tyle w nich energii,radości
      zycia. Teraz te dzieci sa dla mnie najważniejsze. Dla nich chcę żyć.

      Ciesze sie ,że moge być komus potrzebna.
      Do tejj pory wszystko wyglądało inaczej.nic w zyciu konkretnego nie robiłam.
      Zwykle po szkole siedziałam w domu i jadłam. CZasem sie wyszło ze znajomymi ale
      to nie było to. CZułam sie nieszczęsliwa i samotna. Czegoś mi brakowało. Tak
      brakowało mi prawdziwego życia. Dusiła mnie ta wegetacja. Dlatego to wszystko
      ejst teraz dla mnie takie ważne. Nie moge stać w mejscu. Straciłąm kilka lat
      życia- prawdziwego życia. NA szczęscie się opamietałam.

      Z chorobą jest tak jak było... Ale nie trace nadzieji. Pewnie i na zwalczenie
      jej przyjdzie czas.
      Ciekawe co jeszcze Bóg dla mnie przygotował. Myśle,że ta świetlica to JEGO
      sprawka :)

      Tigerina.. Nie podobał Ci sie "Strumień'???

      MAM pytanko, czy jedzie któraś z WAS na Lednice?

      POzdraiwam serdecznie i zyczę dalszych małych wielkich sukcesów :):):)

      Głowa do góry dziewczyny, bo słońce wychodzi zza chmury :)
      • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 06.05.06, 22:55
        no meal...super!!!

        ja tez sie kiedys zapisalam na wolontariat..ale to bylo daleko ode mnie i
        zrezygnowalam...

        ale zamierzam znowu sie zapisac..jak bede bardziej "na silach"...

        co do piosenki to jest bardzo ladna i dziekuje ci za nia:*:*

        oby jutro byl kolejny dzien z cyklu tych dobrych...
        na Lednice bardzo chcialabym pojechac...ale nie wiem czy zdrowie mi na to
        pozwoli...

        a co do sukcesow...to dzis udalo mi sie naprawde sporo..:
        -nie zwracalam...<wow>to juz kolejny dzien od paru miesiecy..
        -z nikim sie nie poklocilam
        -bylam na targu<eh...tlum ludzi...a hja trego nie lubie...
        -nie wydalam wszystkich pieniedzy( a to dla mnie sukces)
        -kupilam tylko to co sobie postanowilam
        -spotkalam sie z kolezanka z ktora nie widzialam sie od listopada
        -pomoglam w przygotowaniach do matury
        -wykonalam kilka tel do znajomych...do ktorych nie moglam sie przelamac...
        -poszlam do zabawkowego napompowac sobie pilki do kosza i siatki(by moc zagrac)
        -pozyczylam od kolezanki rolki
        -wysprzatalam kuchnie i zmylam naczynia
        -bylam na majowym i na mszy
        -goraco modlilam sie w pewnej intencji i za wszystkich maturzystow
        -umowilam sie wieczorem z kolega( a nie siedzialam w domu)
        -bylam mila dla innych
        -probowalam robic co w mojej mocy by pomoc pewnej osobie

        no..to tyle..sporo...

        eh..jak sie tak to spisuje...to rzeczywiscie ma sie radoche...
        bo widac ile tego...
        a to naprawde daje motywacje:D:D
    • marcysia1991 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 08.05.06, 17:20
      Widzę,że dużo tu sukcesików opisujecie to ja może wypiszę też swoje:
      -pierwszy raz przy zaparciu ubrałam przylegającą bluzkę;
      -pilnie pomagałam przy przygotowaniach w szkole do dnia europejskiego;
      -zjadłam obiad nie tak jak zawsze dokładnie o 14 tylko o 16(zawsze był z tym
      problem);
      -i chyba najważniejsze-->potrafię zjeść czekoladę czy ciastka owsiane(dzisiaj
      6) i nie myśleć o tym za bardzo.
      POZDRAWIAM!!
    • marcysia1991 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 09.05.06, 21:06
      No dzisiaj naprawdę widziałam duże sukcesiki!!:
      -szłam z koleżankami,jadły takie omlety(2biszkopty w środku z bitą śmietaną i
      marmoladą oblane czekoladą) i jedna(była anorekstyczka teraz dosyć pulchna)pyta
      się chcesz ugryżć, pytam z grzeczności bo i tak wiem ze nie;], a ja mowie to
      daj i ugryzłam, na to druga jejku to ode mnie też!!No i też wzięłam.
      -cały dzień wydawał mi się fajny, jakiś przyjemny, może dlatego że był festyn w
      szkole i się aktywnie baaardzo udzielałam.
      -zaczynam się akceptować!!
      -zrobiłam się bystrzejsza!!
      • zyleta523 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 09.05.06, 21:48
        ohhh dziewczyny. Nawet nie wiecie jak was podziwiam. Jesteście wielkim
        wsparciem. Siedze na forum tyle ile się da, ale do tego postu jeszcze nie
        miaąłm odwagi się wpisać bo nie ma żadnych sukcesó. Gratuluje wam wszystkim,
        fjnie tak jak się poczytaj że jednak mogą być jakieś sukcesy.
        pozdrawiam i tak dalej
        • sloneczko766 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 10.05.06, 10:39
          Tingerina dziewczyno pisz i nie sluchaj tego co ludzie nieprzyjazni pisza,
          jezeli ktos pisze ze "nic tu nie ..." to niech sie ugryzie, ta osoba jest
          wrogiem bo nie zyczy dobrze nikomu tutaj. Ja zaczelam pisac pon ty zaczelas to
          forum optymistycznym akcentem " mozna wyzdrowiec, musimy tego mocno chciec, a w
          grupie bedzie nam latwiej". Dzis zobaczymy jak bedzie, cos na nerwy,
          pomedytuje, pomodle sie i wiem ze bedzie dobrze. Bog ma dla kazdej z nas jakis
          pan. Tj test naszej wiary. Musimy zdac ten egzamin najlepiej jak sie da, a
          reszta sie ulozy. Moze to zajac jednym wiecej czasu niz drugim, ale bedzie
          dobrze, powiedzie sie, wierzmy w to. Wiara czyni cuda Anioki.
    • megris Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 10.05.06, 20:42
      Tigerina forum jest dla Wszystkich.Nie słuchaj tych ,którzy chcą ustanawiac o
      tym Kto jest cenny a kto nie dla istnienia forumowego życia.
      Jestesmy po toby się wspierać i to MY tworzywmy to forum-i nie ma wyjątków i
      podziałów:-) Takze uszka do góry :*
      Ostatnio miewam płaczliwe chwile -conajmniej kilka w ciągu dnia:-( ale
      sprawiło mi dziś radość ,ze nowy Sąsiad powiedział mi z serdecznym
      uśmiechem "czesc"- taka głupota ,ale poczułam sie miło .
      3majcie sie Motylki :*
      Pozdrawiam
      • marcysia1991 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 10.05.06, 21:41
        Tigerina nie możesz stąd odejść!! Jesteś taką podporą tutaj!!
        Ja dzisiaj nie wiem czy zrobiłam coś wspaniałego, ale może to że zjadłam
        pomidora po za wyznaczonymi pięcioma posiłkami to jakiś postęp. Może jeszcze
        to, że mamy gościa i był dwudaniowy obiad i zjadłam obydwa!! Jestem jakaś
        bystrzejsza ostatnio, aktywniejsza!! Czekam na wasze pochwałki!!
        • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 10.05.06, 23:37
          marcysiu...robisz coraz wieksze postepy...brawo!!!

          no..ja mam kilka sucesow na koncie..i choc humor nie za dobry...(kilka z was
          wie chyba dlaczego:/)...to mimo wszystko..pochwale sie...
          -udalo mi sie zjesc 3 posilki i wytrzymac caly dzien bez wymiotow
          -szczerze rozmawialam z mama
          -udalo mi sie(w miare:/)nie przejmowac sie opiniami innych na moj temat
          -czułam smak jedzenia...
          -staralm sie tak bardzo nie koncentrowac na spozywanych kaloriach...
          -spotkalam sie z kolezanka i poszlysmy do mc donaldsa(wprawdzie tylko na cole
          light...ale w tlumie...przy innych jedzacych...a to nie jest dla mie latwe:/)
          -mimo bycia samej w domu..nie "wykorzystałam tego" tak jak zawsze to robilam
          -spacer z kolega
          -zaparlam sie dla pewnej osoby
          -zrobilam porzadki w szafie(bo znow byl balagan:P:P)

          no...to na tyle...
          teraz wy:P
    • marcysia1991 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 12.05.06, 20:10
      Dzisiaj grałam z klasą w siatkę-->jak nigdy z całą grupą;
      -poszłam z dawną i powracającą przyjaciółką na rower;
      -poszłam posiedzieć nad zalewem i posłuchać odgłosów natury, pisałam tam list
      do anoreksji;
      -po kolacji miałam ochotę na paluszki i zjadłam chyba z 6.
      -jem owoce i warzywa bez ograniczeń!!
      Więcej sukcesów nie pamiętam i postanawiam poprawę!!!!
        • marcysia1991 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 12.05.06, 20:28
          A zapomniałam dodać, że ten list to zadanie na terapię. Bo mój psycholog pytał
          się czy zakończyłam kiedyś jakąś przyjaźn i w jaki sposób i powiedziałam ze
          smsem, a on powiedział ze w takim razie mogę zakończyć "przyjaźń"z anoreksją
          listownie i dał takie zadanie!! Więc wybaczam!!!!
          • no-meal Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 12.05.06, 20:47
            a no to co innego marcysiu

            A ja dzis pomogłam dziewczynce, która została niesłusznie posadzona i kradzież
            rogala w sklepie. Dziewczynka dostała tego rogala dzisiaj na swietlicy( wiem
            bo dzis tam byłam). Weszła z rogalem do sklepu i zrobiła sie afera.
            Ja akurat robiłam zakupy na dokończenie napadu i na szczescie przyszłam w porę.
            Sprawa sie wyjaśniła a ja poszłam jeść.... eh gdyby nie napad nie skończyłoby
            się to dobrze. Babki juz chiały szkołe powiadamiać :/
    • hopeless2 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 14.05.06, 09:50
      <Wow>
      Wczoraj stalo sie cos... cos fajnego. Mialam taki normalny dzien. Czulam sie
      jakbym byla zupelnie zdrowa, bo:
      -wstalam i zjadlam normalne sniadanie (zjadlam bialy chlebek z maslem, serkiem
      zoltym pomidorkiem i nie mialam wyrzutow sumienia i do glowy mi nie przyszlo,
      zeby to zwymiotowac)
      - potem normalnie moglam sie uczyc, nie bylam jaks "osowiala" (a to dlatego, ze
      moj organizm mial skad czerpac energie)
      -bylam na juwenaliach ze znajomymi i jadlam wszystko to co oni (kielbaske z
      grilla paluszki, chipsy ) jadlam, a nie obzeralam sie myslac, ze zaraz to
      zwymiotuje
      -przed juwenaliami jadlam obiad taki jak cala moja rodzina
      - przez caly dzien czulam sie swietnie. mialam sile na wszystko
      I zrozumialam!!!!!!!! Zeby zyc trzeba jesc!!!!!!!! Co nie oznacza, ze bede
      teraz jadla normalnie (tak jak kiedys) jakies chipsy itp..., bo pewnie do tego
      jeszcze mi daleko. Ale jest juz dobrze. I bedzie lepiej :)
      • marcysia1991 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 14.05.06, 10:35
        A ja też już kilka dni-->tygodni czuję się zdrowo. Doszłam do tego, że:
        -jem owoce bez ograniczeń,
        -jem słodkie czego nie robiłam nawet w szpitalu,
        -waże się przy rodzicach raz na jakiś czas;
        -ucieszyłam się jak dzisiaj zapięłam pasek 1dziurkę biżej, ale nie ze zapięłam
        by się cieszyć, tylko że na tą co zawsze było troszkę ciasnawo!
        -są chwile ze widzę się"normalnie", albo i chudo;
        -jestem bardziej rozrywkowa i uśmiechnięta;
        A wam wszystkim gratuluję i wierzcie mi->ja cieszę się bardziej z waszych
        sukcesów niż ze swoich!!! Pozdrawiam!!
        • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 14.05.06, 13:35
          gratuluje wam!!!
          ciesze sie ze ten post ma "powodzenie"

          wazne jest aby sie motywowac a nie dolowac...

          no..ostatio malo mnie bylo na forum...ale to z pewnych przyczyn "wyzszych"

          ale..mam zamiar sie poprawic..

          no..a jezeli chodzi o sukcesy...to nawet troche ich wczoraj mialam(bo o
          dzisejszych lepiej pisac po calym dniu):

          no wiec z wczoraj"
          -CZYSTY dzien!!!
          -zakupy tylko z listy(nic ponad)
          -spotkanie z pewna dziewczyna z internetu..przelamanie niesmialosci...
          -dlugi spacer
          -wyjscie z mama na wystawe kwaitow(choc w tlumie)
          -rozmowa z kims waznym
          -proby nie przejmowania sie opiniami innych na moj temat
          • zmarnowana Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 15.05.06, 23:10
            Też tak bym chciała zacząć sobie dawać radę z tym wszystkim. Ale widzę, że ja
            tak nie potrafię jak Wy. Nie umiem sobie poradzić z ED. Kiedyś walczyłam, teraz
            już mi się nawet nie chce. I tak nigdy nie mogę wytrwać, zawsze męczy mnie ta
            walka i dochodzę do wniosku, że to nie ma sensu. Przepraszam, że tak
            pesymistycznie... Ale Was to nie dotyczy, Wy macie tą siłę, upadacie czasem, a
            potem znowu dajecie radę się podnieść. Ja już chyba odpuszczam :(
    • dolly21 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 15.05.06, 12:21
      I ja odważyłam się napisać!
      Swoją drogą b.b.b.pzytywny ten post! Musimy zauważać choćby
      małe kroczki do przodu, które prowadzą Nas do zdrowia, do
      tak upragnionej normalności. Tak jak choroba rozwija się
      stopniowo, tak i na proces zdrowienia składa się właśnie to
      o czym tu piszemy. Gratuluję i trzymam kciuki za wszystkie
      WALCZĄCE!!!

      Oto moje sukceski, którymi b.chce się z Wani podzielić:
      - nie wymiotowałam przez tydzień,
      - byłam sama dość długo w domu a nie miałam napadu!!!!
      jest to dla mnie wielki sukces bo nie zdażyło się to od min.2 lat, tzn.
      zawsze jak zostawalam sama-nawet na godzinkę to jadłam a potem wymiotowałam
      no a najgorsze jest to, że nigdy nawet nie próbowałam walczyć.
      Jednak w ostatnią sobotę zaparłam się i nie zrobiłam tego!!!
      Najpierw przeryczałam pół godziny, a potem zupełnie mi się nie chciało.
      Myślę, że pomogło mi w tym mój następny krok do zdrowia opisany niżej
      - postanowiłam jeść co 3-4 godz. conajmniej 5 razy dziennie!!!!!
      - zaczęłam leczenie
      - zaczynam lubić siebie i przestaje obwiniać za chorobę
      - nie dręczą mnie już aż tak bardzo wyrzuty sumienia po jedzeniu,
      tzn.staram się nie dawać im dojśc do głosu- co jest b.trudne
      - pracuje nad polepszeniem stosunków z innymi

      Jestem z siebie taka dumna!! Może to dla innych malo, ale dla mnie to naprawde
      dużo!!!!!!!!
      POZDROWIONKA i caluski dla każdej z Was!
    • ally25 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 16.05.06, 08:14
      DZiedobry;) wczorja było u mnei wsszystko ok, nie oznacza to ze nic nie jadam,
      była kolacyjka itd...ale nie za duzoa w sam raz i rowerek, dzis dzien zaczał
      sie dobrze mam nadzieje ze do wiecora wytrwam;],buzka dla was i trzymajcie sie w
      tki ąłdny dzien szkoda tracic czas, trzea zyc i sie cieszyc :)))) pozdro dla
      wszystkich maurzystek, ja mam juz pare lat za soba ale pamietam te nerwy i ich
      skutki nie dajcie sie !!!!!!!!!!!!
    • marcysia1991 Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 16.05.06, 15:59
      A ja jak zwylke napiszę:
      -jem to co chcę, to na co mam ochotę może nie do końca bo coś mam z układem
      pokarmowym i po najmniejszej ilości nabiału mnie wzdyma i boli brzuch.Dzisiaj w
      szkole miałam ochotę na drożdżówkę i z racji tego ze kumpele szły do sklepiku
      to poszłam z nimi i sobie kupiłam i nawet nie prosiłam o najmniejszą;p
      -czuje że życie we mnie płynąć zaczyna
      -czasami zapominam o chorobie
      -jestem bardziej śmiała;
      -potrafię teraz powiedzieć swoje zdanie nawet NAUCZYCIELOWI;
      -nie załamuję się błachostkami!!!!
      Pozdrawiam!!!!!!
    • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 18.05.06, 09:54
      dawno sie tu nie chcwalilam bo jakos ostatnio nie bylo czym...
      no ale... po paruu przemysleniach doszlam do wniosku ze nie moge myslec o sobie
      tylko w kategorii porazek.....

      no wiec:
      -zaczelam znow chodzic do psycholog(i widze ze to pomaga)
      -wiecej bywam z ludzmi
      -staram sie bardziej panowac nad slowami i ograniczac wydatki
      -stram sie pomagac innym i nie myslec tylko o sobie
      -strama sie(ale na razie nie wychodzi mi za dobrze)..nie myslec tak obsesyjnie
      o jedzeniu i wadze

      no...to tyle..

      pomyslcie nad soba...
      nad tym co wam sie odtatnio udalo..
      na pewno cos w sobie dostrzezecie...
      • zmarnowana Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 19.05.06, 18:22
        Tigerinko, ja tak nie potrafię :( nie ma dnia, żebym tego nie zrobiła (wiadomo
        czego...) Na moją niekorzyść jest to, że to trwa już 9 rok, na początku sama
        ana, od dokładnie 5 lat ana-mia. Wątpię by mi się udało to zmienić, ty pewnie
        od niedawna chorujesz? Jak to robisz, że choć czasem zwyciężasz? Tak bym
        chciała poznać sposób do walki z tym.
        • tigerina Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 19.05.06, 20:55
          zdziwie cie...bo choruje juz 8 rok...ana-mia...wlasciwie sama nie wiem co...]

          jak mi sie udaje??
          hmmm..powiem ci za esama nie wiem...

          bo sa dni takie jak dzis..kiedy jest tragicznie...
          ale..
          sa tez dni...gdy staram sie na maxa...
          WIERZE bardzo w to ze mi sie uda...
          przebywam z ludzmi...
          wychodze..
          staram sie nie izolowac i jesc...malutko chociaz...ale by nie zwrocic...

          wiesz..tez mi sie wydawalo ze to niemozliwe...
          ale...jak raz mi sie udalo...
          to pozniej bylo juz tylko lepiej...

          i teraz...
          mimo ciezkich chwil..
          iwem ze potrafie!!!!!!!!
          i ty tez potrafisz!!!!!!

          powiedz sobie rano jak wstaniesz:DZIS MI SIE UDA!!!!!JESTEM WILKA!!!LUBIE
          SIEBIE!!!!

          to trudne..ale powatoirz to kilka razy..i staraj sie na maxa...
          mowie ci...
          jest ciezko..ale da sie!!!!!
          • zmarnowana Re: Nasze małe kroczki..małe sukcesiki 19.05.06, 22:12
            Tigerinko, dziękuję ci za tych parę słów otuchy :) Ja u siebie też zauważyłam
            coś takiego, że na początku pierwszy dzień walki jest najtrudniejszy. Pamiętam
            jak dwa lata temu, po pobycie w szpitalu, gdy już wróciłam do domu,
            walczyłam... bardzo chciałam przestać tak robić. Starałam się bić rekordy w
            wytrzymywaniu bez tego... Mój rekord to 100 godzin, nie wiem czemu w 101
            godzinie się poddałam, miałam napad, to było dziwne, że akurat po tej setnej
            godzinie. Ale poczułam wtedy coś w rodzaju ulgi, że koniec walki, poddaję się.
            Wtedy wszystko wróciło, umiałam czasem wytrzymać 48 godzin, ale rekordu nie
            pobiłam. Aktualnie nie mam już sił z tym walczyć, jak nie pozwalam sobie na
            robienie tego, chodzę wkurzona do granic możliwości, jestem złośliwa i
            uszczypliwa dla wszystkich. A ja nie chcę taka być! Chcę być miła dla
            wszystkich i czuć spokój wewnętrzny. Nie wiem co na to zaradzić. Wiem, że długo
            tak mogę nie pociągnąć, mam wiele problemów zdrowotnych, będących następstwem
            tego co robię. Tigerinko masz może swojego bloga? Ja planuję sobie założyć.
            Kiedyś prowadziłam krótko własnego bloga, ale bardzo się bałam, że ktoś ze
            znajomych mnie namierzy, a ja bym wtedy chyba umarła ze wstydu. Teraz postaram
            się dobrze zamaskować na blogu. Może blog jakoś mi pomoże...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka