Dodaj do ulubionych

powiększone ślinianki przyuszne...

18.08.06, 10:13
...dziś sięgnęły zenitu! Wyglądam jak księżyc w pełni, bałwan i dziecko chore
na świnke... koniec z tym wszystkim, nowy dzień, nowe postanowienia! może się
uda, może nie ale postanowienie już mam!
mam nadzieję, że ktoś się przyłączy :)
miłego dnia i WYTRWAŁOŚCI!
Obserwuj wątek
    • julka06.07 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 19.08.06, 16:19
      Przeczytalam Twojego posta dzisiaj rano,od razu pomyslalam,ze chetnie sie
      przylacze,to bylo jeszcze przed sniadaniem.Bylam pewna,ze mi sie
      uda,przeciez "nie musze wymiotowac".Juz drugie sniadanie wyladowalo w
      ubikacji...Dzisiaj dotarlo do mnie,ze znowu wpadlam w to bagno,a bylo juz tak
      dobrze,prawie dwa lata bez bulimii.Bardzo rzadko,ale w tym okresie zdarzalo mi
      sie prowokowac wymioty,ale raz na pare miesiecy.Od lipca 2005 do kwietnia 2006
      nie zrobilam tego ani razu!No i na wiosne tego roku zaczelo sie,niewinnie.Jak
      moglam byc tak glupia,przeciez od 7 lat sie to u mnie wlecze,a ja jak
      jak "poczatkujaca",naiwna myslalam,ze uda mi sie to utrzymac pod kontrola.Teraz
      znowu wymiotuje juz po kilka razy dziennie,to,ze mieszkam z chlopakiem
      przestalo byc przeszkoda,ryzykuje,tez spuchlam,przytylam,a przeciez nie
      warto.Cholera koncze z tym,juz tego nie zrobie,zaczynam od teraz!Jestem z Toba!
      Odkrylam to forum stosunkowo niedawno i poraz pierwszy czuje,ze nie jestem z
      tym wszystkim samaTtrzymam za Ciebie kciuki,Powodzenia!
    • julka06.07 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 20.08.06, 22:55
      Czesc Ramka,mi udalo sie dzisiaj jakos wytrzymac.Coprawda zjadlam za duzo
      slodyczy i oczywiscie mialam dzika ochote sie tego pozbyc,pokusa byla wielka,bo
      bylam sama w domu,ale wytrzymalam!i jestem z siebie dumna.Teraz mecze sie
      jedynie z poczuciem winy,ze zjadlam za duzo,a nie z tym,ze znowu poszlam na
      łatwizne.Mam nadzieje,ze jesli zamkne sobie w koncu ta "furtke",ze moge
      bezkarnie jesc do woli i to zwracac,to zaczne w koncu znowu myslec przed
      zjedzeniem czegos.Narazie najwazniejsze,to przestac wymiotowac.Plan mam
      taki,zeby w najblizszych dniach jesc normalnie,bron Boze malo,nie chce dopuscic
      do napadu wilczego glodu,a gdy to sie juz troche unormuje,to rozsadnie zaczne
      ograniczac jedzenie:zdrowe rzeczy i 800-1200 kcal.dziennie,bo oczywiscie chce
      schudnac..Ostatnio mam strasznie duzo stresow,jestem teraz w bardzo trudnej
      sytuacji zyciowej i mysle,ze to znacznie przyczynilo sie do nawrotu
      bulimii,naprawde zalezy mi,zeby poradzic sobie z tym jak najszybciej,bo od
      pazdziernika znowu zaczynam studia i chcialabym moc sie skupic na nauce,a nie
      na tym cholerstwie.Dodam jeszcze,ze bulimia nie jest moim najwiekszym
      problemem,nie uniemozliwia mi tak bardzo normalnego funkcjonowania jak moja
      nerwica natrectw,nad tym tez pracuje.Juz raz przez to wszystko zawalilam studia
      i naprawde nie chce dac d.. drugi raz.A Tobie jak idzie,mam nadzieje,ze sie
      trzymasz.
      • ramka10 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 23.08.06, 17:36
        Julko, mam remont w domu i przez 2 dni bylam odcieta od kompa i netu... i
        odpuscilam sobie bulimie.. niestety dzis skonczyl sie remont mojego studio,
        podlaczylam kompa i ....poszlo!
        gapie sie w lustro i mysle "znowu? znowu do cholery?!"
        a najfajniejsze w tym bylo to, ze opuchlizna z buzi zeszla i mialm taka ladna,
        zdrowa twarz...
        zaczynam od nowa
        pozdrawiam i mam nadzieje, ze jestes lepsza
    • julka06.07 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 25.08.06, 21:04
      "Ramko"przez ostatnie dni szlo mi nawet dobrze,tzn.nie wymiotowalam,ale jadlm
      duzo.W krotkim czasie przytylam 2.5 kg!MUSZE sie tego jak najszybciej pozbyc,bo
      za 2 tyg.wracam do Polski-do ukochanego(dluga historia..)i chce byc dla
      niego "szczuplutka",ta presja+moja glupota spowodowaly,ze dzisiaj znowu sie
      poddalam..,wyladowalam z glowa nad ubikacja,ale od jutra zamierzm jesc naprawde
      rozsadnie-malo i od nowa zaczynam uprawiac SPORT.Ja sie dzisiaj poddalam,ale za
      Ciebie nadal trzymam kciuki,jestesmy razem,uda nam sie!A jak Tobie idzie?
      • ramka10 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 25.08.06, 22:35
        julko, dzis jestem gora! yuppi! zrobilam sobie nawet obiad bo po plywaniu
        (namietnie plywam, w basenie czuje sie najlepiej na swiecie) bylam strasznie
        glodna; pozniej mialam sporo pracy,wiec nie bylo czasu na myslenie o glupotach
        (zauwazylam, ze zajecie dobrze mi robi); wieczorem co prawda upieklam ciasto i
        po zjedzeniu dwoch kawalkow juz chcialam przypuscic atak na reszte ale
        powstrzymalam sie... ze lzami w oczach, naprawde! to pewnie lzy bezsilnosci,
        walki samej z soba ale zadzialaly, zajelam sie dalej praca (jestem w trakcie
        remontu domu)
        trzymam kciuki za ciebie, fajnie jest myslec nie tylko o sobie, fakt, ze jestes
        pomaga mi sie powstrzymac bo chce ci napisac cos pozytywnego :)
        ciekawa jestem tej "dlugiej historii", hehe
        pozdrawiam
        Rama
      • ramka10 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 26.09.06, 22:08
        wlasnie! dlatego od kilku dni robie wszystko ,zeby nie wymiotowac, nawet jak mi
        sie bardzo nie chce i jak mam niesamowita ochote objesc sie to wymyslam sobie
        rozne zadania, spotykam sie ze znajomymi, ucze, pracuje intensywniej a przez to
        ciekawiej,uprawiam oczywiscie sport.... i wygladam ladnie, yuppi! jaka ladna
        buzia :) a do tego mam wiecej czasu bo lepiej sie organizuje i nie trace tyle
        godzin na pchsnie w siebie i wypychanie tego
        polecam! sprobuj ze mna
        pozdrawiam
        r
            • zyc.nie.umierac Re: powiększone ślinianki przyuszne... 28.09.06, 00:31
              jak idzie?? od pol godziny trwa czwartek, ja dokanczam piwo, czekam az moj
              mezczyzna wroci z pracy i mi napisze dobranoc, klade sie spac.... a jak wstane
              zaczynam nowu dzien, nowego zycia......
              i tak od lat.... ale kur** za ktorym razem sie uda!!!!!!!! musi sie udac!!!!!!
              • manuelle Re: powiększone ślinianki przyuszne... 28.09.06, 10:54
                witam:)
                ja walczę już od 4 tygodni. po 10 latach życia z bulimą w końcu coś we mnie
                pękło i zmotywowaąłm się do tej walki. ale łatwo nie jest, same wiecie... przez
                te 4 tygodnie poległam 5 razy:( niby to nie dużo, bo w czasie intensywnej
                bulimii w ciągi jednego dnia tyle wymiotowałam,ale też nie mało,bo mogłoby nic
                nie być,prawda?
                ale nawet,jak się potykam i to co zjem ląduje w wc,to nie zaczynam liczenia
                CZYSTYCH DNIod nowa. Ja sądzę,że te porażki są konieczne w drodze do
                wyzdrowienia. dziwne,ale dodają mi one sił. dają mi mega kopa! i jeszcze
                mocniej utwierdzają w przekonaniu,że musze z tym bagnem skończyć.

                Dziewczyny, życzę duuuuuuuuuużo zdrowia i wytwałości. Pamiętajcie,że bulimia
                jest chorobą, z której można wyjść. I przede wszystkim - WARTO!!!
                dlatego próbujcie, nawet jak się potkniece, próbujcie nadal!
                Z czasem okresy bez żygania będą coraz dłuższe, z czasem dolegliwości żołądkowe
                ustąpią,z czasem zaczniecie normalnie jeść i po prostu w końcu zaczniecie ŻYĆ:)

                pozdrawiam-Walcząca M.
                www.bulimia.blox.pl
                • ramka10 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 28.09.06, 12:46
                  dzis znow zaczynam, boli brzuszek i czuje sie zle bo rzyganie jest okropne, a
                  jak mialam te swoje 5 czystych dni to bylo tak pieknie! ach! wiec teraz widze,
                  ze to ma sens, ze warto. mam nadzieje, ze kazdy dluzszy czysty okres wzmocni
                  mnie :)
                  trzymajcie sie i probujemy dalej :)
                • zyc.nie.umierac Re: powiększone ślinianki przyuszne... 28.09.06, 17:07
                  Ja natomiast cierpie na anorekscje bulimiczna, dlatego u mnie CZYSTE DNI
                  wygladaja tak, ze nie jem zupelnie nic!!! Nie potrafie zjesc czegokolwiek,
                  czego bym pozniej nie wyrzygala oraz nie przeczyscila proszkami. Dlatego dlugo
                  w czystych dniach nie potrafie wytrzymac...

                  zaczynam od jutra:(:(
    • zyc.nie.umierac Re: powiększone ślinianki przyuszne... 02.10.06, 09:20
      Zbaczając zupełnie z tematu.... Ale śledząc go, na dole strony mam dwie
      reklamy: "Masz anoreksję, bulimię- program terapii hipnozą" a obok "Schudnij 8
      kilo w ileś tam" ...
      Hmm, wiem, że odchudzanie się z głową i wtedy, gdy organizm tego rezeczywiście
      potrzebuje, jest potrzebne, jakkilwiek widząc te reklamy czuję jakiś
      dyskomfort.... ;/
        • amano_ai Re: powiększone ślinianki przyuszne... 02.10.06, 17:01
          mniemam ze kontastowe oplukiwanie twarzy to raz zimna raz ciepla woda:)?
          dzisiaj próbowalam oklady z ziemniakow i nawet nawet pomoglo tylko ze teraz
          swedzi mnie twarz;p
          a jak sie robi z tym octem?pomaga to cos? a jaki to ma byc rodzaj octu bo w
          chacie mam tylko jablkowy:/
            • sophie22 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 03.10.06, 15:59
              Drogie bulimiczki- po moich prawie 12 latach choroby stwierdzam, ze najlepszy
              srodek to nie zygac i miec duzo zajecia. Jasne nie jest to proste kiedy
              spotykaja nas trudnosci;(reakcja - zajesc problem zamiast z nim sie
              borykac...wlasnie tak sie teraz dzieje u mnie. Stracilam prace i trace mojego
              partnera..any way
              pozdrawiam cieplo
                  • manuelle Re: powiększone ślinianki przyuszne... 04.10.06, 12:34
                    siedzę w tym od około 10lat...
                    faktem jest,że jak mam dużo zajęc,to mniej żygam, ale tez im więcej stresu, tym
                    chętniej mam ochotę nażreć się itp...
                    leczę się sama,zaparłam się,rękami,nogami,i walczę...
                    już od 5 tygodni:)
                    potyczki są,owszem,ale one mnie tylko wzmacniają,bo poza obłędnym myśleniem o
                    jedzeniu jest jeszcze jedna - ta najważniejsza myśl w głowie - jak niczego
                    innego, jak nigdy - CHCĘ POWRÓCIĆ DO NORMALNOŚCI:)
                    Chcę miec dziecko, mąż też już chce,a do tego MUSZĘ BYĆ ZDROWA.

                    Czego i Wam wszystkim życzę - zdrowia!!!!!
                    pozdrawiam ciepło,
                    www.bulima.blox.pl
                    • sophie22 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 04.10.06, 13:04
                      Manuelle- rozumiem Cie co do planow rodzinnych, ja takze jestem na tym etapie.
                      Czesto mysle,ze tak bardzo chcialabym zajsc w ciaze i skuoic sie na
                      rodzinie...Jestem tu na forum od niedawna- teraz kiedy stracilam prace mam
                      wjecej czasu i obaw bo wolnu czas to "zazeranie problemow", samej siebie etc...
                  • hellena8 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 04.10.06, 12:36
                    Ja leczylam się na kliniczną depresje u psychiatry (nie psychologa), brałam
                    dużo tabletek na depresję i faktycznie pomagało, także na bulimię, mimo że nie
                    przyznałam się lekarzowi o tej chorobie.
                    Teraz mam bardzo ciężki etap życiowy i wszystko z powrotem nawruciło, tylko
                    teraz już tak się nie boję bo wiem co to jest i jak z tym walczyć.
                    • amano_ai Re: powiększone ślinianki przyuszne... 04.10.06, 14:14
                      gdyby sie tak dało po prostu PRZESTAĆ rzygać to przypuszczam ze kazda z nas juz
                      dawno by to zrobila i nie byloby tego forum:)
                      codziennie od nowa zaczyna sie walka i najczesciej codziennie ja przegrywam:(
                      do tego dochodzi depresja i strach przed zyciem, a mam dopiero 20 lat i
                      wszystko powinno wygladac zupelnie inaczej:/ kazde niepowodzenie a jest ich
                      wiele od razu nasila bulimie
                      spuchnieta twarz tym bardziej powoduje ze zamykam sie w domu i boje sie komus
                      pokazac.a jak zamykam sie w domu i nic nie robie to rzygam.
                      dziwne ze nie wymyslono jeszcze skutecznego sposobu na ta opuchlizne oprocz
                      niewymiotowania;p
                      • manuelle Re: powiększone ślinianki przyuszne... 05.10.06, 14:23
                        do Sophie: czasami myślę,ze jak juz bym była w ciąży,to wytrwałąbym bez
                        żygania,bo tycie jest naturalne w ciąży,więc nie stresowałabym się tym,co jem,a
                        zatem nie miałabym też tych ataków obżarstwai akcji w wc. Tyle ze nie mam
                        pewności,ze rzeczywiście bulimia mnie sobie odpuści,a nie chcę zaszkodzić
                        dziecku...

                        Ja nawet nie wiem,czy jeszcze mogę mieć dzieci?! mam 25 lat i totalnie
                        zrujnowany organizm,zniszczony wymitami i środkami przeczyszczajacymi;(

                        Do Amano: bulima oszpeca, tyje się od niej i brzydnie:( ma się spuchnietą
                        twarz,nogi,pryszcze na buzi i co gorsza,leku na to nie ma, tylko jeden -
                        PRZESTAĆ WYMIOTOWAĆ! wiem,po sobie,że nawet kilkudniowe przerwy w wymiotowaniu
                        znacznie poprawiają mój wygląd. Zeszłej zimy miałąm okres 2,3miesięcy zupełnie
                        bez bulimii - i naprawdę świetnie wygladałam! w szoku byłam,jak któregoś dnia,
                        zobaczyłam,że ja mam widoczne kości policzkowe! :)

                        A teraz?szkoda słów... trwam bez bulimii kilka dni i się załamuję... efekty
                        uboczne nie żygania są dobijace (ciągłe uczucie sytości,wzdęcia,bóle
                        żołądka,przełyku).

                        Ja nie wiem,co w Nas Wszystkich jest, że ŚWIADOMIE, NA WŁASNE ŻYCZENIE I Z TAKĄ
                        PRECYZJĄ ZABIJAMY SIĘ NA RATY KAŻDEGO DNIA......

                        ZDROWIA ŻYCZĘ:)
                        www.bulima.blox.pl
                        • hellena8 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 06.10.06, 04:21
                          manuelle napisała:

                          > do Sophie: czasami myślę,ze jak juz bym była w ciąży,to wytrwałąbym bez
                          > żygania,bo tycie jest naturalne w ciąży,więc nie stresowałabym się tym,co
                          jem,a
                          >

                          Ja bym nie była n atwoim miejscu taka pewna, że w ciąży przestasz żygać. Ja
                          urodziłam 10 miesięcy temu. Wymiotowałam przez cała ciążę, nawet wtedy, kiedy
                          nie mogłam się zgiąć bo mi brzuch przeszkadzał, tylko że trochę mniej. Nie
                          wybaczę sobie tego nigdy. To samo po cięciu cesarskim. Kto mial ten wie, że
                          oddychać nawet boli, a co już wymiotować, mimo to na drugi dzień zwiałam się z
                          bulu, płakałam, ale nic nie potrafiłam zmienić.
                          • manuelle Re: powiększone ślinianki przyuszne... 06.10.06, 07:52
                            przerażające jest to co piszesz! ja tak nie chcę! nie chcę zadręczać siebie i
                            dziecka! narazie nie mogę sobie pozwolić na ciążę nawet ze względu na pracę,ale
                            wiem,że za rok... że w końcu nadejdzie ten dzień,kiedy już napraqwdę będę
                            chciała... pozostaje mi wierzyć,że do tego czasu pozbędę się bulimii
                            ostatecznie...
                          • sophie22 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 06.10.06, 12:19
                            hellena8 napisała:

                            > manuelle napisała:
                            >
                            > > do Sophie: czasami myślę,ze jak juz bym była w ciąży,to wytrwałąbym bez
                            > > żygania,bo tycie jest naturalne w ciąży,więc nie stresowałabym się tym,co
                            >
                            > jem,a
                            > >
                            >
                            > Ja bym nie była n atwoim miejscu taka pewna, że w ciąży przestasz żygać. Ja
                            > urodziłam 10 miesięcy temu. Wymiotowałam przez cała ciążę, nawet wtedy, kiedy
                            > nie mogłam się zgiąć bo mi brzuch przeszkadzał, tylko że trochę mniej. Nie
                            > wybaczę sobie tego nigdy.

                            do Manuelli
                            chyba nie zrozumialas mojej wypowiedzi, zacytowane slowa nie sa moje...ale nie
                            istotne. Naprawde jestem pelna wspolczucia dla Ciebie ale takze sle Ci duzo
                            wiary i sily.Mysle jak Ci bylo ciezko przechodzic przez ciaze- nie wiem, czy
                            mialas wystarczajaco duzo wsparcia?Dbaj o siebie i Swojego Aniolka!!!
                            Dla mnie macierzynstwo to nie ucieczka przed problemem ale najwazniejszy etap w
                            zyciu, skupienie sie na najwazniejszej osobie.

                            Jestesmy z moim narzeczonym na etapie przygotowan do slubu, zalozenia
                            rodziny...okres cudowny ale i rowniez trudny, bo wlasnie teraz starcilam prace i
                            jestem na "utrzymaniu" narzeczonego. Po ostygnieciu napadow, choroby; teraz
                            wszystko sie nasililo- oczywiscie przez to ze nie ma zajecia, brak wiary w
                            siebie etc...jedynym moil zajeciem jest codzienny basen i zakupy - powrot do
                            domu i zajadanie samej siebie, moich uczuc; potem jeszce gorszy wstret do siebie
                            i odtracanie najblizszych...
                            Jestem bulimiczka od 12 lat- w tym dlugim kresie mialam etapy czyste ( nawet
                            dosyc dlugie). Ostatnie przezycia po straceniu pracy, brak zajecie wywolaly
                            silne leki i napady...
                            troche sie rozpisalam za co przepraszam...
                            Zycze Wam dobrego, wytrwalego piatku
                            • manuelle Re: powiększone ślinianki przyuszne... 06.10.06, 12:57
                              ok,to ja już się pogubiłam,i nie wiem kto jest w ciąży,a kto nie... :)))
                              ja w każdym bądź razie nie jestem.ale bardzo tego chcę i właśnie stąd moja
                              decyzja,by skończyć z bulimą,by być zdrową i by móc zdrowo przejść ciążę i nie
                              zaszkodzić dziecku.

                              Zdrowia zatem życzę Wam wszystkim, niezależnie czy chcecie mieć dzieci,czy nie,
                              z bulimii warto wyjść,by po prostu żyć normalnie i cieszyć się wspólnymi
                              posiłkami z bliskimi, by cieszyć się życeim, póki je mamy.........

                              Pozdrawiam:)
                              • sophie22 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 06.10.06, 13:06
                                ooops dokladnie-sprostowanie do Manuelli i Helen- wczesniejsza moja wypowiedz
                                byla skierowana- ( jako odpowiedz) do Helen;) zagmatwania za co wszyskie
                                dziewczeta przeprazsam. Manuell- wiem o czym mowisz, ja takze jestem na etapie
                                przygotowan do zajscia w ciazy... ale pierwzsy krok to nasza psychika,
                                nastawienie etc...

                                Duzo wiary w siebie;))
                                • manuelle Re: powiększone ślinianki przyuszne... 06.10.06, 13:16
                                  ok,to teraz wszystko jasne:)

                                  masz rację,najpierw musimy uleczyć siebie,by móc potem myśleć o dziecku:)
                                  a to dziecko jest teraz dla mnie takim motywatorem,że góry mogłabym przenosić!
                                  grunt,to znaleźc sobie cel,priorytet jakiś i do niego dążyć. moim jest
                                  zdrowie,bo jako chora mama nie sprawdzę sie zbytnio i nie przydam mojemu
                                  dziecku,prawda?

                                  mam nadzieję,ze za jakiś czas napiszemy tu na forum,że jesteśmy w ciąży i że
                                  nie mamy już bulimii..........bardzo bardzo w to wierzę:)
                                  • sophie22 Re: powiększone ślinianki przyuszne... 06.10.06, 17:15
                                    ;))) dokladnie ja jestem takze na tym etapie zycia, ze bardzo pragne
                                    dziecka.Zaczelam swoje przygotowania tak naprawde trzy miesiace temu.Moje objawy
                                    ustapily, skupilam sie na swoim zdrowiu, vitaminach etc..."cel uswieca srodki"Bo
                                    nstrach pomyslec , jak wyniszczony jest moj organizm po 12 latach
                                    choroby.Nieregularne miesiaczki etc- na pewno wiele z Was to doswiadczylo!ale
                                    jak wiele zalezy od naszej psychiki, wiary w siebie;)))
                                    dlatego Manuello- trzymam za nas kciuki!!!
                                    czy bylas u lekarza- ginekologa etc
                                    ps.przepraszam za moja dluga wypowiedz, mam nadzieje , ze nie macie nic przeciwko

                                    MILEGO WEEKENDU;)))
    • manuelle Re: powiększone ślinianki przyuszne... 06.10.06, 18:45
      nie,jeszcze nie byłam u lekarza,bo narazie i tak wiem,ze nie moge być w ciąży
      (właśnie zaczynam nową pracę), ale myślę o tym, i wiem,że mąż też już chciałby
      mieć dziecko,zatem wszytko jest tylko kwestią czasu. Mój ginekolog nie wie o
      bulimii,mam problemy z okresem,bo jest zbyt obfity (czasami to istne
      potoki/krwotoki!) i do tego mam cystę na jajniku,w,ięc cholernie mnie boli w
      czasie okresu. Za jakiś czas będę chciał zrobić sobie badania,które pokażą
      jakie są u mnie procentowo szanse zajścia w ciąży,to znaczy bo wiem,że czasami
      ma się predyspozycje i łatwo można zajść w ciążę,a czasami niektóre kobiety
      mają "cośtam" (sory,ale nie znam się) osłabione i trudniej im zajść w ciążę. I
      dlatego wtedy można brać jakieś leki,witaminy,by wspomóc swój organizm.
      No,to teraz ja się rozpisałam:)
      Narazie skupiam się na tym,by przywrócić moj organizm do formy,do zdrowia
      fizycznego i psychicznego. Wiem,ze jak uwolnię się w końcu od bulimii, będę
      mogła dopiero w pełni docenić uroki macierzyństwa:) a nie chcę marnować tych
      wszystkich pięknych chwil w ciąży na żyganie,zajadanie się i wyrzuty
      sumienia... ech,długo by pisać......

      Pozdrawiam,odwagi i powodzienia życzę oraz bardzo udanego weekendu:D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka