Parę zdań o mnie...

16.09.06, 20:00
Hej:) Mam na imię Weronika, mam 16 lat i chodzę do Liceum Plastycznego w
Kole.Na bulimie choruje od 2 lat(nie dużo, ale każdy organizm jest inny),
chociaż problemy ze sobą mam od zawsze. Mam naprawde świetną przyjaciółkę, z
którą znam się od pieluch. Ona jest naprawde piękna, szczupła i w ogóle. Ja
zawsze byłam ta gorsza, grubsza, ciągłe porównania itd. to troche głupie, ale
czy ta choroba nie rodzi sie z głupoty? Zawsze miałam pecha do facetów
(chociaż moim zdaniem żałosne jest zmianiać się dla nich pod każym względem)A
później to już porównywania ze wszystkimi, na ulicy, w szkole, wszędzie i
zawsze to ja byłam ta brzydka. Ogólnie to każdy mi mówił, że świetnie
wyglądam i że wiele dziewczyn chciało by tak wyglądać, no i niue narzekam na
brak zainteresowania ze strony chłopaków, no ale jak coś się już w głowie
uroi i wiecie same, że bardzo ciężko jest z tego wyjść. Kiedyś, któregoś
dnia postanowiłam , że już tak dłużej nie może być, no i zaczęłam ćwiczyć,
nieadłam słodyczy i takie tam, osiągnęłam swój cel w zwiaku z wymarzoną
figurą, ale za barzdo lubiłam jeść, żeby długo wytrzymać na tak drastycznej
diecie. Przytyłam i wtedy zaczeły się problemy. Raz do kibla, później drugi,
ale przebiegu choroby nie będę wam opisywać, bo to doskonale wiecie. Te
wakacje były dla mnie przełomowe, bo powiedziałm rodzicom o bulimii i zaraz
drugiego dnia dostałam skierowanie do psychologa.To była bardzo dobra
decyzja, bo po jednej wizycie nie mogę doczekać sie drugiej. Postanowiłam ,
że nie będę już wymiotować, ale obawiam się , że wpadne wtedy w jakąś inną
chorobę, bo nie jem prawie nic przez to głupie myślenie,że wszystko co zjem
to za dużo. Ponadto mam wrzodowe zapalenie jelita grubego, wirtusowe
zapalenie żołądka, jeszcze cos z nerkami, więc nie moge już wymiotować.
Próbuję zacząć jeść normalnie i zaakceptować siebie. Mam dużo zajęć
codziennie ,bo wracam ze szkoły po 17 no i później nauka, rysowanie itd, więc
to pozwala mnie troche odciągnąć od myślenia o jedzeniu. Nie wiem dziewczyny,
zacznijcie uprawiać sport, np moją pasją zawsze był taniec, tylko że teraz
czas mi na to nie pozwala, zróbcie sobie nowa fryzure i życzę wam, żebyście
się tak zmotywowały i wyzdrowiały !!! :)
    • dormeuse_infante Re: Parę zdań o mnie... 18.09.06, 10:41
      >mam wrzodowe zapalenie jelita grubego, wirtusowe
      zapalenie żołądka, jeszcze cos z nerkami, więc nie moge już wymiotować.

      Czy robiłaś jakieś konkretne badania pod tym kątem?? Jeśli tak to
      jakie?
      • weeroonis007 Re: Parę zdań o mnie... 22.09.06, 19:06
        Tak,oczywiście. Z jelitem ciągle chidzę do lekarza. Miałam robioną koronoskopie
        (czy jak to się nazywa) i ciągle biorę czopki. Kiedy powiedziałam lekarzowi o
        bulimii, to powiedział, że to raczej nie ma związku, tylko może wpłynąć na to,
        że gorzej sie to leczy, no i jeszcze powiedział, żebym ustabilizowała sie
        emocjonalnie...heh:/ natomiast pani psycholog powiedziała, że to ma jakieś
        powiązania psychosomatyczne(coś w tym stylu)w związku z moimi zmianami w mózgu.
        Ogólnie to ta choroba jest do kitu, bo ciągle powraca, jestem chyba skazana na
        leki i jest bardzo nie komfortowa (krew leci z odbytu), ale najprawdopodobniej
        będę się leczyć w klinice w Poznaniu. Z rzołądkiem narazie nie jest źle, ale
        miałam mieć gaskostropie, którą cudem uniknęłam. Nerki- miałam kolkę nerkową
        (okropny ból), ale jest już dobrze, przynajmniej narazie :) A Ty masz podobne
        problemy??
        • dormeuse_infante Re: Parę zdań o mnie... 25.09.06, 10:34
          Nie mam, przynajmniej jeszcze nie. Lecze się, bardzo boje się
          jakiś powikłań po bulimii, chciałabym kontrolnie się przebadać-
          nie chodzi mi o badania krwi, tylko o żółądek, nerki itp.
          Na dzień dzisiejszy jedyne co mnie mocno niepokoi to to, że
          strasznie puuchną mi nogi. Nie mam żadnych bóli brzucha itp.
    • marcysia1991 Re: Parę zdań o mnie... 21.09.06, 17:34
      weeroonis007 fajnie ze napisalas ze zyczysz wszystkim by wyzdrowieli!! Wiesz ty
      musiasz sie calkiem wziac za siebie i kazdy z WAS/NAS takze. Ja chorowalam
      1,5roku to bylo tak-2miesiace glodowki,4miesiace bulimi-a pozniej juz
      zaawansowana anoreksja, schudlam 34kg i zamkneli mnie w psychiatryku. Po
      wyjsciu znow to samo schudlam 5kg. Leczylam sie najpierw u psychologa p.Jacka,
      pozniej u psychiatry ktory dal mi skierowanie do tego psychiatryka, po wyjsciu
      znow zaczelismy z rodzinka do niego jezdzic. Chcialam chodzic do p.Jacka ale
      mama nie chciala o tym slyszec- ona wierzyla w tego psychiatre. Po 2 miesiacach
      zaprotestowalam powiedzialam ze juz wiecej tam nie pojade!! Mama najpierw nie
      wiedziala co robic w szoku sami z tata jezdzili po roznych psychiatrach, ale
      kazdy mowil-jak osiagnie wage minimum 50 kg moge ja leczyc-wazylam wtedy 47. A
      ja caly czas stalam przy swoim-chce wrocic do p.Jacka!!- mama w koncu poszla na
      kompromis i mi pozwolila. Bylo co raz lepiej najpierw waga zaczela stac pozniej
      skoczyla 1kg w gore!! Sama zaczelam sie cieszyc!!
      Pózniej rodzice wpadli na pomysl by wyjechac do irlandi-to zawsze bylo moim
      marzeniem, ale jeden z lekarzy dal pomysl ze maja mi dac ultimatum ze musze
      dojsc do 50kg. Wtedy sie zdenerwowalam powiedzialam sobie i p.Jackowi ze ja im
      wszystkim pokaze co potrafie!! W nie dlugim czasie doszlam do 50kg i zaczely
      sie problemy z zoladkiem. Trafilam do szpitala, traktowali mnie tam jak zlo
      konieczne latali za mna do WC pilnowali przy jedzeniu. Schudlam przez 8dni
      1,5kg a i tak nic nie wykryli. Rodzice znow zaczeli sie martwic, byli zalamani,
      a ja wiedzialam ze to juz tylko kwestia czasu. Nadal chodzilam do p. Jacka. W
      momencie skonczenia terapi wazylam 53kg-czyli tyle jak podczas wypisu ze
      szpitala psychiatrycznego.
      teraz mieszkam juz 2miesiac w irlandii waze moze 55-58kg nie wiem bo nie
      wazylam sie przez caly czas jak tutaj jestem. Wiem ze przytylam bo to widze i
      czuje po rzeczach. Kiedy cisnie mnie jakies ubranie czasem mysle kurcze
      przydalo by sie wazyc mniej, ale czesto nawet zapominam co myslalam i ide cos
      zjesc. Jedzenie jest teraz dla mnie rzecza NORMALNA i ciesze sie z tego!!
      Dziewczyny da sie wyjsc z tych okrutnych chorob. Ja pomimo tego ze mam straszne
      powiklania po anoreksji ciagle walcze by ona nie wrocila. Moje jelitka nadal
      sie normuja choc jem juz ponad pol roku. Od dziecka mialam problem ze stawami i
      po anoreksji jest gorzej, poglebila mi sie skolioza, pogorszyl wzrok, ale
      najwazniejsze ze ZYJE!!
Pełna wersja