syli85
23.10.06, 18:03
mialam jecghac na wyklad .. niedojechalam... zboczylam z kursu.. obrzarlam
sie.. juz tak dawno tego nie robilam i tak bardzo mialam ochote na slodycze..
na buleczki drozdzowe... a wiec za wszystkie czasy sie nawpychalam.. wrocilam
do domu z misja "oczyscic sie".... wzielam lyzke-narzedzie pomocnicze... i
zabrzmi to moze dosc smiesznie , dosc komediowo... ale cala lyzka stanela mi
w gardle, prawie ja paknelam.. naszczecie ta szersza czesc tkwila miedzy
przelukiem ... jakos delikatnie uwazajac by jej nie wepchnac udalo mi sie
wyciagnag - z trudem z buzi... bylam sama w domu..
jestem...a ma wrazenie ze moglo mnie juz dzis nie byc...