co z chłopakiem???

02.11.06, 19:24
hej
niedawno ok.1.5 miesiaca temu poznalam bardzo fajnego faceta
bardzo mi zalezy aby relacje miedzy nami układały sie dobrze
czesto jak dzwoni do mnie czy jak przyjedzie - ja nie mam za dobrego humorku
kiedy sie pyta co sie stalo zawsze cos wymysle np. bo cos w domu , bo to
studia itp
ale prawda jest ze gnebia mnie wyrzuty sumienia ze kolejny dzien choc
obiecalam sobie ze juz nie bede miala "napadow bulimii " mialam je i jestem
wtedy z siebie nie zadowolona
bardzo chcialabym mu powiedziec - moze by mi pomogl? bo nikt w moim otoczeniu
mnie nie rozumie to moze chociaz on bo jest ratownikiem medycznym to troszke
moze na ten temat wie
ale boje sie ze zepsują sie nasze kontakty a wszystko jak narazie jest dobrze
i ja widze ze mu na mnie zalezy
nie wiem KOCHANI co mam robic , doradzcie mi wy tez napewno macie swoja druga
połowke i jak z tym zyjecie??
buziaki i zycze wszystkim i sobie wiary i wytrwałosci
    • hypnosic Re: co z chłopakiem??? 02.11.06, 19:33
      mowie sie ze szczerosc to podstawa , mysle ze gdybys mu powiedziala , a on by
      zrozumial czulabys oparcie w nim i wielka ulge , zapewne pomogloby Ci to choc w
      malym stopniu wyjsc z uzaleznienia.Lecz trudno przyznac sie do swojej
      niedoskonalosci , ja nie potrafie..
      pozdrawiam :)
    • marilka123 Re: co z chłopakiem??? 02.11.06, 19:45
      Hej,wiesz na twoim miejscu nie mówiła bym narazie. 1,5 miesiąca to dość krótko
      jak na takie zwierzenia. To go może przestraszyc, mimo, że jest ratownikiem
      medycznym. Wiem,że nie masz z kim o tym porozmawiac jednak chyba nie chcesz aby
      póżniej ( nie chcę zapeszac ani tez Ciebie obrazic!! ) ludzie rozmawiali za
      twoimi plecami o wiadomym problemie. Przeciez napewno nie znacie się jeszcze
      dobrze, postarajcie się poznac,a Ty szczególnie staraj się mu pokazać,że Ci na
      nim zalezy! Wiem,jakie to trudne,szczególnie gdy własne przed chwilą się upadło
      i nerwy zżerają od środka. Ale pomyśl,że ten facet,poznał Ciebie,super kobietę i
      jak się dowie,że czesto latasz do kibla to moze to w głebi duszy zmienic twój
      obraz w jego oczach. Może byc wspaniały, pomóc Ci, ale narazie poczekaj moze z
      powiedzeniem mu o tym problemie i spróbuj zadziałac!! Spędzaj wiecej z nim czasu
      zamiast obżerac się. Czy nie lepiej wydac te przeznaczone na napady żarcie na
      jakis super film,wycieczke? Jak się zaprzesz,to nie ma mowy,żeby się nie udało!
      Ja w Ciebie wierzę:) Wiesz ludzie chętniej przebywają z wesołymi osobami..sama
      się o tym przekonałam,bo przez moje nastroje straciłam wiele dobrych kontaktów z
      ludzmi.Nie rób tego błędu co ja.. To dopiero początek znajomości,a początki
      zwykle są najpiękniejsze,wiec nie zmarnuj tego :) Mam nadzieję,że dasz radę.Pisz
      jak Ci tam w życiu leci:)
    • dormeuse_infante Re: co z chłopakiem??? 03.11.06, 10:26
      Moja rada jest taka: Staraj się ze wszytskich sił, zeby choroba nie przekładała
      się na wasze stosunki. Jak już będziesz pewna, ze to ten to jak najszybciej
      powiedz mu o chorobie, szczerość przede wszytskim. Jeśli nie traktujecie swojej
      znajomości na poważnie to takie wyznania nie mają sensu bo mogą przynieść inny
      niż oczekiwany efekt.
      Od ponad roku jestem mężatką. Nigdy sobie nie daruje, ze mój obecny mąż w
      okresie narzeczeństwa musiał przeze mnie cierpieć, byłam nieznośna, wymyślałam
      co się da żeby usprawiedliwiać swoje zachowanie, kłóciłam się o byle co,
      ogólnie rzecz biorąc bardzo żałuje, że nie powiedziałam o chorobie jak tylko
      nasza znajomość przerodziła się w poważne uczucie. Uwierz to ciągnie się za mną
      do dzisiaj i nie dziwne - traktowałam przeyszłego męża - i nie tylko - bardzo
      źle tylko dla tego, że mój humor czy samopoczucie zależało od choroby, a na
      ogół było złe.
    • obrzartuch Re: co z chłopakiem??? 03.11.06, 10:28
      hej
      wczoraj spytalam sie nawet mojego brata - ktory wie o tym problemie ( ale go
      nie rozumie ) czy mam powiedziec o swoim problemie chlopakowi , odradzil mi,
      wrecz nie pozwolil
      tez mysle ze poczekam z poweiedzeniem mu - choc powiem ze mnie kusi wyzalenie
      sie mu , bede sie starac nad tym panowac dzisiaj rozpoczelam kolejny dzien z
      kolejnym postanowieniem ze od dzis koniec moze tym razem mi sie uda
      wiecie tak samo jak wy trace juz kontakty z ludzmi przez to moje postepowanie -
      trace nawet tych bliskich , pogorszyly mi sie stosunki i z rodzina i ze ze
      znajomymi gdzie kiedys byly naprawde super
      nie znaacie moze jakis osrodkow w poznaniu ktore mogly by mi pomoc- takie na
      fundusz zdrowia no a jezeli nie to choc prywatne
      psujemy sobie przez bulimie zycie - wiemy o tym ale nadal tak robimy- to jest
      straszne
      a moze mamy za male checi? (mowimy ze chcemy wyjsc ale w duchy nam sie to
      podoba ) niewiem ????
      jestem juz naprawde zagubiona w tym co robie
      buziaczki dla wszystkich :-@
      3majcie sie zycze wszystkim wraz z soba wiary i nadzieji ze w koncu z tego
      wyjdziemy - bo napewno warto
Pełna wersja