0lunia 18.01.07, 21:38 Tata nazwał mnie obżartuchem, bo parę razy dziennie dojadam płatki do mleka, bakalie, owoce. Moje bmi 15,5. Nienawidzę czegoś takiego, chcę wyprowadzić się z domu Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
ankaaa Re: nie wytrzymam tak 19.01.07, 10:12 Ubaw po pachy ;)))))))))))))))) A wyprowadź się. Odpowiedz Link Zgłoś
ladny_kwiatuszek Re: nie wytrzymam tak 19.01.07, 10:57 > Tata nazwał mnie obżartuchem, bo parę razy dziennie dojadam płatki do mleka, > bakalie, owoce. Moje bmi 15,5. Ja kiedys mialam bmi 13,4. moja mama tez tego nie rozumiala. ale wyszlam z tego, pomogla mi mama. ale jadlam 6 posilkow dziennie: sniadanie, drugie sniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja i druga kolacja. jadlam wszystko. mieso, chleb, ciasta, zupy, owoce, sery, itd. na poczatku musialam sie zmuszac, ale to szybko minelo. teraz waze 55 kg przy 1,68 m i jestem szczesliwa! > Nienawidzę czegoś takiego, chcę wyprowadzić się z domu jesli musisz to to zrob, ale dobrze to przemysl Odpowiedz Link Zgłoś
ladny_kwiatuszek Re: nie wytrzymam tak 19.01.07, 11:14 ps mama mi pomogla, bo pilnowala moich posilkow... Odpowiedz Link Zgłoś
gusia54 Re: nie wytrzymam tak 19.01.07, 13:27 czesc!nie wiem jak dlugi okres chorowalas,ale podziel sie prosze jak pokonywalas lek,obawy przed jedzeniem.ja podjelam walke chce z tym skonczyc ale nie umiem sie zmusic do jedzenia.jak wygladaly twoje poczatki wychodzenia,nie czulas sie osaczona przez mame ze cie pilnuje,bo ja tak mam i tych zlych emocji do mamy nie umiem zdusic,buntuje sie i zamykam w sobie.nie widze swiatelka w tunelu juz dla mnie.:-((((((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
0lunia Re: nie wytrzymam tak 19.01.07, 15:28 Jestem w klasie maturalnej, więc trudno rzucić wszystko i iść. Nie wiem jak przytyć, bo chcę, ale nie wiem jak! Wolę nie zjeść do obiadu zupy, ale potem dojeść coś co lubię. W domu czuję się oceniana, i ciągle ktoś komentuje moje jedzenie. Chcę wreszcie ważyć 50 kg i być zdrowa! Ale kurczę, jak?? Odpowiedz Link Zgłoś
ladny_kwiatuszek Re: nie wytrzymam tak 20.01.07, 10:18 Chorowalam ok. 5 lat, byly to najgorsze lata w moim zyciu. teraz tak je oceniam. wtedy nie zawsze. na poczatku cieszylam sie ze chudne, ale jak wazylam juz kolo 45 kg zorientowalam sie, ze nie moge tego zatrzymac. wczesniej chodzilam do psycholog, ktora zwracala mi uwage na skutki tej choroby. dalej chudlam, chociaz tego nie chcialam. psuly mi sie zeby, wypadaly wlosy, mialam okropna cere. ale chcialam sama z tego wyjsc bez pomocy. chcialam decydowac co i kiedy chce jesc. bylo coraz gorzej. jadlam, a mimo to chudlam. mama nie rozumiala, ze ja nie potrafie jesc tak jak ona by chciala, a ja nie rozumialm jej. mialam juz tego dosc. po wielu klotniach umowialam sie z mama, ze przez 2 tygodnie nie bedziemy sie klocic i bede jej sluchac, co mam jesc. i o dziwo przytylam 1 kg! potem juz bylo coraz lepiej. ale jedynym sposobem dla nas jest zaufac komus bliskiemu. my nie radzimy sobie z jedzeniem! teraz jest juz inaczej. sama wiem co i ile mam jesc. wszystko wrocilo do normy. Odpowiedz Link Zgłoś