Pomocy...

02.02.07, 17:46
Moje zmagania z odchudzaniem zaczęły się jakieś 3 lata temu. Jako, że tańczę
(co zresztą widać po moim nicku) to łatwiej było mi wpaść w ten cały wir
odchudzania. Usłyszałam, że mogę troszkę schudnąć i automatycznie ograniczyłam
jedzenie do minimum. Jadłam praktycznie tylko sałatki, jakieś owoce, warzywa,
może troszkę chleba... Ale nie trwało to długo, może jakiś tydzień. Po jakimś
czasie zapomniałam o tych wszystkich dietach (były wakacje) ale na początku
roku wszystko zaczęło się od nowa. Oglądałam z koleżankami kasety z baletowych
konkursów, gdzie dziewczyny były masakrycznie chude, ale spodobało mi się to i
podoba mi się do dziś- ot, taki mój ideał do którego dążę. Potrafiłam nie jeść
NIC przez ładnych pare dni, później wygłodniała rzucałam się na jedzenie i
automatycznie tyłam. Sparaliżowana tym, że przybieram na wadze znalazłam w
internecie fora pro-ana i stosowałam się do tych chorych wskazówek. I tak
ciągnęłam- dieta- napad głodu i jedzenie czego popadnie. Później doszły
wymioty... nie często, bo mnie męczyły, wolałam nie jeść. Ale przytyłam jakieś
5, 6 kg i miałam wszystkiego dość. Zaczęłam wymiotować, skończyły się
głodówki, teraz były napady głodu i wymioty. Później doszły wszelakie tabletki
na odchudzanie, oraz oczywiście przeczyszczacze. Doszło do tego, że potrafię
brać 10 tabletek xenny extra na raz i już tylko troszkę to na mnie działa. Nie
radzę sobie z tą całą sytuacją, teraz od byle kromki chleba potrafię przytyć.
Tańcze dalej, więc dalej dążę do schudnięcia tych nastu kilo... myslę, że
nawet gdybym nie tańczyła nie poradziłabym sobie z tym co jest.
Okropnie mnie to męczy, żadne diety już na mnie nie działają, mogę nie jeść a
nie chudnę, nie potrafię zacząć żadnej zdrowej diety bo kończy się ona napadem
jedzenia, wymiotami, przeczyszczaniem...
Nie chcę zepsuć sobie organizmu, mam rozregulowany metabolizm, napewno już
dość zniszczony przełyk,przytylam masakrycznie dużo, nie wątpie że mam też
zniszczony żołądek i coś jeszcze...
Nie chcę iść do lekarza, do dietetyka, nie jestem pełnoletnia, a nie chcę żeby
ktokolwiek z rodziny lub znajomych wiedział o tym wszystkim.
Proszę, pomóżcie mi bo nie wiem co robić, nie wiem jak z tego wyjść...a prawda
jest taka, że nie mogę przytyć, chodzę do szkoły baletowej i warunkiem
pozostania w niej jest to, że schudnę te kilogramy.
Pomocy...

    • to_jaaa Re: Pomocy... 02.02.07, 20:06
      Nie chcę zepsuć sobie organizmu, mam rozregulowany metabolizm, napewno już
      dość zniszczony przełyk,przytylam masakrycznie dużo, nie wątpie że mam też
      zniszczony żołądek i coś jeszcze...


      chyba już zniszczyłas (aczkolwiek boję sie mysleć, co w twoim przypadku znaczy
      masakrycznie - pewnie ze dwa kilo)
      i co, myślisz, ze tak długo potańczysz?
      i co jest ważniejsze?
      • baletniczka Re: Pomocy... 02.02.07, 20:26
        "aczkolwiek boję sie mysleć, co w twoim przypadku znaczy
        > masakrycznie - pewnie ze dwa kilo"
        Hm, wiesz, nie dwa tylko 7.

        Dlaczego nikt nie potrafi pomóc, tylko od razu się wyśmiewacie? Dlaczego? nie
        rozumiecie że komuś jest trudno? Że nie radzi sobie i nie panuje nad sobą?
        • to_jaaa Re: Pomocy... 02.02.07, 20:33
          gdzie widzisz wyśmiewanie? czy nie rozumiesz, ze rośniesz, dojrzewasz, organizm
          potrzebuje budulca, nie zgadza się na anorektyczną postać wychudzonej,
          zaćwiczonej baletnicy
          a ty niszczysz się na samym początku zycia - jaka myślisz, jak ci podziękuje za
          kilka lat?
        • witch_84 Re: Pomocy... 02.02.07, 21:01
          idz do lekarza. jest mozliwosc ze nie powie rodzicom chociaz to zalezy od niego
          a jak bardzo sie boisz zeby sie nie dowiedzieli no to nie wiem juz lepiej omin
          troche prawdy powiedz ze musisz schudnac do szkoly i ze chcesz to zrobic z
          glowa dlatego idziesz do dietetyka i idz chociaz do dietetyka i z nim pogadaj o
          sposobie odzywiania w Twoim przypadku tak zeby Ci wrocilo do normy wszystko.
          tylko ze to bedzie troche kiepsko bo ciezko samemu poradzic sobie z anoreksja
          czy bulimia nawet jesli masz pomoc dietetyka najlepszy jest psycholog,
          psychiatra... ale juz lepszy dietetyk niz nic jesli mam byc szczera. no ale
          po pierwsze pomysl czy nie lepiej pogadac z mama chociaz bo przy bulimii to hmm
          bedziesz miala wielki brzuch bo zoladek Ci sie rozciagnie i bedzie taka
          kuleczka miedzy zebrami tak jak ja kiedys mialam co prawda to wraca do normy
          ale trzeba sie wziac za siebie, bedzies zmiala slabe kosci ja nie moge zrobic
          ruchu zeby mi cos nie zgrztalo w stawach, zeby Ci sie posypia- kto bedzie
          chcial szczerbata baletnice, nie bedzies zmiala sily tanczyc zaczna sie zawroty
          glowy wymioty u mnie powodowaly hipoglikemie czy jak to sie nazywa obnizenie
          cukru do 40 ze nie moglam nic zlapac tak mi sie rece trzesly i na nic sily nie
          mialam. takze zacznij walczyc z bulimia bo inaczej tak czy inaczej z tego
          baletu nawet moga byc nici.... a no a moze tez przemysl czy nie moglabys
          zamienic baletu na np salse o ile nie wiazesz z tym jakis planow na przyszlosc
          tam nie wymagaja drastycznie chudziutkich cialek :) trzymam kciuki i daj znac
          co i jak :)
          • dominik2523 Re: Pomocy... 03.02.07, 10:10
            czesc dziewczyny maja racja ze ywoj metabolizm uleegł powaznemu zaburzeniu im
            dłuzej wymiotuje tym gorsze mam problemy z utrzymaniem wagi.jesli nadal tak
            bedziesz postepowac nie bedziesz mila sily na nic nawet na balet.ja
            wymiotowalam 2 miesiace dzien w dzien po kilka razy i nie mialam nawet sily
            zwlec sie z łozka.jesli nie wiesz gdzie w twoim miescie jest psycholog to idz
            najpierw do lekarza rodzinnego on ci powie gdzie sie zgłosic ja tak
            zrobiłam.potrozmawiaj z kims komu ufasz.zaden balet nie jest wart zniszczenia
            zdrowia choc rozumiem ze jest to twoja pasja ,ale jak podupadniesz na zdrowiu
            nie bedziesz miala sily tanczyc.trzymam za ciebie kciuki i zycze
            powodzenia.trzymaj sie
      • kassiuniek Re: Pomocy... 05.02.07, 14:59
        I ja wołam teraz pomocy .... a moze chce sie wykrzyczec ..Po długim czasie nie
        wymiotowania , przyzwyczajeania sie do nowego trybu jedzenia poległam ..:(
        A dlatego ze , mam nie chce mnie sluchac ... picze jakies ciastka , przynosi
        czekolady , slodycze itp.
        Jakis czas potrafiłam sie powstrzymac , zjesc tylko kawałek ...
        niestety ile mozna igrac zlosem ...padłam ..Dlaczego oni mnie nie sluchaja ,
        mowiłam jej ze bulimia moze wrocic w kazdej chwili ...
        nie poszlam dzis do szkoly , to zrujnowalo mi caly dzien i pewnie wychowaczyni
        bedzie sie sapac jutro
        a kiedy moiwlam jej o tym ze nie jestem jeszcze silna , ona odpowiadała , ze oni
        te czasem maja ochote na cos slodkiego ..
        wtedy poczulam sie jak egoistka ,mbo dlaczego i oni maja cieprpiec za mnie ..
        nie mowilam juz nic na ten temat ..a az doszo do dzis
        Pytanie czy skobczy sie na dzis czy za miesiac :(Musze chyba pogadac z mama....
        Sorki to taki moj maly manifest ... jak cos to nawet tego nieczytajcie
    • ankaaa Re: Pomocy... 02.02.07, 21:08
      Od techniczenj strony tylko:

      teraz masz zaburzony metabolizm dlatego tyjesz o wiele za dużo niż gdybyś nie
      zaczynałą "zabawy".
      Pierwszą podstawową rzeczą jest - co początkowo może wiązać się z wzrostem -
      uregulowanie metab. Jeśli chcesz trwale schudnąć - to wpierw, o dziwo, musisz
      zarzucić "diety", a jeść systematycznie i odpowiednio. Nie wiem jakie macie
      normy w balecie żywieniowe ;) 600 heee.
      Gdy będziesz jeść NORMALNIE ! to przy takim wysiłku, jaki masz - schudniesz na
      100 %. Tylko to wymaga czasu, i nade wszystko musisz przestać sie ODCHUDZAĆ !
      Dlatego na Ciebie już diety nie działąją ;)
      Jak chcesz poznać tajniki - do dietetyka.

      A jak będziesz robić to w taki sposób jak robisz teraz, to o balecie zapomnij.
      • witch_84 Re: Pomocy... 02.02.07, 22:16
        no dokladnie!! jak sie zje kupe jedzenia zoladek wyprodukuje te wszystkie
        substancje potrzebne do trawienia a Ty to zwrocisz to potem po ktoryms razie on
        sie przyzwyczai do tego ze to i tak samo znika i wcale nie chce nic produkowac
        stad na poczatku wychodzenia sa problemy ostre ale anka tu super zauwazyla i
        tez jestem tego zwolenniczka zadnego odchudzania tylko zdrowe normalne jedzenie
        kilku lekkich posilkow i spokojnie organizm wskoczy w normalny tryb. a inna
        kwestia jest to ze moze to ze "zalo jesz" kiedy nie wymiotujesz tylko Ci sie
        tak wydaje bo to co bulimiczki potrafia zjesc w trakcie napadu to jest
        nieporownywalne nawet dla posilkow doroslego faceta pracujacego fizycznie, a
        poza tym czytalam gdzies ze jezeli zaczynasz organizm glodzic to on w akcie
        desperacji nawet z malych racji zywieniowych potrafi odlozyc cos tu i owdzie
        dlatego czasem sie obserwuje taki efekt, wiec tak czy inaczej... do lekarza! :)
        • baletniczka Re: Pomocy... 04.02.07, 22:52
          Tylko że ja już nie mam siły....dziś się załamałam, znowu wymiotowałam, to jest
          jak nałóg...
          ...jest szansa, że jak pójdę do psychologa to nie powie rodzicom, nikomu z
          rodziny? Jak to jest? Nie chcę żeby się zamartwiali, bo ja chcę się wyleczyć,
          chcę być zdrowa, chcę mieć kiedyś dzieci...
          ...ale nie potrafię sama sobie z tym poradzić.
          Teraz doszły zaburzenia pamięci, albo zachwiania emocjonalne...potrafię mieć co
          minutę inny nastrój :(
          Poprostu nie chcę żeby nikt się o tym dowiedział, chce porozmawiać sama o tym z
          psychologiem (bo psychiatra niewiele zda tu oprócz dania mi jakiś leków, tak?
          jak to jest? ) i nie martwić nikogo, mam nadzieję że poradzę sobie, a jeśli
          nie.... to wtedy powiem mamie.

          • ankaaa Re: Pomocy... 04.02.07, 23:36
            Jeśli bardzo zalezy CI na balecie to powiedz od razu rodzicom. Myślę, że pomogą
            Ci i docenią twoje zaufanie do nich.
            To też może skrócić okres twojej choroby.

            Jesli zaś nie - to możesz iść do psychologa, a on nie ma prawa powiedzieć o
            zaistniałym fakcie komukolwiek.

            Psychiatrę zdecydowanie odradzam - głównie psycholog <dobry>, psychoterapeuta.
            Jeśli nie chcesz mieć napadów, ani tyć szaleńćzo to dostosuj sie do tego co
            napisałam w poście wyżej.
    • dominik2523 Re: Pomocy... 05.02.07, 12:10
      masz racje ze bulimia i wymioty sa jak naług dlatego nie powinnas zostac ztym
      sama i jak najszybciej poprosic o pomoc.
Pełna wersja