Pieniądze a bulimia

07.02.07, 21:20
Witam serdecznie. Jak pewnie większość z was mam zaburzenia odżywiania. Moje
stadium bulimii jest bardzo zaawansowane. Objadam się i wymiotuję kilka razy
dziennie. Zwykle jem bez przerwy przez ok 2 godziny w związku z czym zużywam
dużo produktów spożywczych. Nie zarabiam a potrafię przejeść 100zł dziennie.
Skąd biorę pieniądze? Hmm... nieważne. Kiedyś będę się za to smażyć w piekle.
Często ze łzami w oczach posuwam się do czynów karygodnych. Wszystko po to
aby zdobyć jedzenie. Chciałabym wiedzieć jak inne bulimiczki radzą sobie z
finansowaniem ataków obżarstwa. Kiedyś uwielbiałam drogie ciuchy i kosmetyki,
a teraz chodzę w starych łachach i maluję sie byle czym aby mieć jak
najwięcej kasy na jedzenie. Nic nie jest w stanie mnie zmotywować do walki z
chorobą. Kiedy przychodzi kryzys funkcjonuję jak maszyna :-(
    • marta.scisia Re: Pieniądze a bulimia 07.02.07, 21:43
      heJ!
      Rozumiem Cię :( Ja też połowę swoich oszczędności wydaję zwykle na słodycze :/
      Własnie zeżarłam Twixa, czekolade mleczną i czekoladę z nadzieniem kokosowym :/
      ehhh. jestem beznadziejna...
      • kaczka360 Re: Pieniądze a bulimia 07.02.07, 22:02
        ja już nawet nie wyliczam :-(
        Po prostu poszło 120 zł czyli więcej niż moje miesięczne kieszonkowe. Jestem
        beznadziejna. A właśnie siedze i upijam sie winem bo zdałam sesje (9 egzaminów
        i wszystkie na świetne oceny). Powinnam spotkać się ze znajomymi ale nie mam
        ich w pobliżu. Zamiast sie umówić, spędziłam dzień na żarciu. Na dodatek mam
        doła bo w sesji przytyłam 5 kg i teraz na siłę zrzucam, ale nie jestem w stanie
        ograniczyć rzygania. Ćwiczę dużo i po 16:00 zażywam efedrynę która niweluje
        głód, daje mi dużo energii i optymizmy. Tak więc wieczorami chodzę naćpana i
        jak rodzice wracają z pracy to widzą córeczkę uśmiechniętą od ucha do ucha,
        dbającą o linię, nie jedzącą kolacji, ćwiczącą, pełną życia i energii. Fałsz,
        fałsz...
        • parigi Re: Pieniądze a bulimia 07.02.07, 22:50
          Moje przykladowe zakupy

          5,00 - 10 malych paczkow z budyniem
          3,60 - M&Ms
          3,00 - pieguski
          3,00 - delicje
          5,00 - inne pierdoly

          Suma: 20zl

          30dnix20= 600zl

          To jest koszt samych slodyczy, do tego dochodzi tez inne zarcie. Nie moge przerwac tego ciagu od ponad 7 miesiecy. Dzien w dzien tak sie obzeram, tak wiec przezarlam od lipca 2006 4200zl, za ktore spokojnie moglabym sobie pojechac do Wloch czy Francji. Niestety nie pojade, bo nie dosc ze nie mam pieniedzy, to jeszcze sie spaslam niemilosiernie.

          Po prostu zalosne...

          • niczewo Re: Pieniądze a bulimia 07.02.07, 23:25
            Żałosne?!
            Żałosne jest to, że zjadam właśnie resztki jedzenia z lodówki mając świadomość,
            że synowi na śniadanie nic nie zostanie! Po raz kolejny...
            • witch_84 Re: Pieniądze a bulimia 08.02.07, 09:24
              ja jesczez jak mialam np banknot 100 zlotowy tylko w portfelu to mi bylo szkoda
              rozmieniac na jakies tam pierdoly to tak z dwa dni wytrzymywalam az w koncu
              glodna w szkole stwierdzilam ze musze kupic bulke bo przeciez nic od rana nie
              jadlam mozg nie bedzie mial pozywki bla bla rozmienilam... dwa dni i wszystko
              przejadlam nawet nie wiem gdzie i kiedy...
        • dominik2523 Re: Pieniądze a bulimia 08.02.07, 10:46
          jak tak czytam ze masz zaliczone tyle egzaminow to az ci zazdroszcz ja tak
          bardzo boje sie porazki ze objadam sie aby tylko nie myslec o nauce i sesji.tak
          bardzo boje sie isc na zaliczenie ze jem jem dopoki nie zbraknie sił a potem
          juz tylko spac ide bo nie mam siły na nic.wtedu czuje sie totalnie beznadziejna
          i nie warta niczego i znowu wszysko od nowa
        • eastside88 Re: Pieniądze a bulimia 09.02.07, 20:05
          witaj...lecze sie juz 5 miesiac u psychiatry, ale on mi nic w sumie nie
          pomaga, zreszta najpierw sama musze chciec, zeby moc sie wyleczyc. puki co
          m0ojja rodzina, zaczyna juz bardziej chorowac ode mnie, nie widzac zadnych
          popraw we mnie i w tym co znika z lodowki. tak sobie pomyslalam ze do czasu
          kiedy mamm stresa zwiazanego z atura, bo to prxez niego ostatnio oje epizody
          (tak to okreslam ) sie nasilily, oglabym sprobowac zazywania takiej efedryny,
          jesli piszesz, ze sprawia ona tak dobre pozory... moze nawet pomogla by mi w
          nauce... dlatego pisze zeby spytac sie Ceibie w jaki sposob moglabym ja
          zdobyc?????
          Bede wdzieczna za szybka odpowiedz..
          Pozdrawiam cieplo
          Eastside88 ze szczecina
    • dominik2523 Re: Pieniądze a bulimia 08.02.07, 10:38
      zawsze wstydziłam sie pisac skad biore pieniadze na jedzenie bo myslałam ze
      tylko ja w czasie napadu pozbawiona jestem sumienia choc ono i tak sie odzywa
      czasem potrafie zrobic rzecz ktorej bardzo sie potem wstydze, a wszystko po to
      aby sie najesc i poczuc sie lepiej choc przez chile choc i tak jest to
      złudne.nie zastanawiem sie nad konsekwencjami bo tak jak powiedziałas zaczynam
      funkcjonowaxc jak maszyna.wstydze sie tego co robie i nie raz juz mialam
      problemy z tego powodu.straciłam wiele osob przez swoje postepowanie utraciłam
      zaufanie wielu osób a przede wszystkim szacunek do samej siebie.teraz jestem
      zupełnie odcieta od jakichkolwiek srodkow pienieznych chowa sie przedemna
      pieniadze i czuje sie z tym bardzo zle choc wiem ze jest to jak dla mnie
      najlepsze rozwiazanie.zjadajac wszystko z lodowki nie mysle o niczym choc i
      teraz mam chowa przedemna jedzenie co tez wychodzi mi na dobre.
      • kaczka360 Re: Pieniądze a bulimia 08.02.07, 13:11
        Gdybym mieszkała sama nie zdałabym egzaminów. Tylko dzięki dziewczynom które ze
        mną mieszkają mogę się przynajmniej nocami powstrzymać od jedzenia (oczywiście
        zasługa leży rónież po stronie efedryny). Normalnie to cały dzień spędzam w
        supermarketach i bywało że jak nie maiłam pieniędzy, jadłam przyczajona gdzieś
        za półkami, a jak mam kasę to kupuję legalnie i jem w drodze na uczelnię, gdzie
        toaleta akademicka jest ostatnim przystankiem. Potem wracam do mieszkania i
        zażywam narkotyk aby jakoś dotrwać do rana. Gdy tylko wstaję, szybko sie
        ubieram i choćby to była godzina 6 rano wybiegam jak opażona żeby się gdzieś
        najeść i zwymiotować na uczelni (i w dodatku wyrobić się z tym wszystkim przed
        8 rano gdyż o tej godzinie z reguły zaczynam zajęcia). Zdarzało mi się kraść
        jedzenie, i drobne sumy pieniędzy (ale tylko mamie lub babci). Teraz przeszłam
        samą siebie. Jestem podłą świnią.
        • jalil81 Re: Pieniądze a bulimia 09.02.07, 11:55
          hm...moze głupio to zabrzmi ale pocieszajace jest dla mnie to co piszecie bo
          myslalam ze tylko ja potrafie robic takie glupie rzeczy z powodu bulimii, na
          szczescie kradzieże mi nie wychodzily, moze dwa razy zwinelam batonika ze
          sklepu i za drugim razu ktos mnie zauwazyl i nazarlam sie wstydu, ale takie
          rzeczy jak przejedzenie 100zl to nie problem...kiedys zdarzylo mi sie byc w
          posiadaniu 12 tys złotych (!!!nie pytajcie jak - to historia na inne forum) i
          przeżarłam to w kilka miesięcy, kupiłam sobie parę ciuchów, parę prezentów, a
          reszta..do kibla!!! a jaka bylam szczesliwa ze nareszcie nie musze sie
          ograniczac...tylko ze im wiecej jesz tym bardziej jestes nienajedzona...i nigdy
          nie bedzie wystarczajaco duzo:( oczywiscie wszystkie toalety byly moje,
          niewazne czy pociag czy uczelnia, 5 minut bezglosnie i po sprawie (ha nabylam
          te umiejetnosc, bez palcow i innych rzeczy).a czasem park kolo domu czy
          cokolwiek gdziekolwiek.
          No i co, 3 miesiące już nie rzygam.
          Wiec można wyjść z najgorszego upodlenia, tylko nie ma sensu rozmyślać nad tym
          co się zrobiło. Bulimiczka jst jak alkoholik czy narkoman który kradnie, bije
          itd. To choroba pcha nas do takich rzeczy i myślę że Bóg nam to wybaczy...:)
          • eastside88 Re: Pieniądze a bulimia 09.02.07, 20:15
            odetchnela z ulga konczac czytac te wszystkie posty, bo ja saa jestem
            klamczucha, zlodziejka, i przejadaczka wlasnorecznie cziezko zarobionych
            pieniedzy... napisze tylko jedna istotna mysle rzecz: ze w momencie kiedy
            czytalam post jalail81 wpierw bylam pod wielkim wrazeniem ze robi to w 5min bez
            palcow(!) potem, ze nie wymiotuje juz 3 miesiace!!!dziewczyno jak ty to robisz,
            3 miesiace- ja jednego dznia nie moge wytrzymac??? prosze chociaz cos poradz???
            • witch_84 Re: Pieniądze a bulimia 09.02.07, 22:59
              Ty tu nie oddychaj z ulga tylko bierz sie za siebie! bo przez chorobe bo przez
              chorobe ale stalas sie klamczucha zlodziejka i przejadaczka wiec czas z tym
              skonczyc :P a co do tego ze bez palcow to w sumie myslalam ze to efekt uboczny
              u wszystkich bulimiczek bo to niby super frajda dla tekiej glupiej jak ja ze
              laaal nikt nic nie slyszy i moge ile chce ale to jest kwestia ze w zoladku Ci
              sie wyrabia jakby taki ruch robaczkowy tylko w druga strone i potem jest jedna
              wielka kicha bo np jak napijesz sie czegos gazowanego to jak normalnemu
              czlowiekowi sie ze tak powiem odbije to przez takie cos sie normlanie ulewa jak
              malemu dziecku ze wraca do przelyku czy nie daj boze do ust bleh! kolejny syf
              przekonujacy ze z bulimia trzeba skonczyc! :) bo na serio sie da :)
              • kaczka360 Re: Pieniądze a bulimia 10.02.07, 12:51
                Im łatwiej przychodzi wymiotowanie tym trudniej wyjść z choroby. Ja też rzygam
                bez użycia ręki czy czegokolwiek innego i robię to szybko, czysto i bezgłośnie.
                Czasami nachodzi mnie myśl aby powalczyć, ale gdy głód bulimiczny męczy ciało i
                psychikę, wtedy pytam się czy warto opierać się temu ciastku, skoro mogę sie
                nim delektować kilka minut, zaspokajając w ten sposób wewnętrzne przymusy
                jedzenia (obżerania się) a potem zwymiotować w 20 sekund? Ehh... co innego
                gdybym musiała włożyć całą dłoń do gardła a potem szorować ją aby nie
                śmierdziała i jeszcze maskować rany na wierzchu dłoni od zębów czy jakieś inne
                oznaki bulimii. A tymczasem ja nie mam nawet opuchlizny na twarzy bo
                wymiotowanie nie jest dla mnie kompletnie żadnym wysiłkiem. Tylko ta zmarnowana
                kasa i życie w wiecznym zakłamaniu troche boli :-(
Pełna wersja