obiad bez wyrzutów! :-)

17.02.07, 22:05
Dziś obiad jadłam sama z mamą. Mama zrobiła to co chciałam: makaron z sosem
brokułowym. Wcześniej zjadłam też zupę (nie przepadam za zupami i unikam ich),
żeby pokazać, że jestem wdzięczna i uniknąć sprzeczek. Mimo że po tym
makaronie czułam się pełna nie miałam wyrzutów, nie usłyszałam ani jednej
uwagi ani komentarza... Tego spokoju mi trzeba!
Dziewczyny, warto się starać!
    • chlebrazowy Re: obiad bez wyrzutów! :-) 18.02.07, 09:32
      Gratuluję Ci i zazdroszczę ;)
      chociaż ja ostatnio bawię się w podjadanie małych ilości gorzkiej czekolady i
      widzę postępy :P
      • 0lunia Re: obiad bez wyrzutów! :-) 18.02.07, 21:20
        Dziś znów było lepiej. Mama wiem że się starała zrobić dobry obiad. Ja nie
        narzekałam, żeby nie psuć atmosfery, smakowało mi. Ciekawe jak długo taki stan
        się utrzyma...
        • wiewiorka83 Re: obiad bez wyrzutów! :-) 19.02.07, 22:06
          zycze sily,wiary i wytrwalosci!
          jedz dla siebie,nie dla mamy,delektuj sie!
          • 0lunia Re: obiad bez wyrzutów! :-) 20.02.07, 16:10
            Dziś już nie było tak dobrze z obiadem. Wiedziałam, że jak jest dobrze to się
            skończy. Jak już pisałam nie lubię zup, a drugie danie było solidne
            (mięso+ziemniaki). Powiedziałam że nie chce zupy, to mama powiedziała że nic nie
            dostanę, a ja miałam ochotę na to 2 danie. W rezultacie mama powiedziała, że się
            na mnie zawiodła, tata znów ma na mnie haka, a ja zjadłam cały obiad i mam
            gigantyczne wyrzuty!!!
            Chyba nie warto przełamywać jakiś barier, bo potem jak stoi się w miejscu to
            rodzice się obrażają.
            :(
            • 0lunia Re: obiad bez wyrzutów! :-) 21.02.07, 18:27
              Dziś znów katastrofa. Wszystko było ok tylko tata postanowił dodać masło do
              ziemniaków i znów całe starania na marne.
              Codziennie obiecuję sobie, że ostatni raz jem w towarzystwie taty, ale nie mam
              takiej możliwości. To wszystko nigdy się nie zmieni!!
              Po obiedzie czułam się okropnie ;(
              • karolinucha29 Re: obiad bez wyrzutów! :-) 22.02.07, 14:39
                wiem jak to jest z tatami,powiem ci ze oni to bardz przezywaja ze ich corka
                jest chora o ile wie ze jestes , a jezeli wie to jemu tez jest trudno. a z
                jedziem jezeli chodzi o ojcow i wogole rodzicow to naprawde jets ciezko oni
                mysla jak jestesmy chorzy na bulimie, czy anoreksje to musimy jest wszytsko,
                najlepiej w tluszxczy i wogole... ale niestety chyba sami nie sa swiadomi tego
                ze najpier musimy powoli przyzwyczaic organizm do normalnego jedszenia,
                zaczynac od malych ilosci a konczac na normalnych posilkach... minie wkurza to
                ze nie romuzmieja tego ze nielubie herbaty z cukrem, chleba z maslem, sera
                zoltego i czuje jakby na zlosc mi dawali to do jedzenia
                damy jakos rade
                • 0lunia Re: obiad bez wyrzutów! :-) 22.02.07, 19:06
                  dzisiejszy obiad - kolejna klapa! już przed mówiłam, że chcę jeść sama, albo nie
                  przy tacie. mama była na mnie zła...już zgodziłam się na schabowego i ziemniaki
                  ze śmietaną, to tata oczywiście musiał dać też masło!!! :/ do tego brat mi
                  dokuczał i mi się oberwało...
                  Muszę się jednak pochwalić: jem więcej. Wczoraj sobie popostanawiałam i może
                  wreszcie jakiś przełom, boli mnie brzuch z jedzenia, ale w końcu muszę przytyć...
                  • madziuus Re: obiad bez wyrzutów! :-) 10.03.07, 13:13
                    ja mam dość słuchania komentarzy typu "zjadłabyś w końcu coś normalnego" ....
                    łatwo im sie mówi , nie wiedzą co się dzieje w naszych głowach:(
                  • misiek121319 Re: obiad bez wyrzutów! :-) 10.03.07, 16:23
                    Słoneczko, a ile udalo ci sie juz prztyć i w jakim czasie. Co zmienilas? Prosze
                    pomoz bo ja nie umiem jakos przytyc...
                    • 0lunia Re: obiad bez wyrzutów! :-) 27.03.07, 21:32
                      W niedzielę coś się we mnie zmieniło. Serio, czuję się jakoś inaczej - mam coraz
                      częściej wyrzuty że nie jem :) Czasem się nawet czuję jak w szpitalu, w tym
                      sensie, że jem dla wolności.
                      Ogarnia mnie jednak często poczucie bezsensu, wiem że po kilku kostkach
                      czekolady nie przytyję, więc po co to jeść. To jest ten ból, że efektów nie
                      widać, a wręcz jest przeciwnie, ciągle boli brzuch, co wiąże się z małym
                      spadkiem wagi :/
                      Ważne że mam ochotę i żyję wiosną :D
                      • open7 Re: obiad bez wyrzutów! :-) 11.04.07, 12:20
                        Nie wiem czemu piszecie,że trudno jest przytyc,bo jak się je to i tak się nie
                        tyje.Przecież to odwieczny problem polegającym na tym,że każda zmiana w
                        proporcji ciała powoduje panikę...bynajmniej u mnie.Wydaje mi się,że każda
                        nadprogramowa czekoladka powoduje natychmiastową oponkę,co gorsze ja ją u
                        siebie widzę!
                        • 0lunia Re: obiad bez wyrzutów! :-) 26.04.07, 17:45
                          Kilka obiadów było u mnie ok, spokojne rozmowy w trakcie i nie miałam wyrzutów.
                          A dziś? Czuję się okropnie, nie dość że zjadłam dużo (była też zupa) to jeszcze
                          tata siedział przy mnie i słowem się nie odzywał. Co chwila zerkał... Nie wiem
                          czemu jedzenie przy tacie powoduje u mnie takie napięcie. Wczoraj zjadłam
                          schabowego i nie rozmyslałam o tym, a dziś filet z kurczaka i wydaje mi się że
                          się obżarłam.

                          Jak to dużo zależy od sposobu. Tylko jak przekonać, że wolę jeść w spokoju,
                          najlepiej sama albo w towarzystwie mamy.
Pełna wersja