Dodaj do ulubionych

on wszystko niszczy

27.02.07, 15:34
Mój tata, nie jest jak kiedyś... Można by tu elaboraty pisać jak się zmienił.
Nic nie mogę w domu - nie mam praw. Teraz zjadłam obiad, 3 ziemniaczki,
krupnioka, kapustę i kubek soku, nie pisnęłam słowem kiedy mama nakładała, a
tata i tak zrobił kłótnię! W rowku kubka zostało pół łyczka soku to mnie
okrzyczał, dołożyłam sobie kapusty -"zażerasz się tylko kapustą!".
Wolałabym żeby zniknął z mojego życia, przynajmniej narazie...
Obserwuj wątek
    • olla8031 Re: on wszystko niszczy 27.02.07, 21:56
      On już nigdy nie będzie "jak kiedyś". A czy my jesteśmy takie same jak przed
      choroba? Nasi rodzice tak na prawdę chorują z nami i bardzo często cierpią nie
      mniej niż my.Nawet jak jem jak słoń to moi rodzice ( a dokładnie ojciec
      )twierdza, że 1) napycham się, żeby jak najszybciej zacząć się odchudzać 2)nic
      nie jem tylko udaję i tym podobne absurdy. Wiem, że powinnam Ci napisać ,że masz
      jeść i "zdrowieć" dla siebie a nie dla aprobaty rodziców. Ale oni chyba nie
      rozumieją jak bardzo potrzebujemy ich wsparcia i poczucia,że widzą i doceniają
      naszą walkę z choroba.Nie poddawaj się! :)
      • koken17 Re: on wszystko niszczy 27.02.07, 22:15
        hah mój ojciec powiedział mi dzisiaj że jestem przewazliwiona dziewczynka z
        problemami i 'skomplikowanym' zyciem wewnetrznym, ze mam takie 'ciezkie' zycie
        ogolem nasmiewal sie z mojej depresji. A wszystko dlatego ze nie wyszłam z
        psem. Tak tak a jutro grzecznie pójdziemy do psychologa bo wyniki testów...
        kochajacy i wyrozumiały ojciec kur*a mać..
        • olla8031 Re: on wszystko niszczy 27.02.07, 22:31
          Mój udawał,że nie widzi jak przemykałam się z wiadrem z rzygami z łazienki do
          kibla. Jak na niego wpadłam to spytał " przytomnie" co to, ja odpowiedziałam,że
          płukanka do włosów. Kurde i on łyknął. Przynajmniej tak myślałam.Po prostu nie
          chciał widzieć.Pamiętam jak przyszłam do domu ze skierowaniem do psychiatryka z
          orzeczeniem zagrożenia życia. Mój tato stał przede mną i płakał jak dziecko. Nie
          mogłam tego słuchać. Nie dlatego,że było mi go żal- on znowu sobie z czymś nie
          radził, nie mogłam szukać w nim oparcia.Mimo wszystko mam silne poczucie, że
          mnie bardzo kocha i po prostu muszę o tym pamiętać jak znowu "walnie" jakąś głupotę.
          • koken17 Re: on wszystko niszczy 27.02.07, 23:42
            Płukanka do włosów.. a to dobre. Ja kiedyś zapomniałam spuścić wodę i wcisnęłam
            siostrze że to stara zupa pomidorowa, która została z obiadu. Chyba uwierzyła.
            Olla nie jest bezpieczniej żygać w kiblu?Ja przez przeszło pół roku brałam
            prysznic razem z wiadrem, takim ładnym zielonym. Poszło w odstawkę i ostatnio
            zauwazylam jak duzo miejsca mam w kabinie bez niego ;)
            Serdecznie ci wpsolczuje, widziec łzy ojca... wiadomo rodzice to przeciez
            ludzie maja swoja granice wytrzymałości ale cholera, nie wiem jakbym sie
            zachowala na twoim miejscu.
            • martyna2525 Re: on wszystko niszczy 28.02.07, 14:06
              a ja ci nie współczuję wręcz zazdroszczę ci że widziałas łzy swojego taty. To
              znaczy, że ma jeszcze serce, które nie wyschło mimo doświadczenia
              życiowego.Nawet jak mówi coś co sprawi Ci ból Ty wiesz, że Cię kocha.
              • 0lunia Re: on wszystko niszczy 28.02.07, 15:28
                może to robi z miłości, ale już nie jestem 5-latką i nie chcę uszczęśliwiania na
                siłę. za taką pomoc dziękuję bardzo, mam go dość i tyle. niech da mi spokój...
                • martyna2525 Re: on wszystko niszczy 28.02.07, 16:07
                  Wiesz mówiśz tak bo wszystkiego i wszystkih masz dość, najchetniej byś sie
                  zaszyła tam gdzie nikt i nic by ci nie przeszkadzało, mogłabyś trwać w tym
                  bagnie nadal. A on chce o ciebie walczyć. Wiesz zastanów sie, co ty byś zrobiła
                  na miejscu rodzica? patrzyłabyś jak córka umiera? nie chce czuć takiej
                  bezradności jakiej czuła matko mojej przyjacółki gdy słyszła odgłos
                  wymiotowania , czy jak pogotowie próbowało ją reanimować.
                  Nie wiem jak to jest u ciebie,ale bez Niego też by ci było trudno, może nawet
                  bardziej.
                  • 0lunia Re: on wszystko niszczy 28.02.07, 17:27
                    Martyna, ja nie chcę być sama! Ja chcę mieć swobodę w domu, w życiu. Mam 18 lat,
                    a tata wszystko monitoruje. Chcę wyzdrowieć, mam dość choroby, widzę że robię
                    postępy, lecz na razie to pokonywanie barier myślowych, mam sukcesy że zjem
                    więcej,ale nie widać tego jeszcze na wadze. Tata swoimi docinkami tylko
                    przeszkadza!!
                  • wedrowiec1987 Nie walcz rodzicami 09.03.07, 00:19
                    Nie walcz z rodzicami bo i tak nie wygrasz wiekszy problem wiesz na czym
                    polega(choroba). i to wlasnie rodzina ci moze pomoc.porozmawiaj z ojcem.on tez
                    zrozumie.powiedz mu ze nerwy nie pomoga ci tylko wspolna rozmowa. Ja poznalem
                    sw2ojego ojca po 15 latach kiedy bylem na dnie w narkotykach,to on podal mi dlon
                    mimo ze sie nieznalismy.nerwy w niczym nie pomoga tylko bedzie sie gorzej
                    czula.mam 20 lat wyszlem 3 lata temu z narkotykow i wpierniczylem sie w
                    anoreksje nawet tego nie wiedzac.Z jednego gowna do drugiego ale wiem ze moge
                    liczyc na swoejgo ojca bo reszta rodziny sie odwrucila.Samemu nie pokonasz
                    choroby jesli jeszcze masz walczyc z rodzicami. moj nr. gg jak chcesz pogadac
                    7091946. moze i ty pomozesz mi wczyms.
                    • 0lunia Re: Nie walcz rodzicami 17.03.07, 11:06
                      Moje życie nie ma sensu. Mój nastrój jest optymistyczny, słońce, wiosna, ale co
                      z tego że gdy wracam do domu mam szlabany na wszystko. Komputer, tv, komórka,
                      wyjścia. Już nudzi mnie ciągłe siedzenie w pokoju - trudno mi się wciąż uczyć!
                      Rzadko się spotykam z koleżankami, a teraz kiedy jest dla mnie sukcesikiem że
                      chcę spędzać z nimi czas, jest mi to zabronione. Tata wymyślił sobie taką
                      terapię dla mnie - on w końcu wie najlepiej jak mnie uleczyć! To jest po prostu
                      głupie, nigdy nie wyzdrowieje w ten sposób, a najgorsze jest to jego wtrącanie
                      się w moje jedzenie i kpiny. Ja chcę żeby dom był dla mnie miejscem z spokoju i
                      schronienia, a nie horrorem.
            • buliana Re: on wszystko niszczy 28.03.07, 16:21
              mialam anoreksje bulimiczna. kiedys wymiotowalam w swoim pokoju do torebek
              foliowych a pozniej wyrzucalam... tata kiedys, wyrzucajac smieci spytal co to.
              jakos to obeszlam i nie rozmawialismy o tym wiecej.

              zreszta on staral sie nie widziec problemu... nawet teraz, gdy jestem pozornie -
              bo tylko fizycznie - zdrowa, twierdzi ze wszystko ze mna ok, mimo ze
              psychicznie czasem jestem na totalnym dnie.
              zawsze chcial zebym byla najlepsza. duzo wymagal. ale tez bylam taka coreczka
              tatusia, z ktorej chcial byc dumny. pamietam ze jak zrobilam cos dobrze, to
              widzialam te dume w jego oczach.
              lubil gdy bylam chuda, taka mu sie podobalam. gdy zaczelam normalnie jesc i nie
              wymiotowac, bardzo przytylam bo jakies 15 kg. wtedy slyszalam: cos ty z siebie
              zrobila, jak ty wygladasz, roztyjesz sie tak jak mama...

              pozdrowienia dziecinki
    • bulinkaj Re: on wszystko niszczy 18.03.07, 19:03
      Czytam czasami Wasze forum, raczej sie nie udzielam, nigdy nie chorowałam ani
      na bulimię ani na anoreksję. Patrzę na Wasze problemy troche z innej
      perspektywy. Nie chce Was krytykować ani oceniać.
      Olunia, czytam twojego posta i chciałabym żebyś spojrzała na to z perspektywy
      rodzica. To jest Twój ojciec! Nie wierzę, że jest złym człowiekiem i ma na celu
      ranić Twoje uczucia. Nie zapominaj, że Twoi rodzice poprzez Twoją chorobę też
      bardzo cierpią. Zawiodłaś ich zaufanie i nie dziw sie, że poprzez zakazy
      próbują coś Tobie przekazać. Oni próbują Tobie pomóc. I tak jak ktoś napisał,
      to właśnie oni zawsze wyciągają do nas ręce. I robią to z miłości. Przepraszam,
      że tak napiszę, ale skoro nabroiłaś, to musisz ponosić tego konsekwencje.
      Ponadto powinnaś szczerze porozmawiać z rodzicami, powiedz, że rozumiesz ich
      zachowanie, ale bolą Cię słowa ojca.
      • 0lunia Re: on wszystko niszczy 21.03.07, 16:04
        Jasne, że mam swoje z uszami, bo też jestem nerwowa i często mówię za dużo!
        Nieraz próbowałam rozmawiać, ale właśnie przez nerwy kończyło się kłótnią. Tata
        nie rozumie choroby, myśli że ma rację, nie ma za nic wrażliwości i delikatności.
        Z mamą się dogaduję, wiem że mnie słucha, czasem też jej nerwy biorą górę, ale
        ja wiem że we mnie wierzy i to mnie bardzo motywuje.
        Nie umiem rozmawiać z tatą, nie mam potrzeby, chciałabym tylko żeby się nie
        wtrącał...
        • bulinkaj Re: on wszystko niszczy 23.03.07, 18:38
          Olunia, jak pisałam nigdy nie chorowałam na anoreksję ani bulimię, a i ja
          kłóciłam się z ojcem. Moje koleżanki też nie potrafiły dogadać się ze swoimi
          rodzicami. A Twoja choroba po prostu dodatkowo "przeszkadza". Piszesz, że tata
          nie rozumie, że nie ma za nic wrażliwości. A Ty? Rozumiesz swojego ojca? Jesteś
          wrażliwa? Jesteście wszyscy bardzo nerwowi, stąd kłótnie. Piszesz, że z mamą
          sie dogadujesz, że Cię słucha. A Ty słuchasz swoich rodziców?
          A zastanawiałaś sie nad psychologiem? Myślę, że potrzebujesz ogromnego
          wsparcia, wygadania się, myślę, że taka pomoc zdziałałaby wiele. Może rozmowy z
          psychologiem trochę Cię wyciszą, może będziesz umiała zapanować nad nerwami.
          Ja życzę Tobie, żebyś nie kłóciła sie z ojcem, żeby wszystko zaczęło się między
          Wami układać.
          • 0lunia Re: on wszystko niszczy 27.03.07, 21:28
            Ostatnie kilka dni było fajne. Dogadywałam się z tatą i nawet go lubię :)
            Jednak wszystko co dobre się kończy... znów pękło.

            Nawet jadłam więcej i miałam mniej wyrzutów!
            • bulinkaj Re: on wszystko niszczy 27.03.07, 23:50
              Olunia, nawet nie wiesz jak zrobiło mi sie przyjemnie, jak się ucieszyłam gdy
              przeczytałam Twój post. Że dogadywałaś sie z tatą i że stwierdziłaś, że nawet
              go lubisz :-)
              Olunia, ja wierzę, że kiedyś będzie lepiej. Bo przecież musi! I myślę, że to co
              dobre wcale nie musi sie kończyć, a teraz macie kryzys spowodowany silnymi
              emocjami i tym, że jesteście nerwowi. Ja trzymam kciuki za Ciebie. Będzie
              dobrze!
              • 0lunia Re: on wszystko niszczy 07.04.07, 10:28
                Tata raz jest w porządku, a potem znów się mnie czepia. Wniosek: nie warto żebym
                mu ufała. Teraz znów jest fatalnie, bo stwierdził, że wie najlepiej co dla mnie
                dobre w tej chorobie, że zna tę chorobę. Nie wytrzymam, może lepiej się poddać i
                przestać chcieć być zdrową?
                • bulinkaj Re: on wszystko niszczy 07.04.07, 15:37
                  Olunia, w ogóle przestań tak myśleć! Naprawdę nie chcesz być zdrowa? Proszę
                  przeczytaj kilka wątków o wszystkich skutkach ubocznych! Te skutki mogą mieć
                  wpływ na całą Twoją przyszłość, na wszystko!
                  Nie umiem poradzić Tobie co masz zrobić z ojcem, jak z nim rozmawiać. Jeśli
                  możesz, spróbuj porozmawiać z psychologiem. On będzie wiedział jak masz sie
                  zachować, co zrobić. I nie poddawaj sie! Nie warto! Jeśli sie poddasz, to
                  właśnie Twój ojciec "górą". Udowodnij jemu, a przede wszystkim sobie, że dasz
                  radę! Dla siebie samej warto!
                  • 0lunia Re: on wszystko niszczy 07.04.07, 17:30
                    No właśnie, ja chcę być zdrowa dla siebie, bo wiem że życie może być piękne!

                    Tylko nie umiem zrozumieć dlaczego tata wciąż mnie kontroluje w wielu
                    dziedzinach (szczególnie jedzeniu). Wiem, chce dobrze, jestem jego córką itd,
                    ale jego uwagi komentarze wszystko pogarszają. Mam prawie 19 lat, więc oczekuję
                    odrobiny niezależności i poczucia, że ja odpowiadam za swoje zachowanie i czyny!
                    • bulinkaj Re: on wszystko niszczy 07.04.07, 17:45
                      Olunia, bo tacy są rodzice. Jak miałam 23 lata (!!!) i zostawałam u mojego
                      chłopaka na noc (dzisiaj męża) w domu rodzinnym miałam piekło. Mój ojciec nigdy
                      mi nic nie powiedział, ale robił awantury mamie, która często przez tą całą
                      sytuację płakała. Nie kłóciłam sie z nimi, słuchałam, słuchałam i jeszcze raz
                      słuchałam. Byłam na ojca wściekła, ale nigdy mu tego nie powiedziałam.
                      Ja myślę, że rodzice sie o nas po prostu boją. Kochają nas, myślą, że zawsze
                      mają rację, myślą, że jeśli raz sie pogubiliśmy, to już będzie tak zawsze.
                      Olunia, a może spróbuj słuchać i milczeć. Nie wiem czy to jest dobra rada, ale
                      może spróbuj. U mnie zadziałała :-)
                      • 0lunia Re: on wszystko niszczy 08.04.07, 22:39
                        Często nie umiem ugryźć się w język, a kiedy udaje mi się, to w końcu wybucham i
                        mówię 5razy więcej.

                        Nie widzę już wyjścia z sytuacji! Tata wziął się za kontrolowanie mojego
                        jedzenia jeszcze bardziej. Nawet jak piję sok to natrętnie patrzy. Wychodzi na
                        to, że jem mniej bo kiedy tata nie patrzy to nie jem, a zwykle sobie dojadałam
                        wieczorem albo skubnęłam bakalii, płatków, sera czy coś. Jak dalej tak będzie to
                        zawsze będę tkwić w tym gó..e...a niby wszyscy chcą dobrze.

                        Już nie mam pojęcia jak to wytłumaczyć, czemu tata po prostu nie da mi świętego
                        spokoju?!!!???
    • bulinkaj Re: on wszystko niszczy 08.04.07, 23:38
      Olunia, piszesz, że masz wspaniałą mamę. Proszę porozmawiaj z nią. Spokojnie,
      bez złości, jeśli pomoże popłacz sobie przy niej. Powiedz jej, że bardzo ciężko
      Tobie, gdy ojciec wszystko kontroluje. Kochana Oluniu, warto zdrowieć dla mamy,
      dla siebie. Piszesz, że jest wspaniałą kobietą, bo mamy takie są, nie odwracają
      się od nas. Cieszę sie, że masz takie wsparcie z jej strony. A to już ogromna
      motywacja!
      • 0lunia Re: on wszystko niszczy 11.04.07, 18:32
        Bulinko, widzę że bardzo starasz się znaleźć rozwiązanie dla mnie :) Dość często
        rozmawiam z mamą, ale ona też ma tego dosyć. Nie wiem czy mnie, czy tej sytuacji
        w domu. Co z tego że tata to robi z dobrej woli skoro jego postawa wszystko
        pogarsza?
        To nie jest normalne w obecnych czasach żebym musiała się tłumaczyć dokładnie
        gdzie idę o 16.30. Tata sam mówi, że jestem dla niego jedenastolatką...

        • bulinkaj Re: on wszystko niszczy 11.04.07, 19:45
          Olu, bo jakoś strasznie Ciebie polubiłam! I chciałabym żebyś była szczęśliwa.
          • 0lunia Re: on wszystko niszczy 15.04.07, 16:52
            Dzięki Bulinko :*

            U mnie fatalnie, znów przy obiedzie haja, tylko teraz jeszcze mama się ode mnie
            odwróciła. A przyrzekam że ja nic nie zrobiłam! Tata zaczął się czepiać i ja
            wpadłam w furię. Oczywiście ja jestem teraz winna moja jedyna mama mnie ma dość
            ;( Nie zniosę tak dłużej, nawet gdy się staram tata znajdzie jakieś niedociągnięcie.
            Moje życie nie ma sensu, jestem tego coraz bardziej pewna.
            • bulinkaj Re: on wszystko niszczy 15.04.07, 19:49
              Olu, nie pisz, że życie traci sens.
              Wiesz, ja również mam swoje problemy, zupełnie inne od Twoich, ale również
              czasami mam wielkie doły i smutki. Pomimo ogromnych problemów, nie tracę
              nadziei, że i dla mnie zaświeci kiedyś słońce. Walczę, staram sie, a i tak
              czasami mam ochotę krzyczeć ze złości na cały świat. Ale nie poddaję się! Nie
              mogę! Pamiętaj, że nie jesteś sama.
              • 0lunia Re: on wszystko niszczy 17.04.07, 18:54
                Coraz częściej postanawiam zmianę, ale niezbyt mi to wychodzi. Jestem zbyt
                nerwowa, a tata..hmmm..z tej sytuacji po prostu nie widzę wyjścia. Jestem już
                dorosła i muszę tego jakoś dowieść, ale jak? Muszę być zdrowa, ale to nie jest
                warunek do bycia dorosłą. Chcę być pełnowartościową, silną kobietą od teraz!
                Najpierw zachowaniem, a potem ciałem.
                Chcę żyć normalnie, jak koleżanki! Nie radzę sobie z ocenami taty co bardzo mnie
                ogranicz :/

                Ale w sumie wierzę, że wyzdrowieję, codziennie walczę, choć mama mówi że się
                poddaję. Tyle energii już zmarnowałam na chorobę, jestem nią zmęczona i już do
                końca wygram. Żyję dla siebie, by być szczęśliwą i można było na mnie polegać.
                • bulinkaj Re: on wszystko niszczy 17.04.07, 19:53
                  Olu, już sam fakt, że odpisujesz na moje posty znaczy, że można na Ciebie
                  polegać. Uda się, bo przecież musi, prawda?
                  Jeśli chodzi o Twojego ojca, to nie wiem co poradzić. Wiem, że ja od ponad
                  trzech lat nie mieszkam z rodzicami, a i tak czasami złoszczę sie i kłócę z
                  ojcem (choć to namiastka tego co było jak z nimi mieszkałam). Czasami tłumaczę
                  sobie, że to inne pokolenie i już (i nawet pomaga).
                  Ola, będziesz szczęśliwa, zobaczysz! Teraz może jest ciężko, ale za jakiś czas,
                  a może już niedługo, możesz być z siebie dumna, że wyszłaś z choroby, że pomimo
                  trudności podjęłaś walkę (sama) i się udało! Ja w to wierzę!
                  • 0lunia Re: on wszystko niszczy 18.04.07, 08:37
                    Kolejny dzień, kolejny koszmar. Tym razem śniadanie... nie potrafię jeść przy
                    tacie, a tata coraz bardziej kontroluje. W ten sposób nigdy nie wyzdrowieję.
                    Kiedy mówię, że zjem potem, nie przy tacie zabrania mi w ogóle jeść! Teraz
                    muszę korzystać, że jestem w szkole to sobie coś kupię i zjem w spokoju, a w
                    domu znów mnie rozliczą, że pewnie kłamię.
                    Nie chcę wracać do domu!! Ja za dużo powiedziałam, a tata znów mnie wyszarpał
                    • bulinkaj Re: on wszystko niszczy 19.04.07, 23:10
                      Wiesz Olu, nie wiem co mam Tobie pisać... Chcę żebyś była zdrowa, żebyś
                      dogadała się z ojcem... Nie wiem, może on nie potrafi się teraz Tobą zająć...
                      On z pewnością bardzo cię kocha (w końcu to Twój ojciec) i myślę, że się
                      pogubił. Nie próbuj szukać winy, nie próbuj doszukiwać się błędów. Ty kiedyś
                      popełniłaś błąd i teraz musisz ponosić konsekwencje. Przykre, że w taki sposób
                      i tak długo.
                      Póki co, nie pisze więcej, mam zbyt smutny nastrój żeby cokolwiek doradzać ani
                      na tyle sił żeby pocieszać. Jakoś tak w życiu się układa, że każdy z nas musi
                      codziennie borykać się z problemami...
    • bulinkaj Re: Olunia 23.04.07, 19:22
      Hej, Olu. Co u Ciebie słychać? Nie piszesz, zastanawiam się czy wszystko w
      porządku?
      • 0lunia Re: Olunia 23.04.07, 21:13
        Miło mi że pytasz.
        Obecnie jest w porządku! Cieszę się z tego.
        Obawiam się tylko, że szybko się to skończy ;/

        Pozdrawiam i życzę dużo optymizmu :D
        • bulinkaj Re: Olunia 23.04.07, 21:56
          No, ale nie nastawiaj sie pesymistycznie! Ciesz się chwilą i że teraz jest
          dobrze.
          Cieszę się, że wszystko w porządku! Pozdrawiam.
          • 0lunia Re: Olunia 26.04.07, 17:37
            To sobie wreszcie ponarzekam :/

            Od soboty do środy było fajnie, naprawdę. Dogadywałam się z tatą, nawet mimo
            tego że w środę rano była awantura. A dziś znów to samo - docinki i kontrola.
            Czy kiedyś wreszcie będę mogła być pewna swojej pozycji w domu.

            A tak ogólnie: przez te ostatnie dni było dobrze. Nie tylko w stosunkach z
            rodziną, ale ja sama lepiej się czułam. Wszystko wydawało się bardziej kolorowe.

            Dziś tata znów mnie sprowokował przy obiedzie, ja w ryk i wychodzi na to że ja
            muszę przepraszać...

            Pozdrawiam :)
            • 0lunia Re: Olunia 28.04.07, 22:59
              Doszłam do wniosku, że bardzo potrzebuje akceptacji taty. Czuję się z siebie
              zadowolona, kiedy dogaduję się z nim, a kiedy się kłócimy mam ochotę się
              "zagłodzić" i pokazać jak jestem beznadziejna.

              Kim jest dla was tata? Zależy wam na jego opinii i jak wasi ojcowie podchodzą do
              choroby?
              • bulinkaj Re: Olunia 29.04.07, 17:33
                Kim jest dla mnie ojciec? Wprawdzie nie chorowałam i nie choruję na anoreksję,
                ale myślę, że każda dziewczyna nie może się czasem dogadać z rodzicem. Inne
                pokolenie? Chyba w tym problem. Aczkolwiek wydaje mi się, że my myślimy, że
                rodzice ciągle nakazują, zakazują, ale gdzieś w głębi duszy jestem im za to
                wdzięczna. Wiele mnie nauczyli. Ja z ojcem nie miałam nigdy idealnych
                kontaktów. Oj, kłóciliśmy się bardzo często i właściwie za każdym razem to ja
                płakałam. Choć po kilku latach dowiedziałam się, że moje słowa też bardzo
                raniły ojca, że bardzo go krzywdziłam.
                Ja myślę Olu, że Twój ojciec sam nie może sobie poradzić z Twoją chorobą, nie
                rozumie jej i jest przekonany, że zakazami Tobie pomoże.
                Wiesz, od dłuższego czasu próbuję Tobie w jakiś, być może nieudolny, sposób
                przekazać, że Twój ojciec naprawdę bardzo Cię kocha i pragnie Twojego
                szczęścia! Naprawdę! I uwierz, że prawie każda dziewczyna, chora czy nie, ma
                podobne problemy do Twoich. Ale ja już chyba nie potrafię Cię przekonać. Nie
                umiem znaleźć pocieszenia ani wyjścia z tej sytuacji. Ja wiem, że za kilka lat,
                będziesz wdzięczna, że rodzice Tobie pomogli. Bo im też jest ciężko.
                • 0lunia Re: Olunia 29.04.07, 19:08
                  Rozumiem tatę i na rozumieniu się kończy. Bo co z tego, że wiem, że chce mi
                  pomóc, że faktycznie się martwi, jak jego postawa ma skutek wręcz odwrotny od
                  zamierzonego!
                  Tak bardzo chciałabym, żeby ten problem się skończył!
    • bulinkaj Re: on wszystko niszczy 29.04.07, 22:01
      Olu, ten problem się skończy. Naprawdę!
      Jestem teraz w dość trudnej sytuacji, nie chcę pisać o szczegółach, zresztą to
      nie ma znaczenia. O tyle jest mi ciężko, że moje zachowanie, mój styl życia,
      nic, po prostu nic nie jest w stanie mi pomóc. Czekam na los, oby okazał się
      łaskawy. Długo zwlekałam żeby porozmawiać z rodzicami. I wiesz? Nikt inny, ale
      ojciec, ten z którym tak się "żarłam", właśnie on i mama wyciągnęli do mnie
      ręce. Są ze mną. I cieszę się, że choć tyle razy przeklinałam w duchu ojca,
      nigdy nie zerwałam z nim kontaktu. Bo ich wiara, ich wsparcie jest mi potrzebne
      teraz jak powietrze.
      Czasami lepiej ugryźć się w język niż powiedzieć za dużo.
      • 0lunia Re: on wszystko niszczy 11.05.07, 15:00
        Muszę przyznać, że ostatnio jest ok! Chyba z powodu mojej matury tata mniej się
        "czepia". Czuję się wspaniale kiedy jestem akceptowana przez tatę.

        Moim problemem jest jednak to że wszystko robię pod tatę - nie według własnej
        woli tylko tak żeby jemu sie spodobało. I to jest okropne!
        • kobitka_81 Ojciec 19.05.07, 19:38
          Cześć!

          Mój stary (przepraszam, ale na inne określenie nie zasługuje) tak mnie wk..., że
          najchętniej bym go zdzieliła w łeb.

          Najlepsze jest, że ja zawsze byłam córeczką tatusia. Moja siora darła z nim
          koty, a ja byłam tym "wzorem" do naśladowania. Zawsze robiłam to, co chciał i
          jak chciał. Chciałam iść na sylwestra - powiedział, że "wolałby, żebym nie szła"
          to i nie poszłam. Chciałam jechać na klasową wycieczkę, to powiedział, że się
          nie zgadza. Potulnie przyjęłam to do wiadomości. Wszystko, dosłownie wszystko
          robiłam tak, jak sobie tego życzył. Kiedyś powiedział: "Coś to ciotka
          puchniesz!" (jeszcze wtedy nie miałam problemów z wagą i akceptacją siebie -
          byłam pulchna, ale nigdy NIGDY się tym nie przejmowałam). Poszłam do liceum i
          tam drugi raz spotkałam się z tym, że tylko chude / szczupłe jest ładne, a
          reszta to obrzydlistwo. Nigdy nie miałam chłopaka (żadnego bliższego kontaktu z
          facetami) - nie trzymałam się z nikim za ręce, a co dopiero... (Mam 26 lat -
          uwierzycie?) Unikałam kontaktów z chłopakami, bo wiedziałam, że tacie by się to
          nie spodobało. BOŻE jakie to chore!

          7 lat temu zachorowałam na anoreksję. Borykałam się z nią do sierpnia ubiegłego
          roku, kiedy to zaczęłam wymiotować. Wszystko od tej pory zaczęło mi się walić na
          głowę. Pracuję 7 dni w tygodniu i staram się sama zaspokajać swoje potrzeby.
          Zarabiam w sumie niewiele, a do tego studiuję zaocznie. O co poszło?? Otóż stary
          zaczął się dopier... do moich finansów - między wierszami wyczytałam, że boli go
          bardzo, iż nie dokładam się do tzw. rodzinnego budżetu. Oskarżył mnie, że żyję
          ponad stan i ogólnie nie gadam z nim już ponad tydzień. Apogeum tej całej
          sytuacji był wczorajszy dzień, kiedy to moja genialna siostra powiedziała, że
          powinnam się zastanowić nad swoim postępowaniem i że ON ma rację.

          NIENAWIDZĘ GO! Postanowiłam umówić się wreszcie na wizytę do lekarza. We wtorek
          idę do psychiatry, bo zamierzam wreszcie się uwolnić od tej wstrętnej choroby i
          toksycznego środowiska, jakim jest mój dom.

          Oluniu, mogę powiedzieć to samo, co Ty --> on wszystko niszczy! Kiedy było ze
          mną bardzo źle, wmawiał mi, że to tylko moje fanaberie. Robił awantury i wciskał
          jedzenie. Pieprzył (za przeproszeniem), że robię im wszystkim na złość.

          Mówię DOŚĆ! Nie będę go już słuchać. Nie jest dla mnie żadnym autorytetem.
          Pokażę mu, że nie ma racji. Choćbym miała stanąć na głowie, to WYGRAM! Przede
          wszystkim swoje zdrowie, a przy okazji NORMALNE ŻYCIE!

          Pozdrawiam serdecznie

          Ps. NIE DAJ SIĘ STŁAMSIĆ!!! Twój ojciec nie wie co czujesz i nigdy się nie
          dowie, bo nie chce tego wiedzieć.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka