Kontrola znika...

06.03.07, 17:41
Mam mieszane uczucia... niby dobrze, że jem, bo mi smakuje, bo mam przytyć,
ale nie umiem się opanować, nie umiem nie zjeść jak kiedyś. Dziś moją
słabością są ciasteczka, daktyle i chipsy bananowe, co przechodzę przez
mieszkanie jem je. Kiedyś umiałam sobie zaplanować, że nie jem i tyle. Dziwnie
mi z tym. Mam wyrzuty, ale ciągle mam ochotę "ruszać buzią"
Co robić?
    • karuzella1 Re: Kontrola znika... 06.03.07, 18:21
      Schowaj je... wyrzuc i nie kupuj wiecej!!
      ja tak zrobilam ze wszystkimi slodyczami ktore mialam...
      nie moge ich trzymac, bo jeszcze strace kontrole i sie objem, a tego juz nie
      chce nigdy wiecej robic!!
      • kate583 Re: Kontrola znika... 06.03.07, 21:45
        Zamiast tego chrup owoce i warzywa. Dbaj, by zawsze były w domu i sięgaj po
        nie, ilekroć masz ochotę coś przegryźć. Co prawda to nie rozwiązuje problemu
        ciągłego myślenia o jedzeniu, ale chroni przynajmniej przed wyrzutami sumienia
        i wymiotami... A to juz poczatek dobrej drogi.
    • ladny_kwiatuszek Re: Kontrola znika... 08.03.07, 08:56
      jedz na co masz ohote, nie przejmuj sie niczym. to najlepsza metoda. lepiej byc
      z zadowolonym (ze nie musisz sobie nic odmawiac) niz chudym. zreszta i tak od
      razu nie przytyjesz z kilku ciastek.
      pozdrawiam
    • kropka.b3 Re: Kontrola znika... 08.03.07, 16:46
      A ja wlasnie zaczelam trzymac slodycze w domu.To taka forma oswojenia wroga :-)
      Przyzwyczailam sie do tego,ze sa i nie trzese sie na ich widok tak,jak
      kiedys.Gdy pojawialy sie w domu od wielkiego dzwonu to zawsze widzialam w tym
      okazje.Lepiej zjesc codziennie rzadek czekolady niz potem kilka tabliczek.Jesli
      zas chodzi o podjadanie to tez radze sobie z tym coraz lepiej.Twoje posilki
      musza byc takie zebys sie najadla.Ustal ile jesz posilkow i o jakich porach(ale
      nie co do minutyt),nie omijaj zadnego nawet jesli nie czujesz sie specjalnie
      glodna,bo zemsci sie to na tobie nastepnego dnia.W ten sposob nie bedziesz
      odczuwala glodu,no i bedziesz wiedziala ile tak naprawde zjadlas.Jak podliczysz
      te wszystkie swoje mikrusie "posilki" to wyjdzie ci na to samo.Ciagle
      podjadanie powoduje tylko wrazenie,ze zjadlo sie nie wiadomo ile.Urozmaicaj
      swoje posilki,rozsadnie wprowadzaj produkty,ktore najbardziej cie kusza,ktorymi
      najczesciej sie opychasz.Nic nie bedzie dla ciebie owocem zakazanym i jak
      zostaniesz z bochenkiem bialego chleba to nie zjesz calego a zadowolisz sie
      kromka.Nie bedziesz czula,ze to jakas niepowtarzalna okazja,bo jutro tez jest
      dzien i jak bedziesz miala ochote to kupisz sobie swiezy chlebus i zrobisz taka
      kanapke,jaka najbardziej lubisz :-)
      • nin4 Re: Kontrola znika... 10.03.07, 19:05
        Kropka masz w 100% rację. Należy jeść to, na co ma się ochotę i w odpowiednich
        ilościach. Zasada: "zawsze wstawaj od stołu niedojedzona" zupełnie się nie
        sprawdza!!! Jak zjem za mało, tzn. nie czuję sytości po posiłku, to gwarantowane
        że pół godziny później zacznę obsesyjnie myśleć o jedzeniu, coś będzie za mną
        chodzić, nie będę się mogła skupić i koniec końców zacznę podjadać. Często w
        pracy jem jarzynę, surówkę i kaszę (z zazdrością patrząc na kolegów wsuwających
        ziemniaki, mięso a potem deser) i jakieś 2 godziny później jestem głodna,
        podjadam, mam wyrzuty sumienia, rodzi sie napięcie i wiadomo jak to się może
        skończyć...
        Żeby w końcu wyzdrowieć musimy zacząć jeść do syta, warzywnie, owocowo, zdrowo,
        ale do syta :)

Pełna wersja