Mama

08.04.07, 22:52
Kim jest dla Was mama i jaki jest Jej stosunek do waszej choroby? Rozumie wasz
problem czy jak się zachowuje?

Moja mama już jest bardzo zmęczona, ale wciąż daje mi nadzieję i motywację do
walki. Też jej czasem "puszczają nerwy" ale często od niej dostaję spokój,
ciepło i ukojenie.

Dlatego tak mi źle, kiedy się ode mnie odwraca. Tak chciałabym, żeby przyszła,
nie mogę jej nawet zawołać.
    • 0lunia Re: Mama 15.04.07, 16:53
      Znów jestem sama, mama mnie ma dość ;(
    • misti_ja Re: Mama 15.04.07, 21:03
      Nie wiem co Ci odpisać bo ja w ogóle nie mam więzi z mamą, nie wiem jak to jest
      ją mieć. Niby mogę z nią na luzie rozmawiać, ale w sumie coraz rzadziej to
      robię, bo wszystko co powiem ona później obraca przeciwko mnie. To jest w ogóle
      jakaś chora sytuacja żeby mając rodziców czuć się sierotą. To jest jeszcze
      gorsze niż być w domu dziecka bo te dzieci mają chociaż nadzieję, że je ktoś
      adoptuje. Zawsze byłam nerwowa, ale teraz przez te problemy z jedzeniem
      prowadzę z matką prawdziwe wojny. Chcę ją szanować, ale nie potrafię pohamować
      złości, ona (nie tylko, ale przede wszystkim) działa mi na nerwy. Nic nie
      rozumie. Traktuje mnie z taką pogardą i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
      Powtarza, że to ja jestem podła, leniwa, egoistyczna... Nie wierzę już w żadną
      oznakę jej dobroci, a najgorsze jest to, że ona uważa się za świętą. Wiem, że
      bardzo dużo dla nas zrobiła i też się sporo w życiu nacierpiała, ale ona w
      ogóle nie potrafi okazywać miłości. O ile ją do mnie czuje, bo ostatnio
      powtarza, że mnie nienawidzi. Z resztą teraz i tak nie potrafię okazać jej
      przyjaznych uczuć, krępowało by mnie to i wkurzało. Nie pamiętam żeby przyszła
      do mnie i powiedziała, że martwi się moim zdrowiem. Miłość nie jest za coś, ja
      bym chciała żeby ktoś mnie kochał bezwarunkowo, a ona chce za wszystko zapłaty.
      Kiedy jej to wypominam mówi, żebym nie odwracała kota ogonem i nie robiła z
      niej potwora. Zawsze ma argument przeciw, dlatego coraz rzadziej z nią
      rozmawiam. To też ma mi za złe... Zero inteligencji emocjonalnej. Odcięłam się
      od niej murem milczenia. Zawsze chciałam od nich uciec (tata jest alkoholikiem,
      kontaktu z nim żadnego nie miałam, może jak byłam maleńka), stworzyć nowy
      szczęśliwy dom, zapomnieć o nich całkowicie. Chyba jednak tak się nie da, muszę
      jakoś nasze stosunki naprawić, ale jest to bardzo trudne. Nie potrafię jej
      przepraszać, nie chcę przy niej pokazywać słabości, bo czułabym się przez to
      poniżona. Nie jestem psychologiem, ale chyba myślę w ten sposób: "ona ma mnie
      za wszystko co najgorsze to ja nie chcę mieć z nią nic wspólnego, chcę żyć
      samodzielnie, bez niej. Chcę pokazać jej, że jestem kimś, osiągnąć sukces bez
      niej. Chcę żeby zobaczyła jak inni mnie kochają i podziwiają, a ona niech sobie
      żyje w tym swoim świecie i mi zazdrości". Właśnie! Ona nigdy mnie nie
      podziwiała, nie mówiła, że jestem jej córeczką, że jestem ładna, mądra itp. ,
      wręcz odwrotnie, jak ktoś obcy mnie pochwalił to to negowała. Obcy ludzie mają
      do mnie więcej uczucia niż ona. Najgorsze jest to, że ona w ogóle tego nie
      widzi. To ja jestem w 100% zła. Marnuję jej jedzenie, mieszkam w jej domu i nie
      płacę, nic nie robię itd. A... szkoda gadać, nie mówię, że ja jestem idealna,
      potrafię być potworem, ale z kosmosu to się chyba nie wzięło.

      Życzę Ci żeby twoje kontakty z mamą się poprawiły.
      • 0lunia Re: Mama 27.05.07, 18:16
        Moje kontakty ogólni są bardzo dobre. Mówię jej o wszystkim, tylko że ja nie
        dogaduję się z tatą :/
        Często wydaje mi się że mama po prostu mnie rozumie, a innym razem, że wręcz
        jest przeciwko mnie i jakby nie słuchała poprzednich rozmów. Bardzo mi zależy na
        dobrych układach z nią.
        Wy jesteście podobne do swoich mam?
      • ehes Re: Mama 27.05.07, 18:40
        drogia misti_ja- jakbym czytała o swoich kontaktach z matką :( doskonale to rozumiem...a już myslałam ze ja jedyna mam rodzinę co zamiast wspierać dobije :/
        Moja matka uważa ze sobie wymyśliałm chorobę, za dużo się w necie o tym naczytałam i ze przesadzam.Zrobiłą mi wielką awanture po mojej wizycie u psychologa i kazała wynosic z domu jezeli mi nie przejdzie to wymyslanie sobie problemów:/ więc udaje ze jem normalnie i ze nie ma problemu, a w ukryciu chodzę do psychologa i psychiatry..

        Nigdy ze mnie nie gadała,nie podeszła nie zapytała co słychać. Przychodziła tylko wtedy kiedy moj ojczym kolejny raz wywinął jej jakis numer, to ja ją musiałam pocieszać, wspierać a potem i tak szła do niego i na mnie przelewała całą złośc za swoje życie. Wyzywa przy mnie mojego ojczyma , ale to do niego chodzi i z nim romawia jak ma wolną chwilkę, jakby mnie karała za to ,że on jest takim draniem:/ Kocham ją,ale dla dobra jej i moejgo- nie chcę mi się z nia mieszkać. Nie mogę znieć że ma mnie w tyłku, że woli wyśmiać niż pomóc:/
        • niusia0000 Re: Mama 28.05.07, 14:30
          Popłakałam się... bo wiem co przeżywacie :( Jestem w takiej samej sytacji jak Wy.
          Po moich narodzinach odszedł od nas tata, nie rozumie tego do dziś ale moim
          zdaniem samotna matka powinna zapewnić 100% miłości, troski swem dziecku
          zwłaszcza gdy sama je wychowje. Niestety ja nie doznałam jej. Przez całe życie
          ważniejsi byli dla niej faceci :/ ehhhh...
          Nie nawidze jej uszczypliwych komentarzy typu: "chyba przytyłaś troszke" , albo
          "ty chyba znow nic nie jesz" Poprost głupieje. Tyle w życiu sprawiła mi
          przykrości, bólu, że czasem się zastanawiam po co mnie wogóle urodziła :/
          Rzadko się z nią widuje, ona ma tylko czas dla swojego faceta , ja nie jestem
          dla niej ważna.... Potrafi tylko mnie krytykować, robić awantry np o zostawienie
          mokrego ręcznika na łóżku ... :| Wiem żenujące.

          Nie dość że mam problemy , w domu, z samą sobą to zupełnie się tracę w mojej
          grupie na stdiach, może powinnam się do nikogo nie odzywać .. nie wiem ;(

          To chyba jakaś depresja ... :(

          Życze Wam z całego serduszka zdrówka, wiary we własne mozliwości :* oraz dobrych
          relacji z Waszymi rodzicami a szczególnie mamami !!!!!!!!!
    • karina_rulez Re: Mama 29.05.07, 17:24
      Życzę Ci, aby kontakty z Twoją Mamą Ci się polepszyły.... Każdy w obliczu
      problemów czasem ma prawo stracić siłę..
      W ogóle podoba mi się Twój post, prowokuje aby opisać swoją sytuację, co też
      właśnie uczynię...
      Nie wiem czy mam bulimię, nikt mnie nie zdiagnozował, mam tylko kłopoty z
      jedzeniem i to wiem na 100%, jednak staram się nad tym panować, jeść i dbac o
      siebie.
      Nie mam tego szczęścia, aby uzyskiwać wsparcie od Mamy, jest chora i nie mieszka
      z nami, choruje na chorobę psychoneurologiczną, spowodowaną alkoholem, mieszkam
      z Tatą, który boryka się z problemami życia codziennego i rakiem. Dlatego z
      własną chorobą jestem sama. a w przeszlości podobnie jak u jednej z przedmówczyń
      Mama raczej mnie negowała i obrażała, niż chwaliła, dlatego do dbania o samą
      siebie jestem przyzwyczajona.... i tak to jest, miałam napisac, więc napisałam :D
      A teraz życzę powodzenia, aby Ci się udało miec wspaniały kontakt z Mamą.
Pełna wersja