smutno mi...

15.07.07, 19:38
czemu to tak wkolko sie kreci....
albo wymiotuje, albo zadreczam sie wyrzutami sumienia ze za duzo zjadlam zupy
marchewkowej z groszkiem...
boje sie juz nawet zdrowego , beztluszczowego jedzenia..
boje sie zagladac do lodowki, jesc po 18....
lubie jesc, ale obwiniam jedzenie za to jak wygladam....
wsumie nie wiem jak wygladam, bo moj obraz postrzegania samej siebie nie jest
juz obiektywny...
chce znowu byc wolna i nie zadreczac sie tym...
przeciez tak bylo juz 2 tyg temu...albo mi sie wydawalo...

wiecie co najbardziej mnie wkurzylo w tej zupie, ze nie mam pojecia ile
kalori zjadlam... oj...
i wanna be free :((
    • nozyczka Re: smutno mi... 15.07.07, 19:57
      myślę że wszyscy Cię tu rozumiemy :( Ja już staram się nie rzygać, ale o
      jedzeniu myślę NON STOP :/ U mnie działa to tak: jem mało - jestem nadal głodna,
      ale przecież nie zjem więcej żeby nie przytyć, odchodzę od stołu i potem myślę
      już o tym kiedy będę mogła znowu coś zjeść :| Cały dzień się wokół tego kręci.
      Staram się mieć ciągle jakieś zajęcie, ale właściwie to nic nie daje. A
      sprawdzanie kaloryczności to horror, nienawidzę tego, ale nie potrafię się od
      tego uwolnić.

      Czy to wszystko minie?
      • karuzella1 Re: smutno mi... 15.07.07, 20:03
        ile ja bym dala zeby sie juz od tego uwolnic..
        wydaje mi sie ze jak schudne do mojej wymarzonej wagi i zmieszcze sie w moje
        ulubione spodnie to mi przejdzie samo...
        ciekawe...
        nie jedna z nas sobie taki cel postawila, schudnac do tych XX kilo i jesc
        normalnie.. tylko ja juz nie wiem co to znaczy jesc normalnie..
        bo jak zjem moje 2 posilki z kilku godzinnym opoznieniem, albo za wczesnie to
        juz choruje...
      • galaaa1 Re: smutno mi... 16.07.07, 08:15
        minie. uwierz mi.
        musi sie wszystko uregulowac. Twoj organizm musi poczuc sie pewnie.
        przyjdzie czas, ze Twoje mysli wszystkie nie beda juz skupione na jedzeniu 24h
        na dobe, a tylko wtedy, gdy bedziesz naprawde glodna. musisz na nowo nauczyc
        sie odczuwac zdrowy glod i nasycenie, najedzenie. jak malutkie dziecko, ktore
        uczy sie chodzic...

        • bulimia88 Re: smutno mi... 16.07.07, 10:28
          "jak malutkie dziecko, ktore
          uczy sie chodzic..."
          podoba mi sie ten cytat, bo tym samym nakazuje byc dla siebie samej cierpliwą w
          drodze do powrotu do normalnego zycia, tak jak cierpliwy i wyrozumialy jest
          rodzic dla tego malucha, ktory probuje stawiac pierwsze nieudolne czesto
          kroczki. nierzadki jest widok dzieciaczka ktory chce juz biec i sie przewraca,
          ale kiedy stąpa powoli, w rezultacie mu sie udaje;) tak samo jest z nami. jesli
          bedziemy marzyc o wyjsciu z choroby z dnia na dzien, jednym susem, to
          polegniemy przy pierwszym podejsciu.
          step by step ;) bedzie dobrze



          • maniura6 Re: smutno mi... 17.07.07, 18:31
            dla mnie najgorsze jest to kiedy patrzę na te wszystkie moje koleżanki, które
            bez żadnych wyrzutów jedzą nie tylko normalnie kanapki, ale taż słodycze. Kiedy
            tak na nie patrzę, to zazdroszczę im, że są w stanie jeść normalnie i nie
            myśleć o tym czy przypadkiem od tego nie przytyją... :-(
            • bulimia88 Re: smutno mi... 18.07.07, 01:11
              ja wlasnie sie staram tego uczyc. chce jesc slodycze bo wiem ze zbyt bardzo je
              lubie zeby przestac je jesc przez cale zycie. a wiem ze nie jestem teraz gruba
              wiec moge sobie czasami pozwolic na taka przyjemnosc. jesli postanowie ze nigdy
              nie siegne po kawalek czekolady czy ciastko, to wiem ze jestem skazana z gory
              na kleske, bo predzej czy pozniej nie wytrzymam, rzuce sie na slodycze i
              dojdzie do kolejnego napadu, ktory skonczy sie megawielkimi wyrzutami sumienia;/
              • karuzella1 Re: smutno mi... 18.07.07, 01:22
                a masz tyle w sobie sily zeby zjesc 2 kostki czekolady czy 2 ci..y i przestac?
                ja boje sie dotykac, bo nie wiem czy uda mi sie skonczyc na kilku...
                • bulimia88 Re: smutno mi... 18.07.07, 13:02
                  hmm.. chyba jeszcze nie. zwlaszcza gdy jestem sama i mam obok siebie tabliczke
                  czekolady albo paczke ciastek. jesli jestem w towarzystwie to potrafie np na
                  imprezie skubnac jakiegos chipsa i na tym zakonczyc (tzn dopiero ostatnio tak
                  jest, bo kiedys nie;/) ale np wczoraj zjadlam loda i nie poszlam do sklepu zeby
                  dopchac sie gora zarcia. moze mi sie uda? Tobie w kazdym razie zycze
                  powodzenia:)
                • bulimia88 Re: smutno mi... 18.07.07, 13:19
                  musze jeszcze dodac, ze mimo wszystko rozumiem cie na maxa, bo nie mam nigdy
                  takiej pewnosci ze wejde dzisiaj jeszcze moze nawet do kuchni, zobacze jakies
                  ciacho i sie zacznie..;/ ale nawet jesli je pochlone, to zaraz po tym pomysle o
                  tym, ze za chwile bede miala nadety bolacy brzuch wypelniony mnostwem zbednego
                  jedzenia, ogromnne wyrzuty sumienia (na pewno to znasz) i reszte tych objawow
                  po typowym ataku;/ i postaram sie w razie czego powstrzymac. 3mam kciuki za
                  Ciebie i siebie przy okazji tez;)
        • karuzella1 Re: smutno mi... 16.07.07, 12:07
          hej hej
          twoja odpowiedz dala mi duzo do myslenia, a wszczegolnosci czesc o tym ze musze
          sie nauczyc odczuwac znowu zdrowy glod i nasycenie...
          hmmm... jest cos w tym mocnego, dzieki :))
          • galaaa1 Re: smutno mi... 16.07.07, 13:06
            :)

            trzymaj sie dzielnie!

Pełna wersja