Dodaj do ulubionych

Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosłych

29.07.07, 14:32
Polecam serdecznie osobom, które chcą się wyleczyć. Prawdą jest, że najlepsi
specjaliści Ci nie pomogą, jeśli sama sobie nie będziesz chciała pomóc...
Wsparcie, jakie tu dostaniecie jest naprawdę imponujące- najważniejsze jednak
oczywiście walczyć samemu o siebie i swoje życie, o jego jakość. Pozdrawiam
cieplutko. Pa! P.S. KONTAKT Szpital Uniwersytecki CMUJ Klinika Psychiatrii,
ul.Kopernika 21a, 31-500 Kraków. Tel.0-12 424 87 34 do gabinetu dr Adama
Curyło- psychiatra, najlepszy z jakim do tej pory się spotkałam; ordynator
oddziału leczenia zaburzeń jedzenia, wchodzącego w skład oddziału leczenia
nerwic (dla dorosłych).
Obserwuj wątek
    • agi19 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.07.07, 10:44
      Podaj jakieś szczegóły. Tzn jak wygląda terapia. JA mam rozmowę z dr Curyłło
      4.09, a jestem już po terapi w IPiN w Warszawie. Ile razy w tyg. zajęcia, jak
      przepustki, jedzenie, ważenie, ile osób na oddziale, czy sami z ED... JAk tam
      jest?! Że od nas zależy skuteczność wiem, ale chodzi mi o funkcjonow. oddziału.
      Pozdrawiam.
      • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.07.07, 17:56
        Oddział to osoby z zburzeniami jedzenia i nerwicami. Oddział jest niewielki,
        dla mnie atmosfera między domową a szpitalną. Zajęcia 2 x w tyg. indywidualna
        terapia, 3 x w tyg. grupowa. Wchodząc na oddział podpisujesz kontrakt-
        anorektyczny, bulimiczny, albo anorektyczno- bulimiczny. Konkrakt ten określa
        Twoje obowiązki i przywileje jako pacjentki... Podobało mi się, że z czsem
        miałam możliwość wychodzenia z oddziału- dzięki temu troszkę poznałam Kraków...
        Przepustki weekendowe- kiedy określa kontrakt. Oddział nie jest idealny, ale z
        tego co wiem najlepszy w kraju, ja osobiście szczerze polecam. Znam dziewczynę,
        która po leczeniu w Warszwie podjęła leczenie w Krakowie- wyżej ocenia Kraków.
        Pobyt w szpitalu sam w sobie jest trudnym doświadczeniem, stwierdzam, że ten
        oddział jest godny pochwały. Pozdrawiam!
        • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.07.07, 18:01
          a jeśli chodzi o terapię to napisałam Ci jak wygląda terapia osób z
          zaburzenimi jedzenia przebywającymi na oddziale, na oddział dochodzą także
          osoby z zewnątrz tylko na zajęcia- tworzą one odrębną grupę terapeutyczna i
          mają zajęcia codziennie od poniedziałku do piątku... i zdaje się jeśli o 'nas'
          chodzi to jeszcze raz w tyg. muzykoterapia jest...
      • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.07.07, 12:04
        Wiesz moim zdaniem źle go zrozumiałaś- nie spotkałam się z tym, aby on
        dzwonił, raczej to on prosi o telefon... choć może coś się zmieniło (???).
        Najważniejsze, abyś pokazała, że Ci zależy. Nie zaszkodzi jak zadzwonisz
        wcześniej zapytać, czy może coś się zmieniło odnośnie terminu. Leczenie tam
        obejmuje terapię indywidualna i grupową, także oczywiście normalne jedzenie. Co
        chciałabyś dokładnie wiedzieć??? Przy wkładzie własnej pracy i zaangażowaniu w
        leczenie... powinno być dobrze:)
      • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.07.07, 18:50
        Je się to co jedzą normalni ludzie :) Lekkostrawne i mało szpitalne chodź też
        nie to co domowe :) Więzieniem jest ta choroba, szpital nie jest więzieniem :)
        Terapeuci i lekarze moim zdaniem ok i na wysokim poziomie... Ile tam posiedzisz
        nie wiem- zależy czy chorujesz na anoreksję czy bulimię... i indywidualnie od
        osoby to zależy. Bój się nie szpitala tylko swojej choroby, która jest
        śmiertelna!
      • agi19 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 31.07.07, 11:35
        Nie,ale słowa osoby, która chce cos zmienić, walczy, szuka pomocy. Dzieki za
        odp. Ja byłam na terapii w W-wie, mam jeszce szansę na dzienną, jeśli się nie
        uda to Kraków. To prawda, nikt do niczego nas nie zmusi i niczego za nas nie
        zmieni. NIe zrozumiałam tylko: jak długo trwa terapia? W W-wie turnus dla
        wszystkich 10tyg. JA mam anoreksję...
        • nin4 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 31.07.07, 20:10
          No po prostu idylla ta klinika, prawda?
          Szkoda że nie ma innych opinii dotyczących tego miejsca i samego dr Curylo. To
          co napisze w penej mierze jest subiektywne, inaczej być nie może, ale miałam u
          niego wizyte i odnioslam raczej negatywne wrażenie. Zeby było jasne, nie przyjął
          mnie, twierdząc ze moja motywacja jest za mała. To było w grudniu. W styczniu
          trafiłam do innej psycholożki i od pól roku jestem zdrowa. Moja motywacja była
          ogromna, uwierzcie mi. Chorowałam na bulimie 10 lat z 2-letnia przerwa po
          terapii zarówno indywidualnej jak i grupowej na Tokarskiego, i doskonale
          zdawałam sobie sprawę ze jedynie ponowne podjecie leczenia uratuje mnie przed
          śmiercią. Nie wyobrażam sobie większej motywacji. Odniosłam wrażenie ze pan
          doktor jest starym wyga, wysokiej klasy profesjonalista, który niestety popadł w
          rutynę i jedna miara ocenia wszystkie pacjentki. Przygotuj sie na ciężką
          przeprawę, musisz znać na pamięć odpowiedz na pytanie: "po co Pani tu przyszła,
          czego Pani ode mnie oczekuje" Nie wystarczy powiedzieć, ze chcesz sie wyleczyć.
          To za mało.
          Uważaj na emocje, mnie doprowadził do płaczu, wyszłam od niego z poczuciem
          totalnej beznadziei i upokorzenia. Nie byłam nowicjuszka, uczestniczyłam
          wcześniej w terapii, miałam kontakt z innymi psychologami, nikt nie zdeptał
          moich emocji w taki sposób, nikt nie zanalizował mojej osobowości, po zaledwie
          godzinnym spotkaniu, tak okrutnie a zarazem beznamiętnie.

          Pisze to po to żebyś nie szla tam jak na kozetkę do miłego terapeuty, który ukoi
          twój strach. Z wcześniejszych postów wynika ze to fantastyczny, miły, ciepły
          człowiek. Powtarzam, to wysokiej klasy specjalista, ale zimny i zdystansowany.
          Poszukaj trochę na tym forum, już pare postów odnośnie dr Curylo się pojawiło.

          Mimo wszystko, powodzenia w leczeniu :)
          • ankaaa Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 31.07.07, 20:47
            ;))) pytanie, które Ciebie tak rozwaliło jest pytaniem podstawowym.
            Bo jest jasność - po co masz blokować miejsce w szpitalu, kiedy Ty sama chcesz
            chorować ? Jasne, można mówić że chce się być zdrowym tylko że to takie sobie
            gadanie ;)

            Może warto zaufać temu, że jest "wysokiej klasy specjalistą" i zdawał sobie
            sprawę, że na ówczas tylko zmarnowałabyś jego i swój czas ?
          • joanna2210 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 01.08.07, 14:02
            Witam Was.

            Do Krakowa na konsultacje do dr Curyły trafiłam na poczatku grudnia. Po
            nieprzyjemnej rozmowie, którą podobnie odebrałam jak nin4 wyznaczył mi termin
            na maj/czerwiec. Miał zadzwonić. Oczekiwałam na telefon. Nie dzwonił, ani ja
            nie zadzwoniłam. Wiem, że to od nas zależy czy chcemy się leczyć - owszem,
            chciałam się leczyć, ale każdy człowiek, który poczuł się tak zbruukany już sam
            zaczyna wątpić we wszystko. Mój termin minął i ciężko mi zdecydować się samej
            dzwonić do tego człowieka, bo normalnie się obawiam.

            Pozdrawiam.
          • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 01.08.07, 14:29
            Żeby była jasność!!!- dr Curyło jest wysokiej klasy specjalistą, co nie
            oznacza wcale- do rany przyłóż człowiekiem. Jest surowy, stanowczy... zresztą
            same zobaczą dziewczyny, kóre się do niego wybiorą. Ja na konsultacji z nim się
            oczywiście rozkleiłam maksymalnie, czułam upokorzona wychodząc z gabinetu.
            Podczas leczenia zaobserwowałam następującą tendencję u siebie i pozostałych
            pacjentek- strach i negatywne emocje jakie budził na początku, potem ewoluowały
            w jak najbardziej pozytywne.
            Co do negatywnych opinii na temat tego miejsca... próbuję sobie przypomnieć...
            Generalnie to wyglądało tak, że na początku wszyscy chcą uciekaC- łącznie ze
            mną oczywiście:) Spakowałam się i powiedziałam dziekuję, do widzenia... ale nie
            tak łatwo stamtąd wyjść- pielęgniarki i lekarze walczą bowiem o pacjentki
            bardziej nież one same o siebie mam wrażenie. Co do negatywów jeszcze... są dwa
            pokoje dziewcząt, z których jeden zdecydowanie moim zdaniem za duży;( Poza tym
            ciężko poradzić sobie z tym, że patrzysz na chorobę innych mając swoją na karku.
            Podczas mojego leczenia zdarzyły mi się spjęcia z personelem- nie powiem... :)
            Jestem grzeczniutka do momentu- potem wychodzi szydło z worka i pokazuje
            pazurki:) Denerwowało mnie podejrzliwe nastawienie, choć wiedziałam, że nie
            mogą nam ufać do końca- szczególnie, że my same sobie nie ufamy:(
          • quiddity77 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 10.09.07, 19:48
            Ja również mało radośnie wspominam curyło. Mnie również doprowadził
            do płaczu i w takim stanie wyrzucił na ulicę. Ponadto nie wydaje mi
            się żeby szpital, jakikolwiek tj. u wspaniałego curyło czy
            gdziekolwiek indziej, był dobrym pomysłem na leczenie bulimii.
            (Jeśli oczywiście nie ma zagrozenie zycia.) Byłam w szpitalu i kiedy
            już się przyzwyczaiłam było faktycznie sympatycznie, tyle, że kiedyś
            trzeba z owego szpitala wyjść i już wtedy nikt nie pilnuje co
            kupujemy w sklepie i co i jak szybko zjadamy. Nagle samemu trzeba
            przygotowywać posiłki a to trudne bo w szpitalu jadło sie co dawali
            w porcjach które dawali i t.p. Tak więc myślę sobie, że najlepszy
            jest po prostu dobry psycholog i dużo cierpliwości do samej siebie +
            niedawanie się oszukać, że tabletką można wszystko wyleczyć, a jeśli
            o psychiatrów chodzi to w większości chyba sami wymagają terapii.
    • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 01.08.07, 14:42
      Postanowiłam, że napiszę pare tragokomicznych historyjek, które mnie spotkały
      w Kraku:) albo zaobserwowałam u innych;) Płacz nad rosołem, bo "oka pływają"-
      pzdr Skarbie jeśli to czytasz to wiesz, że o Tobie. Ucieczka przed szynką-
      pozdrawiam Cie kochanie- też wiesz, że to o Tobie:) Spędzanie całych godzin na
      stołówce- pzdr kruszynkę moją:) Dopominanie się o kożuch z zupki mlecznej- pzdr
      Cię laseczko. A teraz wyobraźcie sobie chodzinkę z siatką jogurtów na cały
      tydzień:) bo musi mieć własne a nie równie smaczne szpitalne- i prawie się
      łamie pod ich ciężarem :))) całuski dla Ciebie:***... i cała masa innych
      • amela to ja -od oczek:))) 24.05.08, 23:49
        Madziku, sciskam ciE kochanie mocno i gorąco! ale cię znalazłam..co
        u ciebie? to ja - ta od oczek w rosole i szynki - rety jak sobie
        przypomne co ja tam wyprawiałam...co ta ana z nas robi...do tej pory
        snią mi sie koszmary i wstydze sie swojego zachowania w szpitalu,
        jak mało rzeczy w życiu..wiem, że byłam b. chora, ale mimo to sie
        wstydzę...odezwij się!
    • osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 01.08.07, 16:39
      Ja wiem jedno, jaksama sięnie zgodze na leczenie rodzice mnie ubezwłasnowolnią,
      a tegonie chce.
      Tak tak Curyłojest okropny i jego boje sie najbardziej..... a jestem okropnie
      wrażliwa więcryczałam u niego non stop :(
      Mam anoreksje od 4 lati modlesięby pobyt w szpitalu długo nie potrfał.
      Jetem tezbardzo ciekawa co dojasnej anielki tam się robi gdy nie ma terapii,
      siedzi i patrzy w ściane ??!!!!!!!! Ja Krak znam bo studiuje tam i mieszkam 2 h
      od niego, matko Boje sie, nie wiem corobić.
      • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 02.08.07, 17:33
        Ja miałam podobną sytuację- jeśli nie zgodziłabym się na leczenie, rodzice
        ubezwłasnowolniliby mnie. Dr Curyło nie jest taki okropny- naprawdę;) Teraz z
        perspektywy czasu stwierdzam, że ta nasza wrażliwość, albo raczej nadwrażliwość
        jest typowa po wieloletnim chorowaniu;/- niestety. Pocieszę Cię- jak się za
        siebie weźmiesz, to minie. Wiesz w domu to też nie zawsze jest tak, że ma się
        co robić... wtedy wypełniasz sobie czas czytaniem gazet, telewizją,
        komputerem... W szpitalu dużo dziewczyny czytały, rozmawiały, słuchały muzyki..
        tv jest... weź radio, discmana... jak masz to laptopa;) bo tak tez dziewczyny
        robiły. Poza tym komórkę koniecznie;) Biorąc po uwagę, że jesteś z Krakowa,
        pewnie często będzie Cię rodzinka odwiedzała;) Trzymam za Ciebie kciuki;)
        mocno, mocno.
        • agi19 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 03.08.07, 12:04
          Można mieć własne jedzenie????????
          A pytanie czego Pani ode mnie oczekuje, powinnysmy zadać sobie. Co chcę terapią
          osiągnąć. Co chcę dalej... Każdy lekarz je zadaje. Nie raz słyszałam ostre
          wypowiedzi nt. dr Curyłłó, ale myślę, że ejst dobrym specjalistą i może jedyną
          osobą która może mi pomóc. Nie jest łatwo chorować i niełatwo wyzdrowieć. Ale 6
          lat anoreksji... To moja praca, ale jest potrzebna osoba która pomoże
          zrozumieć, walczyć, wytrwać, może troszeczkę zmotywować, ale ode mnie to
          zależy. Wiem, jakie to trudne. Niby człowiekowi źle, a dalej w tym tkwi.
          Uwikłana w iluzji, złości, beznadziei i ciągle powtarzająca: dam radę, jeszce
          nie, to nie tak jak chcę...
          Powodzenia wszystkim walczącym
    • osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 05.08.07, 19:36
      Podjełam decyzje.............jutro dzwonie do Curyły przypomnieć się.
      Poinformuje was co i jakpo kontakcie z nim, ojoj będzie ciężko ijuz się
      boję,alemam dośćakcjii jakich dziś miałam w domu z rodzicami i ich krzykami i
      rozmowami i uwagami na temat mojego jedzenia, choćna prawde dzis jadłam bardzo
      dużoi ok, nawet mama powiedziała że nie musze wszystkiego jeść jak nie dam rady
      bo i tak dużo zjadłam :)
    • osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 06.08.07, 18:37
      Zadzwoniłam................. i pan dr powiedział że pamięta mnie ale
      jednak dopiero moge starac się dzwonic w połowie wrzesnia to może
      jakieś miejsce sie zwolni !!!!!!!!!!!!!! Rany ja nie chce tak długo
      czekać, życie mi ucieka !!! studia !!!! Pomóżcie dziewczyny sie
      zmobilizować i wziąść za siebie, może dam rady, musze !!! za bardzo
      mi zależy na studiach by rok przepuścić i na tym co mnie jeszcze
      ominie :(
      Jakieś pomysły ????!!!
      • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.08.07, 12:49
        Walcz każdego dnia sama, to że czekasz na przyjęcie na oddział nie
        zwalnia Cię z tego. Radzę Ci uzbroić się w cierpliwość i starać się-
        mnóstwo zależy od Ciebie- nie zapominaj. Ja studia chorując
        przerywałam dwukrotnie!!! Teraz mogłabym mieć tytuł licencjata a
        dopiero zaczynam ;/ Jest mi bardzo ciężko... natomiast moja 'kochana
        siostra' zamiast mnie wspierać- wyśmiewa!!! Życie mi nie ułatwia
        funkcjonowania... ale nic na to noe poradzę. Staram się patrzeć do
        przodu i wierzyć siebie, uniezależnić się od krytyki podszytej
        złością i zawiścią. Ty także staraj się patrzeć przed siebie...
        Możesz zastanowić się nad urlopem zdrowotnym na uczelni, zapewne
        potzrebne będzie zaświadczenie, że jesteś w szpitalu. Nawet jakbyś
        miała rok później zaczynać- nie oznacza to, że rok marnujesz.
        Potraktuj ten czas jako takie studia 'życia'. Po opuszczeniu
        szpitala możesz zapisać się na jakiś kurs, pracować... masz mnóstwo
        możliwości. Szereg z nich otwiera Ci każdy nowy dzień- nie przegap
        ich;) Pozdrawiam. P.S. Cieszę się, że zadzwoniłaś do dr.
    • magor_ek Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.08.07, 00:15
      a czym się różnią te poszczególne kontrakty bulimiczny, anorektyczny
      itp.? czy kwestia jedzenia/nie pozostaje w twojej gestii, czy jest
      mus, pod groźbą sondy, innych kar? czym różni się ten oddział od
      innych mu podobnych? jak długo tam przebywałaś i jak długo czekałaś
      na przyjęcie? czy dr curyło pojawia sie tam na co dziń czy też jest
      jedynie osobą kwalifikującą do leczenia?
      • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.08.07, 13:09
        Inny jest czas trwania leczenia, inny podział na fazy leczenia,
        inne obowiązki i przywileje... Niezależnie od kontraktu jaki
        podpiszesz pamiętaj- tak czy tak wszystko w Twoich rękach :) Nikt
        Cię do leczenia nie zmusza- możesz nie wchodzić na oddział, nie
        leczyć się... nie ma czegoś takieo jak 'mus'- sama podejmujesz
        decyzję- wchodzę na oddział lub nie, leczę się, albo nie. Masz
        wyobrażenie leczenia jako tortury, którą nie jest- torturujesz to w
        chorobie sama siebie. Na przyjęcie czekałam koło roku. Dr Curyło
        spotyka się z wszystkimi pacjentami oddziału raz w tygodniu...
        jeżeli potrzebujesz rozmowy z nim, zawsze możesz "złapać" go jak
        przemyka przez oddział ;) i umówić się. Czym różni się ten
        oddział???- zależy z jakim oddziałem porównujesz. Jeśli porównujesz
        z Warszawą- tym, że jedzenie nie pozostaje całkowicie w twojej
        gestii, uczona jesteś prawidłowych nawyków żywieniowych, samej
        terapii jest natomiast mniej; po wyjściu z oddziału w Krakowie
        najprawdopodobniej otrzymasz propozycję kontynuowania tam leczenia w
        innej formie- terapii razem z osobami leczącymi sie na oddziale
        dziennie, mieszkałabyś na oddziale, no chyba, że jesteś z Krakowa.
        Jeśli porównujesz z Sosnowcem- tym, że się Tobą bardziej interesują
        (ja tak przynajmniej odebrałam Sosnowiec, może się tam coś
        zmieniło...), poza tym to oddział typowo dla dzieci moim zdaniem a
        dla młodzieży zupełnie odpada, nie powinno się na ten oddział
        przyjmować powyżej 18 roku życia a nawet 16, 17- nie są do tego
        przystosowani zupełnie. Porównując z Łodzią- nie upokarzają Cię, nie
        stosują chorych restrykcji. Pozdrawiam Cię serdecznie. P.S. Pisząc
        Kraków mam na myśli oddział dla dorosłych, młodzieżowego nie polecam-
        nie słyszałam najlepszych opinii, trafiają tam ciężkie przypadki,
        jest to oddział uważany za 'trudny'.
          • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 08.08.07, 13:59
            Przebywając w krakowskim szpitalu i w ogóle podczas leczenia
            spotykałam wiele dziewczyn. Jeśli chodzi o szpital w Łodzi miałam
            dwie info, jedna dziewczyna wypowiadała się bardzo pozytywnie druga
            natomiast mocno negatywnie. Przykro mi, ale nie potrafię Ci udzielić
            szczegółowych informacji. Możliwe bowiem, że wypowiadały się o
            odrębnnych placówkach, choć nie wiem. Nie jestem kompetentna w tym
            temacie. Pozdrawiam Cię serdecznie i proponuję- jeśli chcesz mieć
            szczególowe wiadomości o łódzkich placówkach, załóż nowy wątek :)
            • magor_ek Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 08.08.07, 20:00
              maddalena czy ty masz zakaz mówienia o szczegółach kontraktu który
              podpisywałas? bo inaczej nie umiem sobie wytłumaczyc czemu na
              konkretne pytania odpowiadasz ogolnikami, jeśli tak to przecież
              wystarczyłoby napisać, że się zobowiazałaś by zachować tajemnicę w
              tej kwestii. a pytam o szczegóły na typowy kontrakt: za kilogramy
              przywileje więcej sie nie zgodzę bo taka forma leczenia przynosi u
              mnie rezultaty odwrotne od oczekiwanych, choć może niektórzy właśnie
              tego potrzebują
              ps.byłam na oddziale młodzieżowym CM UJ i bardzo dobrze go
              wspominam. pomogli mi tam bardzo swego czasu, ale też to było parę
              dobrych lat temu więc sporo mogło się zmienić
              ps2.czy ta dziewczyna co przyszła wprost z warszawy nie miała
              przypadkiem na imię ANIA
              • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.08.07, 12:19
                Nie pamiętam szczegółów kontraktu własnego a co dopiero dwóch
                pozostałych typów. Kontrakty anorektyczny i anorektyczno-bulimiczny
                podzielone są na fazy wg wskaźnika BMI, natomiast bulimiczny na ramy
                czasowe. Na anoreksję i aoreksję bulimiczną możesz się leczyć w
                szpitalu koło 5 miesięcy maksymalnie, minimum nie jest określone; na
                bulimię jakoś koło 2,5 miesiąca z tego co pamiętam. W pierwszej
                fazie anorektycznego i anorektyczno- bulimicznego dostaje się
                odżywki dodatkowo. W kolejnych fazach wszystkich kontraktów masz
                możliwość widywania rodziny, przepustek weekendowych (od pt po
                obiedzie do ndz wieczorem). Moja kolażanka była na oddziale
                młodzieżowym i bardzo źle to wspomina, nie chodzi o kadrę medyczną,
                ale o pacjentów. Nie chcę wymieniać nikogo z imienia- wątpię, że
                dziewczyny życzyłyby sobie tego. Nie zobowiązywałam się do
                milczenia ;) P.S. Pamiętaj, że leczenie zaburzeń jedzenia to
                leczenie i psychiki i ciała, nie tylko psychy :) Pozdrawiam
                serdecznie.
    • agi19 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.08.07, 10:16
      Ja też mam kilka pytań. Np. jaki jest kontrakt dla anoreksji?! Czy
      jest określone ile muszę zjeść, przybrać na wadze. Jak jest z samym
      ważeniem? Wiem, że to część leczenia, ale chcę być świadoma. W
      Warszawie zobowiązujesz się do spożywania pełnych posiłków, a co za
      tym idzie przybierania ok 300-500gramów tyg. Co pon. rano jest
      ważenie i widzisz ile ważysz. Prowadzisz też dzienniczek ile
      zjadłaś, co czułaś i potem omawiasz to z terapetą ind. Kolejne pyt.
      to od czego uzależniona jest długość terapii? Max. 5m-cy, ale co
      określa ten czas? Jak z wyjściami? Można poruszać się po szpitalu
      bez ograniczeń? A na zew.?
      Pozdrawiam. Możesz odp. na forum lub na pocztę. Z góry dzięki.
      Pozdrawiam.

      agi19@gazeta.pl
      • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.08.07, 14:43
        W przypadku wszystkich trzech typów kontraktu, a więc także
        anorektycznym są określone ilości jedzenia jakie masz obowiązek
        spożywać. Kontrakt anorektyczny i anorektyczno- bulimiczny są
        podzielony na fazy wg wskaźnika BMI, przybierając na wadze i
        osiągając odpowiednie wskaźniki BMI przechodzisz do kolejnych faz.
        Masz obowiązek przybierania na wadze minimum tak jak napisałaś
        tygodniowo. Ważenie jest minimum dwa razy w tygodniu- dzień i
        godzina nie są określone. Żadnego dzienniczka prowdzić nie masz
        obowiązku, podobno kiedyś trzeba było, ale to należy do przeszłości.
        Z terapeutą możesz poruszać jakie tylko tematy chcesz- Twoje prawo,
        Twoja decyzja. W kontraktach anorektycznym i anorektyczno-
        bulimicznym maksymalny czas leczenia to koło 5 miesięcy, jeżeli
        szybciej osiągniesz ostatnią fazę leczenia, wyjdziesz wcześniej. W
        kontrakcie bulimicznym czas leczenia to koło 2,5 miesiąca,
        poszczególne fazy nie są wyznaczone przez BMI, ale czas pobytu na
        oddziale. We wszystkich kontraktach w miarę przechodzenia do
        kolejnych faz uzyskujesz możliwośc- początkowo wyjść pod opieką
        pielęgniarki, które odbywają się 2-3razy/tydz. i są wspólnymi
        wyjściami dziewczyn z oddziału, plus niedzielne wyjście do Kościoła,
        także pod opieką. Potem masz możliwość odwiedzin rodziny, później
        dochodzą weekendy w domu. Poruszasz się po oddziale- wyjścia jak
        wyżej.
    • joanna2210 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 04.09.07, 10:36
      Dzwoniłam dzisiaj na Kraków do dr Curyły. Powiem Wam, że był całkiem
      miły - może to przez urlop;) Czekam na miejsce od grudnia. Miałam
      termin wyznaczony na maj/czerwiec ale jeszcze nie ma miejsc i być
      może coś się znajdzie za miesiąc/dwa. Zobaczymy co przyniesie
      przyszłość. Zostaje czekać i myśleć co dalej ze sobą robić, jakie
      wyjście najlepsze..
      • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 05.09.07, 14:03
        Polecam gnębić doktorka- nie ironicznie, ale z sympatią
        zdrabniam :) :) :) Ja dzwoniłam co miesiąc średnio:) A moja
        koleżanka, którą poznałam w Krakowie, nie przypominała o sobie i
        czekała sumie chyba z niecałe 2 lata- parodia ;) A czasem się coś
        zwalnia, ktoś rezygnuje itp. różnie bywa ;)
        • agi19 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 06.09.07, 12:18
          Witam, ja przed wczoraj byłam u dr Curyłło na kwalifikacji. Przyznam
          się, że jadąc(z Warszawy), bałam się panicznie. A to jak mnie
          przyjmie, że nie zakwalifikuje, że się zdołuję... A CHCĘ pomocy.
          Mam dość takiego zniewolonego, koczowniczego życia, rozpaczy,
          bezradności i rozczarowania światem, życiem, sobą, problemów z
          jedzeniem i koncentracji na nim, która źli mnie max. Przyznam, że po
          tym, co się naczytałam na forum, bałam się podwójnie, ale miło
          zostałam zaskoczona wielokroć. Dr jest człowiekiem życzliwym i
          konkretnym. Nie głaszcze, ale chce pomóc. Jeśli ja chcę tej pomocy.
          Nie ma czasu dla tych, które jeszcze nie są gotowe do zmian. Mam
          zadzwonić w połowie października, ale tam pojadę. I będę jeździć,
          póki mnie nie przyjmie. A miejsce mam określone na przełom grudnia/
          stycznia. Dziewczyny, nie warto marnować życia. Skorzystajcie z
          pomocy jaką można dostać. Oddział wygląda sympatycznie. Weszłam,
          pielęgniarka nie robiła szumu, że chcę zajrzeć do pokoju, jadalni,
          łazienki. Sam oddział jest mały, raptem kilka pomieszczeń. Dwa
          6osobowe pokoje, jadalnia, łazienka, dyżurka pielęgniarek, sala
          terapii. Powiedzmy, jak internat. Wcale nie poczułam się jak w
          szpitalu. Może dlatego, że tak bardzo chcę się wyrwać z choroby, że
          nic więcej się nie liczy. Chcę oddać kontrolę, omówić problemy,
          wątpliwości, zmienić swoje myślenie, postawę. Zacząć żyć i się tym
          życiem cieszyć. Ktoś się wypowiadał, że trzeba mieć wg dr Curyłło
          motywację, żeby go przyjął. Wystarczy powiedzieć: potrzebuję pomocy
          i chcę się leczyć na odddziale. Oto tajemnica. I nie
          wyolbrzymiajcie, strasząc innych.
          Pozdrawiam i dzięki Magdalena za szczegóły. Nie są najważniejsze,
          ale dobrze wiedzieć jak oddział funkcjonuje.
          Pozdrawiam i życzę odwagi w walce z chorobą. 3mam kciuki za siebie i
          za Was.
          • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 06.09.07, 14:16
            Zakładając wątek nie miałam najmniejszego zamiaru straszyć
            kogokolwiek, wręcz odwrotnie. Chcę pokazać, że szpital, mimo iż to
            trudne doświadczenie, nie jest taki straszny jak się większości
            wydaje... a przede wszystkim, uważam, że straszniejsze stokroć jest
            chorowanie. Czytając to co napisałaś, prezypomniało mi się jak sama
            do Kraka jechałam ;) Co do tych szczegółów:) mam wrażenie, że
            większość dziewczyn chce je znać:) Będę upierdliwa:) i dopiszę, że
            są trzy pokoje- sześcioosobowy, trzyosobowy, czteroosobowy (te
            większe dla dziewczyn z zaburzeniami jedzenia głównie, choć to się
            zmienia)- może jakieś rewolucje zaszły:) 'I nie
            wyolbrzymiajcie, strasząc innych'
            - strachliwa jesteś- ja też byłam:) Pozdrawiam.
            • agi19 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.09.07, 12:30
              hej, może i 3 pokoje, ja widziałam ten 6-osobowy. NIe tak źle, mi
              się podobało. Ale tam sa tylko osoby z ED. Zdradź mi, skoro
              rozumiesz moją ciekawośc czym tam żywią? Jak byłam w klinice w
              warszawie, to nie mogłysmy mieć nic swojego. Na śniad. była zupa
              mleczna i kanapki, na drugie śniad. różnie: kisiele, budynie,
              galaretki, krakersy, hernatniki, surówki, jogurty, na obiad zupa,
              doozowana jak mleczna samodzielnie i drugie, gł. ziemniaki z mięsem
              i zielskiem, ale zdarzały sie knedle, pierogi, gulasz z kaszą,
              kotrlet rybny, czy ryż zjabłkami, na kolację kanapki, a na
              podwieczorek o 20 różności: np naleśniki, drożdżówki, lub coś z
              rzeczy typu 2 śniad. I chleb czy bułke brałaś ile chciałąś. A jak
              tam jest? i do czego służy kuchenka, która widziałam? same cos
              gotowałyście? Jak często sa sapcery? Co z odwiedinami? Można wybyć w
              weekend na cały dzień? Samemu, czy obstawą pielęgniarki. A jak ktoś
              przyjedzie może mnie skonfiskować do wieczora? Jest gimnastyka? Odp.
              np na mail'a agi19@gazeta.pl
              dzięki za ten wątek. To nie ty Magdalena straszyłąś, już niejedną
              opowieśc czytaąłm na tym forum. Najlepszego. A jak się teraz masz?
              Ile trzeba tam jeśc? Jest jakieś założenie kaloryczne?
              • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.09.07, 14:18
                choć SZPITALNE to SMACZNE MENU:
                1.śn. 3kromki(maslo+dodatek) + kawa zb./kakao
                2.śn. 2kromki(margaryna+dodatek) + supa ml./jogurt(swój)
                Obiad zupa+ 2.danie(ziemn.+warz.got.+mięso/ryba pieczona; makaron z
                gulaszem; makaron+ twróg mielony+ jabłko tarte
                pieczone)+ kompot/woda z sokiem zagęszcz.
                Podwieczorek jogurt+ 2 biszkopty
                Kolacja 3kromki(maslo+dodatek)+ herbata
                Do kanapek można mieć extra własne warzywa, ale nie przesadzać z
                ilością un plus. Możesz mieć włąsna kawę i herbatę- między posiłkami
                pić (1kawa dziennie, 1herbata owocowa, ewentualnie 2 zwykłe, czy
                jakoś tak). Wieczorem można zjeść własny owoc lub słodycz. W 1.fazie
                kontraktu anorektycznego i anorektyczno- bulimicznego do 2.śn. i
                podwieczorku po 250ml odżywki Nutrison lub Fresubin.
                Kromki są do 1.śn. i kol. 2 ciemne+ 1jasna, do 2.śn. 2 ciemne.
                Dodatkiem może być wędlina, ryba, galaretka, pasztet, twarożek,
                twarożek+ dżem/miód, ser top., żadko żółty ser. Dieta jest
                lekkostrawna, smaczna- moim zdaniem, choć rzecz gustu. Oj mam
                nadzieję, że docenicie moje poświęcenie, bo wcale mi się pisać tego
                nie chciało:) Porcje dostaje się wydzielone, inne zależnie od
                kontraktu i fazy. Z czasem można samemu nakładać sobie.
                Straszne, że dostawałyście takie tłustości w W-wie, fe. W K-owie
                czasem sie zdaża słodka bułka na piątkowe śniadanie. 'Brałaś ile
                chciałaś' też mi się nie podoba, przecież my zatraciłyśmy chorując
                zdrowe proporcje. Co do tego jak inne dziewczyny oceniały to menu,
                przytoczę pare opini, żeby uciec od subiektywizmu zbytniego. Oka na
                rosole- to komenterz, który mi utkwił najbardziej. Ja narzekałam, że
                czasem makaron, bo nie przepadam;/ Za mało doprawione- wiele
                dziewczyn narzekało, pozwalano nam lekko dosalać, ale ja tego nie
                potrzebowałam. Innych przypraw nie można mieć, z solą nie można
                kombinową- jakieś ziłowe itp. zabronione. Nie można mieć też warzyw
                pikantnych, np. cebula, czosnek itp.
                Samemu nie można gotować:) Ta kuchenka, to się przydaje czsem, aby
                podgrzać jedzenie ociągającym się z nim anorektyczkom, spędzającym
                godziny na stołówce- zdarza się rzadko... Albo depresyjnym osobom
                spóźnionym na posiłek- oni nie muszą tak jak dziewczyny z
                zaburzeniami jedzenia przychodzić punktualnie co do minuty.
                O spacerach zdaje się pisałam- 3 w tyg. (zimą i w pierwszych fazach
                ograniczone)+ msza niedzielna; odwiedziny w miarę przechodzenia do
                kolejnych faz- godzina czasu zdaje się. Weekendy w domu lub wolne
                wyjścia między posiłkami- także w kolejnych fazach. Ćwiczenia
                zabronione ;/ też mi się to nie podobało, choć rozumiem powody.
                Piszę tu a nie na mail, bo podejrzewam, że innych także może
                zainteresować ten wątek ;) Trzeba jeść to co Ci dadzą na talerz, na
                początku- pare dni- dają mniej, musi się wkońcu organizm powoli
                przestawić na jedzenie normalne, a nie jakieś nasze udziwniane, np.
                jabłko+ nic;) Kalorii nigdy tam nie liczyłam- niemożliwe doliczyć
                się, bo nie patrzysz im na ręce jak przygotowują:) Mam nadzieję, że
                dość wyczerpującej odpowiedzi udzieliłam, pozdrawiam serdecznie.
                A mam się bardzo dobrze, choć początki miałam ciężko-strawne:)
                BUZIAKI P.S. No i oczywiście do jedzenia dostajesz extra kolorowe
                dodatki w postaci przepisanych przez lekarza cudeniek tabletkowych-
                choć nie wszyscy mają to szczęście, to inywidualne:) A i jak jesteś
                wycieńczona i badania źle wyjdą, to możesz jeszcze liczyć na
                kroplówki:) Czyż to nie piękne, a wszystko to za free, tylko
                chorować- ironizuję oczywiście. Pa laseczki z agi19 na czele.
                Trzymam kciuki.
                • joanna2210 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.09.07, 15:33
                  Aaa!! To przeraziłaś mnie madalenko. Poważnie tyle trzeba jeść? I
                  żadnych ustąpst? Nawet jak się waży "w miare" tzn. 49kg na 170cm
                  wzrostu? Jestem przerażona. Do tego ostatnio próbuje odkryć w sobie
                  jakieś zainteresowania i zaczęłam leciutki, krótki jogging z którego
                  pewnie będę musiała zrezygnować :| Oczywiście jogging nie aby spalać
                  kalorie, a po prostu dla poprawy kondycji. Teraz już sama nie wiem
                  czy chce tam trafić. Nie chce stamtąd wyjść utuczona i bez energii.
                  • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.09.07, 15:57
                    A mi się wydaje, że jak zobaczysz ile tego jest to nie będziesz aż
                    tak przerażona, choć nie obiecuję ;) A ja to się przeraziłam tymi
                    ilościami warszawskimi, masakra i skład, ble ;) Dlatego też międziy
                    innymi nie chciałam tak szczegółowo pisać, bo jak się nie widzi tego
                    to jak ocenić?- prawda?
                    • martika567 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.09.07, 17:51
                      Pewnie popsuje wam nastroje ale jak ja bym trafiła na taki oddział
                      to napewno po zjedzeniu tego bym zwymiotowała(chociaż raz dziennie).
                      Nie choruje na anoreksje ale na bulimie i nie wyobrażam sobie żebym
                      mogła w ciągu dnia nie najeść się i nie zwymiotować. Pewnie z takim
                      podejściem nie kwalifikowałabym się wogle na ten oddział. Jeżeli
                      jednak czujecie się silniejsze to chociaż wy walczcie. Pozdrawiam
                    • anima00 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.03.09, 19:03
                      O rany...a jak ktoś po prostu odmówił jedzenia? Słyszałam, że zdarzało się nawet
                      dziewczynom nie jeść nic przez kilka dni. Mówiły nie i koniec. Wiem doskonale,
                      że jedzenie jest w interesie chorej a nie kogokolwiek z personelu, więc jezeli
                      ktoś na prawdę nie da rady lub po prostu się buntuje bo akurat ma fatalny
                      dzień...może jest możliwość jakoś to "przeskoczyć"?
                      • blon-dynka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 30.03.09, 19:37
                        Tak, to prawda, jedzenie jest w interesie chorej...i tak naprawdę
                        jest jedynym dla nas-anorektyczek lekarstwem. Dzięki dyscyplinie na
                        oddziale nauczyłam się jeść. Fakt, spędzałam godziny na jadalni,
                        wylewałam nad obiadem (i nie tylko zresztą) morze łez, ale
                        pokonywałam siebie i powoli oswajałam się z jedzeniem. Dzisiaj,
                        dzięki temu wychodzę na prostą. A personel? To cudowne osoby, które
                        pozostaną na zawsze w moim sercu.....
    • osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.09.07, 19:43
      Oj dziewczyny mnie też przeraziło to co przeczytałam o tym jedzeniu :
      (
      Matko kochana ja tam po 2 tyg wróce dowagi z 34 kg na 54 pewnie.
      Zdaje sobie z tego sprawy że na tym leczenie teżpolega, aler ja
      miejsca nie mam a do tego takie żarcie !!!!!!!! i ja lubie konkretne
      smaki a nie jakieś syfy, to nie przejdzie mi przez gardło. Chyba nie
      będę mogła spaćze strachu i myśli o tym :(
      • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.09.07, 19:53
        Normalnie reagujecie biorąc pod uwagę to co jadacie pewnie teraz,
        albo czego nie jadacie. Wiadomo- jak się nie je, wymiotuje i tu
        przeczyta coś takiego to panika:) Jak ja trafiałam do szpitala, to
        byłam tak zmęczona chorowaniem i tak miałam dość tego, że nie wiem
        jak jeść, że przyjęłam pomoc. Co wy zrobicie z wyciągniętą do Was
        ręką- zależy od Was tylko i wyłącznie.
        • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.09.07, 20:02
          1.śn. 3kromki(maslo+dodatek) + kawa zb. lub kakao
          2.śn. 2kromki(margaryna+dodatek) + zupa ml. lub jogurt(swój)
          Obiad zupa+ 2.danie(np. ziemn.+warz.got.+mięso/ryba pieczona lub
          makaron z gulaszem lub makaron+ twróg mielony+ jabłko tarte
          pieczone)+ kompot lub woda z sokiem zagęszcz.
          Podwieczorek jogurt+ 2 biszkopty
          Kolacja 3kromki(maslo+dodatek)+ herbata
          TO WCALE NIE TAK TRAGICZNIE PRZECIEŻ. Chyba, że porównacie z trzema
          jabłkami na dzień np. Buziakuje.
          • agi19 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 08.09.07, 14:13
            Hej, dzięki za tak szczegółową odp. O to mi chodziło. Wydaje mi się,
            że to normalna porcja, nie jakaś na upas wyrośnięta. Mam już dość
            odchudzania, które wymskło się spod kontroli i jest silniejsze ode
            mnie. Kieruje całą mną. Humorem, planem dnia, myślami. I za nic nie
            mogę się uwolnić. Pomijam konsekwencje: brak przyjaciół, odbieranie
            ludzi jako negatywnie do mnie nastawionych czy obojętnych. Sporo
            wiem, a nic nie czuje. NIe mam się gdzie podziać, żadne zajęcie nie
            wchodzi w rachubę. I pomijam te koszmarne noce. Takie długie. A
            rano... pustka. Szkoda tylko, że nie ma codziennie zup mlecznych,
            które kocham, a nienawidze od zawsze kawy mlecznej i ciemnego
            pieczywa, wolę biały chleb, bułki. Możliwe jest jakieś uzgodnienie?
            Przecież nie zmuszę się do tej kawy. Kakao owszem lubię. Nie chodzi
            mi o ograniczanie i wybieranie, ale to przecież normalne, że nawet
            najzdrowszy człowiek pewnych produktów nie lubi. Ja po razowym
            umieram, cięzko mi i niedobrze. A o jakie leki chodzi? Ja mam
            anoreksję. I depresję niedawno stwierdzoną. Na obecnie ważę 46kg,
            ale było i 36 na 174 cm wzrostu, ale wyniki mam dobre. Jest
            prawdopodobieństwo, że czymś mnie będą faszerować? Terapię mam
            grudzień/styczeń i wiem, że schudnę. Nie potrafię jeśc więcej.
            Wychodzi jakieś 500-600 kcal, ale normalnych rzeczy. Pł.owsiane,
            chleb staropolski z ż.serem, warzywa, mięso, jogurty nat. z
            truskawkami.
            Pozdrawiam i 3majcie za mnie kciuki. JA za Was też trzymam.
            Agi
            • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 08.09.07, 15:32
              Też mi się wydaje, że porcje znośne:) Jesz co Ci dają- bez zamian
              itp. :) Wegetarianki jedzą mięso na oddziale, więc Ty z pewnością
              dasz radę z kawą zbożową- ja ją w szpitalu polubiłam:) Zupkę mleczna
              masz codziennie do 2.śniadania (taka porcja jak pojemniczek
              jogurtu), chyba, że wolisz własny jogurt.
              Nie będą Cię faszerować a leczyć :) Może np. dostaniesz lek
              przeciwdepresyjny. Pozdrawiam :)
                • mycha823 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 18.02.09, 16:57
                  Ja na tym oddziale, w tym szpitalu spędziłam w sumie dwa lata... Bardzo sobie
                  ich chwale i bardzo polecam, świetny szpital... Mimo tego,że dalej jestem chora,
                  jest duża poprawa i jest lepiej...Jeśli dostała, takie jedzenie, oznacza to,że
                  to dla niej lepsze... Niestety musi się dostosować do tego co będą jej podawać
                  do jedzenia... Pewnie na jadalni wyleje mnóstwo łez podczas pobytu tam, wiem to
                  sama ze swojego doświadczenia, ale to jest wszystko dla jej dobra, a nie przeciw
                  niej...
              • zawsze_olaola Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 18.02.09, 22:47
                oj dziewczynki dziewczynki, przesadzacie- ale rozumiem, choroba. Nie
                wiem czy ja mam już tak rozszerzony żołądek, ale dla mnie te porcje
                jedzenia są o.k., nawet powiedziałabym za małe- co prawda na
                sniadanie jem z kromkę, czasem płatki z jogutrem , 3 kromek z rana
                nie lubie zjeść, ale za to na kolacje jem o wiele wiecjej. Jestem
                chora już długie długie lata i od pewnego czasu sama postanowiłam
                się wziąść w garść- zaczęłam jeść śniadania, czego nigdy nie robiłam-
                nie chcialam zaczynać dnia będąc syta na dzieńdobry:/, nie jadlam
                normalnych obiadow bo uwazalam ze np kartofle czy miesą tuczą, ale
                oczywiscie bylam glodna i zamiast obiadu wpychalam w siebie bulki,
                tony masła na nich , sery itp. glupie , ale prawdziwe, nie rozumiem
                tego.
                Wymiotuję już bardzo sporadycznie- albo wciąż za często?? raz na
                tydzien, dwa tygodnie, raz na miesiąc, ale i zdarza się dwa razy w
                tygodniu. Wiem, że to dużo, ale w porównaniu z "ciągami" jakie
                kiedyś miałam - np 3 dni pod rząd po np 2-3 razy dziennie, to
                naprawde zaczynam dostrzegac w sobie zmiany. Ale wciąż mam problemy,
                chce wreszcie w pelni swiadoma powiedziec "to bylo kiedys", i raz na
                zawsze byc pewną tego stwierdzenia... Teraz tez tak mowie- koniec
                kropka juz zaczynam nowe zycie- ale za jakis czas, zwykle gdy moje
                plany zawiodą, lub się pokrzyżują, gdy coś mi "niewypali", lub gdy
                mam duzo na glowie- wtedy ten stres powoduje ze idą do sklepu po
                slodycze, opycham się i wymiotuję. Boję się miec w poblizu, jak w
                kazdym normalnym domu jakis kącik ze słodkoscimi- bo wiem, ze tam są
                i chcąc nie chcac ide, i je jem-konsekwencją jest "zmulenie",
                nienawiść do samej siebie- i nie zawsze(staram sie powstrzymywac,
                walczyc jak pisalam wczesniej), ale jednak - wymioty....

                W związku z powyzszym, mam prośbe dziewczyny, bo nie mogę się
                doszukać- czy jest w tym szpitalu mozliwosc zapisac się na wizytę do
                psychoterapeuty, i leczyc się indywidualnie, cos a`la wizyta u
                psychiartry, nawet kilka razy w tygodniu, obojętne, chodzi mi o to,
                ze nie chce mieszkac w szpitalu, mam licencjata w tym roku, ponadto
                uczeszczam na kolko teatralne, a pozatym mam chlopaka od 1,5 roku,,
                ktory o niczym nie wie, bladego pojecia nie ma, nie chce mu nic
                mowic. Jeżeli orientujecie się w temacie proszę odpiszcie, a jak
                wiecie jeszcze ile taka wizyta , terapia indywiualna kosztuje za 1
                spotkainie, to zupelnie bylabym wam wdzieczna. :)
    • bulimka24 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 08.09.07, 17:48
      Hej dziewczyny. Ja na bulimie choruje juz od piedciu lat i równiez
      zdecydowałam sie na leczenie szpitalne. Polecono mi oddział zaburzeń
      osobowości i nerwic w szpitalu babińskiego w krakowie. Czy ktos wie
      jak tam jest. czy ten szpital UJ w krakowie to inna placówka. Czy
      moge prosic o tel. do tego lekarza Cyryło czy jak mu tam.
      • bulimka24 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.09.07, 09:10
        MAddalenka a jak wygląda procedura przyjęcia?JA 17 wrzesnia jade na
        pierwsza konsultacje kwalifikacyjna do krakowa do szpitala
        babinskieg0 (jestem z trójmiasta) i chciałabym przy okazji za jednym
        razem spróbowac przyjśc na konsultacje do tego dr Curyło. Czy termin
        konsultacji jest wyznaczany telefonicznie czy moge sie umówic do tej
        poradni i zajrzec jak bede teraz w krakowie bo daleko mam tutaj. A
        wogóle czy mam isc bezpośrednio do tego doktora czy gdzie bo na
        stronie szpitala podano kierownika dr Piotra Drozdowskiego. Bardzo
        Cie prosze o pomoc. MAsz jakies gg?

        Pozdrawiam
        • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.09.07, 13:35
          Dzwonisz do dr Curyło (nr podałam), umawiasz się na konsultację, na
          konsultacji dostajesz termin przyjęcia na oddział przybliżony.
          Idziesz do gabinetu dr Curyło, kiedy będziesz dzwoniła do niego poda
          Ci zapewne wszystko dokładnie- żebyś się tam nie pogubiła :)
          112860083 to moje gg :) Jakbym była za chmurką a nie odpisywała
          tzn., że mam ruch w pracy i jak tylko będę miała chwilkę z pewnością
          kliknę. Pozdrawiam. Pa.
          • magor_ek Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.09.07, 14:58
            a jakie BMI jest tym wyjściowym- kończącym kontrakt? lub z jakim ty
            wyszłaś? jak powadziłaś sobie z taką dziurą w życiorysie- pół roku
            to jednak sporo czasu- chodzi mi to to jak poradziłaś sobie ze
            zmianą trybu życia po szpitalu- gdzie jednak panują inne warunki
            (uporządkowanie, bezpieczeństwo, stabilny, przewidywalny i spokojny
            rytm dnia) niż w świecie?
            • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.09.07, 15:25
              Wyjściowe BMI zależy od kontraktu- czy anorektyczny (zdaje się koło
              18 BMI), czy anorektyczno-bulimiczny(zdaje się koło 19 BMI). Do tej
              pory ciężko jest mi sobie poradzić z czasem, jaki spędziłam
              chorując, czasu spędzonego w szpitalu absolutnie nie żałuję, choć
              sam pobyt był dla mnie trudnym doświadczeniem. Miałam wahania
              emocjonalne, chwile załamania, chciałam się wypisywać, uciekać itp.
              Teraz z perspektywy czasu staram się traktować zarówno czas choroby
              jak i wychodzenia z niej jako częśc życiorysu, trudną, pouczającą.
              Nie czuję, żebym miałą jakąś dziurę w nim, choć czas chorowania,
              kiedy staram go sobie odtworzyć w pamięci czasem zlewa mi się w taka
              jedną czarną plamę. Moja psycholog, powiedziała mi, żebym
              potraktowała czas chorowania jak takie studia- życia; mądre, choć
              trudne.
              Po wyjściu ze szpitala było mi ciężko, szczególnie przez fakt, że
              byłam zdana sama na siebie, miałam finansowe i emocjonalne wsparcie
              rodziców, ale nie miałam ich fizycznie przy sobie codziennie.
              Siła własnej woli, wsparciem rodziny i przyjaciół poradziłam sobie
              myślę nie najgorzej:).
              Pozdrawiam
                • pomyslowa12 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.09.07, 16:13
                  Maddalena85 chciałabym ci zadać pytanie. Pewnie podczas pobytu w
                  szpitalu poznałaś dziewczyny chorujące na bulimie. Prosze powiedz mi
                  jak one sobie radziły będąc w takiej sytuacji w której jednak ciężko
                  jest wymiotować. Kiedy one mogły wyjść z tamtąd bo przecież
                  większość bulimiczek ma wage w normie to kiedy lekarz wiedział czy
                  już są zdrowe. Przepraszam za takie głupie pytanie ale ostatnio
                  zaczęłam się leczyć i mam nadzieje że niedługo będe w stanie
                  wytrzymać dzień bez objadania sie i wymiotoawania.
                  • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.09.07, 19:47
                    Nie przepraszaj za to, że pytasz :) Kontrakt anorektyczny to ok
                    3miesięczny pobyt. Będąc na tym kontrakcie nie je się dużo- małe
                    porcje, dziewczyny chudły na tym co dostawały. Tu ułatwia sprawę
                    niewymiotowania:), poza tym wszystko sprawą samozaparcia. W czasie
                    pobytu odniosłam wrażenie, że bulimiczkom łatwiej było nie
                    wymiotować, niż anorektyczkom bulimicznym i anorektyczkom. Ze
                    szpitala nie wychodzi się zdrowym- to dopiero wstęp co zdrowienia,
                    czas leczenia jest długotrwały i mam wrażnie- na zawsze zostanie
                    ślad w psychice.
      • joanna2210 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 14.09.07, 20:42
        Witaj osulka.
        Z tego co pamiętam to miałaś pierwszy termin wyznaczony na sierpień?
        Ja miałam maj/czerwiec i mimo, że z początkiem września dzwoniłam -
        miało się coś zwolnić końcem września lub w październiku. Więc nie
        wiem czy będziesz szybsza. Chociaż Ty chyba kwalifikujesz się na
        oddział dla dzieci i młodzieży (??) więc może tam inaczej stoi
        sprawa z miejscami, bo ja trafiłabym dla dorosłych. No chyba że to
        jest jeden oddział?
        Pozdrawiam.
          • bulimka24 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 15.09.07, 19:38
            Hej dziewczynki:_)
            JA mam dopiero rozmowe kwalifikacyjna u dr Curyło pod koniec
            listopada. Także zobacze kiedy bedzie dla mnie miejsce. Ale w
            poniedziałek mam tez rozmowe kwalifikacyjna w szpitaku babinskiego w
            krakowie na odzdziale nerwic i zaburzen osobowości zobaczymy.
            Trzymajcie za mnie kckiuki.
            • arra20 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.11.10, 15:56
              hehe, oj wygląda na to że Pan dr. Curyło założył sobie swoją mała reklamkę na tym portalu i podając się za rózne osoby sam siebie poleca :) przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Podaję się pan za conajmniej 5 dziewczyn, czy da się to w miare logicznie wytłumaczyć? Owszem da jeśli ma się troche inteligencji, sprytu i wyostrzone zmysły myśleniowe na kontakt z innymi ludzmi. 3 lata bulimii to własnie mi dało :) Oczywiście nic w tym złego Panie Curyło, ale to troche dziwne że stosuje pan takie 'niekonwencjonalne' metody do zachęcania innych do leczenia u Pana :)
    • osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 17.09.07, 18:13
      Witajcie dziewczyny.
      Po pierwsze to ja mam 21 lat i kwalifikuje sie na część dladorosłych.
      Podrugie to jak toze mną jest- Curyło dobrze mnie pamięta bo miałam
      troche wtyki boczne, był tym zirytowany ale cóż nie mogłam czekać bo
      leżełam w szpitalu i gdyby nie ostry dyżur już by mnie tu nie było.
      Nie dam mu spokoju na pewno, ale wierze że jesdnak w październiku
      zawitam tam. A jak nie , to mama mi powiedziała że dość czekania i
      jeżeli nawet wtyki nie pomagają i inni "Guru" hhe, to załatwia mi
      prwatna klinike. ZOBACZYMY,
      Buziaki
      Przepraszam za otwartość
    • osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 01.10.07, 12:03
      Hej dziewczyny,
      pisze bo mam wieści to podzielenia się no i równiez dlatego że
      smutek i nieporadnośćwmym sercu zawitało.
      Po pierwsze to źle mi bardzo bo studia się zaczęły a ja w domu
      siedze i czekam na to cholerne miejsce w krk, brak mi ludzi
      przyjaciół, zajęć, mam dość mamy, cZasem taty, domu !!!!!
      kłótni !!!! sprawdzania mnie, zaglądania mi w kanapki czy wodzenia
      wzrokiem czy widelec idzie do buzi :( KOSZMARNIE się czuje !!!!!!
      Zadzwoniłam dzis do dr. Curyły- miał dla mnie dobra i złą wiadomość-
      dobra to to że jestem 1 na liście oczekjących, a zła że pewnie
      miejsce będzie nie teraz jak zapowiadał wczesniej ale po raz klejny
      przełożył termin żeza 3 tyg. :( nie wiem czy mam sie cieszyć czy
      płakać..... Ale po raz pierwszy usłyszałam cospozytywnegood niego,
      żedocenia to i chwali że walcze omiejscei uparcie dzwonie do niego.
      Ale ciągle serce boli zesmutku, jest strach, a do tego przy tej
      żałości i dołku od wczoraj, nie chce mi się jeść-nie znaczy to żenie
      jem bo przy takim pilnowaniu.... ale nawet myślećo jedzeniu nie chce
      mi się :(
      • joanna2210 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 01.10.07, 13:24
        Droga osulko,

        To świetne wieści! Powinnaś się cieszyć i w dalszym ciągu jeść -
        nawet z tego nie zryzygnuj, bo jak będziesz ograniczać jedzenie, to
        będzie Ci trudniej napewno jeść w szpitalu ilości jedzenia jakie tam
        zapodają. Poza tym 3 tygodnie to naprawde niewiele i na pewno uda Ci
        się ten czas przetrwać. Tym bardziej, że jestem na liście jako
        pierwsza. Trzymam kciuki.

        A ja pomału biorę się za siebie. Dzisiaj zjadłam nawet 4 kanapki na
        śniadanie:) Rozpoczęłam kurs i nawet jeśli w końcu zadzwonią z
        Krakowa to nie wiem czy się zdecyduje. Nie chciałabym zawalać sobie
        nauki, którą z tak wielkim trudem rozpoczęłam. No najwyżej zwolnie
        miejsce dla którejś z Was:)

        Powodzenia.
        • osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 02.10.07, 11:33
          Dzięki joasiu,
          ale pamiętaj że też masz problem i wcale nie mówie że nie
          poradziszsobie sama i nie znajdziesz zaparcia w sobie, ale pomyśl
          poważnie o tej klinice, bo ja siei wszystkich dokoła oszukiwałam
          przez 4 lata że sama dam rady i co.......... raz na wozie, ale
          częściej pod wozem, tym bardziej na studiach jak byłamsama, bez
          pilnowania.............
          Papusie
          • joanna2210 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 02.10.07, 12:27
            Dziękuje za poradę. Wiem, że mam problem dlatego leczę się
            nieprzerwanie tyle czasu u różnych specjalistów i wreszcie widzę
            poprawę w mojej depresji. Wyszłam do ludzi i boję się, że gdy zamknę
            się w klinice, gdzie głównie będą się skupiać na utuczeniu mnie
            (choć waże już sama 50kg do czego sama doszłam) zawalę i znów zamknę
            się w sobie.
    • osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 04.10.07, 12:17
      W takim razie Joasiu, BARDZO bardzo mocno cię dopinguje byś jak
      najszybciej wróciła do normy psychiczno- fizycznej :) i walczyła o
      swoje szczęście !!!!!!!!!! obys dała rady sama, a jak nie to może
      wkrótce się spotkamy :) /// :( ->nie wiem czy mam być happy czy sad
      z tego powodu
      Poza tym ostatnio miałam jazdy w domu, ale to troche taż z mojej
      winy, choć uważam że nie tylko ja jestem "zapalnikiem tych Bomb"
      Hmmm musze sie pilnowac teraz co pisze bo okazuje sie że nigdzie nie
      mam juz prywatności, bo tu mama tez zagląda i wie że ja to
      ja....hhe. CześćMamciu !!!! ani pamiętnik, ani telefon, ani nawet
      forum już...
      Dziewczyny, mam pytanie, pewnie głównie do maddaleny- czy ja moge
      mieć na oddziale, laptopai komórke?? i przyjmowac odwiedziny, czy
      musze na to zasłużyć ?
      Buziaki, mi już lepiej na psyche po tych ostatnich jazdach,
      spowodowanych głównie faktem - Co ja robie w domu, a nie na studiach
      i tesknotąza ludziskami z gr
      • maddalena85 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 04.10.07, 20:22
        > Dziewczyny, mam pytanie, pewnie głównie do maddaleny- czy ja moge
        > mieć na oddziale, laptopai komórke?? i przyjmowac odwiedziny, czy
        > musze na to zasłużyć ?
        Laptopka i komórkę możesz mieć, odwiedzin możliwość zyskujesz z
        czasem, albo w miarę przybierania na wadze- w zależności od
        kontraktu.
        • paulag1 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 28.10.12, 06:33
          Czesc dziewczyny mam do was pytanie czy w tej klinice sa osoby nie wygladaja na os z anoreksja ale mysla jak anorektyczki?? tzn chodzi mi o wage bo moja waga nie przypomina ale zachowuje i mysle jak wlasnie os z tym zaburzeniem. tak mi pani doktor mowi ostatnio juz mi chciala do krakowa do tej kliniki skierowanie wypisac tylko wlasnie balam sie bardzo jak tam jest. a po drugie szkoda mi troche studii na ktorych jestem
      • joanna2210 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 04.10.07, 20:55
        Dziękuje bardzo, osulka:)
        Coraz bardziej wszystko skłania mnie do tego, aby jednak nie jechać
        na klinikę, bo tu mam zbyt dużo do zrobienia - nauka, może
        wolontariat w innym mieście. Ale mam nadzieję, że jakby co/jakby
        było gorzej przyjęliby mnie mimo, że np. termin minął.
        Jeśli będą dzwonić to po prostu będę musiała o tym z doktorem
        porozmawiać.

        Tymczasem powodzenia:)
      • koliberkomotylek Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 11.01.13, 02:33
        mam pytanie - często przewija się tu wątek Warszawy - który szpital dokładnie?
        ja mam spotkanie w babińskim w sierpniu, ale tak strasznie negatywnie jestem nastawiona do tego miejsca, że nie wierzę w jego skuteczność (w stosunku do mnie) - no i pół roku mnie przeraża!!!
        Mam już serdecznie dosyć choroby. to, co dzieje się u mnie w domu to katastrofa i muszę wreszcie się z tego wyrwać! Choroba jest najgorsza, wiem, ale wciąż mam to 'chorobowe' myślenie, więc jestem przerażona perspektywą konieczności normalnego jedzenia.
        Co wieczor mam 'genialne pomysly' na to jak sama sobie poradzę, ale rano wszystko znika i myślę tylko o tym, żeby się najeść, zjeść jak najwięcej i zwrócić.
        Dziewczyny, czy zamknięty oddział jest konieczny? Żadna z Was nie poradziła sobie z B. przy pomocy terapii dziennej, a później terapeutycznej?
        Mi to nie wychodzi, ale wciąż wierzę, że jest to możliwe (pomiędzy zwątpieniem, że cokolwiek mi pomoże)...

        Pytanie: wiem, że terapia dla B. w Krakowie Trwa 2,5 miesiąca - ale max czy minimalnie? Oraz pytanie z serii głupich - czy papierosy są dozwolone?

        Laseczki, z góry dzięki za odpowiedź! Wszystkim Wam (oraz sobie) życzę powodzenia, wiary, siły i samozaparcia!!!
        • nejna24 koliberkomotylek 11.01.13, 09:51
          Ja byłam na bulimię tam i max to jest 3 miesiące nie dłużej. W kontrakcie B jest niby 9 tygodnie ale ja byłam 12 bo do każdego pacjenta podchodzą indywidualnie. Tam można palić w łazience. Wszyscy palący pacjenci tam palą.. Legalnie. ;)) Babińskiego odradzam.. Koszmarny szpital. Niektórzy mówili że wyśli z tamtąd głupsi niż przyśli... także odradzam. A na Kopernika 21a jest naprawdę bardzo fajnie.. dobry, miły oddział. Jak chcesz więcej wiedzieć to pytaj;)) A czy jest dzienny oddział?? To nie wiem, ale chyba nie. Jest dzienny ale tam chodziły osoby z nerwicą depresją itp. Możesz tam zadzwonić i się dowiedzieć. ;)
          • koliberkomotylek Re: koliberkomotylek 11.01.13, 19:54
            Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź!
            Babiński wzbudza we mnie przerażenie, a opinie o nim są koszmarne.
            Będę w takim razie się kontaktować z oddziałem w Koperniku i dowiem się co i jak :)
            Zastanawiałam się również nad Instytutem Psychiatrii i Neurologii na ul. Sobieskiego w Warszawie - czy ktoś może mi udzielić informacji na ten temat?
            pozdrawiam!
            • stokrot5 Re: koliberkomotylek 04.07.13, 22:02
              ja osobiscie polecam dr. Gutowskiego.
              "W ostatni weekend sierpnia (3 dni) oraz ostatni weekend września planowane są warsztaty z mistrzem hipnozy (najlepszy w całej Polsce!! nie wierzysz? wpisz "hipnoza" w google) Piotrem Gutowskim.
              * Od lat chcesz schudnąć ale nie możesz z jakiejś przyczyny?
              *Masz zaburzenia odżywiania?
              *Cierpisz na alkoholizm, chcesz rzucić palenie?
              *Chcesz przekonać się tak naprawdę czy to działa?
              *Cierpisz na depresję, przygnębienie?
              Jesli na chociaż jedno pytanie odpowiedziałeś "tak", ten kurs jest dla Ciebie!!
              Kurs odbedzie się w Warszawie. Im wiecej osób tym taniej, bo bardzo duzo kosztuje sala. Dlatego koszt dla ucznia do 349 zł, dla studenta 399 zł, zaś dla osoby dorosłej 499 zł.
              Kontakt 663 180 500.
              Rezerwacja miejsc do 10 sierpnia!!"

    • osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 06.10.07, 17:44
      Może to nie miejsce na forum do tego co teraz napisze ale musze sie
      pochwalić a udzielam siętylko w tym temacie :)
      Cały dzień byłam sama w domu, poradziłam sobie z jedzeniem- zjadłam
      barzdo ładnie obiad o który okropnie siemartwiłam,mama pewnie też i
      wspaniale, tylke że 2 min pozjedzeniu ogromniaste wyrzuty sumienia
      miałam,zepo co to zrobiłam, można było ukryć, będę gruba, brzuch mi
      urośnie. Więc zadzwoniłam do mamy by chyba dostaćochrzan za te
      myśli.......... dziwne ale tak jest, niestety mama nie odebrała,
      więc pomeczyłam się troche, oj ciężko było, ALE kochane dziewczyny
      Dałam rade, ZJADŁAM!!!!!! :) :( <- to za te wyrzuty
    • osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 09.10.07, 12:45
      Ach, joanno Bardzo dziękuję !!! Staram się , ale z różnymi skutkami.
      Najgorsze te myśli, wyrzuty, ten mój głupi brzuch- bo to moja
      obsesja.
      Dziś zastanawiałam się nad pewna sprawą. Czytałam jak dużo trzeba
      jeść na klinice, byłam i nadal jestem przerażona :( lecz przyszło mi
      coś do głowy. Ja codziennie jem, na śniadanie czy kolacje poi 2
      kanapki lub bułke, czy to z wędliną, czy z serami białymi różnego
      rodzaju, a czasem nawet sałatki z majonezem. A na obiad dostaje
      pożądną,tak jak MÓJ TATO porcje np. ziemniaki 3-4, mięso każdego
      rodzaju pod każdą postacią i surówka, lub makarony z sosami, czy tez
      4 pyzy, knadle, pierogi 11-12. Żadko jakamy zupy. I szczerze mówiąc
      ja raczej nie tyje, no możeodkąd rodzice zabrali mnie ze studiów i
      wylądowałam w szpitalu to może 1 kg, przez okres 5 miesięcy. To
      troche dziwne-
    • osulka Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 12.10.07, 12:18
      Już nie wiem jak to jest ze mną........ ??!!
      Kiedy mam wolną rękędo jedzenia- czyli że mnie nie pilnują, nie
      zaglądają, robie co chce, albo nawet jak jestem samapodczas posiłków
      to mi wychodzi, Walcze, nie jest lekko ale nie oszukujei jest mi z
      tym przyjemnie. No nie licząc faktu że po jedzeniu męczamnie głupie
      pierońskie wyrzuty WRRR....
      A jak jestem pilnowana, zaglądająmi w talerz czy kanapke i stoja jak
      kat nade mną, to zrobiłabym jak najbardziej na złość, nie jadła i
      kombinowała. Chęci moich rodziców wpomocy mi przez pilnowane opadają
      na laurach bo mają odwrotny skutek.
      A do tego ostatnio wielki smutek i złość we mnie siedzi i coraz
      bardziej sie nienawidze..... może dlatego że zbliża sie termin na
      klinike ??
        • osulka Re: ILE? 22.10.07, 21:24
          tu nie ma takiego rygoru z wagą jak np. w wawie.

          A tak poza tym to dzis dzwoniłam i w tym tyg jade na Klinike mam
          miejsce--
          • joanna2210 Re: ILE? 22.10.07, 22:54
            To osulko trzymaj się ciepło. Przede wszystkim bądź otwarta na leczenie, bo po
            to tyle czekałaś, aby Cię wyleczyli. Do mnie się jeszcze nie odezwali, więc
            zapewne się nie spotkamy. Życzę naprawde dużo, dużo siły, cierpliwości i
            wytrwałości. I żebyś wróciła do nas tutaj za parę tygodni i napisała, że jest
            lepiej :) Czekam na wieści w tym temacie.

            Pozdrawiam ciepło.
            • szacki Re: ILE? 22.10.07, 23:56
              dziewczyny powiedzcie mi jakie musi byc BMI zeby sie dostac na
              leczenie ? ile wy wazycie ze sie kwalifikujecie do leczenia? ja tego
              nie kumam
            • szacki Re: ILE? 23.10.07, 11:12
              mam 164 cm i waze 44,5 kilo - nie moge ( nie chce?) jesc. patrzac na
              jałko i kartke papieru mam takie same mysli - to nie jest do jedzenia
              nie moge spac ciesze sie na rano, na mysl o stanieciu na wadze i
              drze na mysl ze drgnie w gore chocby o gram. wyrzuty - norma
              w lodowce chlodzi sie jeden jedyny jogurt - jescze nie otwarty az
              mnie mdli na sama mysl. obsesja psychodela. Osulka fajnie ze
              zdrowiejesz i chcesz - ja nie chce ( jeszcze?)
              przeczytalam caly wasz watek/ przylaczam sie do kibicowania Osulce -
              w koncu jedziemy na jednym wozku ;- )

              pozdarwiam Was bardzo bardzo
          • agikom Re: ILE? 22.11.09, 13:50
            powiedzcie,jaki jest orientacyjny (w szerokim tego slowa znaczeniu) czas oczekiwania od kwalifikacji?pol roku, rok, dwa lata?
            • agikom Re: ILE? 30.11.09, 09:19
              podbijam, napiszcie prosze jak dlugo czekalyscie?
              i jeszcze... jakie sa okresy leczenia?tzn ile trwa leczenie?
              • anima00 Re: ILE? 01.12.09, 21:39
                Ja od momentu kwalifikacji czekałam pół roku, ale sama dopytywałam się o
                miejsce, dlatego pewnie to było tak "szybko". Czasami czeka się dłużej,
                czasami(w dziwnych okolicznościach) można się dostać na oddział już po miesiącu
                czekania. Nie mam pojęcia na jakiej zasadzie przydzielane jest miejsce. Kiedyś
                myślałam, że odbywa się to po prostu w kolejności pojawiania się na konsultacji.
                Okazuje się, że jednak nie. W każdym razie trzeba się uzbroić w cierpliwość i
                liczyć na łut szczęścia.
                Co do długości pobytu, wszystko zależy od tego jaki podpiszesz kontrakt i jaki
                jest Twój stan somatyczny. Generalnie jest to sprawa bardzo indywidualna. Gdy
                jest taka potrzeba można być pół roku lub nawet dłużej.
      • arra20 Re: Szpital UJ Kraków, oddział nerwic dla dorosły 07.11.10, 15:58
        hehe, oj wygląda na to że Pan dr. Curyło założył sobie swoją mała reklamkę na tym portalu i podając się za rózne osoby sam siebie poleca :) przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Podaję się pan za conajmniej 5 dziewczyn, czy da się to w miare logicznie wytłumaczyć? Owszem da jeśli ma się troche inteligencji, sprytu i wyostrzone zmysły myśleniowe na kontakt z innymi ludzmi. 3 lata bulimii to własnie mi dało :) Oczywiście nic w tym złego Panie Curyło, ale to troche dziwne że stosuje pan takie 'niekonwencjonalne' metody do zachęcania innych do leczenia u Pana :)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka