ja i mój chłopak...????!!!!

21.10.07, 20:02
jestem ciekawa jak wasze związki... Ja choruje od 6 lat na bulimie dokładnie
tyle ile spotykam się z moim chłopakiem od 1 roku narzeczonym. nasz związek
jest bardzo burzliwy. to wynika i z mojej choroby i z naszych charakterków(
upartych na maksa) ale odkąd on wie o bulimii ok 3 lat to mam wrażenie że nie
traktuje mnie poważnie. wszystkie nasze kłótnie, moje uzasadnione pretensje
spycha pod tą chorobę. nie czuje się z tym dobrze bo czuje się wiecznie
ignorowana a moje problemy spychane na 3 plan. jak u was wyglądają związki z
podobnym stażem, czy wo gule da się zbudować coś wartościowego i na cała życie
będąc chorą na to świństwo które sprowadza życie do tak beznadziejnego systemu
działania? bo ja już naprawdę czuje się winna i odpowiedzialna za wszystkie
nasze kłótnie.......
    • martina-srebrna Re: ja i mój chłopak...????!!!! 22.10.07, 14:31
      Miałam zacząć podobny temat, ale widzę, że byłaś pierwsza;)

      Nie choruję tak długo jak Ty, ani też nie jestem ze swoim chłopakiem
      tak długo, nie jesteśmy też narzeczeństwiem, ale myślę, że mam
      podobny problem...
      więc.. choruję od 1,5 roku, jesteśmy razem 7 mies. Jakieś 3 mies.
      temu odważyłam się powiedzieć mu, że jestem chora. Wtedy też
      dowiedzieli się rodzice i ogólnie choroba zaczęła się rozwijać w
      szybszym tempie. Nasz związek zaczął się bardzo zmieniać. Wiem, że
      on mnie kocha, chce dla mnie jak najlepiej, jest ze mną. A ja czuję
      się tak, jakbym zupełnie nie potrafiła tego docenić, nic dać z
      siebie. On ostatnio częściej mi mówi, że chciałby, żebym bardziej
      się starała, że bardziej chciałby mnie 'poczuć', żebym dała mu
      odczuć, że go potrzebuje. Niestety mam wrażenie, że coraz bardziej
      zatracam się w chorobie i depresjach.. nie potrafię dać mu więcej na
      ten moment. Mam ogromne wyrzuty sumienia! że on marnuje się przy
      mnie, że żyje moimi problemami, że jest smutny i zły przeze mnie
      (nie na mnie). Chciałabym dla niego jak najlepiej. Na pewno wolaby
      mieć dziewczyne cieszącą się z każdego dnia, pewłną energii, chodzić
      na imprezy, bawić się.. A ja tylko ciągnę go na dno. Zupełnie nie
      wiem co robić... Jeśli mnie zostawi, nie będzie to dla mnie
      zaskoczeniem, bo też nie chciałabym być z taką osobą jak ja.
      • chamak111333 Re: ja i mój chłopak...????!!!! 22.10.07, 15:19
        no widzisz sama to zamknięty krąg. ja też sie czuje strasznie winna ale to tylko
        wpędzanie siebie z jednego poczucia winy w drugie. przez ten okres kiedy
        jesteśmy ze sobą on 2 razy prowadził mnie za rękę do psychologa, sam sie zapisał
        na wizytę, jest bardzo odpowiedzialnym i dorosłym człowiekiem ale tych spraw i
        tych miarzdzacych stanów mojego umysłu nie jest w stanie zrozumieć, już wiele
        razy opowiadałam mu jakie emocje mną szargają co sie dzieje ze mną w czasie
        ataku i po nim, i choć widzę ze sie sraral to zrozumieć to człowiek który tego
        nie przeszedł nigdy nie pojmie co może dziać sie w środku serca, umysłu, duszy
        człowieka chorego na bulimie. czasem myślę ze jedynie wyleczenie pomoże
        rozwiązać problemy na tej płaszczyźnie, nigdy bym nie przypuszczała ze to ze mam
        problemy z jedzeniem może wywierać wpływ na wszystkie sfery mojego życia, a
        jednak tak sie dzieje i często też myślę tak jak Ty ze wciągam go w to cale
        bagno, ze nie zasługuje na tego faceta i ze nie dam mu prawdziwego szczęścia
        jakiego pragnie i na jakie w pełni zasługuje. to cholernie przykre....
        • martina-srebrna Re: ja i mój chłopak...????!!!! 22.10.07, 16:27
          Naprawde.. doskonale Cię rozumiem. ED nie tylko wpływa na mnie, ale
          na całe moje otoczenie i na relacje. To czy mi się układa z
          chłopakiem czy z rodziną zależy od tego jak ogrmne mam wyrzuty
          sumienia, jak bardzo dopada mie depresja, jak bardzo chce schudnąć.
          Czy to jest normalne?! Najbardziej boli to, że ranię innych i to
          zupełnie nieświadomie.. nie mam zamiaru ich krzywdzić.
          Mój chłopak bardzo spokojnie do tego podchodzi. Wspiera mnie, mówi,
          że z tego wyjde i nawet jak będę nie wiadomo jak gruba to on i tak
          będzie mnie kochał. A do mnie to nie dociera... tak jak i on nie
          potrafi rzozumieć co czuję w dnych momentach. Bo zdrowy człowiek
          chyba naprade nie jest w stanie tego pojąć.
          Też tak myślę, że jak wyzdrowieję, to wszystko się ułoży. Ale czy on
          tak długo będzie czekał, czy da rade? A przede wszystkim, czy jak
          dam radę wyzdrowieć... koło zamknięte:/
          • chamak111333 Re: ja i mój chłopak...????!!!! 22.10.07, 17:59
            ja już wiem na pewno , ze wszystko zależy od tego czy my naprawdę będziemy
            chciały się leczyć. pamiętam dokładnie jak na pierwsza terapie zaprowadziła mnie
            mama ...obie płakałyśmy( to do dziś strasznie bolące dla mnie i dla niej
            wspomnienie) terapia na początku przynosiła efekty dopóki znów nie wróciłam do
            rzygania a wstyd było mi się przyznać do porażki więc kłamałam przed
            psychologiem i przed mama-wszyscy o dziwo uwierzyli że sie wyleczyłam. mama do
            dziś mnie podejrzewa że kombinuje nadal i widzę jak się martwi ale temat jakby
            zamknięty bo żadna z nas nie chce poruszać już tego( ze strachu). potem chłopak
            mi chciał pomóc, chodził ze mną , czekał pod gabinetem. potem było kilka spotkań
            na które nie mógł ze mną pojechać ....więc zaczęłam kręcić i nie chodziłam a
            jego kłamałam że wszystko gra i że chodzę regularnie!!!! teraz jak patrze na to
            z dystansu to wiem tylko jedno na pewno, że nie da się nikogo zmusić do
            leczenia, wierze że przyjdzie w końcu taki moment, że dostanę w końcu obuchem w
            łep i będę chciała już sama z siebie na 1000% coś z tym zrobić , mam nadzieje że
            nie będzie to jakiś moment krytyczny, że ocknę się w porę.......Głupie to moje
            myślenie, naiwne też ....ale leprze od dołowania się ze już nic sie nie da
            zrobić...nie popadam w totalną depresje, dzięki Bogu mam cudowny dar doskonałego
            usprawiedliwiania samej siebie......

            oj aż czasem sama nie wierze w to co pisze...ale tak czuję na dzień dzisiejszy.
            • martina-srebrna Re: ja i mój chłopak...????!!!! 22.10.07, 18:20
              Możemy chodzić do najlepszych specjalistów, psychologów, psychiatrów
              i dietetyków, przebywać w najlepszych szpitalach i klinikach, brać
              cudowne lekarstwa, każdy będzie nas wspierał i dzielnie pomagał, ale
              jeżeli same nie zachcemy się leczyć, to nawet wszystko to razem
              wzięte nam nie pomoże. I taka jest prawda...
              Ja od nie dawna zgodziłam się chodzić do psychologa. Jeżdżę do
              Krakowa. Byłam 2 razy (tak co 2 tyg.). Nadal nie wiem czy bardziej
              robię to dla świętego spokoju, dla rodziców i chłopaka czy dla
              siebie. Nie widzę żeby było lepiej, ale czego się spodziewać po 2óch
              spotkaniach? Nawet nie wiem czego oczekiwać, bo ostatnio jest tylko
              gorzej...
              • szcescie Re: ja i mój chłopak...????!!!! 14.11.07, 20:50
                postanowilam sie zalogowac choc zerkam tu od dawna...a mnie podobie
                jak u was-mam wrazenie ze ja na niego nie zasluguje...ale moze
                zaczne od pocztaku...jestesmy ze soba juz prawie 14 miesiecy...on
                jest dojrzalszy, na wiere spraw patrzy powazniej niz ja, opiekuje
                sie mna...w koncu jest starszy 7 lat...9 miesiecy temu powiedzialam
                mu to...trzymal za reke przed terapia, wspieral, prowadzal kiedy nie
                chcialam tam isc...w kwietniu zaczelam tam chodzic, ale
                ostatnio...wstyd sie przyznac na ostatnie dwie wizyty nie
                poszlam...i mimo ze chce w koncu sie od tego uwolnic(pierwsze
                zaburzenia odzywiania zaczely sie okolo 14r.ż, to jest juz ponad 3
                lata...)nie wiem co bedzie ze mna dalej, jak bedzie...targa mna
                zmiennosc nastrojow, emocji wszystkiego...musialam w koncu to
                napisac:(
                • kasiaczek1887 Re: ja i mój chłopak...????!!!! 16.11.07, 13:50
                  A ja nie mam z kim iść na terapię :( nie mam bliskiej osoby....
Pełna wersja