Dodaj do ulubionych

szukam koleżanki-bulimiczki :/

04.11.07, 00:48
i zaraz napiszę, do czego. Nie chodzi mi o wymienianie się receptami, jak
latwiej zwymiotować. O porownywanie wagi. O dolowanie sie i utwierdzanie w tej
idiotycznej chorobie :(
Chodzi mi o to, żeby - trochę jak w terapii 12 krokow - mieć do kogoś
zadzwonic, jak nosi. Zebysmy obie kogos takiego mialy. Z tego co wiem ( u mnie
to tak dziala), bulimiczki mają sklonnosc do porownywania się. Wiec moze
badzmy do siebie jak najbardziej podobne (mam 27, bulimie 10 lat). Nie wiem,
moze to nie jest dobry pomysl, ale szukam sposobow, szukam sposobow, zeby sie
powstrzymywac.... Przez pol roku utylam 15 kg :(, zdrowie mi wysiada, zle sie
czuje:( Nie chce znow przegrac :( Pozdrawiam was wszystkie... trzymam kciuki
Obserwuj wątek
    • galaaa1 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 04.11.07, 08:48
      a skad jestes?

      doskonale rozumiem, skad bierze sie Twoja potrzeba.
      jestem w podobnym wieku, jak Ty. troszke juz przeszlam.... poczytaj w
      archiwum.
      jesli stwierdzisz, ze mialabys ochote popisac z takim kims, jak ja,
      spotkac sie...
      tymczasem... nie zatracaj wiary! zycze Ci jak najlepiej!
      • galaaa1 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 04.11.07, 16:43
        ankaaa ma racje.....
        w Twoim przypadku najwiecej korzysci przyniesc moze terapia.
        taki kontakt, jakiego tu szukasz, moze byc tylko 'przy okazji'...
        poza tym, widze, ze jednak nie pofatygowalas sie, by poczytac cos o
        mnie... nie jestem juz w takim polozeniu, jak Ty i mnie takie
        wsparcie nie jest niezbedne dzisiaj. jesli zalezy Ci na kontakcie ze
        mna, to Ty musisz zrobic pierwszy krok.

        pozdrawiam i zycze podejmowania wlasciwych decyzji

        :)
          • zbieram_szkielka do Was wszystkich 04.11.07, 17:14
            1. chodze na terapię. ale nie moge dzwonic do terapeutki 2 razy dziennie.
            ani do moich zdrowych znajomych. to by bylo jednostronne. zawsze wydawalo mi
            sie, ze latwiej zrobic cos razem, niz samemu. nie wiem, moze to naprawdę zly
            pomysl. Ale nie chodzilo mi o nakrecanie sie i wypisywanie "ale ja jestem
            gruba", "ile dzisiaj zjadlam", tylko raczej na rozmawianiu o tym, co pomaga. Na
            swiadomosci, ze ktos tez ma ten problem, ze sie stara.

            2. galaaa, pofatygowalam sie. nie mialam czasu przeczytac porzadnie, moze tez
            boje sie czytac takie historie. nie wiem. ale pofatygowalam sie po napisaniu posta.

            3. mimo wszystko dziekuje za odpowiedzi.

            4. dziekuje za zaproszenie, malutkabb, odwiedze Twoj blog. Ja tez juz nie
            wymiotuje. Przynajmniej to... Chociaz teraz wszystko sie wymyka spod kontroli i
            tak zle sie czuje, tak sie boje.
            • galaaa1 Re: do Was wszystkich 04.11.07, 17:34
              jesli chodzisz na terapie, to ja nie uwazam, zeby trzymanie kontaktu
              z osoba z podobnymi doswiadczeniami bylo czyms zlym. rozumiem Cie.

              moja historia nie jest straszna :) ale przeciez nie musisz miec
              ochoty jej czytac. dajmy spokoj ;)

              no i teraz nie wiem, co pisac dalej.... :)
              powodzenia Ci zycze - szczerze. jak jednak bedziesz miala ochote
              napisac.... moja skrzynka jest zawsze dla Ciebie otwarta, pamietaj.

              pozdrawiam!
              • zbieram_szkielka Re: do Was wszystkich 04.11.07, 17:46
                1. urazilas, ale mnie bardzo latwo urazić.
                2. dzięki. ale nasza sytuacja jest tak różna. Ty ode mnie nic nie potrzebujesz.
                Nie twierdzę, że nic nie mogę dać innym. Ale nie chodzi mi o to, żeby się komuś
                wypłakiwać w rękaw. Chciałabym iść z kimś razem. Chociaż może moglabys mi
                chociaz udzielic paru rad. Bo ostatnio mnie wciągnęło. Pewnie sie odezwe.
                3. strasznosc historii - hm. ja mam czasem problemy z czytaniem o czyichs
                doswiadczeniach wlasnie dlatego, ze są mniej straszne niz moje. Mieszkalam
                kiedys z panną, ktora mi powiedziala, ze ma bulimię. A potem okazalo sie, ze
                swietnie sie trzyma i jedynym jej problemem jest to, zeby w domu nie bylo zapasu
                jedzenia. Co do mnie, o 3 w nocy jestem gotowa pojsc 3 km do nocnego :(
                Trzymaj się cieplo i dobrze wiedzieć, ze komus się udalo.
                • galaaa1 Re: do Was wszystkich 04.11.07, 18:25
                  siedze wciaz przy kompie, wiec...

                  przepraszam, ze Cie urazilam.

                  moja sytuacja jest inna nieco i faktycznie nie mam takich potrzeb jak
                  Ty obecnie. co nie znaczy, ze nasz kontakt bylby bez sensu.
                  bo to, ze ja nic od Ciebie nie oczekuje, nie znaczy, ze nic nie chce
                  Ci dac... chce. chcialabym. bezinteresownie. uwierz.

                  trzymaj sie!



    • annadele Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 11.11.07, 00:13
      Hey. Ja tez szukam sposobow zeby sie powstrzymac, ale ciezko mi z
      tym. Nikt nie wie o mojej chorobie i jest mi z tym gorzej poniewaz
      nie chce nikomu powiedziec. Nie mieszkam w Polsce mieszkam w USA
      tutaj jest drogo aby pojsc do specjalisty dlatego ciagle to
      ukrywam.Ttzymam kciuki pozdrowienia
    • japanesa Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 11.11.07, 15:40
      Cześć!
      Odpisuję Ci bo potrzebuje kontaktu z kimś takim jak ja, aby wiedzieć że nie tylko ja jestem taka żałosna i "inna". Mam 24 lata, robię "to" od około 10 miesięcy i coraz gorzej mi z tym... z resztą wiesz jak czuje sie ktoś kto ma bulimie. Może zechcesz nawiązać ze mną znajomość.
      Anka
      • zbieram_szkielka Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 12.11.07, 12:03
        czesc. Dzięki za odp. bardzo chętnie z Wami popiszę. tylko nie
        chciałabym, żeby ten kontakt sluzyl nam do usprawiedliwiania naszych
        zachowan. bo te zachowania powinnysmy zmienic. zapraszam na maila
        gazetowego:) (zbieram_szkielka@gazeta.pl) - ale odpiszę z innego
        adresu, z gmaila, bo nie lubię poczty gazety :D
        Trzymajcie sie, dziewczyny:)
    • chessie Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 14.11.07, 19:12
      Hej!Jeśli zechcesz, to ja bardzo chętnie się z Tobą poznam. Mam 25 lat i właśnie
      choruję 11 rok. Szczerze powiedziawszy już od dawna myślę o kimś takim jak
      "koleżanka-bulimiczka". I bynajmniej nie z powodu wymiany recept na skuteczność
      wymiotowania. Pozdrawiam i czekam.
    • mindtriper Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 30.07.08, 12:05
      Przepraszam za wścibstwo od razu, ale czasem bywam na Komp. Forum i
      tam pisłaś, że boisz się terapii i nie wiesz, czy się na nią
      zdecydujesz. Teraz widzę, że jednak ją rozpoczęłaś! Superrrrr!

      Rozumiem Twoją potrzebę wpierania się, wierz mi.

      Też jestem z wawki, u kogo się leczysz? Może tam jest grupa
      terapeutyczna? To naprawdę dobre doświadczenie.
    • nonak23 Tu znajdziesz- 17.08.08, 11:39
      Chorzy łatwo mogą odnaleźć się po dolegliwościach tym samym wymienić
      informacjami i radami, bo z lekarzami bywa różnie... niestety
      Adres www.naszechoroby.pl
      Pozdrawiam
    • ola-20 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 26.08.08, 12:55
      Cześć mam 25 lat na bulimię chorowałam ok 10 lat, teraz zdarzają mi się tylko
      pojedyncze epizody praktycznie można powiedzieć , że już z tego wyszłam, nie
      chce do tego wracać , bo przez ostatnie 5 lat wymiotowałam kilka razy dziennie i
      brałam ogromne ilości środków przeczyszczających omal nie zawaliłam studiów,
      straciłam przyjaciół i chłopaka, bo większość czasu spędzałam w toalecie. Teraz
      pracuję i żyję w miarę normalnie, ale niestety,choc fizycznie czuje się dobrze
      to przytyłam w ciągu ostatniego roku ok 10 kg i nie potrafię się już zmotywować
      wytrwać w odchudzaniu a naprawdę mam olbrzymią nadwagę 156 cm wzrostu i 55.5 kg.
      Podobnie jak ty szukam bratniej duszy, chce schudnąć, ale nie chce już wracać do
      bulimii zbyt wiele przez to straciłam. Zdarzają mi sie napady obżarstwa, a w
      związku z tym , ze staram sie nie wymiotować tyję. Pozdrawiam
    • katrin300 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 14.09.08, 10:00
      czesc na imie mam kaska,i dopiero co zalozylam konto ,twoja
      wiadomosc przykula moja uwage poniewaz ja sama szukam takiego
      kogos,problem polega na tym ze ja jestem w irlandii a ty w polsce i
      dzwonic raczej do siebie nie bedziemy ale napisac zawsze mozesz mam
      konto na skypie i gadu gadu takze wiesz jak tylko masz ochote
      zrzucic cos z serducha bedzie ok,jachoruje na bulimie od 2 lat i
      nawet nie mam z kim porozmawiac o tym moja starsza siostra choruje
      juz chyba od 5 lat ale ona chyba nie chce ze mna o tym
      rozmawiac,radzila mi tylko zebym poszla na terapie ,kiedy ja mam
      teraz ogrmny kryzyzs finansowy(wiem ciezko pojac ze ktos kto mieszka
      za granica od 5 lat nie ma kasy no ale jednak tak jest)i nie ma
      szans zebym poszla na terapie bo to tutaj duzo kosztuje.wiec jak
      tylko bedziesz miala ochote z kims pogadac dezwij sie.pozdrawiam
    • wind_up Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 07.01.09, 12:48
      Hej :)
      właśnie podjęłam 3. próbę wyjścia z bulii... Zawsze byłam z tym sama
      ale wierzę że razem byłoby raźniej. Rodzina wie ale oni wolą udawać
      że to moja fanaberia, nie rozumieją :( no bo i jak...
      Nie interesuje mnie porównywanie się, wymienianie sposobów na
      żyganie ani takie tam. Ja chcę być zdrowa!
      Ale wsparcie w trudnych chwilach, dobre rady jak sobie radzić z
      chorobą byłyby pomocne, nawet wspólna walka ;)
      W sumie to mało istotne ale mam 23 lata, 2 lata buli wcześniej 5 lat
      kompulsów.
      Jeśli ktoś chciałby byśmy były dla siebie wsparciem, albo potrafi mi
      jakoś doradzić bo już sam ma to za sobą ( nie chcę też nikomu głowy
      zawracać i przywoływać wspomnienia) to niech da znać :)
      Tu albo najlepiej na maila gazetowego :)
      • apple666 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 08.02.09, 19:37
        hey..mam ten sam problem..juz od5lat:( nie moge sie tego pozbyc ani
        tego przezwyciezyc choc bardzo chce. chcialabym moc pogadac czasem
        wlasnie z taka osoba ktora mnie najlepiej zrozumie. chcialabym
        wlasnie poznac jakas kolezanke bulimiczke..razem byloby latwiej..
        jesli ktoras z was by chciala ze mna pogadac to to moj mail:
        monia2@buziaczek.pl
    • lizaluiza Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 24.05.09, 20:36
      hej zapomniałam sprawdzić kiedy umieścilaś swoją wiadomość Jednak mam nadzieje
      ze odpiszesz jak najszybciej.
      Mam 23 lata i od jakis 3 lat choruje na bulimie Pozatym co prawda nie mialam
      wstretu do jedzenia, no moze czasem ale od kiedy pamiętam ograniczałam sie z
      jedzeniem a w gimnazjum i liceum stosowałam "male" glodówki. Nie miesiączkowalam
      przez 2 lata a moje cisnienie krwi bylo niższe niż u osoby umierajace, dzięki
      czemu ( pomomo iz czulam sie dobrze, tylko troche zmeczona bylam) wsadzili mnie
      na 2 tyg do szpitala. Co prawdaboj wykryli ze moje serduszko troche żle sie
      wykształcilo, nietety podejrzewam ze to też efekt mojego ograniczania żywności.
      Juz od podstawowki ma na tym punkcie bzika. Jedank teraz to tragedia faszeruje
      sie lekami. Lekarz wciąż proponuje mi terapie i nawet jestem sklonna na nia iść.
      Jedak wkrutce wyjeżdzam do pracy i wciąż studiuje i wogóle nie moge sobie
      pozwolic na żadna terapie, nie ma na to czasu. Oni najchetniej wsadziliby mnie
      do jakieoś ośrodka dla anorektyczek i bulimiczek a ja się boję. Nie chce być
      chora chce dalej życ w swjim zyciu....... jednak najbardziej zaczynam bac sie
      sama siebie Chcialabym uciec lub zasną i się nie obudzić. Obecnie jestem w takim
      stanie ze ma ochote zrobić sobie krzywde Drapać do krwi lub ..... az sie trzęse
      ze zlości gdy się objadam a potem znow zygam....
      naprawdę teraz marze o tym by umrzec i narodzić sie na nowo
      • brownmonia27 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 29.05.09, 21:40
        hej wlasciwie to pisalas do "szkielka"(ja tez pisalam i tez nie
        sprawdzilam daty)ale chcialam sie do Ciebie odezwac, po tym co
        przeczytalam.Rozumiem Cie mam 25lat i 6lat za soba-rozpaczy,poczucia
        samotnosci,nieudanych terapii,ciglej walki,ukrywania swojej
        dolegliwosci,smutku tak wielkiego ,ze az odczuwalnego fizycznie.Zyje
        na zewnatrz i w sobie razem ze swoja bulimia.Bulimiczki nie zrozumie
        nikt poza inna bulimiczka albo naprawde dobrym
        fachowcem.Milosc,chec pomocy to nie wszystko(odnosze sie tu do np.
        rodzicow).dobrze miec osobe ktora Cie wesprze w"fanaberiach
        ksiezniczki-albo wariatki"jak kto woli.odp pozdrawiam:)
    • brownmonia27 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 29.05.09, 21:13
      Witam:)jestem pierwszy raz na forum.Ja choruje od 6 lat na ostro,na
      przemian bulimia,bulimiczna anoreksja,obzarstwo kompulsywne;a
      przewlekle od piatej klasy podstawowki nie jadlam 3dni nie pilam i
      wypluwalam sline do chusteczki-myslalam ze jak ja polkne to tez
      przytyje.Brzmi zalosnie,ale niezle sie maskuje i wiedza tylko
      najblizsze osoby.Przez ostatnie lata przytylam 50kg i tyle samo
      schudlam.Teraz nie jest dobrze z niczym.tez chcialabym miec
      kolezanke.mieszkam we wroclawiu.Pozdrawiam tez nie chce przegrac:)
        • brownmonia27 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 29.05.09, 21:47
          no to zazdroszce,ale tak pozytywnie:)warto sie trzymac razem.Chociaz
          slyszalam ze przyjaciolki bulimiczki to nie jest dobry pomysl.JA tak
          nie mysle ,ale jest to zdanie wielu psychologow.sorki za literowki:)
          terapeuci nie aprobuja spotkan poza "oficjalna"grupa wsparcia:/
              • szacki 100 lat 100 lat niech rzyga rzyga nam 04.06.09, 22:43
                buli ma dziś urodziny wiec pieczemy tort-
                zdmuchnąć wszystkie świeczki na nim to prawdziwy sport
                każda świeczka to życzenie- jest ich wszystkich sześć
                buli żeby tort wyrzygać musi cały zjeść
                popić wszystko lemoniadą i dopchać frytkami
                wraz z sałatka owocową, pizzą i lodami (...)
                goście świetnie się bawili - było moc atrakcji
                choć solenizantka ciągle była w ubikacji ;)
                • beatrishe Re: 100 lat 100 lat niech rzyga rzyga nam 06.06.09, 01:19

                  ale kiedy się z kibelka wytoczyła
                  od razu paczkę chipsów wpieprzyła....
                  mleczkiem popiła i do lodówki znowu pogoniła....
                  stamtąd marmoladę wyłoniła i na chleb ją położyła,
                  chlebka bochenek trzasnął, az brzuch z uciechy wrzasnął...
                  gdyby tego było mało, buli do pokoju skoczyła
                  i resztki z talerzy gości wymościła.
                  Oooooooooooooo, jej oczy się zaświeciły, bo kawałeczek tortu zobaczyły,
                  nawet jej świeczuszki nie przeszkadzały, ze się z masą wymieszały.
                  Wszystko do okruszka wysprzątała
                  ale dalej w panice żarła szukała, bo uczta była za mała...
                  Tak buli w swa szóstą rocznicę zaszalała, choć była jeszcze mała,
                  strach pomyśleć co wsunie w następne urodziny,
                  kiedy przyjdą jeszcze głodniejsze godziny....
                  • brownmonia27 Re: 100 lat 100 lat niech rzyga rzyga nam 06.06.09, 21:14
                    Nie znam,to twojego autorstwa beatrishe?Ja nie prezentuje takiego
                    talentu tworczego,ale za to wybralam cos dla ciebie."Pogarda dla
                    nieznajacej poezji"Gdy spoczniesz kiedys w grobie,nikt cie z
                    tesknota nie wspomni,zadnego serca nie wzruszysz,nikt nie zaplacze
                    po tobie,bo nie zrywalas roz Pierii.Bedziesz w podziemnym swiecie
                    bladzic z innymi zmarlymi-cien zapomniany przez wszystkich."Jaki
                    literacki wydzwiek chcalas osiagnac przez uzycie wulgaryzmow?Nie
                    jestem pewna musze poszukac...,ale mnie sie wydaje ze prymitywizm
                    dotyczyl glownie rzezby i obrazu.
    • joasiapila Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 20.07.09, 12:01
      przeczytałam twoje wypowiedzi i chyba mam podobnie jak ty... choruje od 9 lat z
      okresami poprawy i upadku. teraz jestem na podobnym etapie do ciebie..zdarzają
      mi się napady nad którymi nie mogę zapanować czasami się zmuszam ale staram się
      mieć nad tym kontrolę.... czuje się okropnie jakbym robiła coś złego . tez mam
      problemy w utrzymaniem stałej wagi mam juz tego dosyc
      jeśli masz ochotę napisz do mnie
      joasiapila24@wp.pl
    • agusia383823 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 30.07.09, 15:39
      hej mam na imię Agnieszka moja historia z odchudzaniem zaczeła sie jakis rok
      temu wtedy bardzo schudłam wazyłam 45kg a potem popadłam w obrzarstwo i
      przytyłam do 75kg:(
      Teraz waże 60 ale ciagle zmagam się z problemem jedzenia .
      Nigdy nie sądziłam ze zostanę bulimiczką ale los bywa przewrotny i od jakiegoś
      czasu zmuszam się do wymiotów najpierw jem jem a potem nie mogę znieść myśli ze
      jestem taka pełna ,.Nie wiem jak sobie z tym radzić nie potrafię nad tym
      zapanować bardzo chciałabym mieć kogoś kto mógłby mnie wesprzeć w takich
      momentach napadów jeśli chciałabyś mi pomóc to proszę odpisz na mojego
      e-mailajustysia38@interia.pl lub tel;511946278(podaje ci tel ponieważ rzadko mam
      dostep do poczty)oczywiście ja również postaram ci się jakoś pomóc pozdrawiam
      cieplutko
      • zagubiona525 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 02.08.09, 18:11
        Ehh... Nie wiem czy ten dział jest akurat po to, żeby opowiedzieć
        coś o sobie, ale chciałabym żeby ktoś wiedział. Mam piętnaście lat.
        Jestem jeszcze młoda, ale i trochę doświadczona. Od kiedy tylko
        zaczęły się moje problemy a skończyło błogie dzieciństwo chciałam
        bardzo dużo rzozumieć, chciałam poznawać i zmieniać świat. Marzenie
        ściętej głowy... Kiedy miałam czternaście lat borykałam się z
        otyłością. To był mój problem (jest do dzisiaj), i to on był
        przyczyną wszystkich innych problemów. Teraz borykam się z nadwagą.
        Schudłam sama 18 kg, a przede mną drugie tyle, więc możecie sobie
        wyobrazić jak się czuję. Jestem wysoka, 172 więc ta waga jakoś
        rozchodzi się po moim obrzydliwym ciele. Rodzina i znajome, mówią,
        ze wyglądam świetnie, ale mnie się wydaje, że mówią to dlatego, ze
        widza różnicę, a co myślą sobie o mnie ludzie, którzy widzą mnie po
        raz pierwszy? Chyba nawet nie chce wiedzieć. Od chyba 3 miesięcy
        zaczęłam wymiotować. Nie wierzyłam w te wszystkie wypowiedzi, że to
        przerażająca choroba, śmiałam się z tego, wiedziałam, że jeśli nawet
        zacznę, to dam radę się kontrolować. Wymiotowanie wydało mi się
        bardzo dobrą alternatywą, więc musiał być ten pierwszy raz.
        Kontrolowałam to i nie wymiotowałam często, robiłam to właściwie
        tylko wtedy kiedy zjadłam za dużo i to nie przy jakimś napadzie, ale
        wszystko co dobre, szybko się kończy. Dzisiaj mam napady
        żarłoczności, CHYBA. Nie panuję nad tym co czuję, co myślę, a czuję
        się okropnie. Nie chcecie wiedzieć co myślę. Nie wiem czy już nie
        jest za późno, mam obsesję na punkcie wyglądu i wagi, a kiedy patrzę
        w lustro wydaje mi się, ze spuchłam, choć w rzeczywistości wyglądam
        tak jak dzień wcześniej. Nie wiem czy brnąć w to dalej, jeżeli
        miałoby mi to pomóc schudnąć, zrobię wszystko. Nie chce przytyć, dla
        osoby takiej jak ja, 2 kilo to tragedia i porażka... Nie mam nikogo,
        komu mogłabym powiedzieć... :(
    • kuiluri Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 07.08.09, 16:56
      czesc. o mojej bulimi wie lekarz i mama, ale nikt poza tym, i wiem ze tak
      naprawde sama musze sobie pomoc
      pol roku chorowałam na anoreksje, od maja bulimia i kompulsy - przytyłam jakies
      10kg... im bardziej chce schudnac tym bardziej tyje, powoli staram sie z tego wyjsc
      mam 22 lata jesli to mialby znaczenie, bardzo chciałabym poznac osobe z
      podobnymi problemami zeby pisac maile i razem sie wspierac
      • kasia.ma1 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 24.11.09, 21:59
        hej, to jest mój pierwszy wpis na tym forum ..potrzebuję chyba waszej pomocy.
        Mam 21 lat od roku walcze z własną wagą, ale dopiero ostatnio wszystko przybrało
        inny obrót. ciągu 2 miesięcy schudłam 14 kg. Teraz przy wzroście 178 cm ważę
        59kg. Od jakiegoś czasu nie potrafię kontrolować swojego jedzenia. W przeciągu
        1- 2 dni zjadam ogromne ilości, a póżniej wracam do rygorystyczej diety aby
        tylko nie przytyć-błędne koło. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić - coraz
        bardziej mnie to przeraża.
      • 2jagoda Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 01.10.09, 17:29
        hej.od ok miesiąca opycham się jedzeniem a potem lece do łazienki i jestem z
        wc na "ty"...coś mi mówi że to bulimia...wiem że to zle ale ja chcę ją
        mieć...chce schudnac...nic mi nie pomaga:dieta,ćwiczenia...a na tablety żedne to
        mnie nie stać...wiec pozostaje żyganko ;/ ma też ktoś tak??
          • magor_ek Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 01.11.09, 15:37
            Miałam kilka przyjaźni z osobami z ed. Ale ta przyjaźń nie
            przetrwała próby czasu. Wspólnota choroby to jednak zbyt mało na
            udaną relację. Utrudniała ją dodatkowo odległość przestrzenna.
            Korespondować można i owszem, ale potrzeba i cel takiego pisania się
            z czasem wyczerpuje. Zostaje pustka.
            Z sentymentem wspominam przyjaźń z kilkorgiem osób nawet i z tego
            forum, ale tak sobie myślę, że na chorobie nie wybuduje się zdrowia
            również w sensie "zdrowych relacji". Łatwiej mi zmagac sie z
            chorobą, gdy otaczam się ludźmi których nie dotknęła. Mogę
            obserwować i uczyć się od nich normalności, a także dostrzegać że i
            tzw. zdrowi mają liczne swoje jedzeniowe dziwactwa....
            Moim zdaniem nie jest trudno znaleźć "koleżankę bulimiczkę" -
            potencjalnie każda osoba na forum taką być może - tylko dlaczego
            kryterium skłaniającym do zawarcia relacji ma być choroba?
            Co innego jest zawrzeć z kimś znajomość a potem dowiedzieć sie ze
            jest chory, a co innego zawrzeć z kimś znajomość bo jest chory na to
            co ja sama.....
            • beatrishe Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 01.11.09, 19:06
              u mnie było podobnie jak u magor, choroba to z pewnością za mało aby mogła
              zaistnieć głębsza przyjaźń...doświadczyłam jeszcze czegoś innego, choroba stała
              sie wielką przeszkoda, czasem nie do przeskoczenia dla świetnie zapowiadającej
              się znajomości... do tej pory nie mogę odżałowac niektórych z nich....pozdrawiam!
                • beatrishe Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 03.11.09, 21:46
                  Edetan jesli do mnie było skierowane pytanie, to nie odpowiem, bo Ci nie ufam,
                  dla mnie to, co deklarujesz na forum tzn swoją bezinteresowną pomoc i troskę
                  nie do końca pokrywa się z rzeczywistością, dlatego nie bede się wdawać z Toba w
                  żadne gadki...
                  • edetan Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 03.11.09, 23:07
                    Beatrishe, pytanie było skierowane do Ciebie. Odpowiem cytatem który dobrze oddaje co myślę o altruizmie i przekazuje moje podejście do pomagania:

                    "Kłamie ten, kto mówi że się dla czegoś lub dla kogoś poświęca. (...)
                    Nie poświęcam się wcale, robię to nie dla nich lecz dla siebie.
                    Mnie to jest potrzebne! Nie wierzcie proszę słowom o poświęceniu, są kłamliwe i obłudne."
                    Janusz Korczak
                    • beatrishe Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 07.11.09, 11:24
                      Rozumiem, że wpisujesz się w to co powiedział Janusz Korczak, że pomaganie jest
                      Ci potrzebne,ok przyjmuję to do wiadomości... ale czy zastanawiałeś się nad tym
                      czy aby Twoje pomaganie przypadkiem kogos nie rani...? Ty zaspokajasz swoją
                      potrzebę, masz do tego prawo, ale czy zwracasz uwagę na to czy przypadkiem nie
                      robisz tego kosztem innych...Może narażasz ich na niebezpieczeństwo swoim
                      "pomaganiem"...Nie wiem ile jest w Twoim rzeczonym altruizmie chęci
                      bezinteresownej pomocy a ile zaspokajania i karmienia swego ego poczuciem tego
                      jaki jtem wspaniały,dobry i usłużny dla innych, a w dodatku zupełnie
                      bezinteresowny....
                      Piszę to wszystko z perspektywy osoby, która kiedyś liczyła na ten
                      deklarowany gest pomocy z Twej strony(jesli nie pamiętasz nawiązaliśmy kiedyś
                      kontakt mailowy), a Ty po nawinięciu kilku okrągłych, obiecujących słów po
                      prostu zamilkłeś, co mnie bardzo zraniło...Stąd nie wierzę w prawdziwość i
                      uczciwość Twojej deklarowanej motywacji do bezinteresownego pomagania, dla mnie
                      jest ona wydumana i na pokaz, dużo słów, mało działania....Ponadto uważam, że
                      możesz być niebezpieczny w tej swojej forumowej aktywności samarytanina, bo
                      okazuje się że ten kto na początku podał tak ochoczo rękę, bardzo szybko i
                      niespodziewanie ją wycofał, zostawiając potrzebującego z niczym, albo gorzej z
                      pustką plus rozczarowaniem, zawodem i po raz kolejny nadszarpniętym zaufaniem do
                      drugiego człowieka!Jeśli tak ma wyglądać Twoja pomoc to lepiej będzie kiedy
                      zaprzestaniesz ją rozsiewać, bo to co z niej później wyrasta nie ma nic
                      wspólnego ze skutecznym wsparciem, a tym bardziej z altruizmem.
                      Pozdrawiam, Beata.
                      • magor_ek Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 07.11.09, 13:18
                        Hmm. wiem, że nie do mnie, ale się wypowiem. Nie postrzegam Edetana
                        jako "samarytanina", kogoś nam pomagającego, ale jako kogoś, kto
                        przyszedł na nasze forum bo również ma swoje problemy i choć nie
                        dotyczą one zaburzeń odżywiania, to w podobny sposób zaburzają
                        kontakty społeczne, obniżają jakość życia czy wpływają na odbiór
                        siebie i świata.
                        W związku z tym relacji między nami a edetanem nie postrzegam jako
                        relacji "potrzebujace - pomagający", ale jako wymianę. My dajemy coś
                        mu, on nam. i tyle. Przykro mi że poczułaś się przez niego oszukana,
                        ale dla mnie to tylko świadczy, że on ma prawdopodobnie problemy w
                        relacjach z ludźmi, a niekoniecznie to o czym napisałaś
                        (podbudowanie swojego ego itp)
                        pozdrawiam:)
                        • beatrishe Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 07.11.09, 15:09
                          każda z nas ma inne doświadczenia z człowiekiem, więc z innego punktu patrzy na
                          sprawę.
                          To Ede... wywołał klimat rzekomej pomocy("Kłamie ten, kto mówi że się dla czegoś
                          lub dla kogoś poświęca. (...)
                          Nie poświęcam się wcale, robię to nie dla nich lecz dla siebie.
                          Mnie to jest potrzebne! Nie wierzcie proszę słowom o poświęceniu, są kłamliwe i
                          obłudne."
                          Janusz Korczak ) stawiając sie w pozycji pomagającego i ja sie do tego w w ost
                          wypowiedzi odwołałam.

                          Aha i jeszcze jedna sprawa, ja nie szukałam u Ede pomocy(na szczęście) tylko
                          owej wymiany doświadczeń i poglądów...więc mój zawód nie był specjalnie
                          dotkliwy. Drażni mnie jednak postawa kogos kto stawia się w pozycji altruisty, a
                          w rzeczywistości zachowuje się jak ignorant kompletny. równiez pozdrawiam!
                      • edetan Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 09.11.09, 00:17
                        Twój post, a szczególnie poniższy fragment, mocno mnie zasmucił i zabolał:

                        "Piszę to wszystko z perspektywy osoby, która kiedyś liczyła na ten
                        deklarowany gest pomocy z Twej strony(jesli nie pamiętasz nawiązaliśmy kiedyś
                        kontakt mailowy), a Ty po nawinięciu kilku okrągłych, obiecujących słów po
                        prostu zamilkłeś, co mnie bardzo zraniło..."

                        Pamiętam dobrze Twoje emaile, z przyjemnością je czytałem, cieszyłem się z
                        wymiany przemyśleń, spostrzeżeń. Rzeczywiście kontakt się urwał. Później kilka
                        razy chciałem do Ciebie napisać, ale pojawiły się myśli, że głupio tak po czasie
                        się odzywać, że pewnie już nie masz ochoty ze mną pisać bo byś się odezwała itp.

                        Dodam jeszcze że moim zdaniem trafne są spostrzeżenia które magor_ek o mnie
                        napisała.
            • edetan Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 02.11.09, 23:52
              Z uwagą przeczytałem Twoje doświadczenia.
              Podobnie myślę o kryteriach skłaniających do zawarcia znajomości. Jednak, sądząc
              po popularności wątku, dla wielu osób choroba jest najważniejszym kryterium.
              Staram się zrozumieć czym się kierują.

              Co do relacji na odległość to mam dziwne odczucia. Sam wole zdecydowanie kontakt
              osobisty, ale spotkałem osoby które potrafiły mówić o swoich ważnych przeżyciach
              tylko na odległość, przez Internet. Nie wiem skąd to wynika, ze swojej strony
              nie miałem nigdy problemu z wysłuchaniem nawet bardzo bolesnych przeżyć. Szukamy
              bliskości a jednocześnie coraz bardziej się jej boimy i przed nią uciekamy.
              Smutne to dla mnie.
              • magor_ek Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 03.11.09, 00:31
                "Co do relacji na odległość to mam dziwne odczucia. Sam wole
                zdecydowanie kontakt osobisty, ale spotkałem osoby które potrafiły
                mówić o swoich ważnych przeżyciach tylko na odległość, przez
                Internet. Nie wiem skąd to wynika, ze swojej strony nie miałem nigdy
                problemu z wysłuchaniem nawet bardzo bolesnych przeżyć. Szukamy
                bliskości a jednocześnie coraz bardziej się jej boimy i przed nią
                uciekamy."

                Edetan. Tak zgadzam się z Tobą. Problem w tym, że jeśli chcesz
                stworzyć z kimś trwałą relację, choćby na odległość nie możesz
                fundować jej li tylko na potrzebie zwierzenia się/ wyżalenia. To
                działa tylko na początku znajomości. Potem przychodzi zmęczenie.
                Obie strony nie chcą już słuchać wzajemnych utyskiwań na rodzinę,
                otoczenie, własne ciało, własny stan zdrowia, różnorakie problemy...
                chcą porozmawiać o czymś przyjemnym, pozytywnym i wtedy nagle
                okazuje się że poza wspólnotą żalów istnieje między nimi mentalna i
                emocjonalna przepaść, lub że po prostu brak wspólnych tematów
                itp..... w efekcie relacja powoli zamiera. Pełne emocji listy,
                zamieniają się w suche relacje z codziennych spraw, którymi trudno
                się drugiej stronie przejąć i które wręcz nudzą... Takie mam
                doświadczenia w każdym razie.
                Nie mam nic przeciwko relacjom na odległość i zwierzaniu się na
                odległość pod warunkiem że w tym pierwszym przypadku potrzeba
                wzajemnego wyżalenia się nie stanowi fundamentu głębszej relacji a
                to drugie nie służy do budowania bliskiego związku nastawionego na
                cel inny niż "zwierzanie się".
                Owszem, kusi szukanie przyjaźni wśród osób, które doświadczyły tych
                co ja problemów, ale może warto szuka przyjaźni wśród osób które
                problemy mają zupełnie inne (zakładam, że kazdy ma jakieś problemy),
                bo to pozwala spojrzeć z dystansem na swoje życie, na siebie samego.
                Koniec pseudomądrości:)
                • edetan Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 04.11.09, 00:35
                  Magor_ek: nie wiem co Ci odpisać bo generalnie zgadzam się ze wszystkim co
                  napisałaś, sam mam podobne podejście.

                  Twoje doświadczenia są dla mnie interesujące, bo właściwie nigdy nie byłem w
                  relacji opierającej się wyłącznie na zwierzaniu/żaleniu. Może to wynika z tego,
                  że mam dużo różnorodnych zainteresowań i zawsze znajdzie się coś wspólnego. Może
                  po prostu nie rozwijałem znajomości, gdy nie było nic wspólnego poza zwierzaniem
                  - tego nie wiem.

                  Wiem za to, że dobrze mieć osobę której nie tylko można się żalić ale i też
                  cieszyć. Mam takie wrażenie, że łatwiej podzielić się z kimś smutkiem niż
                  szczęściem. Gdy przychodzi ktoś z problemem trudniej odmówić albo powiedzieć
                  "nie mam czasu, pogadamy za tydzień". No ale jeśli to coś pozytywnego to
                  przecież może poczekać, to nie jest takie istotne. Sam miałem kiedyś takie
                  podejście.
                  • magor_ek Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 04.11.09, 08:31
                    Wiesz. Ja odnosiłam się wyłącznie do problemu postawionego w temacie
                    wątku. No bo po co ktoś chce szukać "koleżanki bulimiczki"? On szuka
                    kogoś z kim będzie go łaczyć "wspólnota problemu", szuka kogoś, kto
                    go "zrozumie bez słów", inaczej niż "reszta świata", kogoś komu
                    będzie mógł się zwierzyć z rzeczy, których nikomu innemu by nie
                    powiedział, kogoś z kim będzie mógł się motywować do zdrowienia i
                    żalić nad sobą wzajemnie gdy to się nie udaje.
                    Gdy szuka się "koleżanki bulimiczki" to szuka się kogoś ZE WZGLEDU
                    NA PROBLEM jaki go dotknął, a nie na to jaką ten ktoś jest osobą.

                    ps. ja jakoś nie domniemywam jakiś twoich "niecnych zamiarów"... dla
                    mnie jesteś po prostu jakimś takim "wolnym duszkiem" tu na forum:)
                    pozdrawiam
                    mag
                    • edetan Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 04.11.09, 23:10
                      Ja za to pisałem ogólnie.
                      Wracając do tematu: czyli poza motywacją chodzi głównie o zrozumienie? Tylko czy
                      "koleżanki bulimiczki" są lepsze, bo zwykły człowiek na pewno nie zrozumie? Czy
                      dlatego że "koleżanki bulimiczki" zrozumieją "bez słów" a z innymi trzeba dużo
                      rozmawiać (spory wysiłek dla obydwu stron)? Czy może chodzi o inne powody?

                      Zastanawiam się nad tym bo to też mój czuły punkt. Bardzo trudno mi trafić na
                      osobę która choć trochę mnie rozumie. Właściwie to oczekuje, spodziewam się
                      niezrozumienia bo tak najczęściej jest. Choć gdzieś tam głęboko tli się
                      nadzieja, że tym razem będzie inaczej.

                      ps. miło mi, że nie odbierasz mnie negatywnie.
                      Pozdrawiam
                      Paweł
      • mariaroz chciałabym z kimś porozmawiać... 24.11.09, 15:42
        Jak sobie radzisz przez siedemnaście lat?
        Ja choruje 6 lat. Ja jestem ze Swoim 2 lata, kocha mnie,
        zaręczyliśmy się, ale...:) moje życie to wielki przecinek i nigdy
        nie kończy się kropką. Jeżeli czujesz tak samo...
        rozumiem, że chodzisz na terapię i walczysz- ja nie mam jeszcze
        odwagi:)
        • marinella522 Re: chciałabym z kimś porozmawiać... 22.12.09, 12:51
          ja dopiero zaczynam swoja przygode z bulimia...nie potrafilam i nie
          chcialam sobie radzic inaczej wiec wybralam najbardziej destrukcyjny
          z mozliwych sposobow...najgorsze jest jednak to ze mi sie to
          podoba...tez nie mam z kim pogadac bo w zyciu nie powiedzialabym o
          moim problemie nikomu z przyjaciol ani tymbardziej z
          rodziny...pozdrawiam:)
    • marinella522 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 22.12.09, 12:43
      hej mam podobcy co Ty problem....ale ja jestem jeszcze w takim
      stadium ze mi sie to podoba..mam swiadomosc ze to choroba i jest
      bardzo grozna i zdradliwa ale nie umiem nie potrafie i nie chce
      nawet na chwile obecna zyc inaczej...moim celem ale nie
      najwazniejszym jest byc tak szczupla zeby wreszcie zaczac sie sobie
      podobac...
      • elina-1990 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 22.12.09, 17:05
        hej:) niedawno uswiadomilam sobie ze jestem chora,( pewnie czytacie setki takich
        postow ) jak dotad oszukiwalam siebie, wymiotowalam, uzywalam srodkow
        przeczyszczajacych jak ja to mowie "zeby poczuc sie lzejsza" dotarlo to do mnie
        kiedy stalo sie to rytualem, robie to codziennie, to jak papierosy ...
        mam przyjaciolke ale nie wyobrazam sobie jak jej to powiedziec boje sie ze
        stwierdzi ze jestem "psychiczna" OKLAMUJE WSZYSTKICH MOICH BLISKICH!!, przez to
        co robie odrzucilam najfajniejszego chlopaka o ktorym marzylam a kiedy on sie
        mna zainteresowal uswiadomilam sobie jak jest mi bardzo wstyd kiedy on dzwoni i
        chce sie spotkac a ja siedze w toalecie ... hmmm a teraz wrocil do bylej ...
        ciezko mi ;(
        • slonce1981 Re: szukam koleżanki-bulimiczki :/ 22.12.09, 23:03
          Czesc dziewczyny, byłam chora 1,5 roku. Doradzałam się ludzi w
          internecie co zrobić, bo kazdego dnia po każdym posiłu wymiotowałam
          (wstydziłam się tego i ukrywałam, pewnie jak większość). Wszyscy
          mówili mi, że potrzebuję profesjonalnej pomocy, bo sama nie dam
          sobie rady, jednak bałam się, że inni pomyślą, że jestem nienormalna-
          pewnie to znacie. Jadłam wszystko w ilościach nieograniczonych, co
          mogłam szybko za pare sekund zwymiotować. Raz po pracy kupiłam sobie
          pierś z kurczaka i chciałam zrobić coś pysznego, jednak jak zaczełam
          smażyć, nie mogłam się doczekać posiłku i zjadłam mięso prawie
          surowe, po czym od razu do ubikacji-wtedy poczułam wstręt do samej
          siebie. Obiecałąm sobie, że dam rade. To trwało pare tygodni,
          każdego poranka obiecywałam sobie, że będę jadła same zdrowe rzeczy,
          których nie będę musiała zwymiotować, bo będą dla mnie samym dobrem.
          Wiele razy poddawałąm się, a jak już raz dziennie, to potem był
          kolejny raz...i kolejny... Jednak nie poddawałam się!! Na śniadanie
          jogurt naturany ze zbożami, nasionami itp., na obiad zupka,
          ewentualnie jabłko, które jest dobre dla organizmu, piłam dużo wody
          i nie dawałąm sobie wolnego czasu, na każdą chwilę szukałąm sobie
          zajęcia, to bieganie, to jakiś aerobik. Starałąm się nie mieć czasu
          wymiotować i jeść za dużo. Po jakimś czasie przyzwyczaiłam się.
          Jednak cały czas unikam kalorycznych rzeczy, nie jadam w fast
          foodach i zdaża mi sie zwymiotować ale sporadycznie.
          D Z I E W C Z Y N Y!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          dacie radę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pomyślcie o zdrowiu, o
          tym ze w przyszłości możecie nie mieć dzieci. Ja z mężem staraliśmy
          się 6 lat, może to nie przez bulimię, a może tak.... po co kusić
          los. Każdego dnia rano mówcie sobie, "DAM RADĘ" pozdrawiam i życzę
          wytrwałości
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka