julkano
19.11.07, 13:00
witam wszystkich.nazywam sie julia.mam 22 lata, na bulimie choruje
jakies 5 lat...troche dlugo ale ostatnio jest duzo lepiej. wlasciwie
to moja choroba nie byla tak samo nasilona zawsze.czasem bylo gorzej
czasem lepiej.byly okresy ze rzygalam pare razy dziennie, zarlam ile
wlazlo wiedzac ze pozniej to zwymiotuje.nie wiem wlasciwie co mna
kierowalo, bo przeciez nawet dzicko wie ze to ni jest
rozwiazanie.takimi metodami sie nie chudnie.nie mialam na tyle
silnej woli zeby stosowac jakies diety wiec myslalam ze w ten sposob
przynajmniej nie przytyje...no i wpakowalam sie w ta bezsensowna
chorobe.wlasciwie to mysle ze odiedziczylam ja po mamie, chyba mozna
tak powiedziec.slyszalam jak idzie do lazienki ze wymiotuje po kilka
razy dziennie.na poczatku myslalam ze to sa tzw "klopoty z
zaladkiem" bo tak sie tlumaczyla, pozniej jak bylam starsza to
skumalam ze to bulimia...moja mama sie meczy z tym od lat.zaczelam
robic to samo.byl tez okres ze duzo chodzilam na imprezy i czasem
zdarzalo mi si cpac...prawie nic nie jadlam i schudlam dosc sporo bo
wazylam jakiej 46 kg przy wzroscie 163.ale jak przestalam sie bawic
z dragami to znow sie przytylo i trzeba bylo cos z tym zrobic, wiec
zaczelo sie rzyganie, przeplatane z dniami kiedy nic nie jadlam bo
mylalam ze to cos da.jaka ja bylam glupia...teraz jak na to patrze
to wiem ze popelnilam blad wymuszajac pierwszy raz torsje bo ciezko
jest z tym skonczyc, z reszta same wiecie najlepiej jak to
jest.wlasciwie przelom nastapil niedawno.pewnego dnia rzygalam, z
wielkim trudem z reszta bo od jakiegos czasu mam z tym
problemy.poprostu jesli z gory sobie zalozylam ze to co zjem to
zwymiotuje to moja psychika reagowala w ten sposob ze nie moglam
tego zrobic.wkladalam sobi doslownie cala reke ale to nic nie
dawalo, poprostu ni moglam.jesli natomiast pomyslalam ze wcale nie
musze rzygac to wtedy sie udawalo(troche dziwne)..aha no i jak tak
sie meczylam po obrzeraniu to zaczelam rzygac krwia, doslownie
leciala jakas brazowawa krew.wtedy powiedzielam sobie ze tak juz nie
moze byc ze cos jest nie tak ze mna..od tamtej pory znow zaczelam
sie glodzic,wole nic nie jesc niz pozniej sie meczyc.nikt z mojej
rodziny i najblizszych przyjaciol nie wie o bulimii.wole raczej
powiedziec o tym osobie ktora malo znam, jakos mi latwiej.moj byly
chlopak tez o tym nie wiedzial.dlatego teraz dziele sie tym z Wami
na forum.od niedawna zaczelam palic i to mi faktycznie zmniejsza
apetyt.ale to z kolei kolejny nalog,ktory doprowadza do innych
chorob.nie pamietam ile razy chcialam sie zglosic do jakiejs poradni
ale nie mam odwagi bo w sumie to wiem ze nic nowego mi nie powiedza
niz moge wyczytac w necie.od jakiegos czasu nie rzygam i jest mi z
tym dobrze, tylko glodowka jest straszna dla mnie bo lubi jesc.z
reszta pewnie jak wszyscy, ale nie umiem jesc zeby potem ie miec
wyrzutow..poprostu nie potrafie i tyle.
pozdrawiam Was wszystkie.