szachrajkaaa
22.04.08, 15:32
Sluchajcie,
Wiem, ze chcecie uporac sie z choroba i czesc z Was nad tym pracuje. mam do Was pytanie. Co zrobic aby nie myslec o jedzeniu? Ja duzo czytam, w ten sposob staram sie oderwac, ale...za jakis czas wstaje z fotela i zaczynam czytac chodzac, bo wtedy czuje ze dzieki temu spale troche kalorii. Jak pisalam wczesniej probuje z tym walczyc, wrzeszcze na siebie do lustra jaka to jestem niemadra i lekkomyslna. Aby nie myslec wychdoze z domu, ale i na samotnych spacerach natretne mysli powracaja. Nie cierpie ich, mysle glownie o jedzeniu- tzn co moge zjesc, co nie. Dzis znow popelnilam blad- chcialam wziac na zjaecia batonika, a skocnzylo sie na tym ze w ostatniej chwili wyjelam go z torby i wsadzilam marchewke. Podobnie wczoraj, mialam okazje zjesc troche ciastek owsianych, po czym poszlam biegac, tak aby sie jak najbardziej spocic. Chcialam jesc o godzinie 17 (przynajmniej o 17, bo jakis czas temu ostatni posilek byl o 1`5), a teraz 17 zamienila sie w 16:30.
Staram sie jak moge, chce walczyc, ale zawsze jest ta pokusa, ktora ciagnie mnie do lustra. W nim to ogladam swoje cialo, sprawdzam gdzie przytylam. Potem waga- dzis sie nie wazylam, chcialam juz z rana, gdy tylko moja mama wyszla do pracy (budze sie o 6:30 specjalnie po to aby sie zwarzyc, by sprawdzic czy nie przytylam od poprzedniego dnia).
teraz i tak czuje ze jest lepiej, jem napewno wiecej. Tylko caly czas sie KONTROLUJE, caly czas MYSLE. To jest w tym wszystkim najgorsze. Myslac popadam w obled na punkcie jedzenia.