Głupia jestem :(

30.05.08, 19:07
Siedze już w tym bagnie ok 5 lat. Pierw ana teraz mia.
Czasem tęsknie za tymi czasami w których potrafiłam się głodzić, miałam taką silną wole... a teraz :( Tyję chudnę, tyję chudnę ... i tak wkółko :/ Zamiast cieszyć się życiem, korzystać z jego dobrodziejstw wole się najeść, a potem dołować... głodzić się, potem znów objadać, wymiotować.. jak teraz :( Może przyjdzie taki poranek kiedy odetchne z wielką ulgą i pomyśle.. to był tylko zły sen...
    • karoliniusz Re: Głupia jestem :( 31.05.08, 09:58
      Po pierwsze aby ten upragniony poranek przyszedł, sama musisz się do tego
      przyczynic. Nic z tego nie będzie jeżeli będziesz o tym wyłącznie marzyc.
      Najpierw powiedz o swoim problemie komukolwiek. Wiem, że to trudne i wymaga
      wiele odwagi, ale już potem będziesz z siebie zadowolona, że jednak jest ktoś
      komu na Tobie zależy i zrobi wszystko, żeby Ci pomóc. Tą osobą nie musi byc
      mama, siostra, ale jakiś zaufany przyjaciel czy przyjaciółka. Będą zadowoleni,że
      mogą Ci pomóc. Bo przecież na czym polega przyjaźń, miłośc jak nie na pomaganiu...?

      Nie bój się poprosic o pomoc. To w ogóle nie pokaże, że jesteś słaba. Te 5 lat
      bycia chorą pokazały Ci, że sama sobie nie poradzisz. Ta choroba jest bardzo
      niebezpieczna i jeżeli masz szansę wyzrowiec to się nie wahaj, tylko zgłoś się
      do psychologa.
      Chcesz się kiedyś obudzic i razem z rodziną zjeśc śniadanie bez wyrzutów, że po
      tej kanapce, trochę Cię przybędzie? Więc śmigaj do poradni psychologicznej:)My
      tu nie jesteśmy w stanie Ci pomóc. Szczególnie, że mieszkamy daleko od siebie...



      • niusia0000 Re: Głupia jestem :( 31.05.08, 16:12
        Pare osób wie z czym się zmagam, ale te osoby same mają z tym problem..
        Czemu życie jest takie brutlane :( Nie mam już sił. Nieustannie żyję w
        stresie.Za pare miesięcy kończe studia i jest jeszcze gorzej, bo nie potrafię
        się już wogóle na czymkolwiek skupić :/ To takie błędne koło... ze stresu jem,
        wymiotuję, a potem zawalam przedmioty bo nie mam czasu na naukę tylko myślę o
        tym co zjeść ;( ;( żałosne
        • karoliniusz Re: Głupia jestem :( 03.06.08, 09:52
          bardzo dobrze Cię rozumiem. Wiem jak bulimia potrafi rozwalic życie:( jak nie
          można się na niczym innym skoncentrowac, jak tylko na tym żeby coś zjeśc i jak
          najszybciej się tego pozbyc. Smutne ale prawdziwe.

          Napisałaś:"Pare osób wie z czym się zmagam, ale te osoby same mają z tym
          problem.." A może jednak powinnaś zaufac rodzinie i przyjaciołom. Na pewno nie
          zrozumieją Cię tak jak inne osoby z tym samym problemem, ale przynajmniej
          spróbują Ci pomóc. Jeżeli oczywiście powiesz im jakiej pomocy oczekujesz tzn.
          żeby nie wpychali Ci na siłę jedzenia, nie powtarzali, że jesteś za chuda i
          powinnaś przytyc, bo to zadziała w drugą stronę. Jeżeli naprawdę im na Tobie
          zależy to Ci pomogą tak jak Ty tego chcesz. Ale nie możesz im mówic,że sama z
          tego wyjdziesz, bo to nieprawda. W ciągu tych pięciu lat choroby straciłaś
          kontrolę nad tym co jesz. Włączył Ci się mechanizm, że po większej ilości
          jedzenia organizm musi się tego pozbyc. I tu w wyzdrowieniu dużą rolę odgrywają
          bliscy i psycholodzy. Sama sobie nie poradzisz, wprost przeciwnie będzie jeszcze
          gorzej.

          Mam pytanko - chcesz się cieszyc życiem. Jego urokami, pięknem. Jeżeli TAK, to
          pozwól sobie pomóc. Powiedz o chorobie najbliższym, a zobaczysz, że świat jest o
          wiele bardziej kolorowy niż ten teraz, gdy
          chorujesz:):):):):):):):):):):):):):):):):):):)

          Pozdrowienia Myszko:) Wierzę w Ciebie:):):):*
        • bajabongobongobaja Re: Głupia jestem :( 03.06.08, 19:48
          >jest jeszcze gorzej, bo nie potrafię
          > się już wogóle na czymkolwiek skupić :/ To takie błędne koło... ze stresu jem,
          > wymiotuję, a potem zawalam przedmioty bo nie mam czasu na naukę tylko myślę o
          > tym co zjeść ;( ;( żałosne

          Skąd ja to znam... miałam dokładnie tak samo...
          Napady miałam codziennie, po szkole. Moje życie polegało tylko na tym, kiedy
          zjem, co zjem, ile zjem i kiedy to zwymiotuje. Pochłaniało mi to mój cały wolny
          czas, przeznaczony na naukę.
          Oceny oczywiście baaardzo marne.
          Nie wspominając już o samopoczuciu. Czułam się jak więzień, jakby mnie ktoś
          obwiązał sznurem bulimii.
          Po lekcjach pędziłam do domu jak najszybciej żeby tylko się nażreć. Zero wypadów
          z kimkolwiek, zero rozmów z innymi, bo by mi przeszkadzali w jedzeniu, weekendy
          oczywiście też w domu, spędzone nad kiblem i nad myśleniem jakby tu się
          nawpieprzać...

          I wiesz co?? Pewnego dnia wybuchła u mnie w domu istna burza.
          Uśpiona czujność mojej mamy, która myślała że przez rok wszystko było ok, bo tak
          potrafiłam to wszystko ukryć, nagle się rozbudziła.
          Wybuchła wielka kłótnia że ją oszukiwałam (najpierw miałam anoreksje, więc gdy
          ona widziała że tyle jem, była zadowolona), że ona wszystko dla mnie robi a ja
          się tak zachowuję, no dużo tego było, nie będę opowiadać. W każdym razie
          poczułam się jak TOTALNE dno, śmieć. A jakoże wiele razy próbowałam z tym
          skończyć, ale oczywiście nie udawało się, pomyślałam że to idealny moment aby
          powiedzieć STOP!
          Poszłam do lekarki, dietetyczki zajmującej się zaburzeniami odżywiania (po raz
          drugi, po roku przerwy, bo za pierwszym razem uciekłam ;) ). Ustaliłyśmy razem z
          mama i nią pewne zasady.
          A ja staram się nie rzygać

          Na początku było mi CHOLERNIE ciężko. Choć jadłam małe porcje, to po nich
          pojawiało się wołanie jeszcze! jeszcze!
          Zaciskałam wtedy pięści, wspomagałam się ranigastem i jakoś dawałam radę.
          Następne dni były już coraz łatwiejsze! Organizm przestał tak wołać, nie miałam
          napadów głodu, gdy jednak zachciało mi się coś słodkiego, zjadałam jakiś mały
          kawałeczek czekolady, myjąc po nim zęby. I było ok! Jest OK! :)
          Jem tylko wtedy gdy jestem głodna, i gdy czuję że mój organizm czegoś chce. Piję
          dużo wody. Pieczywo jedynie razowe/pełnoziarniste . Staram się nie jeść cieżkich
          i tłustych obiadów.
          Zwiększam ruch- chodzę dłuższymi drogami, nie używam windy, ćwiczę brzuszki,
          bawię się z psem piłką, a weekendy spędzam jakoś ciekawie- kino, zakupy, wypad
          nad rzekę.
          Oczywiście mam więcej czasu na naukę, dla innych, jestem sto razy bardziej otwarta!

          Postaraj się zrobić ten pierwszy krok! Na początku będzie Ci trudno, ale z
          czasem pójdzie jak po maśle.
          Gdy np. będziesz mieć za sobą CZYSTY tydzień, i tak popatrzysz na wysiłek jaki
          w to włożyłas, to zobaczysz że ochota na wymioty Ci przejdzie! :)
          Ja tak mam, że żal mi zmarnować tego wysiłku, jaki włożyłam

          Pozdrawiam i życzę powodzenia!
          Napisz jeszcze co u Ciebie
          • ilka.n Re: Głupia jestem :( 04.06.08, 08:43
            cześć, jeśli mogę zapytać, w jaki sposób pomagał Ci ranigast o
            którym pisałś?
            Ja też się z tym męczę, teraż jestem na 4 roku studiów, ale pamiętam
            jak się męczyła przed maturą, tyle nauki i ciągłe myśli o jedzeniu i
            wymiotowaniu, walcze z tym nadal, jest lepiej, wiem że mogłobybyć
            jeszcze lebiej, wiem że muszę z tym skończyć!
            • bajabongobongobaja Re: Głupia jestem :( 04.06.08, 20:05
              ilka.n napisała:

              > cześć, jeśli mogę zapytać, w jaki sposób pomagał Ci ranigast o
              > którym pisałś?

              Bardzo często po obiedzie, czułam jak ssie mnie w żołądku. A przecież zjadłam
              obiad, i raczej nie było możliwe żeby w ciągu godziny mój brzuch strawił
              posiłek. Taki właśnie poobiedni głodek, często powodował u mnie lawinę żarcia.
              Podejrzewałam że to może być zgaga - nadmierne wydzielanie kwasu żołądkowego.
              Zatem brałam jedną tabletkę , piłam wodę i mi przechodziło.
              Oczywiście trzeba CHCIEĆ nie rzygać, bo w przeciwnym wypadku żadna tabletka,
              żaden terapeuta ani żadne modły nie pomogą ;)
              • ilka.n Re: Głupia jestem :( 04.06.08, 20:12
                dzięki za odp. ja często po jedzeniu mam wzdęcia, mój brzuch robi
                się naprawdę duży i twardy, dziwie się bo nieraz zjem niewiele i
                znów mnie wypycha, a wtedy znów myślę jaka ja gruba jestem.
    • magda5989 Re: Głupia jestem :( 03.06.08, 21:36
      znam to... miałam niedawno maturę, zamiast się uczyć koncentrowalam się na jedzeniu, wymiotowaniu, odchudzaniu... i tak w kółko ;( choruję na bulimię ponad 3 lata... terapia nie pomogła:/ może ja za mało sie starałam... sama nie wiem.
      musimy wierzyć, damy radę, musi się w końcu udać;)
      pozdrawiam:*
      • niusia0000 Re: Głupia jestem :( 04.06.08, 17:18
        Nie wyobrażam sobie powiedzieć o tym komuś z moich znajomych... nawet
        przyjaciółce... :( nie chce żeby ktoś wiedział.. Sama się w to wpakowałam, i
        sama z tego wyjde. Nie zniosłabym tego użalania się nade mną itp :/
        Już 2 dzień jestem " czysta " jem warzywa i owoce :)
        Jest cholernie ciężko :(( ale gdy dopada mnie głód myje zęby i pomaga ( mój
        dawny sposób na głód o którym zapomniałam ). Wiem że to nic... ale dam radę ...
        przynajmniej mam taką nadzieję :] Dziękuję Wam za słowa otuchy :) :*

        " a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój " :]
    • goga2007 Re: Głupia jestem :( 17.06.08, 12:28
      Znam to doskonale ja mam identycznie, miałam
      bulimię i teraz mam identycznie jak ty .mam od zaczęsienia rozstępów i celulitis, ale nie poddaję się i nadaj tyję i chudnę , głodzę się i obrzeram:(:(
Pełna wersja