Dodaj do ulubionych

Malutkie porcyjki.

19.11.08, 21:17
Chciałam się z Wami skonsultować w pewnej sprawie.
Chorowałam (choruję?) na anoreksję, której objawem (efektem?) było
to, że kiedy SAMA miałam sobie dać coś do jedzenia to z reguły była
to woda lub jogurt, pół jabłka. Po prostu kompletnie nie wiedziałam
ile, jak, co z czym powinnam jeść, żebym była zadowoloona, silna,
zdrowa itd.
Kiedy już przestałam bać się jedzenia i chyba życia (dzięki, o,
dzięki, Pani Terapeutko!) - przyszła w końcu pora na samodzielność i
samodzielne karmienie się.
Jakoś mi to wychodzi, czasem mniej, rzadko więcej, ale zawsze coś.
Staram się jeś w urozmaicony sposób, raczej często, ale nie zawsze
mam czas i możliwość przygotować sobie posiłki (wiecie, studia,
zajęcia, calutki dzień poza domem).
I tu przechodzę do meritum:
W sklepach są różne "gotowe" produkty do jedzenia - np. kaszki,
musli w jedorazowych porcjach, gotowe owsianki itd.
Mój problem i pytanie brzmi: czy one nie są za małe???
Kiedy ostatnio kupiłam taką owsiankę instant to było jej ledwo pół
kubeczka - moja "anorektyczna" porcja. Albo energetyczny
baton "musli" - wcale nie czuję po nim sytości:(
Myślę, że ja wciąż jem za małe porcje, a ta wydaje mi się jeszcze
mniejsza od "moich".
Przyznam, ze pojawiła mi się myśl, że jestem w takim razie
obrzartuchem, skoro mi mało...
Obserwuj wątek
    • nienill Re: Malutkie porcyjki. 20.11.08, 10:46
      > Mój problem i pytanie brzmi: czy one nie są za małe???
      (po pierwsze mają sporo syfu w sobie, ale jak pisalas studia itd)

      jasne, ze sa bardzo male
      taki batonik musli to mozna sobie zjesc np gdy czlowiek jest juz
      glodny, ale obiad na niego czeka w domu, a do domu jest ponad pol
      godziny drogi
      albo gdy w domu zjadlo sie sniadanie, a przed obiadem czlowiek
      jeszcze zglodnieje i zje sobie takiego batonika jako "drugie
      sniadanie"
      i to samo z owsianką
      sprawdz na opakowaniu ile kalorii ma taka owsianka-podejrzewam, ze
      mniej wiecej tyle samo co ten batonik

      tak samo zupy w proszku (nie goracy kubek, ktory mozna sobie wypic
      na takiej samej zasadzie jak zjesc batonika, tylko taka wieksza zupa)
      ja, gdy nie mialam czasu, zazwyczaj do niej dorzucalam chocby
      ziemniaki i dopiero wtedy moglam ją jesc jako "normalną" zupe,
      wczesniej to dla mnie byla sama woda


      > Myślę, że ja wciąż jem za małe porcje, a ta wydaje mi się jeszcze
      > mniejsza od "moich".
      wez takze pod uwage, ze w tych produkatch moze byc bardzo duzo cukru
      a cukier "zaspokaja" glod bardzo szybko i rownie szybko po nim
      czlowiek robi sie znowu bardzo glodny


      > Przyznam, ze pojawiła mi się myśl, że jestem w takim razie
      > obrzartuchem, skoro mi mało...
      wiec ja tez nim jestem
      i nie przeszkadza mi to :)

      pozdrawiam
    • syjamsetka Re: Malutkie porcyjki. 23.11.08, 17:08
      Ja tego typu produkty traktuję raczej jako urozmaicenie swojego
      menu, aniżeli pojedyńczy posiłek. Dajmy na to taką owsiankę instant
      jem na śniadanie, wymieszaną wcześniej ze startym jabłkiem, dorzucam
      do tego trochę rodzynek i jem jeszcze dodatkowo jedną lub dwie
      kanapki z ciemnego pieczywa, z masłem, wędliną i pomidorem. Po takim
      śniadaniu spokojnie da się wytrzymać bez głodu do południa. Zatem
      jako drobna przekąska przed normalnym posiłkiem lub urozmaicenie
      codziennej diety, to TAK. Nigdy jako opcja 'zamiast'.
      • troche_smutna1 Re: Malutkie porcyjki. 24.11.08, 02:28
        Poprzedniczki mają oczywiście rację:)
        Na twoim miejscu jeżeli nie wiesz ile jeść żebyu było nie za dużo i
        nie za mało patrz na ilość kcal. Oczywiście jako anorektyczka wiem
        jaka to może być obsesja...
        Nie wiem ile masz lat, jaki trym życia prowadzisz ale powiedzmy że
        potrzebujesz 1200 kcal dziennie- przelicz to np. na 5 posiłków,
        powiedzmy śniadanie 300, drugie śniadanie 150, obiad 350, przekąska
        150, kolacja 250. Staraj się w mierę tego trzymać.
        Albo idź do dietetyka, ja polecam, o ile znajdziesz dobrego:)
        • mindtriper Re: Malutkie porcyjki. 24.11.08, 13:37
          Dzięki za odzew! Trochę potwierdziłyście to co sobie myślałam.

          Niestety z jednym muszę polemizować - kalorie!!!
          Mam "zakaz" sprawdzania i liczenia kalorii. Przeciętni, głodni
          ludzie nie liczą kalorii tylko jedzą posiłek. Czasem jest ich mniej,
          czasem więcej - liczy się co innego (np. czy dużo :) i smacznie).

          Spróbuję zjadać dwie paczki takiej owsianki albo dokładać do niej,
          jak radziłyście, różne inne dobra:)

          Ech, ciężko się z tego wygrzebać...
          • syjamsetka Re: Malutkie porcyjki. 24.11.08, 17:01
            troche_smutna1 - jak sama piszesz, wiesz, że liczenie kalorii może
            być obsesją. A u kogo najbardziej? Odpowiedź zna chyba każda na tym
            forum: u osób z zaburzeniami odżywiania! Zatem nie na miejscu jest
            proponować chorobliwe rozwiązania. Walczymy z liczeniem i ważeniem.
            Czy zdrowi ludzie tracą czas na takie pierdoły? NIE! :-)
            Ale jeszcze się czepnę tych kalorii: 1200 to jakaś racja głodowa!
            Zatem nie liczymy, tylko jemy normalnie. Pójście do dietetyka, to
            chyba nie jest zły pomysł, pod warunkiem, że idziemy dowiedzieć się,
            jak się drowo odżywiać (a nie jak się odchudzać). Aczkolwiek
            rozmawiałam ostatnio z kolegą, który korzystał z usług dietetyczki.
            Stwierdził, że zasady układania zdrowej diety, które mu ona
            przekazała, są ogólnodostępne w fachowych publikacjach, internecie
            itp. Niczego odkrywczego się u niej nie dowiedział: 5 posiłków
            dziennie, urozmaiconych, dużo warzyw, umiarkowanie dużo owoców,
            raczej unikać słodyczy, rano jeść więcej węglowodanów (płatki,
            owoce, pieczywo), wieczorem bardziej białko (gotowane mięso, ser
            biały) i warzywa. No i uprawiać sport. Żadna filozofia :-)
            • troche_smutna1 Re: Malutkie porcyjki. 30.11.08, 01:07
              No wiecie, nie chodziło mi o anorektyczne liczenie kalorii w stylu
              ile kcal ma 1 groszek z puszki (ja kiedyś to wyliczałam). Chodziło
              mi o takie orientacyjne i przybliżóne liczenie tak żeby wiedzieć ale
              wiadomo, że każdemu pomaga co innego. To 1200 podałam od tak hociaż
              mnie dietetyk wyliczyła że optimum dla mnie to 1350 więc niewiele
              więcej a więc nie taka porcja głodowa:)
    • tarantino100 Re: Malutkie porcyjki. 24.11.08, 19:19
      Mogłabys napisać swój przykłądowy jadłospis,bo ja staram się,ale jak
      jestem sama w domu to jem mało-dziś np.jogurt mały Activia,3 wafle
      ryżowe z dżemem.Jak jestem z kimś to jem wiecej,ale...
      • syjamsetka Re: Malutkie porcyjki. 25.11.08, 09:49
        Ja walczę z bulimią. A przykładowy jadłospis w dniu, kiedy się nie
        objadam i nie odchudzam ;-) , to wygląda mniej więcej tak:

        W dniu kiedy idę do pracy je 5 posiłków (co 3 godziny), kiedy nie
        idę i spię sobie dłużej, to śniadanie i II śniadanie jem jako jeden
        posiłek, po prostu budzę się później i nie chcę, omijać "przespanej"
        porcji jedzenia:

        Śniadanie: owsianka z tartym jabłkiem, dosypanymi rodzynkami, albo
        musli z jogurtem i jakimiś owocami, albo płatki kukurydziane lub
        inne sniadaniowe z mlekiem i pokrojonym w kostkę bananem,
        brzoskwinią itp. Taka średnia porcja: mniej więcej szklanka płatków
        + szklanka mleka. Kawa czarna lub z mlekiem, ze 3 biszkopty, albo
        herbatniki (nie przeżyję bez czegoś słodkiego do kawy ;-)))

        II śniadanie: kajzerka lub 2 kromki chleba z masłem, wędliną lub
        serem, jakiś pomidor, ogórek itp., jabłko albo inny owoc

        Lunch: serek wiejski, 3 kukurydziane wafle, czasem jeszcze jakaś
        zabrana z domu surówka

        Obiad (gotuję sama) zupa, bardzo lubię wszelkie miksowane warzywne,
        na drugie: pierś z kurczaka - przeważnie gotowana, albo ryba, albo
        paluszki rybne z piekarnika, do tego jakaś surówka, czasem dodatkowo
        ziemniaki, albo ryż, ale nie zawsze. Ziemniakow nie lubię, a całej
        torebki ryżu do jednego obiadu nie zjem, nie mam potem gdzie
        odgrzewać pozostałości na drugi dzien, albo zwyczajnie nie chce mi
        się zmywać dodatkowych garów ;-)

        Ponieważ obiad jem koło 18:00, a spać chodzę o 22, nie jem już nic
        dużego przed snem. Przewaznie jest to jakiś jogurt i owoc, tak żeby
        nie dopuszczać do uczucia głodu.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka