Witam. Jestem tu nowa, Oto moja historia!!!

26.11.08, 21:44
Witam wszystkich, pierwszy raz tu zajrzałam i postanowiłam się
przywitac i po krótce opowiedzieć wam moją historię.
Mam 25 lat od 2 lat jestem mężatką i mam przecudownego 6-
miesięcznego synka........ale coś jest nie tak:( Od 6 lat choruję na
BULIMIĘ:(
Od kiedy pamiętam walczę ze swoją wagą, zawsze byłam okrągła, ale
nie bardzo gruba, przy 165cm ważyłam zawsze koło 60 km.Próbowałam
już chyba wszystkich możliwych diet i nic... waga spadała i znowu
rosła i tak wkoło.
Zaczęło się w studium... po wigilii klasowej (gdzie objadłam się na
maxa) razem z moją ówczesną przyjaciółką poszłyśmy do toalety
zwymiotować-(to był jej pomysł). Zwymiotowałam i poczułam się jakoś
tak lekko... I to był początek mojego horroru (wtedy jeszcze tego
nie wiedziałam)
Od tamtej pory zobaczyłam ze tak łatwo pozbyć się jedzenia a tym
samym wagi i spodobało mi się to. Mogłam jeść wszystko co tylko mi
się zamarzyło...a potem to zwrócić. Początkowo czułam się przecudnie.
Jadłam-zwracałam, kilka dni przestrzegałm diety i mówiłam
sobie...nigdy więcej, ale po kilku dniach znów napadałam na kuchnię
i jadłam wszystko co wpadło mi w ręce. Jak już nie było nic do
jedzenia wyjmowałam z zamrażalnika i jadłam... :( Jest mi wstyd o
tym pisać, ale mam nadzieję ze będzie to pierwszy krok do zdrowia.
I tak wkoło przez te 6 lat, były dni, tygodnie a nawet miesiące że
nie zwracałam, i myślałam że jestem już zdrowa, ale jakoś zawsze
wracło.
Dziś czuję sie okropnie, czuję obrzydzenie do samej siebie... Nie
mogę patrzeć w lustro...A moje myśli zajmuje tylko JEDZENIE... non
stop o tym myślę, co zjeść, ile zjeść, i jak zjeść żeby nikt nie
widział...
NIKT nie wie o mojej chorobie, jesteśmy we dwie ja i ona-BULIMIA-
nienawidzę jej a nie potrafię się z nią rozstać...
Mój mąż niczego nie podejrzewa, chciałam mu powiedzieć, ale nie
potrafie... on tego nie zrozumie...
Boję się jutra...bo pewnie znowu się zacznie...
Mam nadzieję że znajdę pomoc i zrozumienie.
Pozdrawiam was.....
    • jalil81 Re: Witam. Jestem tu nowa, Oto moja historia!!! 05.12.08, 14:59
      błagam cię - powiedz mu o tym. Jestem pewna ze ci pomoże i cię
      zrozumie, może nie od razu dotrze do niego cały ogrom tego problemu
      ale kocha cię i potem moze ci tylko pomóc. wiem - bo tez
      powiedziałam. i teraz jestem zdrowa w 50% zawdzieczam to Jemu...
    • tres.chic Re: Witam. Jestem tu nowa, Oto moja historia!!! 05.12.08, 21:03
      to też moja historia. tylko ja jestem siedemnastolatką z 4 letnią chorobą..
      • mmmagda_83 Re: Witam. Jestem tu nowa, Oto moja historia!!! 15.05.09, 19:54
        Boję się powiedzieć mężowi,jestem prawie pewna że on tego nie
        zrozumie,pomysli,że to jakas moja fanaberia,że to jakieś głupoty. A
        ja non stop myślę o jedzeniu. Żyję po to żeby jeść. Wkoło szukam co
        by zjeść.
        Ostatnio szukam pomocy,chciałabym zapisać się gdzieś na
        terapię,chciałabym się od tego uwolnić. NA prywatne leczenie mnie
        nie stać,a na NFZ pewnie czeka się długo...nawet nie wiem gdzie
        szukać pomocy...
        I znów tkwię w tym samym punkcie... nie chce mi się już tak dłużej
        żyć....
        mmm-82@o2.pl
        • azis_she Re: Witam. Jestem tu nowa, Oto moja historia!!! 16.05.09, 19:22
          Witam. Ja powiedzialam swojemu mezowi dokładnie miesiac temu. Nie było mi łatwo... musiałam od poczatku wyjasniec co czuje... jak to jest... dlaczego... Nie mogł zrozumiec ze tak sie katuje... nastepnego dnia oznajmił, ze wie co zrobi . Cały czas był ze mna ( razem pracujemy) kontroluje , pierwsze dwa tygodnie to byla dla mnie zgroza krzyk, płacz , kłótnia... (wszystko przelknął) poszedł ze mna do Clubu fitness zapisałam sie tam teraz chodze 3 razy w tygodniu. Nie pisze ze udalo sie 100% mam diete narazie daje rade... Przede wszystkim pomaga mi. Boje sie kryzysu . Cały czas mysle o tym, aby znowu to zrobic , ale staram sie odbic kazda taka mysl. Uwazam, ze troche odwagi spokoju i samo zaparcia pomoze kazdej z Nas. Ja sie odwazyłam na ile i jak długo mi to pomoze to sie okaze.
          Jestem calymi myslami z Wami trzymam mocno w sercu. Zycze odwagi Pozdrawiam
        • chorwatka10 Re: Witam. Jestem tu nowa, Oto moja historia!!! 25.05.09, 21:31
          Witam. Doskonale Cie rozumiem też jestem chora a w zasadzie w
          trakcie stawiania kroków i walki z samą sobą. Po czterech latach
          oszukiwania samej siebie, że sobie poradzę sama i pokonam chorobę
          zrobiłam coś co już dawno temu powinnam. A mianowicie zapisałam się
          na terapię do ośrodka. Tam po trzech miesiącach wiele rzeczy do mnie
          dotarło. Teraz uczę się być sama ze sobą, nie mysleć o jedzeniu i
          akceptować się. Oczywiście, że nie jeste łatwo ba jest cholernie
          trudno ale muszę bo znam konsekwencje tej choroby i wiem, że i tak
          już wystarczająco dużo czasu zmarnowłam. Jestem na dobrej drodze mam
          nadzieję i wiem jedno, że bez terapi tego bym nie osiągneła. Trzymam
          mocno kciuki i nie siedz biernie tylko walcz bo to jest Twoje życie
          a drugiej szansy możesz już nie dostać.
Pełna wersja