mmmagda_83
26.11.08, 21:44
Witam wszystkich, pierwszy raz tu zajrzałam i postanowiłam się
przywitac i po krótce opowiedzieć wam moją historię.
Mam 25 lat od 2 lat jestem mężatką i mam przecudownego 6-
miesięcznego synka........ale coś jest nie tak:( Od 6 lat choruję na
BULIMIĘ:(
Od kiedy pamiętam walczę ze swoją wagą, zawsze byłam okrągła, ale
nie bardzo gruba, przy 165cm ważyłam zawsze koło 60 km.Próbowałam
już chyba wszystkich możliwych diet i nic... waga spadała i znowu
rosła i tak wkoło.
Zaczęło się w studium... po wigilii klasowej (gdzie objadłam się na
maxa) razem z moją ówczesną przyjaciółką poszłyśmy do toalety
zwymiotować-(to był jej pomysł). Zwymiotowałam i poczułam się jakoś
tak lekko... I to był początek mojego horroru (wtedy jeszcze tego
nie wiedziałam)
Od tamtej pory zobaczyłam ze tak łatwo pozbyć się jedzenia a tym
samym wagi i spodobało mi się to. Mogłam jeść wszystko co tylko mi
się zamarzyło...a potem to zwrócić. Początkowo czułam się przecudnie.
Jadłam-zwracałam, kilka dni przestrzegałm diety i mówiłam
sobie...nigdy więcej, ale po kilku dniach znów napadałam na kuchnię
i jadłam wszystko co wpadło mi w ręce. Jak już nie było nic do
jedzenia wyjmowałam z zamrażalnika i jadłam... :( Jest mi wstyd o
tym pisać, ale mam nadzieję ze będzie to pierwszy krok do zdrowia.
I tak wkoło przez te 6 lat, były dni, tygodnie a nawet miesiące że
nie zwracałam, i myślałam że jestem już zdrowa, ale jakoś zawsze
wracło.
Dziś czuję sie okropnie, czuję obrzydzenie do samej siebie... Nie
mogę patrzeć w lustro...A moje myśli zajmuje tylko JEDZENIE... non
stop o tym myślę, co zjeść, ile zjeść, i jak zjeść żeby nikt nie
widział...
NIKT nie wie o mojej chorobie, jesteśmy we dwie ja i ona-BULIMIA-
nienawidzę jej a nie potrafię się z nią rozstać...
Mój mąż niczego nie podejrzewa, chciałam mu powiedzieć, ale nie
potrafie... on tego nie zrozumie...
Boję się jutra...bo pewnie znowu się zacznie...
Mam nadzieję że znajdę pomoc i zrozumienie.
Pozdrawiam was.....