bulimik nie pokocha,bo nie chce skrzywdzić

07.12.08, 15:53
związki są skazane na przegraną. bulimia to część nas samych. dopóki jej nie
wypędzimy z głowy nikt nie zagości w naszym sercu.
    • asik.4 Re: bulimik nie pokocha,bo nie chce skrzywdzić 07.12.08, 19:19
      też tak na poczatku myślałam..mowilam swojemu chlopakowi ze nie chce
      i boje sie kochac..jestesmy ze soba dwa lata i od pol mieszkamy ze
      soba za granica..ja jestem nadal chora i to niszczy nasz zwiazek i
      niszczy jego..wiele razy chcialam odejsc od niego by dalej go nie
      ranic niestety albo stety on mi nie pozwolil,stety bo on pokazal mi
      ze zycie ma sens,jednak coraz czesciej sie klocimy.mam wrazenie ze
      sie zmienil przeze mnie na gorsze:-(zblizaja sie swieta i on zostaje
      tu ja wracam do polski bo jest coraz gorzej.moze powiecie ze uciekam
      ale chce spojrzec na to innej persektywy,chce by on odopczal ode
      mnie i nawzajem.trudno kochac oj trudno..
      • asik.4 Re: bulimik nie pokocha,bo nie chce skrzywdzić 07.12.08, 19:23
        kurcze ale nawet nie wiecie jak bardzo boje sie powrotu do domu-tam
        to pieklo sie zaczelo..a na swieta jeszcze tyle jedzenia...ehhh
    • oneteu1 Re: bulimik nie pokocha,bo nie chce skrzywdzić 07.12.08, 21:16
      święta są najgorsze! ja chcę wtedy być sama. pozdrawiam i życzę aby wam jednak
      się udało,albo przynajmniej tobie,abyś pokonała chorobę i znalazla TEGO!
      • asik.4 Re: bulimik nie pokocha,bo nie chce skrzywdzić 08.12.08, 22:51
        serdzeczne dzieki i wierze ze zarowno mi jak i Tobie uda sie sie
        skonczyc raz na zawsze z ta choroba.pozdrawiam
        • maiza Re: bulimik nie pokocha,bo nie chce skrzywdzić 14.12.08, 13:15
          Witam mi się udało nie wiem jakim cudem ale powiedziałam dość i kropka i
          któregoś dnia zaczęłam jeść normalnie to było trudne bo nie czułam sytośći ale
          po jakimś czasie wszystko wrócciło do normy i obecnie jestem szczęśliwą mężatką
          nie wiem jak mogłam tak żyć straciłam piękne 5 lat życia teraz tego
          żałuję,życzę Ci żebyś i ty się uwolniła bo naprawdę warto wyjśc na wolność z
          własnego więzienia.
          • asik.4 Re: bulimik nie pokocha,bo nie chce skrzywdzić 14.12.08, 18:57
            piszesz ze wyszlas z tego ale tak calkiem sama bez pomocy lekarza
            lekow itd???ja proboje ale dzis poddalam sie po 9dniach czystosci:-(
    • mala_ola Re: bulimik nie pokocha,bo nie chce skrzywdzić 30.12.08, 03:28
      nawet nie umiem opisac ile kosztuje mnie utrzymywanie na twarzy usmiechu i ogolnego wrazenia "OK". moj chlopak wie ze mam bulimie, ale nie dalam mu nigdy odczuc co to takiego jest, i chyba nawet nie chce wiedziec... bo przeciez ludzie od smutasow z problemami sie odwracaja.. prawda?
      • ansi21 Re: bulimik nie pokocha,bo nie chce skrzywdzić 30.12.08, 19:39
        nie od razu odwracaja ale co w tym przyjemnego spedzać czas ze smutasem, ja bym
        z soba nie chciala czasu spedzać.
    • kocham_pomidorki niekoniecznie... 07.01.09, 13:44
      Cześć.
      Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Jak poznałam swojego chłopaka,
      byłam wciągnięta w bulimię do tego stopnia, że wymiotowałam kilka
      razy dziennie. Ogólnie rzecz biorąc czułam się jak szmata i niczego
      nie traktowałam poważnie. Nie chcę się szczegółowo rozpisywać, ale:
      Jesteśmy już ze sobą ponad cztery lata (przyznałam mu się do bulimii
      po podajże dwóch miesiącach znajomości- NIE PRZESTRASZYŁ SIĘ, nie
      uciekł!!). mieszkamy razem już trzy. na początku było bardzo ciężko,
      bo kitrałam się po kiblach notorycznie..z czasem, zdażało się to
      coraz mniej...nie wyleczyłam się z bulimii, ponieważ piję
      przeczyszczacze. Ale nie rzygam i jestem z tego niesamowicie dumna.
      I muszę przyznać, że wiele mu zawdzięczam...
      Ale potrzeba czasu, by dać komuś szansę. Nie sądziłam, że tak się
      wszystko ułoży...ehh
      pozdrawiam ciepło...

    • choraxyz Re: bulimik nie pokocha,bo nie chce skrzywdzić 14.01.09, 18:02
      Ja boje sie związać z kimś. Czuje sie strasznie samotna, ale jeżeli
      juz ktos sie mna zainteresuje to uciekam i koncze znajomośc. Bo po
      co komus taka brzydka, gruba, unikajaca bycia w towarzystwie,
      użalająca sie nad soba dziewczyna. Nie chce nikogo dołować,
      unieszczesliwiac. Po co ktos ma tracic dla mnie swoj czas. A
      jednoczesnie tak brakuje mi kogos... eh... Pozdrawiam Was ciepło
Inne wątki na temat:
Pełna wersja