Dodaj do ulubionych

Skierowanie do szpitala...i co dalej???

08.02.09, 19:33
Usłyszałam od lekarza psychiatry,że nie ma sensu czekać z córką w
domu...zwiedzać co rusz nowych spec.należy "pokazać"ją na oddziale i
tam zapadnie decyzja o dalszym leczeniu i ewentualnych zmianach. Mam
pytanie do dziewczyn,które niedawno tam sie leczyły;jak wyglądają te
pierwsze dni,psychoterapia grupowa,jak liczne są sale ...?Z góry
dziękuje
Obserwuj wątek
    • blueberry87 Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 08.02.09, 20:03
      To ja powiem wprost, bez zadnych zlosliwosci: szpital to najgorszy z mozliwych
      pomyslów!!! W zwyklym szpitalu psychiatrycznym nie znaja sie na leczeniu
      zaburzen odzywiania. Moja kolezanka lezala tam z anoreksja, wmuszali w nia
      jedzenie i efekt jest teraz taki, ze jak cos zje, to zaraz zwraca: zje pól
      jabłka i wymiotuje, zje dwie łyżki jogurtu i wymiotuje. A wiecej w ciągu dnia
      nie je. Przed przyjeciem do szpitala wazyla 41 kg, po miesiacu, jak ja
      puszczali, wazyla tyle samo. Terapia wygladala w ten sposob, ze bierze sie
      wszystkich pacjentów z oddzialu, nie wazne kto na co choruje, zamyka sie ich w
      jednym pokoju i kaze opowiadac o swoim zyciu. Raz dziennie, przez dwie godziny.
      Poza tym, daja tam konskie dawki lekow przeciwdepresyjnych, bo one przymulają -
      tak profilaktycznie, zeby nie myslec o jedzeniu i niejedzeniu, ale to slabo
      skutkuje. A na koniec to jeszcze powiem ze jak ja wypuszczali, to pani ordynator
      stwierdzila, ze juz nic jej nie jest, oni zrobili wszystko co bylo w ich mocy i
      teraz bedzie cacy-cacy... A tak naprawde to zrobili jej krzywde ze az przykro
      patrzec. Dlatego apeluje: nie zabieraj corki do szpitala, jesli zalezy Ci na jej
      wyleczeniu, poszukaj specjalnego osrodka w ktorym zajmuja sie zaburzeniami
      odzywiania. One sa drogie i na miejsce trzeba czekac, ale zamykajac corke w
      szpitalu mozesz jej wyrzadzic nieodwracalna krzywda. Przemyśl to prosze
      • nienill Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 08.02.09, 20:07
        W zwyklym szpitalu psychiatrycznym nie znaja sie na leczeniu
        > zaburzen odzywiania.

        a gdzie jest powiedziane, ze to bedzie "zwykly szpital psychiatrychny"?
        a mzoe na jakims dobrym oddziale nerwic wyladuje i bedzie ok? a na dodatek od
        mamy odpocznie

        nie strasz
        wszystko zalezy od miejsca
          • nienill Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 08.02.09, 20:39
            blueberry87 napisała:

            > Wiesz co, szczerze wątpie, nerwica to nerwica, a anorekesja to anoreksja

            a anorexia nervosa to co to jest?
            (i prosze mi to klasyfikacją nie rzucać ;p)


            i jesl
            > i
            > wyląduje na oddziale nerwic to ją tam tylko jeszcze gorzej wykoślawią :(
            no teraz juz paranoje rozsiewasz

            wszystko zalezy od miejsca
            tak samo jak przy wyborze terapeuty


            a na oddzial nerwic to swego czasu ja sama sie nawet wybieralam
            i byla to jedna z opcji przy wyborze terapii
          • mamakoliber Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 08.02.09, 21:55
            Dziękuje za odpowiedz Blueberry.Boje się ją zostawiać w szpitalu,mam
            nadzieje,że lekarz(jutro ma tam być dr Kamińska)znajdzie jakieś
            rozsądne rozwiązanie..jeśli jest prywatna klinika,którą możesz mi
            polecić bardzo prosze o namiary.Pytałam
            psychologa,psychiatre...podały mi tylko szpital na Kopernika jako
            miejsce gdzie leczy się anoreksje.Dziś przez cały dzień zjadła
            zaledwie pól maleńkiego słoiczka "Gerberka"ozcywiście bezmięsny...
              • blueberry87 Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 08.02.09, 23:48
                Co do Krakowa to nie znam tam szpitali, jestem z innej czesci Polski; z tego co
                mi jednak wiadomo (troche z wlasnego doswiadczenia, a troche sie nasluchalam,
                głownie jednak o placówkach z północych województw, zaznaczam to od razu) to we
                wszystkich szpitalach psychiatrycznych zaburzenia odżywiania leczy sie podobnie
                - to znaczy indoktrynuje sie pacjentke na sile, co nie przynosi efektów. Jezeli
                w szpitalu na Kopernika jest oddzial na ktorym leczy sie anoreksje - specjalnie
                do tego wydzielony, samodzielny oddzial - to moze warto zaryzykowac; jezeli
                jednak młoda mialaby tam lezec w ramach zwyklego kobiecego oddzialu to stanowczo
                odradzam. Poza tym to uwazam (aczkolwiek nie musi Pani sie z tym zgadzac) ze
                najpierw sama powinna tam Pani pójść i wybadać sprawe; porozmawiac z lekarzami,
                psychiatra, psychologiem, pielegniarkami i zobaczyc jacy z nich specjaliści i
                ludzie tak w ogolnym tego slowa znaczeniu.

                A tak jeszcze w sprawie żywienia Pani córki, to moze niech ona lepiej wróci do
                picia actimeli i kubusiów? Tak na powaznie to mowie, bo jezeli regularnie wypije
                troche takich "skondensowanych" cieczy to dla jej zołądka bedzie dużo lepiej niz
                jednorazowe zjedzenie gerberka... Ona ma zaciśniety zołądek i zwyczajnie nie da
                rady sie odzywiac normalnie, ale jezeli poprobuje z takimi polpłynnymi
                produktami to moze sie jej udac.

                I niech jej Pani nie daje miesa, bo go zwyczajnie nie strawi, nawet niewielkiej
                ilości, co najwyzej wyladuje w szpitalu na lewatywie/plukaniu zoladka.
                • nienill Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 00:09
                  blueberry87 napisała:

                  > to we
                  > wszystkich szpitalach psychiatrycznych zaburzenia odżywiania leczy sie podobnie
                  > - to znaczy indoktrynuje sie pacjentke na sile, co nie przynosi efektów.

                  ja specjalistka od anoreksji nie jestem, ale z tego co wiem:
                  nalezy rozroznic dwie rzeczy
                  1. anoreksja prowadzi bezposrednio do zagrozenia zycia. jesli dana osoba jest na
                  skraju wyczerpania, to owszem, pewnie ją tam beda wszelkimi sposobami naklaniali
                  do leczenia.
                  zapewne jest to osoba w takim stopniu chora, ze nie bedzie reagowala na proby
                  terapii, bo w tym momencie jest za bardzo zamknieta w sobie i swoim jedzeniowym
                  swiecie
                  wiec rzeczywiscie pacyfikacja lekami wydaje mi sie w tym przypadku takze
                  prawdopodobna

                  a niesmak Twojej kolezanki, ktora jak widac w szpitalu byc nie chciala, jest tu
                  jak najbardziej uzasadniony

                  ale to sa osoby naprawde ciezko chore

                  nie kazdy chory potzrebuje tego typu metod
                  wiec błagam, nie siej paniki


                  2) osoba ma problemy z jedzeniem (bez wzgledu jakie), ktora idzie do szpitala na
                  normalną terapie
                  psychoterapie
                  bo chce wyzdrowiec
                  wiec te "codzienne gadki" sa dla niej moze nie radoscia, ale wsparciem
                  lekow za duzo nie potrzebuje
                  je nie tak jak sie powinno, ale az tak wiekiej krzywdy sobie nie robi
                  itd


                  w takich przypadkach szpital oznacza troche inna forme terapii,
                  jedni chodza na spotkania raz w tygodniu
                  inni moga isc na oddzial

                  i kazdy jest zadowolony



                  > odradzam. Poza tym to uwazam (aczkolwiek nie musi Pani sie z tym zgadzac) ze
                  > najpierw sama powinna tam Pani pójść i wybadać sprawe; porozmawiac z lekarzami,
                  > psychiatra, psychologiem, pielegniarkami i zobaczyc jacy z nich specjaliści i
                  > ludzie tak w ogolnym tego slowa znaczeniu.
                  jasssne
                  bo jak sie spojrzy w oczy lekarzowi i pogada z nim 5 minut, to sie wie czy jest
                  dobrym specjalita

                  juz lepiej w necie informacji szukac
                • mamakoliber Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 00:16
                  Psycholog córki dr Zawadzka pracowała tam przez ok 40
                  lat,stwierdziła,że warto zasięgnąć dodatkowej opini u tamtejszych
                  spec.Z tego co zdązyłam przeczytać na forum to część osób jest
                  zadowolonych z leczenia u dr Curyło.Dzwoniłam do niego,córka nie ma
                  szans aby się dostać na wizyte,ma 15 lat a on zajmuje sie tylko
                  osobami dorosłymi.Wiesz,najbardziej boje się aby córka nie
                  nabrał"szlifu"od innych dziewczyn,bardziej doświadczonych w
                  odchudzaniu. Z powodu częstego wybudzania się dostała lek
                  ZALASTA,podałam jej mniejszą dawke niż zaleciła lekarka(bo tylko pół
                  tab)efekt;prawie cały dzień śpi,mam nadzieje,że jest to pierwsza
                  reakcja na ten lek.Wiem,że powinna stopniowo zwiększać i róznicować
                  pokarmy,nic jej nie "wciskam" Mięsa nie je od 3 lat,więc napewno jej
                  go nie dam.Bardzo się boje aby nie zaliczyła jeszcze
                  bulimii,czytałam,że dość często idą w parze...tak jest?
          • mamakoliber Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 17.02.09, 17:53
            Witaj Blueberry! Córka dostała się na odział leczenia anoreksji i
            bulimii.Waga spadła do 48kg,lekarka jej uświadomiła iż chudłaby co
            tydzień średnio 2kg.Jest przed podpisaniem kontraktu.Nie może mieć
            przy sobie picia ani jedzenia...po grozbach dot.samobójstwa przeszła
            na dogadywanie się,ale do mnie powiedziała,że jak wróci do domu to
            będzie robić to co dawniej.Ma zakaz ćwiczeń i nie wolno jej
            opuszczać szpitala.pozdrawiam;)
    • blon-dynka Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 07:35
      Witaj,
      Jeśli chodzi o przebieg leczenia na ul. Kopernika, to ja mogę
      jedynie wyrazić opinię na temat oddziału dla dorosłych, ponieważ
      przebywałam tam trzy miesiące. TAM URATOWANO MI ŻYCIE. Jednakże
      oddział ten oddzielony jest jedynie drzwiami od oddziału
      młodzieżowego, gdzie ewentualnie trafiłaby Twoja córka. Podstawową
      różnicą między tymy dwoma oddziałami jest to, że na oddziale dla
      dorosłych przebywają TYLKO osoby z zaburzeniami nerwicowymi
      (anoreksja i wszelkie zaburzenia odżywiania to nic innego jak
      nerwica) i zaburzeniami osobowości. Natomiast na oddziale
      młodzieżowym przebywają dzieci zarówno z zaburzeniami odżywiania,
      jak i różnymi chorobami psychicznymi psychozy, schizofrenie etc.).
      Dla mnie (przypominam jako OSOBY DOROSŁEJ), samo sąsiadowanie z tym
      oddziałem było wielkim szokiem i traumą. Wspomnę tylko o potwornych
      krzykach chorych dzieci-niejednokrotnie w nocy, bijatykach, waleniu
      i kopaniu w drzwi, furiach.... czasami ukazywał się nam widok
      młodych dziewcząt z sondą,zapiętych w pasy dzieci, leżących na
      korytarzu i pilnowanych przez pielęgniarki, aby nie wyrządziły innym
      krzywdy........... To naprawdę bardzo ciężki oddział.
      Mam nadzieję, że mój punkt widznia pomoże Ci choć troszkę w podjęciu
      decyzji..... Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.
        • blueberry87 Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 09:27
          Nie napisalam ze zmuszali, tylko ze wszystkich chorych leczyli tak samo - dajac
          im olbrzymie dawki leków, a potem zbierali ich razem i kazali sie wywnetrzniac,
          terapia indywidualna nie istniala.

          A poza tym to tylko mowie co wiem z doswiadczenia, swojego tez chyba moge?
          Nienill, nikt Ci nie broni napisac co Ty sadzisz, ale moze podziel sie swoimi
          przezyciami, zamiast objezdzac to co ja pisze. Nie chce nikogo zdenerwowac,
          zrobic na zlosc, ani siac paniki, naprawde...
          • nienill Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 09:40
            blueberry87 napisała:

            > tylko ze wszystkich chorych leczyli tak samo - dajac
            > im olbrzymie dawki leków,

            mzoe ich potrzebowali
            moze nie
            nie wiem

            > a potem zbierali ich razem i kazali sie wywnetrzniac,

            niczego nie mogli "kazac"
            jak nie chcesz o czyms gadac, to nie gadasz i tyle

            i mogą ci skoczyc
            to twoja indywidualna sprawa

            najwyzej w ogole nie skorzystasz na tym pobycie

            > terapia indywidualna nie istniala.

            no i co z tego?

            moze byc tez sama grupowa
            to wszystko zalezy

            >
            > A poza tym to tylko mowie co wiem z doswiadczenia, swojego tez chyba moge?

            a wiec jakie są te Twoje doswiadczenia?
            moze nie doczytalam

            aha
            i najwazniejsze: z ktorego osrodka/z jakim terapeutą?

            > Nienill, nikt Ci nie broni napisac co Ty sadzisz,

            a wiec sądze, ze siejesz panikę


            ale moze podziel sie swoimi
            > przezyciami, zamiast objezdzac to co ja pisze.


            a jakie mam doswiadczenia to napisalam
            i one sie skladają na jeden wniosek: jest roznie

            • blueberry87 Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 09:43
              Mam to rozumiec że teraz ja zostalam Twoim wrogiem naczelnym i bedziesz sie
              czepiac kazdego mojego slowa?
              Jesli chcesz to moge opisac swoje przezycia ze szpitalami/terapeutami, ale one
              dotyczace nie tylko problemu anoreksji ale i bulimii, i to bedzie raczej dluga
              opowiesc
                • blueberry87 Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 10:16
                  Ankaaa, dziekuje za wyrażoną chęć :). To ja napisze tak w skrocie, zeby nikogo
                  nie zanudzac, ze choruje juz 7 lat. Zaczelo sie gdy mialam 15, w ciagu trzech
                  miesiecy schudlam 22 kg. Nie mialam jeszcze wtedy anoreksji, jadlam trzy razy
                  dziennie i bylam zadowolona ze swojego wygladu. Moi rodzice jednak nie i zaczeli
                  mi na sile wpychac jedzenie, co skonczylo sie bulimia. Od tego czasu mam na
                  przemian okresy bulimiczne i anorektyczne, np miedzy styczniem a majem 2008
                  jadlam tylko 600 kcal dziennie, zeby potem przez pozniejsze 7 miesiecy obzerac
                  sie i wymiotowac do granic mozliwosci. Obecnie znowu przestaje jesc; nie licze
                  kalorii, ale nie jem nic poza surowymi owocami, warzywami, jogurtami i pieczywem
                  wasa. Cwicze tez intensywnie, np potrafie w ciagu dnia przejechac 50 km na
                  rowerze stacjonarnym.

                  W ciagu ostatniego roku odwiedzilam 4 "specjalistów", którzy stwierdzili u mnie,
                  kolejno: anoreksje bulimiczna, bulimie, jadlowstret atypowy, depresje (sic!). Na
                  pierwszej psychoterapii, juz po drugim spotkaniu pani psycholog stwierdzila ze
                  jestem zupelnie zdrowa, mam isc i cieszyc sie zyciem. Wiec po powrocie do domu
                  cieszylam sie zyciem w drodze od lodowki do lazienki. Potem, gdy poszlam do
                  innego lekarza dostalam skierowanie do szpitala, ale nie powiem ktorego, powiem
                  tylko ze w Toruniu. Przebywalam tam tydzien. Psychoterapia byla grupowa, co mi
                  bardzo nie odpowiadalo, tym bardziej ze oddzial zenski odbywal psychoterapie z
                  oddzialem meskim, na którym w wiekszosci lezeli alkoholicy. Posilki byly
                  obrzydliwe, tluste i przesolone, az sie chcialo je zwymiotowac, a nie moglam po
                  prostu nie zjesc bo za kazdym razem jak jadlam, stala nade mna pielegniarka.
                  Przepisano mi lek, ktory powodowal ze nie moglam spac wiecej niz trzy godziny na
                  dobe, za to przez caly dzien chodzilam z oczami jak spodki. Wypisalam sie na
                  wlasne zyczenie mimo piskow ordynatorki. Nastepy psychiatra u ktorego bylam
                  potraktowal mnie lekiem ktory wywolywal u mnie halucynacje, zawroty glowy itd.
                  Odjazd jak po nacpaniu. Ostatni psychiatra, ten ktory stwierdzil u mnie depresje
                  - no coz, to ja jemu podziekowalam po pierwszej wizycie. Od tej pory mecze sie
                  sama ze soba.

                  Zapewne znow zostane oskarzona o sianie paniki, tym nie mniej wiem co przeszlam.
                  I dlatego chcialam oszczedzic tego komus innemu, bo kazda nieudana terapia
                  odbijala sie na moim zdrowiu.
                    • mamakoliber Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 22:10
                      Blueberry,tego się właśnie obawiam(anoreksja plus bulimia) dlatego
                      nie wciskam córce jedzenia,cos zawsze podsuwam raczej z miernym
                      efektem.Widze jak bardzo jest zmęczona,jak cierpi. Przykro mi,że
                      przeszłaś takie katusze z całego serca życze Ci powrotu do
                      zdrowia,dziękuje za pomoc
                  • nienill jak sie buduje chore opinie 09.02.09, 10:31
                    > W ciagu ostatniego roku odwiedzilam 4 "specjalistów", którzy stwierdzili u mnie
                    > ,
                    > kolejno: anoreksje bulimiczna, bulimie, jadlowstret atypowy, depresje (sic!).

                    diagnoza w tego typu problemach ma najmniejsze znaczenie
                    to tylko cyferka w kartotece

                    i nie rozumiem, dlaczego Cie sie depresja nie podoba
                    mozna miec i bulimie i depresje jednoczesnie


                    N
                    > a
                    > pierwszej psychoterapii, juz po drugim spotkaniu pani psycholog stwierdzila ze
                    > jestem zupelnie zdrowa, mam isc i cieszyc sie zyciem.

                    jak sie idzie do piwerszej lepszej osoby to sie tak ma

                    dobrego laryngologa tez jest ciezko znalezc
                    z terapeutami jest tak samo

                    sie łazi i sie szuka


                    Przebywalam tam tydzien. Psychoterapia byla grupowa, co mi
                    > bardzo nie odpowiadalo,

                    to po co tam poszlas?


                    jak chcesz byc "indywidualnie trakotowana" to sobie na to zapracuj
                    albo placac za terapie
                    albo jej szukajac i potem czekajac w kolejce

                    tym bardziej ze oddzial zenski odbywal psychoterapie z
                    > oddzialem meskim, na którym w wiekszosci lezeli alkoholicy.

                    a fuuuuuuuuujjjjjjjjjj
                    strraszne


                    jak to mozna osoby uzaleznione (jedne od alkoholu, inne od jedzenia) do jednej
                    grupy wcisnac??!!
                    skandal!!
                    i jeszcze facetow!!

                    Posilki byly
                    > obrzydliwe, tluste i przesolone, az sie chcialo je zwymiotowac, a nie moglam po
                    > prostu nie zjesc bo za kazdym razem jak jadlam, stala nade mna pielegniarka.

                    tak
                    po to tam poszlas
                    zeby sobie dobrze pojesc

                    > Przepisano mi lek, ktory powodowal ze nie moglam spac wiecej niz trzy godziny n
                    > a
                    > dobe, za to przez caly dzien chodzilam z oczami jak spodki.

                    zdarza sie

                    Wypisalam sie na
                    > wlasne zyczenie mimo piskow ordynatorki.

                    tez sie zdarza
                    sa rozne ordynatorki

                    Nastepy psychiatra u ktorego bylam
                    > potraktowal mnie lekiem ktory wywolywal u mnie halucynacje, zawroty glowy itd.

                    tak bywa

                    leki sie bierze, a potem patrzy jak sie na nie reaguje


                    jesli Ci nie pasowalo, to brac ich nie musialas


                    > Odjazd jak po nacpaniu. Ostatni psychiatra, ten ktory stwierdzil u mnie depresj
                    > e
                    > - no coz, to ja jemu podziekowalam po pierwszej wizycie.
                    jw


                    Od tej pory mecze sie
                    > sama ze soba.

                    to sie mecz


                    bylas w JEDNYM szpitalu
                    a gadasz o calym swiecie


                    bylas u kilku lekarzy (korzy z definicji nie byli Ci w satnie pomoc, bo nerwice
                    sie leczy przede wszystkim psychoterapia), a ocene wydajesz calemu swiatu

                    a na dodatek czepiasz sie rzeczy, ktore sa normalne i ktorych czepiac sie
                    czlowiek rozsadny nie moze, bo wie, ze tak czasami bywa
                    (patrz problemy z lekami)


                    > Zapewne znow zostane oskarzona o sianie paniki, tym nie mniej wiem co przeszlam
                    > .
                    > I dlatego chcialam oszczedzic tego komus innemu, bo kazda nieudana terapia
                    > odbijala sie na moim zdrowiu.


                    teapia??

                    łazenie i widywanie sie z lekarzami i branie lekow uwazasz za terapie?

                    gratuluję


                    jak chcesz to zyj w swiecie, w ktorym biedna dziewczynka zostala skrzywdzona
                    przez złych doroslych

                    ale nie wciskaj innym takiej teorii

                    bo im krzywde robisz
                  • ankaaa Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 10:55
                    Wrzuć w google: certyfikowani psychoterapeuci Polskiego Towarzystwa
                    Psychiatrycznego i/lub Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.
                    Taki certyfikat daje jakieś bezpieczeństwo, ale też warto wiedzieć
                    ze nie gwarantuje ci wyleczenia ;)

                    Niestety prawda jest taka, że na prawdę długo trzeba szukać zanim
                    trafi sie na kompetentną osobę.
    • blon-dynka Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 13:16
      Nie ma za co dziękować... Precyzując, to przypuszczam, że bez tego
      rodzaju leków się nie obejdzie, jednakże inaczej jest, jak są one
      podawane w szpitalu i pod kontrolą. A leki te potrzebne są
      przynajmniej na początku leczenia po to, aby zmniejszyć lęk przed
      jedzeniem i nieco wyciszyć. Dobrze, że jesteście już pod jakąś
      opieką. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze.... Potrzeba tylko
      duuuuuużo czasu, cierpliwości, miłości i sił....
      • mamakoliber Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 13:23
        Blondynoko! Zaznaczyłam w szpitalu,że przyjeżdzam w środe,zapewne
        nie zdąze zrobić tych wszystkich badań.Sama nic nie zdziałam,z tego
        co piszecie na forum zrozumiałam,że dziewczyny są pilnowane z
        jedzeniem przez pielęgniarki,może to ją uratuje.pozdrawiam
        • blon-dynka Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 13:32
          Mamakoliber!
          Bardzo dużo tych badań..... Mam nadzieję, że uda Ci się je zrobić.
          Jeśli chodzi o pilnowanie, to tak-dyscyplina jest ogromna. I tylko
          dzięki niej mogłam się choć troszkę nauczyć jeść. Spędzałam czasem
          po dwie godziny na jadalni jedząc obiad.... To nic, że był okropny i
          zimny. Opuścić jadalnię mogłam dopiero wtedy, gdy talerz był pusty.
          Wówczas mocno się buntowałam, płakałam.... dziś wiem, że dzięki temu
          nauczyłam się choć troszkę jeść i oswoiłam tę czynność. Nadal zmagam
          się ze sobą, z chorobą.... Ale widzę jak wiele dał mi pobyt na
          Kopernika....jak wiele zmieniłam w swoim myśleniu...
          • mamakoliber Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 22:03
            Do Blondynki!Może moja córka też kiedyś będzie mogła napisać to co
            Ty teraz.Jeśli moge zapytać;z jaką wagą przyjechałaś na Kopernikia?
            Widziałaś sens leczenia...czy rodzice Cie przekonali?Moje dziecko
            nie chce się leczyć,"nie ma anoreksji"i nikt jej "nie zmusi do
            jedzenia,nawet pielęgniarka"to jej teoria...Zastanawiam się jak
            wyglądają początki pobytu w szpitalu;ważenie,kroplówka...
          • mamakoliber Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 09.02.09, 21:56
            Ollboga!Jedyne co łyka to CENTRUM,nic więcej nie chce. Dziś
            wypiła "Nutri drink" 150 ml(przeznaczony dla osób z zaburzeniami
            łaknienia)pół słoiczka maleńkiego Gerberka..wiem,że jest to o wiele
            za mało.Rozmawiamy już o szpitalu,widze,że to jedyne wyjście.Jest
            strasznie słaba.dzięki
    • mamakoliber Re: Skierowanie do szpitala...i co dalej??? 17.02.09, 17:46
      Dziękuje za informacjei odpowiedzi.Córka jest już w szpitalu,bardzo
      spadła jej glukoza więc dostała 2 kroplówki,po wielkim buncie doszła
      do wniosku,że zacznie jeść,dostaje 5-6 posiłkow
      dziennie;płynne,przecierane zupy z warzyw.Jest pilnowana przy
      jedzeniu i toalecie.Wstępna obserwacja 2 tygodnie. Pozdrawiam;))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka