czy to początek bulimi?

06.04.09, 01:09
Witam. Mam 20 lat. Od zawsze byłam grubym dzieckiem i cierpiałam na
nadwage na pograniczu otyłości. Ratowało mnie jednak to że lubiłam
sport wiec az tak zle nie wygladalam.Przyszedł jednak taki czas ze
postanowilam schudnac. Zaczelam chodzić na siłownie i zmieniłam
sposób odżywiania się. Na siłownie miałam chodzić tylko przez
wakacje (zaczęłam w lipcu), ale tak mi sie do teraz przedłużyło. W
sumie schudłam 12kg a dodam ze moj organizm jest bardzo oporny jesli
chodzi o chudniecie. Moje BMI jest juz w normie, a moi znajomi mowi
mi ze swietnie wygladam i wogole. Natomiast ja dalej czuje sie
gruba. Czuje sie uzalezniona psychicznie od silowni.Lubie sport, ale
staje sie on dla mnie juz pewna obsesja. Wydaje mi sie ze jak nie
pojde na siłownie to przytyje. Ciagle mam diete i nie potrafie jesc
normalnie. Za kazy zly posilek mam ogromne wyrzuty sumienia. Mam
takie studia ze mam ogromny deficyt snu, co prowadzi do parnoicznego
łaknienia na słodycze, to z kolei do wiekszego wysiłku (przez to i
tak nie chudne ale tez nie tyje). Zdarzaja mi sie rzadko raz na
miesiac napady głodu i wtedy jak juz niekontroluje tego to musze sie
tego "pozbyc" prowokujac wymioty. Niby odzywiam sie zdrowo pod okiem
dietetyka, ale psychicznie ciągle mam wyrzuty sumienia, nawet gdy
zjem jedno jabłko więcej. Tydzien bez kilograma mniej to tydzien
stracony. W związku z tym mam pytanie czy to MOZE BYC POCZATEK
BULIMI, CZY RACZEJ TO YWZKA OBSESJA ODCHUDZANIA SIE. dodam, ze
potrafie po nieprzespanej nocz zaczac dzien od silowni. bo musze.
czy powinnam juz teraz cos z tzm zrobic? pszepraszam za tak dlugiego
posta, ale wlasnie niedawno dowiedzialam sie o bulimi sportowej...
    • loiseau Re: czy to początek bulimi? 06.04.09, 09:06
      Witaj Amando:)
      Masz świadomość problemu i to jest dobry moment, żebyś zaczęła coś z tym robić.
      Myślę, że to wszystko jedno, jak to nazwiesz - czy bulimią sportową, czy bulimią
      zwykłą, czy obsesją odchudzania czy uzależnieniem od sportu. Wszystko też jedno
      w zasadzie, czy już teraz spełniasz kryteria jakiegoś zaburzenia jedzenia, czy
      nie. Jeśli nawet nie spełniasz teraz, to choroba postępuje i za jakiś czas
      możesz być już w gorszym miejscu.
      Słuchaj - tylko w tym, co jest udziałem wszystkich nas na forum tylko
      powierzchownie chodzi o jedzenie, wygląd, wagę i sport. Tak naprawdę często
      okazuje się, że to raczej sposób radzenia sobie z napięciem, odreagowania
      stresu, robienie czegoś zamiast rozwiązywania konfliktów w życiu codziennym i we
      własnej osobie:) Do tego często towarzyszy nam niska samoocena, perfekcjonizm,
      wysokie standardy i lęk w bliskich relacjach. Często terapię zaczyna się od
      nauczenia się przeżywania i rozpoznawania swoich emocji.
      Jeżeli odnajdujesz się choć trochę w tym, co napisałam, to naprawdę warto
      zdecydować się sięgnąć po pomoc. Jeśli jesteś z dużego miasta, możesz spróbować
      skorzystać z kogoś z listy polecanych psychologów (znajdziesz ją u góry na forum
      albo na forum glodne.pl). Masz 20 lat, więc jeszcze całe życie przed Tobą i
      możesz już teraz zacząć coś dla siebie robić, zacząć nad sobą pracować a w
      dłuższej perspektywie będzie Ci się żyło lepiej.
      Pozdrawiam,
      Loiseau
      • nienill Re: czy to początek bulimi? 06.04.09, 09:33
        tak jak Loiseau napisala, sama nazwa nie jest wazna

        najwazniejsze są dwie sprawy:
        - ze czujesz _przymus_ robienia czegos
        - ze jesli złąmiesz te "reguły", to masz niesamowite wyrzuty sumienia, choc tak
        na zdrowy rozsadek absolutnie ich miec nie powinnas, bo nic złego nie zrobiłas

        najlepiej bedzie, gdybys poszukala wlasnie tego psychologa - tylko sprawdzonego
        moze nawet po paru wizytach ogarniesz sie w takim stopniu, ze juz potem bedziesz
        dawała sobie radę sama
    • amanda_89 Re: czy to początek bulimi? 14.04.09, 02:23
      4 dzien pod rzad wymiotuje. dzisja dwa razy, Nie cierpie siebie za
      to. ale nia dam sie dalej wdiagnac w to. nie moge. Ale jesli jeste
      za dłaba... kurcze nie chce skonczyc tego bulimią, bo wiem, że
      timnie niszczy od środka...
    • fiona95 Re: czy to początek bulimi? 01.05.09, 20:49
      ▪ BULIMIA.

      Bulimiczka nie pości — przeciwnie: objada się, i to aż tak, że potrafi w ciągu
      zaledwie dwóch godzin dostarczyć organizmowi 15 000 kilokalorii! Następnie
      pozbywa się tego, co zjadła, przez sprowokowanie wymiotów, ewentualnie przez
      zażycie środków przeczyszczających lub moczopędnych.
      Objadanie się jest zazwyczaj skrzętnie ukrywane. Pewna dziewczyna opowiada:
      „Objadałam się zwykle po szkole, kiedy jeszcze nikogo nie było w domu. Potem
      starannie zacierałam ślady”. Po takim napadzie żarłoczności dręczyły ją wyrzuty
      sumienia: „Czułam się fatalnie, ale wiedziałam, że łatwo mogę usunąć skutki
      swego postępowania. Szłam do łazienki i prowokowałam wymioty. Wtedy nie tylko
      doznawałam ulgi, lecz także odzyskiwałam poczucie panowania nad sytuacją”.
      Jednak wbrew pozorom pozbywanie się spożytego pokarmu nie jest obojętne dla
      zdrowia. Nadużywanie środków przeczyszczających uszkadza błonę śluzową jelit
      i może powodować stany zapalne oraz infekcje. Częste wymioty bywają przyczyną
      odwodnienia, próchnicy zębów, schorzeń przełyku oraz niewydolności serca.
      ▪ OBJADANIE SIĘ. Osoba objadająca się — podobnie jak cierpiąca na bulimię —
      konsumuje duże ilości jedzenia naraz; różnica polega na tym, że nie pozbywa się
      zawartości żołądka. Częstym rezultatem jest nadwaga. Jednak niektórzy po takim
      napadzie obżarstwa głodują lub wykonują intensywne ćwiczenia, dzięki czemu nie
      przybierają na wadze. Dlatego krewni i znajomi nie zawsze zdają sobie sprawę, że
      ktoś taki ma zaburzenia apetytu.
      Cechą osób objadających się — tak samo jak anorektyczek i bulimiczek — jest
      niewłaściwy stosunek do jedzenia. Pewna dziewczyna trafnie scharakteryzowała
      sytuację chorych: „Jedzenie to nasz bliski, sekretny przyjaciel; w dodatku kto
      wie, czy nie jedyny”. Inna mówi: „Kiedy się tak bez opamiętania objadam,
      wszystko inne schodzi na dalszy plan. Jedzenie staje się najważniejsze, co
      chwilowo poprawia mi humor, ale potem ogarnia mnie poczucie winy i przygnębienie”.
      Choćby się nie prowokowało wymiotów ani nie stosowało środków
      przeczyszczających, przejadanie się jest niebezpieczne. Może prowadzić do
      cukrzycy, nadciśnienia, schorzeń serca i wielu innych dolegliwości. Często też
      bardzo niekorzystnie odbija się na stanie emocjonalnym.
      Czy nie jesteś zagrożona?
      Oczywiście większość tych, którzy chcą zeszczupleć albo dbają o utrzymanie
      dobrej kondycji, nie ma zaburzeń apetytu. Niemniej po zapoznaniu się
      z powyższymi informacjami zastanów się, czy nie dostrzegasz u siebie jakichś
      niepokojących objawów. Zadaj sobie pytania:
      ▪ Czy nie wstydzę się swoich dziwnych zwyczajów związanych z jedzeniem?
      ▪ Czy nie trzymam ich w tajemnicy przed otoczeniem?
      ▪ Czy jedzenie nie stało się najważniejszą sprawą w moim życiu?
      ▪ Czy nie ważę się częściej niż raz dziennie?
      ▪ Czy zdecydowałabym się pozbyć niechcianych kilogramów — nawet kosztem zdrowia?
      ▪ Czy wywoływałam już u siebie wymioty bądź zażywałam środki przeczyszczające
      albo moczopędne?
      ▪ Czy moje zwyczaje żywieniowe nie odbijają się na kontaktach z otoczeniem? Czy
      na przykład nie izoluję się, by najeść się do woli lub pozbyć zawartości żołądka?
      Jeżeli odpowiedzi na powyższe pytania wskazują, że istnieją powody do niepokoju,
      zadaj sobie jeszcze jedno pytanie:
      ▪ Czy jestem zadowolona z takiego postępowania?
      A co można by zrobić w tej sytuacji?
      Nie zwlekaj z podjęciem konkretnych działań!
      Po pierwsze, musisz jasno zdać sobie sprawę, że nie wszystko jest w porządku.
      Oddajmy głos Danielle: „Po głębszym namyśle doszłam do wniosku, że jeśli chodzi
      o uczucia i zwyczaje, właściwie niczym nie różnię się od anorektyczek. Przeżyłam
      szok, gdy sobie uświadomiłam, że zachowuję się tak samo jak one”.

      Oczywiście powrót do zdrowia nie jest łatwy. W niektórych wypadkach niezbędna
      jest pomoc specjalistyczna. Kluczowa sprawa to niezwłoczne przystąpienie do
      działania. Dziewczyna chora na bulimię opowiada: „Pewnego dnia zdałam sobie
      sprawę, że nawyk prowokowania wymiotów jest silniejszy ode mnie. Wątpiłam, czy
      zdołam pokonać tę słabość. W końcu jednak zdobyłam się na rzecz najtrudniejszą:
      poprosiłam o pomoc”.

      Mogę podać więcej informacji na ten temat, napisz:

      santapola08@gmail.com
Pełna wersja