lola.b
04.05.09, 23:17
Właśnie to dzisiaj usłyszałam od znajomych kiedy przyszłam na spotkanie w
spodniach, które nie leciały mi z tyłka. Normalnie chciałam się zapaść pod
ziemie ze wstydu-przecież to był po prostu elegancki i zakamuflowany sposób,
żeby powiedzieć mi, że jestem już GRUBA. Przecież sama już widzę, że żebra
przestały mi wystawać i że uda mam już grubsze od kolan. Tak kochałam mój
kolczaty grzbiet a teraz wszystko poszło się jebać-TŻ był chory i zamiast w
pracy siedział w domu i mnie pilnował.
Ale, nie Lola, to nie jest wystarczająca wymówka, jesteś po prostu SŁABA,
słabeusz, niedorajda i tyle nie szukaj wymówek, trzeba było się bardziej
przyłożyć do zwracania.
Ale to jedzenie było takie dobre, rzodkiewka, pomidory, sok pomarańczowy....
I co z tego, że było dobre? Teraz już ci kręgosłup nie wystaje, spójrz na
siebie, jak ty wyglądasz??
Żeby w ogóle wyjść na ulicę, musiałam sobie golnąć, bo na trzeźwo miałam
schizy, że ktoś zaraz do mnie podejdzie i wytknie mi jaka jestem już gruba i
że nie mam prawa bytu, nie mam prawa chodzić po ulicy.
Co za zje ba(na)ny dzień.
Co ja w ogóle robię?