pierwszy krok po 8 latach...

20.07.09, 16:36
U mnie bulimia zaczęła się 8 lat temu... Nikt o tym nie wiedział, z
nikim o tym nie rozmawiałam... Do dziś... Powiedziałam
narzeczonemu.. Ale nie umiałam tego zrobić w 4 oczy..
Wiem że sama nie poradzę sobie z tym, wiem że jestem za słaba, zbyt
długo to trwa. Nie jestem już chyba sobą - gdzieś już pisałam że
moje życie to film, a ja go tylko oglądam, nawet w nim nie
uczestniczę, wszystko dzieje się jakby samo..
Czasami zastanawiam się dlaczego nikt nie zauważył co sie ze mną
dzieje? Jak można w ciągu miesiąca schudnąć 15 kg by w kolejnym tyle
przytyć? I tak bezustannie.. Dziś te wachania to jakieś 5-6 kg. Ale
to tylko dlatego że nie potrafię już tak długo nie jeść jak kiedyś..
Dlaczego moja mama, pedagog nie zauważyła? Wie przecież że biorę
coraz więcej tabletek przeczyszczających, 6krotnie większą dawkę niż
ta podana na opakowaniu. Przecież nigdy tego nie ukrywałam... Może
uwierzyła w to c=w co ja tak długo wierzyłam, że muszę tak, bo mój
chory przewód pokarmowy sobie sam nie poradzi. Przecież widziała w
jakim byłam stanie gdy w nocy okazało sie że nie mam na dziś xenny i
jak brat o 3 w nocy musiał jechać do apteki..
Nie obwiniam jej, nie o to chodzi...
Skoro przez te 8 lat sama siebie oszukiwałam że wszystko jest ok, to
chyba łayweij było mi oszukać wszystkich wkoło..
Jak można sobie z tym radzić? Nie wiem co mam robić... Mam dziś
okropny dzień... Mój brzuch wygląda jakbym miała zaraz rodzić, mam
problem żeby usiaść, wstać, skóra jest napięta do granic..
Dziś pierwszy raz się do tego przyznałam... Ale to dopiero pierwszy,
maleńki kroczek... Co mam robić dalej???
    • magor_ek Re: pierwszy krok po 8 latach... 21.07.09, 13:41
      Wiesz. Paradoksalnie dobrze zrobili, ze nie zauważyli. Bo szukanie
      zainteresowania bliskich poprzez objawy chorobowe to najgorszy z
      możliwych pomysłów.
      a co robić teraz. proponuję to co najbardziej oczywiste - udać się
      do specjalisty.
      Trzymaj się
      • mala_chica Re: pierwszy krok po 8 latach... 22.07.09, 12:15
        Chyba niestety nie jestem na to gotowa żeby iść do specjalisty... I
        nie sądzę żebym kiedykolwiek poszła... Byłam u kilku psychologów,
        psychiatrów nawet, co prawda w zupełnie innej sprawie ale.. oni sami
        mieli ze sobą problemy... Więc się zraziłam.
        Dziwię się że nie zauważyli bo na brak zaonteresowania z ich strony
        nigdy nie narzekałam, wręcz przeciwnie... Dlatego nie rozumiem...
        • ankaaa Re: pierwszy krok po 8 latach... 22.07.09, 14:35
          A że się tak głupio spytam - psycholog/psychiatra to JASNOWIDZ ???

          Jak nie chcesz iść do specjalisty to nie zadawaj pytań jak być
          zdrową osobą.
          Choruj sobie dalej, stękaj na całe otoczenie wokół, obciążaj innych
          problemem ... i czekaj na "wyzdrowienie".
          • mala_chica Re: pierwszy krok po 8 latach... 24.07.09, 15:53
            A niby dlaczego ma być jasnowidz?? Byłam u 3 terapeutów od dda i
            oczekiwałam tylko informacji... Ale sami nie wiedzieli o czym mówią.
            Więc z innym problemem też sie raczej do nikogo nie zgłoszę... I
            chyba trudno się dziwić..
            Na nikogo nie stękam i nikogo nie obciążam moim problemami. Chyab to
            że przez 8 lat nikomu nie powiedziałam to wystarczający dowód?
            I nie pyatałam dziewczyny które przez coś takiego przeszły, bo
            wydaje mi się że tylko taka osoba może zrozumieć chorobę, nawet
            jestem tego pewna.
            Chodziło mi o to że dlaczego trąbi się o anoreksji, a o bulimii nie?
            Dlaczego bulimityczki przedstawia się jako te które nieustannie
            jedzą? Nieprawda... Ja potrafiłam nie jeść nic przez 3 miesiące...
            Problem zaczynał się gdy wzięłam coś do buzi. Teraz już tyle nie
            wytrzymałabym, jestem zbyt słaba fizycznie..
            I jakim to trzeba być zerem żeby w taki sposób traktować chorych?
            Wiesz, mnie to generalnie wali, nic sobie nie robię z takich
            panieneczek, tylko są inni którzy bardziej się przejmują opinią
            innych. Pomyśl o tym nim coś powiesz - to nie boli!!!
Pełna wersja