martynam86
26.07.09, 18:28
Mam 153 cm, ważę 39,4
kg. Więc ze mną nie jest źle..Kiedy mama zobaczyła wagę, zaczęła mnie pilnować
bardzo...Dzięki niej przez
tydzień jadłam tak, bym nie musiała wymiotować. Mniej więcej każdy dzień to
samo: po obudzeniu się kawa ze słodzikiem, za jakieś pół godziny fitella z
mlekiem, później jabłko( albo i nie), później talerz warzywnej zupy lub pół
ciemnej bułki z plastrem sera bądź wędliny drobiowej albo warzywa z patelnii,
później jabłko, na kolację fitella z mlekiem, a że późno chodzę spać i dopada
mnie głód czasem w nocy, więc ewent jakiś jogurt naturalny z ziarnami. Trzymałam
się tak od nd do pt...Przyszedł piątek...i niestety:( znowu mnie dopadło...ale
tak, że powiedziałam mamie o tym, że czuje ogromny głód i potrzebę czegoś, np
pieczywa. I że wiem, że muszę zwymiotować...Mama stawiała opór, ale ja zaczęłam
płakać, krzyczeć- myślałam, że zwariuję...Zrobiłam to...najadłam się, po czym
zwymiotowałam, ale nie do końca- połowę. Później przyszła do nas znajoma i
jadłam języki- uwielbiam je. Uznałam, że jak jednego dnia zjem więcej, to nic mi
nie będzie. Zresztą poszłam później pobiegać 30 min. Powiedziałam sobie, że dziś
tak już nie będzie...niestety...wieczorem chciałam się poczuć normalnie i zjeść
2 ciasteczka... Ale zjadłam więcej...I znowu wymiotowałam:( Lecą mi łzy, bo
miałam nadzieję na wygraną, a czuję, że to się nigdy nie skończy...W dodatku
jestem fotomodelką...Zaczęłam niedawno... Chcę mieć idealną figurę. Mój chłopak
wyjechał na kurs językowy 3 tyg temu - wtedy ważyłam 41,6 kg. Dziś oglądał moje
zdjęcia z sesji, na których jestem w bikini i napisał: Boże, jaka Ty jesteś
chuda!!!musisz przytyć!!!... Moim zdaniem nie jestem wcale chuda. Boję
się...boję się przytyć...Boję się, że jutro znów będzie tak samo