Co wyrośnie z maluszków-podróżników?

23.02.12, 13:53
Ostatnio mnie naszło takie pytanie, co "wyrośnie" z dzieci, którzy we wczesnym dzieciństwie dużo podróżowali z rodzicami. Nie chodzi mi o 3 wyjazdy w roku na wakacje, ale o takie faktycznie zycie na walizkach (w stylu: malypodroznik.pl/, Thefamilywithoutborders.com/ itp).
Czy będą nienawidzieć rodziców za "zmarnowane dzieciństwo" (oczywiście przejaskrawiam), czy może będą zblazowanymi nastolatkami, które już wszędzie były i wszystko widziały, czy może będzie to ich pasja życia, czy może będą żyć jak inni.
Ja osobiście bardzo żałuję, że moi rodzice nie ciągnęli mnie za młodu w obce strony, ale wiem, że jeden z moich braci niecierpi wyjazdów, podróży, wychodzenia z domu. Więc może być różnie i dzieci niekoniecznie muszą odziedzicych po rodzicach chęć do podróżowania.
Może są tu jakieś dorosłe dzieci rodziców podróżników i moga coś na temat ekstremalnego podróżowania w dzieciństwie powiedzieć?
    • jusytka Re: Co wyrośnie z maluszków-podróżników? 23.02.12, 16:09
      Pewnie ich losy potoczą się różnie. Ja wprawdzie na walizkach nie mieszkałam, ale często z rodzicami podróżowałam. Połknęłam bakcyla i jak tylko stałam się bardziej samodzielna na podróże wydawałam większość zarobionych pieniędzy (w czasach studenckich). Teraz też dużo podróżuje ze swoja rodziną i cieszą się, ze mam teraz sporo większe możliwości niż kiedyś za komuny mieli moi rodzice smile Mam też nadzieję, ze moje dzieci też zarażę tą pasją.
      A tak swoja droga, moi rodzice będący teraz na emeryturze, nadal kochają podróże, z tego się nie wyrasta. Podziwiam ich tez za to, że nie wygoda jest dla nich najważniejsza tylko nadal są ciekawi świata i zamiast odpoczywać - zwiedzają nie marudząc na trudy podróży.
    • pawel_zet Re: Co wyrośnie z maluszków-podróżników? 23.02.12, 18:03
      Za dawnych czasów była komuna i zdolność do organizowania sobie dalekich wyjazdów była bardzo ograniczona. Nie chodziło tylko o pieniądze, ale także i to przede wszystkim o paszport, który leżał sobie na komendzie. Z bardzo wczesnej młodości pamiętam weekendowe wycieczki za miasto ze spaniem pod namiotem. Potem mój tato umarł, gdy miałem 6 lat, a mama nie miała chyba na tyle sił i samozaparcia, by jeździć ze mną i z moją siostrą pod namiot, więc spędzaliśmy urlopy w ośrodkach wczasowych. Ale jeździliśmy często. Sam zacząłem jeździć w wieku 15 lat (tzn. nie tak sam, z kilkoma kolegami o podobnych zainteresowaniach). Prawdę mówiąc, dziwię się teraz mamie, że mnie puszczała samego w Polskę, z niedużą ilością pieniędzy i z namiotem. smile To było wspaniałe doświadczenie trampingowe. Myślę, że dziś jeździlibyśmy np. po Bliskich Wschodzie. Wtedy były Bieszczady.
      Tak więc w tej materii niewiele mogę powiedzieć. Myślę też, że niewiele jest takich dorosłych ludzi, którzy mają za sobą doświadczenia dalekich podróży w dzieciństwie, bo taka możliwość jest dostępna dla Polaków od bardzo niedawna.
      Myślę, że stosunek do podróży i aktywnego spędzania czasu wynika z wielu rzeczy, ale także z tego, co wynosi się z domu. Moja mama chyba była dość pozytywnie nastawiona do podróżowania, bo zawsze gdzieś jeździliśmy, co prawda do Kołobrzegu, a nie do np. Laosu, a gdy oświadczyłem, że chciałbym sam zacząć jeździć pod namiot, z oporami, ale jednak mi na to pozwoliła.
      Moja siostra też dużo jeździ. Aktywnie spędzała czas spływając pontonem po rzekach Pojezierza Drawskiego. Teraz jeździ sporo za granicę, ale z biurem. Ma opory w samodzielnym jeżdżeniu, bo nie zna języków obcych, ale obiecuję sobie, że kiedyś wezmę ją na jakoś wspólną podróż, żeby się przełamała. smile Widzę, że chciałaby, ale się boi.
      Zmanierowanie? To zależy, co się robi za granicą. Jeśli tylko korzysta z luksusów pięciogwiazdkowego hotelu, to może. Ale gdy z dzieckiem jeździmy lokalnymi autobusami w Indiach czy przemierzamy pieszo bezdroża Gór Gegamskich, to raczej nie ma takiej możliwości.
    • camel_3d mysle, ze maja zajebiste dziecinstwo... 23.02.12, 21:17
      serio... beda mialy co wspominac i co opowiadac...
      • jusytka Re: mysle, ze maja zajebiste dziecinstwo... 24.02.12, 18:26
        Pod warunkiem jednak, że ich rodzice planując podróże biorą pod uwagę ich potrzeby...
        • camel_3d Re: mysle, ze maja zajebiste dziecinstwo... 26.02.12, 21:55
          > Pod warunkiem jednak, że ich rodzice planując podróże biorą pod uwagę ich potrz
          > eby...

          to zelezy co masz na mysli.... bo ja np nigdy nie planuje hoteli z animatorami i puktami zabaw.

          potrzeba dziecia jest zaspokojenie jego ciekawosci i rozwoj osobowosci.
          • jusytka Re: mysle, ze maja zajebiste dziecinstwo... 26.02.12, 22:54
            Pogadamy za pare lat, jak Młody ci podrośnie...
            • camel_3d Re: mysle, ze maja zajebiste dziecinstwo... 27.02.12, 09:24
              > Pogadamy za pare lat, jak Młody ci podrośnie...

              chyba nie bedzie mial za duzo do powiedzenia w kwestiach wyjazdowych. Bo raczej na hotel z basenami i tlumem to mnienie namowi..a nurkowac mozna wszedzie smile... za to niczego nie zastapi spanie w buszu afrykanskim pod namiotem big_grin
              • wilhelminaslimak Re: mysle, ze maja zajebiste dziecinstwo... 27.02.12, 13:46
                > chyba nie bedzie mial za duzo do powiedzenia w kwestiach wyjazdowych. Bo raczej
                > na hotel z basenami i tlumem to mnienie namowi..a nurkowac mozna wszedzie smile.
                > .. za to niczego nie zastapi spanie w buszu afrykanskim pod namiotem big_grin

                No chyba, że okaze sie typem totalnie niewyjazdowym. I jak tylko będzie mógł swoje zdanie dobitnie wypowiedzieć, to powie "NIE". Chcę zostać w domu i się nudzić, byle już z tatą nie jechać.
                Tak właśnie powidział jeden z moich braci, jak już rodzice zaczęli słuchać tego co mamy do powiedzenia. I przez kolejnych parę wakacji zostawał w domu sam (ewentualnie z tatą) z zamrażalnikiem pełnym namrożonych obiadów.
                • camel_3d Re: mysle, ze maja zajebiste dziecinstwo... 27.02.12, 15:01
                  mam nadzieje, ze tak nie bedzie... poza tytm..no cosz..do ilus tam lat dzieciakow nie wolno samych zostawiac..chyba do 16...

                  ale faktyzcnie, kiedys przychodzi wiek,kiedy sie dziecko buntujesmile)) i wolaloby z kolegami gdzies wypasc.. jasne.. Ale to czego sie naoglada i co przezyje zawsze jakos zaprocentuje w przyszlosci.

                  Moja sasiadka byla jako mloda kobitka z mezem na kilku placowkach dyplomatycznychw Afryce.. Tez ma syna, czesc dzeicinstwa spedzil z nimi w Afryce, czesc w Niemczehc..pozniej nigdzie nie chcial jezdzic bo do "dzikusow" to oni nie jedzie..a teraz oglada zdjecia z tamych lat i co jakich czas wraca do Afryki... wiec pewnie cos tam zostaje w dzeicku..
                  • manager0 Re: mysle, ze maja zajebiste dziecinstwo... 06.03.12, 13:49
                    Ja z tatą zwiedziłem całą Polskę a teraz jeżdżę trochę po świecie. Jeszcze trochę i moja córka będzie jeździć z nami.Są biura podróży przyjazne dla rodzin z małymi dziećmi (ja korzystam z funclub) i promują wyjazdy rodzinne. Poznawanie tego dużego świata bardzo rozwija i wpływa korzystnie na dziecko - chętniej się uczy języków obcych,geografii czy biologii. Poza tym zmienia się obycie dziecka z innymi kulturami,raczej nie będzie ksenofobem czy rasistą - a to dla mnie ważne.
                    • camel_3d Re: mysle, ze maja zajebiste dziecinstwo... 06.03.12, 21:43
                      my uwielbiamy namiotowanie... maly byl zachwycony spaniem w namiocie w afryce..do tej pory wpomina burze i odglosy zwierzat.... mysle, ze gdzies takei wyjazdy zostaja w dzieciach...nawet jezeli ich do konca nie pamietaja.
                      Mlody mial wtedy 2 lata... w przyzslmy roku planuje namibie -..... tez namioty.
    • alicez Re: Co wyrośnie z maluszków-podróżników? 07.03.12, 08:32
      To wszystko zależy od dziecka. Nasz starszy syn jeździł już przed urodzeniem (w ciąży zrobiłam 15 tys km). Pierwszy wypad weekendowy jak miał 4,5 tygodnia i tak dalej. No i nasze zapędy turystyczne ograniczyły się do minimum po pojawieniu się drugiego dziecka. To urodzony domator, każde wyjście z domu czy wyjazd to dla niego wielkie nieszczęście i dramat. Staramy się zorganizować jakoś żeby pogodzić pęd do przygód i umiłowanie podróży nasze, i starszego dziecka z potrzebami młodszego. A skąd u nas takie zamiłowanie do wyjazdów? To ciekawe, bo ja jako dziecko sporo jeździłam, zaliczyliśmy z rodzicami kilka przeprowadzek, ale za to mój mąż jako dziecko wyjechał poza rodzinną miejscowość może ze 2 razy a odkąd jesteśmy razem polubił wyjazdy, przyzwyczaił się do przeprowadzek (14 mamy już na koncie). Reasumując, to chyba nie jest kwestia "wychowania do podróży", to innymi kanałami się odbywa.
    • volta2 Re: Co wyrośnie z maluszków-podróżników? 14.03.12, 08:27
      paweł już ci wytknął niestosowność twojego pytania, jak można było podróżować, gdy paszporty były reglamentowane ściśle?
      gdzie ci nasi rodzice mieli jechać, jak sądzisz?

      nawet pod namiot łatwo nie było, bo jak można namiot kupić(jak się nie miało znajomości?)

      a jak już wreszcie mogli trochę wyjeżdżać, to były to wyjazdy w stylu "berlin zachodni, berlin zachodni", w stambule czy budapeszcie znali bazary ale nie meczety hagia sofia czy coś w tę deseń.

      to my, ludzie 30+ jesteśmy pierwszymi którzy konsumujemy świat "turystycznie", mamy niczym nie ograniczoną swobodę i "normalne" pieniądze zarobione w kraju do wydania na wakacje.

      dopiero nasze dzieci będą mogły się wypowiedzieć na temat, który zadałeś w wątku. a na to potrzeba czasu. oczywiście - w świecie zachodnim takie badania pewnie są już zrobione, i tam tą wiedzę mają z doświadczenia, ale my musimy poczekać.

      zblazowanie troszkę im grozi, mój syn na pytanie, czy chciałby wracać do polski czy jeszcze wyjechać do innego kraju na kilka lat odpowiedział, że woli do polski, no EWENTUALNIE jeszcze mógłby jechać do dubaju, bo tam jest podobno fajnie bardzo, bo dzieci z klasy tak mówiły. wtedy miał 7/8 lat.

      inną sprawą jest styl spędzania wakacji, czy ogólnie wyjazdów - naszym dzieciom namiot jawi się jako mega atrakcja, zawsze przy tym jest ognisko, posiłek z ognia, strumień itp. i już są szczęśliwe. ten namiot nie musi być w kenii, wystarczy 50 km od domu. znoszą już nawet nieźle trudy podróży typu wysiadka z busa o 4 nad ranem, by przejść pieszo granicę. młodszy, jak mu zimno, czasem jeszcze pochlipuje, ale generalnie są dzielni bardzo, i nie wściekają się na nasze chęci podróżowania po dzikich krajach.
      • des4 Re: Co wyrośnie z maluszków-podróżników? 14.03.12, 11:53
        jak byłem dzieciakiem namiot tez mi się jawił jako megaatrakcja, teraz po latach wolę luksus i stacjonarkę egzotycznych krajach

        tak samo rower i piłka z kolegami z ulicy mogą się okazać dla dziecka atrakcyjniejsze niż namiot z lwami, bo zadufany w swoją nieomylność tatuś tak twierdzi

        nie będę nawracał dzieci na jedynie słuszny moim zdaniem model spędzania wakacji
        • camel_3d Re: Co wyrośnie z maluszków-podróżników? 14.03.12, 14:42
          > tak samo rower i piłka z kolegami z ulicy mogą się okazać dla dziecka atrakcyjn
          > iejsze niż namiot z lwami, bo zadufany w swoją nieomylność tatuś tak twierdzi

          granie na ulicy w pilka jest rowniez ciekawsze niz chodzenie do szkoly.. czy to znaczy ze dzeicko moze olac szkole bo mu to mniej frajdy przynosi?



        • pawel_zet Re: Co wyrośnie z maluszków-podróżników? 14.03.12, 15:24
          Czyżbyś rzeczywiście uważał, że dziecko niejako od urodzenia preferuje np. wypoczynek w luksusowych hotelach? Prawdę mówiąc, uważam, że taki pogląd byłby dość zadufaną próbą narzucenia dzieciom w ich różnorodności osobistych upodobań jednego z uczestników powyższej dyskusji.
        • volta2 Re: Co wyrośnie z maluszków-podróżników? 14.03.12, 19:27
          ale chyba nie chodzi o to by dziecko znało jakiś słuszny model wakacji?

          najfajniej - moim zdaniem - jest, gdy dziecko ma możliwość poznania pobytu na kwaterze, pod namiotem, w pensjonacie, hotelu, z dojazdem pociągiem, autem czy samolotem.

          jak zobaczy te wszystkie warianty, to możliwe, że będzie świadomie wybierał w przyszłości.
          no i też nie wiadomo, jak się dzieciom życie ułoży, przyszłość mocno niepewna, możliwe, że nigdy moich nie będzie stać na 5* all dla rodziny, więc fajnie, żeby wiedzieli, że można zabrać namiot i też sprawić trochę radości rodzinie.
          a nie siedzieć w domu i kwęczeć, że nie jadą, bo ich nie stać.

    • camel_3d juz wiem co wyrosnie..:) 14.03.12, 14:44
      ktos kto bedzie mial o czym opowiadac! w przeciwienstwie do dzieci spedzajacych kazdy urlop rodzicow w all inn...



Inne wątki na temat:
Pełna wersja