buanitka
22.03.05, 15:50
Bylismy latem 2004 na Krymie (Ukraina) w Jałcie!!! Nasza coreczka wtedy miala
9 miesiecy! Morze +28 st.C - czysciutkie!!!!! Góry-cud!!! Ceny malutkie!
Jednym słowem baaaardzo zadowoleni wrocilismy - latem znow jedziemy!
pojechalismy wlasnym samochodem - z Wrocławia 2 tys. km.!!! Corka dzielnie
zniosła podróż! Robilismy noclegi w przydrożnych motelach. Troche przy okazji
zwiedzilismy Ukrainię

W Jałcie z delfinami można popływać bez problemu - kosztuje to cos około
50 hrywien = 10 dolarów! Wiem, ze wiele przyjeżdża tam na delfinoterapie.
Także
z dziecmi z zespołem dauna i porażeniem mózgowym - podobno REWELACJA! Bardzo
dużo Polaków tam spotkalismy!! Wszyscy na zachod a my na wschod. Ale jest w
tym duzo egzotyki. Zostało jeszcze tam ze zwiazku radzieckiego dosc sporo!
Ale (powtórze sie) klimat, góry, morze - NIEPOWTARZALNE!!!
Pojechalismy calkiem prywatnie z nikim nic nie umawialismy. Bylismy juz 2 raz
(ale pierwszy z dzieckiem - 10 mies.). Przyznaje, ze droga dosc uciażliwa.
Ale opłaca sie!!! Przyjechalismy do Jałty o 24.00. Od razu na dworzec
trolejbusowy (bo tam jest meta posredników mieszkaniowych). Od razu ofert
tysiąc..... no i ceny: zaczynając od baaaaaardzo wysokich, aż do 10 $ za
dobę!!! Wybralismy ofertę za 30 $ (za wszystko 2 osoby (my)+ dziecko)
+samochod (z garażem). W bardzo cichym miejscu (o to nam własnie chodziło -
po bardzo "hałasliwym" wroclawskim mieszkaniu). Dzielnica tzw."sypialnia",
gdzie stoją prawie "carskie" domiska prywatne - w miejscowosci Massandra (to
jest jakby dzielnica Wielkiej Jałty). I tak bylismy samochodem - więc
odległość do morza nie była istotna. Jednym słowem mieszkalismy w górach - bo
tam to albo góry albo morze

Powietrze BOSKIE - zwłaszcza po deszczu! No i
po pertraktacjach z gospodynią umówilismy sie na 13 $ za dobe!!! (to jest
NEGOCJACJA

! Czyli mieszkalismy w takiej 5 piętrowej willi! -gospodarze na
1 pietrze, a reszta była wynajmowana dla turystów. 13 $ za dobe za nas (2 +1
osoba) mielismy jeden pokój (sypialny) meble(wszystkie na zamówienie z
solidnego drewna!) telewizor, taras - oczywiscie widok na morze! - kuchnia
(ze wszystkim co ptrzeba miec w kuchni), lodówka. Woda zimna i gorąca cały
czas. Łazienka (kafelki poukładane "po sowiecku" - ale kafelki!) czysciutko -
wanna - umywalka -WC.. Mieszkalismy na 3 pietrze. Tam był nasz pokoj -
łazienka, ogromny hol ze stolem bilardowym i jeszcze jeden pokoj (ale cały
czas był zamkniety, bo gospodyni postanowiła, ze na nasze pietro nikogo nie
bedzie wpuskala, zeby nie przeszkadzac dziecku!!!)
Codziennie na plaże - dzidia nasza była zachwycona próbowaniem kamyczków "na
ząb" (bo plaże nie są z piaskiem - tylko z kamykami). Ale jaki cudowny masaż
dla stóp!! I porzadnie można na nich sie wygrzać! -tylko na poczatku troche
przeszkadzają. Codziennie gdzies cos zwiedzalismy. W sumie tylko w samym
Krymie przejechalismy 1000km.! Samochodem wjeżdzalismy na najwyższy szczyt
góre Aj-Pietri. prawie 2000m nad poziomem morza. Tym bardziej, ze z tej góry
odkrywa sie wspaniały widok na morze i Wielką Jałtę. Co prawda wjazd i zjazd
z tej góry podniosł nam adrenaline....

. A jakie wino tam jest............
ludzie....
NIEEEBOOO W GĘBIE!!!!!!!! Na skłonach gór winnice z dojrzewającymi
winogronami!
Przypomnijcie sobie Mickiewicza "Sonety Krymskie". Własnie bylismy w
Bachczisaraju i w skalnym miasteczku - co za wrażenia...!
Ludzie - nawet nie wiem co jeszcze napisac - bo jest do opowiedzenia mnóstwo
ciekawych rzeczy... Mogłabym zachwalac i zachwalac.....
Może jeszcze napisze troche o tych "ciekawostkach" postsowieckich na Krymie.
Podchodzilismy do tego z "przymrużeniem oka", zeby nie psuc sobie humoru.
Czasem to wkurza, ale cóż... wiedzielismy gdzie jedziemy, i wiedzielismy ile
to kosztuje ( a wcale nie dużo) -wiec nie moglismy wymagac czegos
nadzwyczajnego.
Chodzi mi na przykład o brak toalet w miescie, jezeli juz są to nie da sie z
nich skorzystac bez maski gazowej. Ale w tych lepszych knajpach juz jest
coraz lepiej. Trudno też sie połapac odnosnie opłat za parkowanie w miescie i
miejsca zakazu wjazdu. To jest smieszne - zauważylismy, ze tam gdzie jest
znak "zakaz wjazdu" to wszyscy spokojnie wjeżdzają! A do tego nieraz przy
obecnosci milicjanta, ktory tez na to pozwala. Gdzies trzeba placic za
parking 5 hrywien (1$), gdzies 10 hrywien - kasę zbierają nieraz dzieci (ok.
13.letnie). Ale z tego bałaganu też znależlismy pożytek, a wiec nie
parkowalismy w miejscach płatnych, ktore są dosc daleko od centrum i od
plaży, tylko wjeżdżalismy tam, gdzie jest zakaz ("na chama") i parkowalismy w
samiutkim centrum i przy samej plaży za DARMO! Ciekawostka jest także to, że
w porę obiadową (ok. godziny 13-14.) niektóre sklepy, bary i stołówki mają:
PRZERWĘ OBIADOWĄ! Z jedzeniem też róznie. Trzeba uważać - lepiej nie
eksperymentowac. Woda tylko butelkowana, mycie rąk.... no i tam takie różne -
co każdy wie!
Ale powiem tak: wszystko zależy od człowieka! Komus podoba sie kolor
czerwony, a komus nie, a trzeci to toleruje... Gusta są różne. Ktos chce za
10 $ samo łóżko do spania, a ktos apartamenty...
Ufff, jak ktos dotarł do konca mojej "powiesci" - to gratuluje! Najlepiej
najpierw sie zastanowic - czego od tych wczasów oczekujesz. My oczekiwalismy
cudownej i niepowtarzalnej przyrody, dobrej pogody, i ciekawych wrażen - i to
dostalismy, a to, ze były jakies "dziwne" przypadłosci - to juz o tym nie
pamietamy!
Pozdrawiam wszystkich cieplo i po-Krymsku!
Jak komus brakuje info, to zapraszam na gg. 4805675.
Ania