Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach????

21.06.05, 21:46
Mam pytanie czy na wyjeździe gotujecie dzieciom obiadki czy korzystacie z
restauracji czy obiadów hotelowych?
JA myślę gotować aby mieć pewność co do świeżości i higieniczności jedzenia
ale moze przesadzam? Jak Wy to robicie?
    • parana8 Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 23.06.05, 13:38
      Owszem, myślę, że przesadzasz i to bardzo...
    • ewapn Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 23.06.05, 13:53
      tak samo jak poprzedniczka uważam że przesadzasz.... czym wkońcu są takie
      wyjazdy, jak nie oderwaniem sie .. odpoczynkiem od codzienności?????
      ( co oznacza również odpoczynek od stania w garkach , pichcenia a potem
      zmywania brrrr....) NIE POLECAM !!! ewapn
      • lolka11 Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 24.06.05, 08:31
        Dokladnie mysle jak poprzedniczki.

        Dorota
        • agamamaoli Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 24.06.05, 08:42
          Dwulatek może jeść to samo co dorośli - no może bez ostrych przypraw.
          Ola na wczasach jadła z mojej porcji, nie chciała tylko surówek, nic prócz
          pomidorów. Dla mnie wielkim wytchnieniem były posiłki na miejscu, nie
          chciałabym gotować na wczasach. A gdy bylismy w podróży - też jadła w
          restauracjach to co my. A wsmażalni jak jej rybki smakowały - oczywiście
          dostawała mięsko ze środka bez skóry.
          A
    • a.nya Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 24.06.05, 11:03
      przesadzaszsmileja jadę z dwulatką w sierpniu nad morze, w domu owszem gotuje jej
      obiadki ale wykupiłam wczasy z pełnym wyżywieniem i nie zamierzam nic robić,
      będzie jeść to co mysmile.

      pozdrawiam
    • nchyb Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 24.06.05, 14:31
      Nie przesadzasz. Koniecznie gotuj sama. Z bakteriami nigdy nic nie wiadomo. Dla
      zachowania większej higieny koniecznie zabierz swoje naczynia i sztućce. Te ich
      mogą być nie domyte. Nie zapomnij również o własnych obrusach, stole i krześle
      dla dziecka. By zarazek nie przenieść na maleństwo, pomyśl również o własnym
      łóżku i szafie. No i koniecznie nie zapomnij o spakowaniu domowej kuchenki,
      zamrażarki i lodówki, że już o garnkach i patelniach nie wspomnę.
      Czy te inne, jakże beztroskie dziewczyny, moje przedmówczynie, zdają sobie
      sprawę, ile drobnoustrojów czyha w cudzej lodówce? Chyba nie, bo by tak
      łatwonie pisały,że przesadzasz.
      Tak na wszelki wypadek zastanów się jeszcze, czy nie bardziej higienicznie
      będzie zostać we własnym, czyściutkim domku? Ze stołem i lodówką przecieranymi
      kilka razy dzienie Domestosem. Bo w takiej ośrodkowej kuchni na pewnonie
      zachowująnależytej higieny. Nie wahaj się. Zrezygnuj z wczasów i gotuj
      higienicznie, jak zawsze u siebie. Bo w domu dopilnujesz świeżościproduktów, a
      wiadomo, czy na wyjeździe w sklepie trafisz na świeże bulki? Może, conie daj
      Boże, trafią się te stare, co najmniej z wczoraj?
      Miłych (i pracowitych) wakacji życzę smile)
      • kakak8 Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 25.06.05, 15:37
        Rozumiem nchyb że ty po prostu tak masz. głęboko współczuję. chyba nie
        potrafisz w inny sposób.po co tyle złośliwości? myślisz że reszta świata to
        idioci?
        • kakak8 Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 25.06.05, 15:39
          z pewnością nie słyszłaś o zatruciach l czerwonce. a może dziewczyna ma
          wyjątkowo wrażliwe dziecko.
          • nchyb Kakak8 25.06.05, 16:06
            Rozumiem, że teraz przeczysz wszystkie moje posty i jak Ci się nie spodobają,
            to się dopiszesz?

            O czerwonce słyszałam. O różnych innych chorobach przewodu pokarmowego również.
            Ale niejest to aż tak nagminne, by w związku z tym rezygnować z żywienia innego
            niż swoje. Autorka wątku nie wspomina również nigdzie, że ma problemy z
            delikatnym żołądkiem dziecka. Autorka wątku pisze wyraźnie, że będzie gotować
            sama w obawie o higienę w hotelowej restauracji.

            Z badań sanepidu wynika, że domowe warunki higieniczne często są o wiele gorsze
            od domowych. W restauracjach, by przejść badania sanepidu nie wystarczy ładnie
            się uśmiechnąć i dać w łapę. Trzeba higienę zachować. O wiele łatwiej na
            wyjeździe zjeść higienicznie właśnie w restauracji, niż gotując samemu,
            przygotowując na parapecie okiennym potrawy, doktórych produkty nie zawszemożna
            przechować w lodówce. No chyba, że autrka postu wynajęła w hotelu apartament z
            aneksem kuchennym. Ale skoro to ma być wyjazd dla przyjemnosci i odpoczynku, to
            po co?

            A co do sposobu moich wypowiedzi, taki mam styl, że jak mnie czyjaś (hm... czy
            głupota to nie będzie za mocne słowo?) czyjś nierozsądek razi, to odpisuję
            mocno ironicznie, bo to czasem daje do przemyślenia. Na 100 postów z
            odpowiedzią, że przesadzasz, najbardziej zauważyłaś właśnie moje, głęboko
            ironiczne. Czyli tamte ci przeszły przed oczymaprawie nie zauważenie, bo
            bardziej interesowały cię posty obie potakujące. A moje przeczytałaś dokładnie.
            Racji imnieprzyznałaś, ale może chociaż trochę sprowokowały cię domyślenia, że
            może nie do końca masz rację?
            Mimo wszystkiego, nie jestem aż tak wredna i pozdrawiam cię wakacyjnie.
            Pryokazji, ta melisa to nie była złośliwość, w sytuacjach stresogennych warto
            takieherbatki przemyśleć, niezależnie od tego jakie masz o moim sposobie
            pisania zdanie.
            Jeszcze raz miłego dniażyczę smile
            • kakak8 Re: nchyb 25.06.05, 21:27
              nchyb naprawdę nie śledze twoich wypowiedzi to zdecydowanie nie w moim stylu,
              trafiłam przypadkiem. a że twój nick utwił mi w pamięci to prawda ,umiesz
              dokopać.
              z całą pewnością nie jesteś wredna. pozdrawiam.



    • mamamai5 Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 26.06.05, 22:59
      Witam.
      Najpierw odpowiem na ten idiotyczny post nchyb. Na jakim świecie żyjesz
      dziewczyno? Gdyby Sanepid działał tak doskonale nie byłoby chyba tych
      obskórnych budek z jedzeniem(np. na Stadionie X-lecia czy pod Pałacem Kultury)
      ani afer typu Constar. Czy znasz słowo łapówka i korupcja?
      Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że Polska jest jedynym krajem w
      Europie Zach.,gdzie występuje żółtaczka typu A czyli choroba brudnych rąk.
      Ja zaraziłam się tą chorobą właśnie będąc na wczasach nad polskim morzem,
      miałam wtedy kilkanaście lat. Muszę dodać, że nie bywaliśmy w najtańszych
      restauracjach. Choroba nie jest może szczególnie grożna ale zaręczam, że bardzo
      nieprzyjemna.
      Od tamtej pory szczególnie zwracam uwagę na higienę jedzena i to co jem poza
      domem.

      Za tydzień jedziemy z moją 2- letnią córeczką nad morze i mam zamiar być bardzo
      ostrożna. Będziemy sami robić śniadania, a obiady jeść w mieście. Wiem, że
      należy uważać na surówki(w miejscach takich jak np. sezonowe smażalnie-z
      Sanepidem mają one niewiele wspólnego), lody, potrawy smazone na głębokim
      tłuszczu.
      Mam nadzieję że znajdziemy restaurację(albo coś tego typu) które zrobi na nas
      dobre wrażenie- będzie czyste, pachnące, ceny niezbyt niskie - to też jest
      podejrzane. Tam Maja będzie mogła spokojnie jadać zupki i drugie dania- ale
      raczej nie potrawy z mielonego mięsa. Lepiej przesadzić z ostrożnością niż
      borykać się z niestrawnością lub czymś poważniejszym (jeszcze salmonella)u tak
      małego dziecka.
      Polecam ten sposób, bo nam często zdarza się jadać z Mają poza domem i nigdy
      nie było żadnych problemów. W końcu dwulatek nie jest już takim malutkim
      bezbronnym dzidziusiem.
      Pozdrawiam i życzę (sobie też) prawdziwego odpoczynku i najlepiej bez stania
      przy kuchni!
      Ula i Majusek
    • magdak5 Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 27.06.05, 11:31
      witaj !
      Z moim dwulatkiem to jest różnie -ale zazwyczaj wykupujemy 2 posiłki (śniadanie
      i obiadokolacja) oraz staramy się aby w pokoju był jakiś mały aneks kuchenny,
      lodówka ponieważ zawsze jest tak że jak idziemy na śniadanko albo na obiadek to
      synek nic nie chce zjeść (często nie ma czasu na jedzenie, nie potrafi chwili
      usiedzieć w miejscu)a chwila po obiedzie a on krzyczy że jest głodny ! Zatem w
      Polsce na wczasach czasami gotuję dla niego jakąś zupkę (gdy on śpi)albo robię
      kanapeczkę, kiedy chce i koniecznie zabieram serki Danio, danonki. Rok temu w
      Grecji prawie nic nie jadł cały tydzień -żył arbuzami i mlekiem Nestle Junior,
      całe szczęście że zabrałam z Polski paróweczki Morlinki. w tym roku planujemy
      jesienią Turcję -ale dobry hotel z posiłkami dla dzieci (oczywiście All incl.)
      Myślę, że wszystko zależy od Twojego dziecka. Jeśli dobry hotel/ośrodek z
      dobrym jedzonkiem i twoje dziecko będzie jadło to cieszyłabym się z możliwości
      odpoczynku od garów i gotowania ! Ale jedzenie na mieście przy dłuższych
      pobytach to mi się często nudzi i mam dość.
    • mmena Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 02.07.05, 13:22
      Mysle, ze mozesz korzystac z jedzenia serwowanego w hotelach i restauracjach. W
      wakacje, w miejscowosciach wypoczynkowych jest b. duzo ludzi i w zwiazku z tym
      jest duzo szybszy przeplyw jedzenia - nie lezy to tydzien czasu w lodowce
      czekajac az pojawi sie turysta. Jasne, ze jezeli gdzies nie dbaja o higiene to
      mozesz sie zatruc, ale mysle, ze nie nalezy zakladac od razu czarnego
      scenariusza. Rownie dobrze mozna by zalozyc, ze gdy wyjdziesz z domu przejedzie
      Cie samochod, wiec lepiej nigdzie nie wychodzic smile.
      Mnie, niestety, czeka gotowanie - mam dziecko alergika sad.
      Milych wakacji.
    • aniade Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 04.07.05, 16:08
      My w tym roku będziemy jeszcze sami gotować, bo nasza córcia ( 3 latka ) wielu
      rzeczy nie chce jeść i nie mogę ryzykować że przez 2 tygodnie będzie na serkach
      i bułkach plus owoce. Dodatkowo sypia dość długo w dzień i to w tak zwanej
      porze obiadowej. Musielibyśmy jeździć samochodem i szukać restauracji, bo póki
      co jeździmy do małych miejscowości, gdzie raczej są tylko malutkie knajpki lub
      smażalnie. Fakt, nie jest to całkowite oderwanie się od rzeczywistości, ale nie
      cierpię jakoś szczególnie z tego powodu. Najważniejsze, że nareszcie jesteśmy
      razem przez cały dzień i świetnie się bawimy.
      • just6 Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 09.07.05, 23:44
        Dzięki za wszystkie komentarze. Moze i rzeczywiście trochę przesadzam ale
        naprawdę mam bardzo wrażliwe dziecko (cztery miesiące temu chorowało na sepse,
        teraz co miesiąc jestem w szpitalu z powodu nawracająccy bakteryjnych zakażeń
        gardła). Niestety chyba jednak będę musiała gotować dla niego bo to przecież
        dla niego jest ten wyjazd aby się zregenerował.

        Wszystkim życzę udanych wakacji. pa
        • ikaso Re: Jak z jedzeniem dwulatka na wczasach???? 11.07.05, 22:31
          a moze zabierz kilka zupek w sloiczkach np. Gerbera - kilka dni bedziesz miala
          z glowy (oczywiscie pod warunkiem, ze twoje dziecko je lubi i naje sie taka
          porcjawink - ja tak zamierzam zrobic i zabrac kilka "awaryjnych" zupek i
          deserkow - ja co prawda nie zamierzam gotowac, ale moje dziecko jest bardzo
          wybredne i obiad w restauracji moze zje a moze nie.....wink
          pozdrawiam i zycze udanego wypoczynku
Pełna wersja