bardzo daleka podróż samolotem - jak przetrwać?

13.08.06, 13:27
Witam,
wybieramy się całą rodziną do USA. Moja córcia będzie wtedy miała półtora
roku. Jest wesołym i bardzo, bardzo żywym dzieckiem. Raczej ciężko jest ją
utrzymać chociaż przez chwilę w jednym miejscu. A ja jestem przerażona tą
podróżą. Będziemy lecieć przecież bardzo długo, z przesiadkami całe szczęście
ale mimo wszystko jeden lot będzie trwał ok. 10 godz. I to niestety nie
będzie biologiczny środek nocy. Jak przetrwać taką podróż? Co zrobić żeby
dziecko nie rozniosło samoloty i żeby inni pasażerowie nie wieszali na nas
jako rodzicach "psów"??
    • beemka1 Re: bardzo daleka podróż samolotem - jak przetrwa 13.08.06, 15:34
      Lecieliśmy z naszą córką do Tunezji. To wprawdzie krócej, ale tez mamy żywe
      dziecko, które ani myślło spać, bo to nie była jej pora dnia. Inne maluchy
      uderzył w kimono a Marysia zwiedzała samolot. Pasażerowie byli wyrozumiali, nie
      zwraxcali uwagi, że ciągle chodzimy w te i z powrotem. Marysia zaczepiała
      pordóżujących, łaziła po wolnych fotelach, czytałyśmy książeczki, rysowałyśmy,
      bawiłyśmy się jedzeniem. Ciągle ja dopajałam, bo było gorąco. Dobrze sprawdzają
      się układanki typu literki i cyfry z gąbki - Marysia do dziś potrafi sie nimi
      długo, bo 20 min bawic. Hmm, tylko nie wiem, jak to teraz jest z wnoszeniem
      rzeczy na pokład samolotu... Ale i tak Marysi największą radość sprawiało
      łażenie po samolociesmile))
      • olensia Re: bardzo daleka podróż samolotem - jak przetrwa 13.08.06, 17:38
        Ja mieszkam w USA i wybieram sie do Polski za rok Ola bedzie miala wtedy 12
        miesiecy tez jestem tym przerazona a zwlaszcze ze teraz zaostrzyli przepisy
        dotyczace wnoszenia rzeczy na poklad samolotu.

        Teraz nie mozna zabrac na poklad samolotu nic oprocz ponizszych wymienionych rzeczy:

        Co można zabrać do samolotu wylatującego z Polski do Wielkiej Brytanii, USA,
        Kanady, Izraela:

        • portfele, dokumenty oraz karty płatnicze i kredytowe;• dokumenty potrzebne w
        podróży: bilety, wizy, paszporty, potwierdzenia rezerwacji noclegów itp.; •
        klucze, ale bez elementów elektronicznych (np. przycisk do zamykania drzwi na
        odległość); • lekarstwa niezbędne w trakcie lotu (np. insulina, nawilżające
        krople do oczu) - strażnicy sprawdzą, czy rzeczywiście ich potrzebujemy (mogą
        poprosić o zaświadczenie lekarskie o przyjmowaniu leku), i upewnią się, że to
        rzeczywiście lek, a nie inna substancja (może to sprawdzić lekarz portowy);
        płynne lekarstwa są dozwolone tylko po stwierdzeniu ich autentyczności przez
        lekarza portowego; • okulary korekcyjne oraz okulary słoneczne; • pojemniki na
        soczewki kontaktowe; • środki higieny osobistej, ale w rozpakowanych pudełkach
        (chusteczki higieniczne, chusteczki wilgotne, tampony, podpaski) oraz chustki do
        nosa; • środki niezbędne dla małych dzieci - jedzenie, butelki z mlekiem (osoba
        przewożąca musi wypić łyk przy strażnikach), • pieluszki, chusteczki, ręczniki,
        kremy i zasypki niezbędne przy przewijaniu (po sprawdzeniu ich zawartości).

        A to link do strony na ktorej jest wszystko wyjasnione:
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3545107.html
    • asia710 Re: bardzo daleka podróż samolotem - jak przetrwa 13.08.06, 20:18

      hej, latalam z moja coreczka jak miala 6 i 8 miesiecy - bylo dobrze, obok byly
      mamy z wiekszymi dziecmi i tez nie bylo dramatycznie, te dzieci chodzily sobie
      po korytarzu i zaczepialy pasazerow i jakos nie zauwazylam zeby kogos to
      denerwowalo; przeciwnie - wielu ludzi oferuje pomoc (z malym dzieckiem to
      barzdo pomocne gdy chcesznp. isc do toalety);
      dla mam z dziecmi jest specjalne miejsce i jest tam troche wiecej miejsca,
      dzoiecko moze tam siedziec i bawic sie (zamiast byc w pzrejsciu);
      ogolnie pisze to by powiedziec ci ze bedzie dobrze a martwilam sie podobnie
      przed podroza)
      • eager Re: bardzo daleka podróż samolotem - jak przetrwa 13.08.06, 23:45

        Hej, Ja leciałam do Australii(24 godziny lotu+2 przesiadki) sama z 7 miesięczną
        córeczką, wracałam kiedy mała miała 10 miesięcy i juz całkiem sprawnie
        raczkowała.Obyło sie bez większych kłopotów, mała wiekszośc lotu spała, w
        specjalnym koszyku zamontowanym dla niemowląt...Drugi raz taka podróż
        przeżyłyśmy kiedy córka miała 3,5 roku i też było ok.Rysowała i oglądała kreskówki.
        Podczas tych moich podróży spotkałam wiele matek z dziećmi w róznym wieku, wiec
        chyba nie maz się co obawiać. Ważne abyś przed lotem ustaliła czy będziecie mały
        specjalne miejsca dla matki z dzieckiem, czyli nie wcisną Cię gdzieś w środek...
        Ważne, żeby podróż potraktować naturalnie i nie robić z niej wielkiego
        zamieszania bo maluch to wyczuwa i może tez być poddenerwowany...
        Pozdrawiam
        • paugla3 Re: bardzo daleka podróż samolotem - jak przetrwa 15.08.06, 10:34
          Witam,
          dziękuję za wszystkie informacje i jednocześnie mam pytanie: jak dowiedzieć się
          czy dostanie się miejsce dla matki z dzieckiem, skoro miejsca są przyznawane
          dopiero przed wejściem na pokład samolotu? Moje dziecko będzie już duże i w
          Locie powiedziano nam, że nie będzie miało osobnego miejsca, tylko będzie u nas
          na kolanach. Jestem załamana tym faktem, bo nie wyobrażamy się z mężem takiej
          podróży u nas na kolanach, bo nie wiem kto będzie bardziej umęczony i jak tu
          się przespać? Doszliśmy do wniosku, że musimy wykupić jej miejsce. Czy w tej
          sytuacji również mamy szansę na miejsce matki z dzieckiem?
    • junior78 Re: bardzo daleka podróż samolotem - jak przetrwa 15.08.06, 10:39
      Jak podróżówałam z moim dwulatkiem, wykupywaliśmy też osobne miejsce dla niego.
      W praktyce wyglądało to tak, że ja siedziałam z synkiem w jednym rzedzie (dwa
      siedzenia), on leżał główką na moich kolanach, a reszta u niego. Nie dostaliśmy
      miejsca dla matki z dzieckiem, ale szczerze to nie było potrzebne. Dodatkowe
      miejsce ząłatwiało sprawę, a na "spacery" i tak chodziliśmy głównym przejściem.
Pełna wersja