Wietnam/Malezja z bobasem

03.09.06, 10:58
Hello,
czy ktos z Was ma doswiadczenia z podrozy do Indochin z dzieckiem (9 mies)?

zastanawiam sie nad Malezja - i tu w sumie wiem, ze jest spoko ale urlop mam w
litopadzie i boje sie o pogode. Odnosnie Wietnamu - bardzo bysmy chcieli, ale
nie wiemy jak tam warunki, sklepy, Gerbery itp...

pozdrawiam,
Michal
    • pawel_zet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 03.09.06, 19:31
      Jeśli o nas chodzi, to w Malezji byliśmy jeszcze zanim pojawił się nasz
      Andrzejek na świecie, więc takie rzeczy nie były wtedy dla nas ważne, ale to
      jest bardzo cywilizowany kraj, na poziomie Polski, więc pewnie nie ma tam
      problemów z artykułami dla dzieci. Listopad to chyba kiepski miesiąc na
      wschodnie wybrzeże, bo jest monsun. Lepiej zachodnie, a najlepiej chyba Borneo.
      Jeśli chodzi o Wietnam, to tu jest taki link: www.mal_art.webpark.pl -
      ludzie tam byli z małym dzieckiem i przeżyli.
      • dzikunek997 Re: Wietnam/Malezja z bobasem 04.09.06, 09:11
        Dzieki!
        probuje cos ustalic z ta pogoda i niezle to pokrecone. Az napisalem drugi watek
        bo nie moge z tym dojsc do ladu... ja w sumie moge planowac te wakacje tez w
        pazdzierniku i nie bardzo wiem co robic.

        odnosnie Wietnamu to chyba jednak nie uda mi sie zony namowic sad

        pozdr!
        Michal
        • pawel_zet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 04.09.06, 09:33
          Teoretycznie w październiku na wschodnim wybrzeżu nie pada jeszcze
          dramatycznie, a na Borneo w ogóle słabiej daje o sobie znać monsun. Zachodnie
          wybrzeże będzie wtedy w monsunie, ale zachodnie wybrzeże jest ogólnie mniej
          turystycznie ciekawe.
          Ja w październiku jechałbym na wschodnie wybrzeże albo na Borneo. A co do
          trasy - zależy co lubisz i co chcesz w tej Malezji robić. Borneo to przede
          wszystkim możliwość poznania stosunkowo dziewiczej przyrody, a jeśli zależy Ci
          przede wszystkim na rafach i pięknych plażach, to doskonale nadają się do tego
          celu wyspy na wschodnim wybrzeżu.
          A żonę nawet rozumiem. Widziałem, jak szybko choróbska atakują małe dzieci i w
          sumie wolałbym być w takim przypadku w miejscu, w którym stosunkowo szybko
          jestem w stanie uzyskać pomoc lekarską. Z 10-miesięczniakiem pojechałem po raz
          pierwszy gdzieś dalej z biurem podróży, dopiero gdy chłopak miał 1,5 roku
          zaryzykowałem tramping. Malezja jest krajem wysoko rozwiniętym, więc myślę, że
          spokojnie można tam pojechać nawet z takim maluchem.
    • kasia5691 Re: Wietnam/Malezja z bobasem 15.09.06, 09:25
      bylismy w Tajlandi i Birmie z dzieckiem 18 miesięcznym. Podróżowaliśmy sami
      pokonując dość duże odległości transportem publicznym. Spaliśmy w hostelach i
      tanich hoteliokach. W Tajlandi nie ma problemu z niczym, w Birmie generalnie tez
      nie. Ryżu w tym rejonie swiata jest pod dostatkiem, gotowanych potraw tez. Mozna
      dziecku coś przecierać przez sitko jeśli jest potrzeba. Ludzie sa przyjaźni,
      zawsze udzielą pomocy
      • ayelet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 20.09.06, 14:25
        Dla mnie to nieporozumienie zabierac takiego malucha w te rejony. Poza tym, że
        można tam dostać słoiki i są mili ludzie istnieje poważne ryzyko chorób. Nie
        jestem matką, która trzyma dziecko pod kloszem (w lipcu mój syn był na
        objazdówce w Jordanii) ale wydaje mi się, że pomysły wyjazdu do Malezjii z 9 m-
        cznym dzieckiem biorą pod uwagę tylko potrzeby rodziców nie patrząc na dobro
        dziecka. Ja np. bardzo bym chciała pojechac do czarnej Afryki ale na razie nie
        pojadę, bo nie chcę narażać syna np. na malarię.
        • pawel_zet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 20.09.06, 15:18
          Eee, bez przesady. Tajlandia to nie czarna Afryka.
          Do czarnej Afryki pewnie sam nigdy nie pojadę, a co dopiero z dzieckiem.
          Tajlandia jest krajem ze szpitalami lepszymi od polskich, więc po wykupieniu
          odpowiedniego ubezpieczenia podróż w tamte rejony świata jest rozsądniejszym
          pomysłem niż wyjazd z dzieckiem nad Bałtyk (jeśli chodzi o względy zdrowotne).
          • ayelet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 21.09.06, 11:09
            A ciekawa jestm co z zabezpieczeniem np. przed malarią? Z tego co wiem to
            szczepien nie ma, na 4 tygodnie przed wyjazdem przyjmuje się jakies leki i już
            miałam się decydować na wyjazd do Kenii z moim dzieckiem (zszokowana odwagą
            rodziców wybierających się do Wietnamu) kiedy przeczytałam na forum , spokojną
            wypowiedź, że bardzo dużo osób przywozi z tych regionów malarię i odwaga mi
            przeszła. Chyba jednak pomyślę o spokojnej i bezpiecznej Dominikanie.

            A propos Wietnamu: Chciałabym wiedzieć czy jedziecie sami? czy z jakimś biurem?
            Jakimi liniami? jeśli jedziecie sami to ile kosztuje bilet?
            • pawel_zet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 21.09.06, 15:57
              Profilaktyka antymalaryczna jest stosowana tam, gdzie jest malaria. Są strony,
              np. Światowej Organizacji Zdrowia, z wypisanymi krajami, w których zaleca się
              przyjmowanie środków antymalarycznych oraz określenie zalecanego środka (jest
              ich kilka różniących się skutecznością wobec konkretnej odmiany malarii), np.
              link www.traveldoctor.info/ask_the_doctor/17.html. Informacje takie
              można znaleźć również w poradniku "Polak za granicą" publikowanym przez nasz
              MSZ (dostępna jest także wersja internetowa).
              Do czarnej Afryki nie wybrałbym się sam, nie mówiąc już o podróży z dzieckiem,
              ze względu na dużą liczbę chorób tropikalnych oraz wysoki poziom zachorowań na
              AIDS (łatwo mogę sobie wyobrazić murzynów biegających za mną z igłami w celu
              wyłudzenia jakichś pieniędzy).
              Jeśli chodzi o Tajlandię, profilaktyka antymalaryczna jest na prawie całym
              terenie kraju zbędna, a opieka medyczna jest na ogół na wyższym poziomie niż w
              Polsce. W Wietnamie również malaria występuje bardzo rzadko. Poziom opieki
              medycznej jest niewysoki, ale w dużych miastach są kliniki na europejskim
              poziomie.
              Jeśli chodzi o Dominikanę, to jest to kraj bezpieczny, jeśli nie wychylasz nosa
              poza ośrodki wczasowe. Poza nimi takie tropikalne przyjemności jak żółta febra
              jak najbardziej występują.
              Jeśli chodzi o Wietnam, to jeszcze nie byłem tam z dzieckiem, może pojadę w
              przyszłym roku. Jeżdżenie do tego typu krajów z biurem wydaje mi się kiepskim
              pomysłem.
              • ayelet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 22.09.06, 09:51
                Pytam dlatego, że słyszałam, że niezbyt łatwo jest dostać indywidualnie wizę
                wjazdową do Wietnamu i jestem ciekawa czy wiesz coś na ten temat?
                • pawel_zet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 22.09.06, 13:54
                  O ile mi wiadomo, można znaleźć wietnamskie biuro podróży, które za niewielką
                  opłatą wystawi zaproszenie. Słyszałem, że da się to zrobić za pośrednictwem
                  ambasady Wietnamu w Polsce.
            • dzikunek997 Re: Wietnam/Malezja z bobasem 25.09.06, 00:04
              ayelet napisała:


              > A propos Wietnamu: Chciałabym wiedzieć czy jedziecie sami? czy z jakimś biurem?
              > Jakimi liniami? jeśli jedziecie sami to ile kosztuje bilet?

              ostatecznie lecimy Singapore + po Malezji + Bali. Jezeli interesuja Cie te
              kierunki to pytaj: troche mam juz rozpoznane. Troche jeszcze szukam...

              pozdrowienia,
              Michal
              • des4 Re: Wietnam/Malezja z bobasem 25.09.06, 08:41
                Też uważam, że wyprawa w tak dalekie kraje z tak malym dzieckiem to przede
                wszstkim realizacja wygórowanych ambicji rodziców. Inny klimat, flora
                bakteryjna, ryzyko chorób tropikalnych. Nikt jakoś nie zadaje sobie pytania co
                z tego będzie maialo dziecko. W tym wieku przecież nie nadaje się do
                konteplowania egzotycznej przyrody i kultury tylko do siedzenia na plaży w
                piasku i chlapania się wodą. Zamniast tego rodzice aplikują mu objazdówkę po
                Indochinach....
                • pawel_zet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 25.09.06, 09:19
                  Ja mam zupełnie inny pogląd na tę kwestię. Zapewne można by długo na ten temat
                  dyskutować, ale podam kilka najważniejszych powodów, dla których tego typu
                  wyjazdy nie są moim zdaniem złe dla dziecka:
                  1.) Zgodnie z badaniami naukowymi przewód pokarmowy dziecka, zwłaszcza małego,
                  jest znacznie bardziej elastyczny na zmianę flory bakteryjnej niż przewód
                  pokarmowy dorosłego. Dlatego dzieci dostają "zemsty" znacznie, znacznie
                  rzadziej niż dorośli. Ryzyko to można dodatkowo zminimalizować przez podawanie
                  preparatów ze zlifilizowanymi pałeczkami kwasu mlekowego (Trilac itp.).
                  2.) Jeżdżenie do krajów, w których ryzyko wystąpienia chorób tropikalnych jest
                  wysokie, nie jest dobrym pomysłem - niezależnie od tego, czy jedzie się z
                  dzieckiem czy bez dziecka. Ewentualnie mogę wyobrazić sobie wyjazd do kraju, w
                  którym występuje w ograniczonym zakresie malaria - przy założeniu stosowania
                  profilaktyki antymalarycznej, ale nie zaryzykowałbym tego z dzieckiem. Rzecz w
                  tym, że obszary takie takie jak Malezja (większa jej część), Singapur czy Bali
                  są w zasadzie wolne od tego typu zagrożeń.
                  3.) Wyjazd w tropiki podczas naszej jesieni czy zimy oznacza dla dziecka wręcz
                  więcej zdrowia. U nas klimat jest odpowiedni dla dziecka może przez 2-3
                  miesiące w roku. Potem trzeba dziecko chronić bez przerwy przed infekacjami, co
                  zwłaszcza w przypadku dzieci żłobkowo-przedszkolnych jest walką z wiatrakami.
                  Wyjazd do kraju, w którym jest bez przerwy słoneczko i temperatury rzędu 30 czy
                  35 stopni, tylko pomaga małemu organizmowi zachować zdrowie. Ludzkość narodziła
                  się w tropikach i nasze organizmy są bardziej dostosowane do tamtego klimatu
                  niż do polskiego wygwizdowa.
                  4.) Nie odważyłbym się jechać do kraju, w którym nie mógłbym liczyć na szybką i
                  efektywną pomoc lekarską dla dziecka. Dlatego też na razie odpuszczam sobie
                  bardziej dzikie rejony świata. W krajach takich jak Malezja czy Singapur opieka
                  medyczna jest na wyższym poziomie niż w Polsce. Wystarczy tylko wykupić przed
                  wyjazdem odpowiednie ubezpieczenie.
                  5.) Dla dziecka taki wyjazd jest również ciekawy. Co z tego, że niewiele z tego
                  zapamięta? Zobaczenie palm, zabawa w piachu na złocistej plaży nad ciepłym
                  morzem czy wędrówka w nosidle w dżungli (przy założeniu, że nie będzie to
                  wędrówka całodzienna) to dla dziecka świetna zabawa. Uważam, że dla dziecka
                  taki wyjazd jest bez porównania ciekawszy niż wyjazd nad Bałtyk, gdzie plaże są
                  zatłoczone i brudne, woda w morzu brudna i zimna i zawsze można nadziać się na
                  paskudną pogodę (jak w tym roku w sierpniu).
                  6.) No i na koniec: kto powiedział, że potrzeby rodziców się nie liczą? My też
                  je mamy. Jeśli możemy je zrealizować tak, by nasze dzieci miały z tego powodu
                  również radość, to bardzo dobrzae.
                • claris1 Re: Wietnam/Malezja z bobasem 16.10.06, 21:08
                  W regionach gdzie się wybieracie jest jak najbardziej wskazana profilaktyka
                  przeciwmalaryczna. Panuje tam rodzaj malarii, która jest odporna na
                  chlorochinę, znajdującą się w tych najbardziej popularnych dotychczas w Polsce
                  preparatach. Dlatego polecam lek zawierający inne substancje, a dokładnie
                  atovaquone i proguanil. Malarone możecie podać dziecku. Sprawdził się na moim 6
                  latku podczas podróży do Tajlandii. Zaczynacie podawać lek tuż przed wyjazdem,
                  24-48 godz, bierzecie podczas podróży, a potem zaledwie 7 dni po powrocie z
                  rejonu zagrożenia. Lek jest ta receptę, ale łatwy do dostania w aptece. Tak czy
                  inaczej musicie skonsultować to z lekarzem. Niedawno natknęłam się na ciekawą
                  stronę o malarii - www.malaria.com.pl. Możecie tam zadać pytanie specjaliście,
                  który odpowie Wam on-line. Pamiętajcie też o szczepieniach na wirusowe
                  zapalenie wątroby, zalecane w większości krajów egzotycznych. To raczej dotyczy
                  Was, bo dzieci można szczepić od roku. Tu z kolei warto zajrzeć na
                  www.szczepienia.pl.
                  • invicta1 Re: Wietnam/Malezja z bobasem 21.10.06, 11:37
                    bylam rok temu w Singapure i Malezji (w tym na Borneo) nie trzeba sie zabezpieczac przed malaria
                    podczas miesiecznego pobytu ani razu nie zatrulam sie niczym, a jadlam na ulicy i wszystko jak leci-tak
                    porownuje np do Egitu, gdzie po tygodniu trzymania sie rygorow zywieniowych i tak wrocilam
                    odwodniona po zemscie
                    za rok tez mam zamiar zabrac corke do Malezji-teraz ma niestety tylko 2 miesiacesmile
                    • brug Re: Wietnam/Malezja z bobasem 22.10.06, 06:26
                      mieszkamy w Singapurze, z dwojka malych dzieci (3,5 roku i 10 miesiecy).
                      Singapur jest absolutnie bezpieczny, wieksza czesc Malezji tez (tak, jak pisaly
                      juz wczesniej osoby tam bedace). Dzis lecimy na Bali cala rodzina i to w
                      miejsce oddalone 2 godziny jazdy samochodem od lotniska. Troche mam mieszane
                      uczucia, z drugiej strony nie chcielismy jechac do tej czesci wyspy, ktora jest
                      zrobiona pod turystow. Za tydzien bede w stanie powiedziec cos wiecej
                      • claris1 Re: Wietnam/Malezja z bobasem 23.10.06, 20:55
                        Na wspomnianym przez mnie już wcześniej serwisie, poświęconym malarii -
                        www.malaria.com.pl jest umieszczona interaktywna mapka rejonów świata
                        zagrożonych mniej lub bardziej malarią. Zaznaczone są na niej regiony, w
                        których wskazane są do stosowania w pierwszej kolejności środki bez recepty, a
                        także takie miejsca w których np.: istnieje ryzyko wystąpienia malarii
                        tropikalnej odpornej na chlorochinę i należy przyjmować takie preparaty ,które
                        mogą nas uodpornić na właśnie taką odmianę choroby. Do tych ostatnich obszarów
                        należy właśnie między innymi Wietnam i Malezja (jeśli chodzi o Malezję dotyczy
                        to w szczególności niektórych, wybranych regionów; o to warto dopytać
                        specjalistę). Na stronie tej na pytania internautów odpowiada ekspert od chorób
                        zakaźnych medycyny morskiej i chorób tropikalnych. Wydaje mi się, że podejmując
                        się takiego zadania musi merytorycznie akcpetować zawarte na serwisie treści.
                        Pewnie w samym Singapurze ryzyko choroby jest jeszcze stosunkowo niewielkie w
                        porównaniu z resztą kraju. Inne jest też zapewne podejście do profilatkyki
                        malarii w sytuacji stałego lub dłuższego pobytu w regionach zagrożenia. To
                        super, że udało Wam się jeszcze nie zarazić chorobą. Nie oznacza to jednak, że
                        komuś (szczególnie podróżującemu po kraju) nie może się to przydarzyć. Lepiej
                        chuchać na zimne. W razie wątpliwości myślę, że zawsze można skonsultować to z
                        lekarzem Np. na wymienionej stronie. Pozdr.
                        • pawel_zet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 24.10.06, 09:29
                          Jeśli prawdopodobieństwo wystąpienia malarii jest porównywalne z możliwością
                          dostania po głowie dachówką spadającą z dachu, to sens stosowania profilaktyki
                          antymalarycznej jest porównywalny z sensem chodzenia w kasku budowlanym po
                          ulicy. Prawdopodobieństwo wystąpienia malarii na większości terytorium Malezji
                          jest bardzo małe. Zwiększa się w stanach Sabah i Sarawak i tylko tam można
                          zastanawiać się nad stosowaniem profilatyki. Nad taką decyzją trzeba się dobrze
                          zastanowić tym bardziej, że ta profilaktyka też ma swoje skutki uboczne. Nie
                          bez kozery pewien środek z tej grupy jest nazywany potocznie na polskich
                          grupach dyskusyjnych podróżników "mózgojebem".
                        • pawel_zet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 24.10.06, 09:36
                          Za wcześnie nacisnęło mi się "Wyślij". smile
                          Oczywiście, zawsze jadąc gdzieś za granicę do kraju odległego geograficznie i
                          kulturowo, o odmiennej florze i faunie, trzeba się dobrze przygotować.
                          Osobiście zamiast serwować profilaktykę antymalaryczną małemu dziecku wolałbym
                          zrezygnować z wyjazdu. Lepiej też unikać miejsc, gdzie trudno jest zapewnić
                          sobie wysoki standard sanitarny lub możliwość szybkiego kontaktu z dobrze
                          wyposażonym ośrodkiem medycznym. Ale też nikt do takich rzeczy tutaj nikogo nie
                          namawia. Komuś, kto chce podróżować po świecie, najlepiej jest zalecić dobrą
                          lekturę dostępnych przewodników oraz informacji dostępnych w sieci - na tej
                          podstawie należy przygotować się do podróży i odrzucić cele, do których
                          podróżowanie jest zbyt ryzykowne lub zwyczajnie zbyt kłopotliwe.
                          • claris1 Re: Wietnam/Malezja z bobasem 24.10.06, 17:39
                            Myślę, że głównym założeniem forum, szczególnie takiego, w którym właśnie
                            uczestniczymy jest wymiana doświadczeń, a nie wypowiadanie kategorycznych
                            stwierdzeń. Nie chcę się już dopytywać czy masz dziecko, czy może jesteś
                            lekarzem (i to specjalistą w tej dziedzinie, bo większość zwykłych lekarzy
                            rodzinnych czy pediatrów ma ograniczoną wiedzę na ten temat, geografem lub
                            jeszcze kimś innym kto po prostu wie i już...Jeśli jesteś podróżnikiem, który
                            wielokrotnie był w tych regionach i też po prostu wie, to nie jest to argument,
                            patrząc na przypadki takie jak Kinga Choszcz czy wiele innych doświadczonych
                            podróżników, którzy liczyli na łut szczęścia. Wszyscy szukamy tutaj ludzi,
                            którzy opierając się na swoich doświadczeniach służą niezobowiązującą poradą,
                            dzielą się, powtarzam swoimi, doświadczeniami. Ja wypróbowałam Malarone na
                            własnym dziecku i skorzystałam z profesjonalnej (jak mi się wydaje) porady w
                            kwestii malarii na wspomnianej przeze mnie stronie www.malaria.com.pl, za
                            pośrednictwem dr Piotra Kajfasza, specjalisty Chorób Odzwierzęcych i
                            Tropikalnych Akademii Medycznej w Warszawie, który na wspomnianej stronie
                            odpowiada na pytania internautów. Jako troskliwa i doświadczona w tej kwestii
                            matka uznałam ,że może być to interesujące dla rodziców podróżujących z
                            dziećmi. Jednocześnie podkreślam, że zachęciłam rodziców do kontaktu z
                            lekarzem. Poleciłam tę stronę, bo tam jest specjalista i to łatwo, bo "od ręki"
                            dostępny (co i tak nie zastąpi wizyty u pediatry w razie potrzeby). Poza tym
                            zwróciłam uwagę na fakt, że jeśli chodzi o Malezję ryzyko malarii dotyczy
                            szczególnie kontkretnych regionów, o co warto dopytać specjalstę - czy? gdzie i
                            kiedy? należy ewentualnie taką profilaktykę zastosować.
                            • pawel_zet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 24.10.06, 22:06
                              Bardzo mi przykro, ale dla mnie Twoje wypowiedzi są zupełnie nieprzekonujące i
                              jakieś takie dziwnie agresywne i autorytarne, co wzbudza moją głęboką niechęć
                              do Ciebie (tak już mam, że nie lubię ludzi, którzy kreują się na mędrców).
                              Sugerujesz np. że nie mam dzieci i nie jeżdżę nigdzie po świecie. Co prawda,
                              jako osoba dość wyrafinowana, nie napisałaś tego wprost, ale dla każdego
                              Czytelnika wydźwięk Twojej wypowiedzi będzie jednoznaczny. Sugerujesz, że moje
                              wypowiedzi są niekompetentne, bo kompetentną wiedzę na temat malarii można
                              uzyskać na polecanej przez Ciebie stronie oraz u specjalistów chorób
                              tropikalnych. Porównujesz mnie wreszcie do Kingi Choszcz (tak, tak, wiem, że to
                              jest tryb warunkowy, ale dla dowolnego Czytelnika jest to wyraźna sugestia, że
                              jestem równie jak K.Ch. nieodpowiedzialną osobą).
                              Nie mam zamiaru bronić się, opisywać, gdzie spędzam urlopy i jak wygląda mój
                              stan rodzinny, a także status zawodowy, ponieważ nie za bardzo obchodzi mnie
                              czyjakolwiek opinia na mój temat. Każdy ma swój rozum i jeśli go ma, to zapewne
                              nie polega na autorytetach, ale na tym właśnie rozumie - wspartym gruntownym
                              zbadaniem tematu, przy wykorzystaniu wszelkich dostępnych źródeł, zwłaszcza gdy
                              chodzi o kwestie życia i zdrowia.
                              Jako troskliwa matka, wiesz zapewne, że właściwie każdy środek farmakologiczny
                              ma lub może mieć działania niepożądane. Dlatego też lepiej unikać środków
                              farmakologicznych, chyba że zysk dla zdrowia pacjenta przewyższa ryzyko działań
                              niepożądanych. Weźmy antybiotyki. Wiemy, że leczy choroby wywołane przez różne
                              drobnoustroje, ale wiemy też, że niszczy florę bakteryjną przewodu pokarmowego.
                              Jeśli dziecko choruje na poważną chorobę wywołaną prze bakterie, to oczywiście
                              antybiotykoterapia jest właściwym leczeniem. W innym przypadku
                              antybiotykoterapia nie jest wskazana. Generalnie faszerowanie dziecka lekami
                              jest złym pomysłem, chyba że ma to czemuś istotnemu służyć.
                              A czemu służyć profilaktyka antymalaryczna u dziecka podczas podróży
                              _turystycznej_? Przykro mi, nie potrafię tego pojąć. Jeśli prawdopodobieństwo
                              wystąpienia malarii jest na tyle duże, że wymaga zdaniem uznanych agent
                              międzynarodowych stosowania profilaktyki antymalarycznej, to chyba lepiej
                              pojechać po prostu do kraju, w którym takich wymogów nie ma. Wybór jest bardzo
                              duży.
                              • claris1 Re: Wietnam/Malezja z bobasem 25.10.06, 10:46
                                Witaj Pawle,

                                Oto cytat z Twojej pierwszej wypowiedzi:

                                "Jeśli prawdopodobieństwo wystąpienia malarii jest porównywalne z możliwością
                                dostania po głowie dachówką spadającą z dachu, to sens stosowania profilaktyki
                                antymalarycznej jest porównywalny z sensem chodzenia w kasku budowlanym po
                                ulicy. Prawdopodobieństwo wystąpienia malarii na większości terytorium Malezji
                                jest bardzo małe"

                                To nie jest agresywne i autorytarne stwierdzenie?

                                To Twoja odpowiedź na moją tylko i wyłącznie sugestię i moje podzielenie się
                                własnym doświadczeniem. Jeśli rodzice, biorąc pod uwagę rozmaite zagrożenia, w
                                ogóle nie zamierzają się decydować na te podróż to i tak nie ma to większego
                                znaczenia. Ja nigdzie nie mówię, że wiem lepiej, ani że Ty nie wiesz. Ja tylko
                                zasugerowałam konsultację ze specjalistą, z autorytetem, bo ja już tak mam, że
                                oprócz ludzi, którzy empirycznie odkrywają prawdy życiowe słucham tych, którzy
                                latami zgłębiają wiedzę, aby inni również mogli z niej skorzystać. Tak na
                                marginesie: życie bez autorytetów...? smutne...

                                A propos efektów ubocznych to właśnie dlatego pozwoliłam sobie na wymienienie
                                leku, który akturat mój syn przyjmował, bo takowych nie było. Pomyślałam tylko,
                                że dla osób, które planują jakieś poróże po krajach tropikalnych informacja o
                                jakimś nowym (podkreślam jednym z..) źródle informacji na ten temat oraz o
                                potencjalnej możliwości profilaktyki antymalarycznej u dzieci może być
                                użyteczna i tyle i po prostu. Jak wiadomo i tak w takim przypadku musi nastąpić
                                konsultacja z pediatrą, który może naświetlić wszelkie zagrożenia przed decyzją
                                o podaniu leku.

                                Nie jestem ani wyrafinowana jak sugerujesz, ani perfidna i w żadnym wypadku nie
                                chciałam Cię urazić. Prawdę mówiąc to ja się raczej poczułam dotknięta Twoją
                                autorytatywną i dodatkowo wydaje mi się, że sarkastyczną odpowiedzią na mojego
                                posta, który jak mniemam nic nikomu nie narzucał. Jak sam mówisz "każdy swój
                                rozum ma" i dlatego powienien wyciągnąć własne wnioski zarówno z moich czy
                                Twoich sugestii.
                                Przepraszam jednak jeśli mimo wszystko Cię obraziłam swoimi wypowiedziami. Nie
                                było to moją intencją. Pozdrawiam i życzę miłego dnia!
                                • pawel_zet Re: Wietnam/Malezja z bobasem 25.10.06, 12:09
                                  > "Jeśli prawdopodobieństwo wystąpienia malarii jest porównywalne z możliwością
                                  > dostania po głowie dachówką spadającą z dachu, to sens stosowania
                                  profilaktyki
                                  > antymalarycznej jest porównywalny z sensem chodzenia w kasku budowlanym po
                                  > ulicy. Prawdopodobieństwo wystąpienia malarii na większości terytorium
                                  Malezji
                                  > jest bardzo małe"
                                  >
                                  > To nie jest agresywne i autorytarne stwierdzenie?

                                  Nie wydaje mi się. Po prostu chciałem w obrazowy sposób przedstawić zależność
                                  pomiędzy natężeniem występowania zjawiska a koniecznością podjęcia określonych
                                  kroków zapobiegawczych. Jeśli wypowiadasz się na tym forum, zalecając
                                  stosowanie profilaktyki antymalarycznej przy podróżach do Malezji czy
                                  Tajlandii, to chciałbym uświadomić i Tobie, i innym czytelnikom tego forum, że
                                  taką decyzję trzeba naprawdę dobrze przemyśleć, ponieważ środki profilaktyki
                                  antymalarycznej mogą mieć naprawdę poważne skutki uboczne. W porównaniu z nimi
                                  idiotyczny wygląd człowieka na ulicy w kasku budowlanym to pestka.
                                  Oto np. fragment z oficjalnej strony internetowej leku Malarone:
                                  "In studies conducted for the prevention of malaria in adults, the most common
                                  side effects possibly attributed to MALARONE versus placebo were headache (5%
                                  vs. 7%) and abdominal pain (3% vs. 5%), in pediatric patients, headache (14%
                                  vs. 14%), abdominal pain (31% vs. 29%), and vomiting (7% vs. 6%)."
                                  A dalej:
                                  "MALARONE is not for everyone. You should not take MALARONE if you have severe
                                  kidney disease or are allergic to MALARONE or any of its components. If you are
                                  pregnant, consult your physician about the risks and benefits of using
                                  MALARONE. Rare cases of anaphylaxis following treatment with
                                  atovaquone/proguanil (MALARONE) have been reported."
                                  Jak łatwo zauważyć, mniej więcej 1/3 dzieci przyjmujących MALARONE odczuwa
                                  jakieś efekty uboczne, zazwyczaj o charakterze bólowym. I mowa jest tu jedynie
                                  o objawach klinicznych, które można wiązać w oczywisty sposób z braniem leku.
                                  Pewnych długofalowych objawów zażywania leków, związanych np. z obciążeniem
                                  wątroby, trudno opisać w tego typu badaniach.
                                  A co do Azji Południowo-Wschodniej, to najświeższe informacje dotyczące zaleceń
                                  antymalarycznych są dostępne w wielu miejscach w necie. Zgodnie z tymi
                                  informacjami na większości terytorium Malezji oraz Tajlandii malaria występuje
                                  sporadycznie, więc nie ma potrzeby stosowania profilaktyki antymalarycznej, tak
                                  jak nie ma na ogół potrzeby ubierania kasku budowlanego, wychodząc z domu na
                                  ulicę.
                                  Najlepszym źródłem informacji na temat aktualnej informacji w poszczególnych
                                  krajach jest chyba strona WHO. Specjaliści WHO zalecają stosowanie profilaktyki
                                  antymalarycznej w przypadku Tajlandii, jeśli podróżujemy na tereny graniczące z
                                  Birmą i Kambodżą. W przypadku Malezji - jeśli podróżujemy w głąb lądu, na
                                  tereny bardzo słabo zurbanizowane.
                                  > Ja nigdzie nie mówię, że wiem lepiej, ani że Ty nie wiesz. Ja tylko
                                  > zasugerowałam konsultację ze specjalistą, z autorytetem, bo ja już tak mam,
                                  że
                                  > oprócz ludzi, którzy empirycznie odkrywają prawdy życiowe słucham tych,
                                  którzy
                                  > latami zgłębiają wiedzę, aby inni również mogli z niej skorzystać.

                                  Przeprowadziłaś na mnie atak o charakterze osobistym - w celu zapewne
                                  wykazania, że się mylę (w sprawie konieczności stosowania profilaktyki
                                  antymalarycznej w Malezji). Co prawda, osobiście uważam, że jeśli ktoś
                                  twierdzi, że Ziemia krąży dookoła Słońca, to znacznie ważniejsze jest to, czy
                                  można tego dowieść, niż to, czy ten, kto to mówi, ma jakieś tytuły naukowe, czy
                                  też jest np. analfabetą-alkoholikiem. Nieprawda nie staje się bardziej
                                  prawdziwa tylko dlatego, że głosi ją ktoś uznany za uczonego męża. Wiedzę
                                  medyczna, jak każda zresztą wiedza, nie jest czymś niepojmowalnym. Każdy w
                                  miarę rozgarnięty człowiek może ją posiąść, w szczególności w dzisiejszych
                                  czasach charakteryzujących się łatwością dostępu do Internetu. Nawet lekarz
                                  medycyny tropikalnej może nie mieć aktualnej wiedzy na temat jakiegoś
                                  szczegółowego zagadnienia, które - być może - nie jest w centrum jego
                                  zainteresowania. Dlatego też rozsądny cżłowiek powinien korzystać ze wszystkich
                                  dostępnych źródeł informacji, a nie zawierzać jedynie autorytetom, które mogą
                                  się mylić. Nie znaczy to, że nie należy korzystać z opinii lekarzy. Ale lepiej,
                                  by nie było to jedyne źródło informacji.
                                  Wciąż utrzymujesz, że kieruję się osobistym doświadczeniem. Nie wiem, na jakiej
                                  podstawie. Otóż, kieruję się różnymi źródłami informacji, każdą swoją podróż w
                                  dalekie rejony świata poprzedzam starannym przygotowaniem.

                                  > Tak na
                                  > marginesie: życie bez autorytetów...? smutne...

                                  Nie, dość wesołe, zapewniam. smile Przez 1500 lat ludzie sądzili, że mucha ma 6
                                  nóg, bo tak napisał Arystoteles w jednym ze swoich dzieł, a był on wszak
                                  autorytetem. A wystarczyło przecież muchę złapać i policzyć jej nogi.

                                  > Prawdę mówiąc to ja się raczej poczułam dotknięta Twoją
                                  > autorytatywną i dodatkowo wydaje mi się, że sarkastyczną odpowiedzią na
                                  mojego
                                  > posta, który jak mniemam nic nikomu nie narzucał.

                                  Moja odpowiedź nie miała w założeniu być sarkastyczna, ale po prostu obrazowa.
                                  • claris1 Re: Wietnam/Malezja z bobasem 02.11.06, 14:56
                                    Drogi Pawle,

                                    Według danych WHO (strona WHO, malaria, Malezja, epidemiologia) w Malezji w
                                    2003r. (ostatnie dane) zarejestrowano 5, 477 potwierdzonych przypadków malarii,
                                    w tym 21 śmiertelnych; w Wietnamie było ich 37 416, w tym 50 śmiertelnych.
                                    Jeśli chodzi o Wietnam to są jeszcze świeższe dane z 2004 r, których wartości
                                    są nieznacznie mniejsze.
                                    Jeśli chodzi o Tajlandię to według eksperta Patrici Schlagenhauf-Lawor, doradcy
                                    WHO w sprawach malarii, autorki książki wydawnictwa BC Decker
                                    (www.bcdecker.com) na temat malarii: PDQ Travelers' Malaria, od zagrożenia
                                    malarią wolne są jedynie kurorty takie jak Phuket. Jednak oczywiste jest, że
                                    bieże się udział w wycieczkach organizowanych w inne, mniej ekskluzywne
                                    obszary, gdzie ryzyko choroby się pojawia ,większe lub mniejsze, ale jest.

                                    Mapka, która jest na stronie www.malaria.com.pl została opracowana również na
                                    podstawie danych WHO, a nie jakiś informacjii wyssanych z palca. Taką odpowiedź
                                    otrzymałam od lekarza, który udziela odpowiedzi on-line na wspomninej przeze
                                    mnie stronie.

                                    Skutki uboczne mają wszystkie leki. Można się przerazić czytając ulotkę zwykłej
                                    aspiryny czy środka przeciwbólowego patrząc na potencjalne skutki uboczne. Do
                                    każdego z nas należy decyzja czy będziemy dany lek przyjmować czy nie. Myślę,
                                    że warto wiedzieć, że mamy jakąś mozliwość, a to czy z niej skorzystamy czy nie
                                    należy już tylko do nas.

                                    Jeśli chodzi o profilaktykę antymalaryczną u najmłodszych to ja też do tego
                                    specjalnie nie zachęcam. Podałam jedynie przykład mojego 6 letniego syna, a to
                                    już co innego. Zwróciłam uwagę na fakt, że istnieje możliwość takiej
                                    profilaktyki u dzieci i odesłałam do lekarza, który najlepiej może doradzić w
                                    tej kwestii.

                                    W zakresie autorytetów to dla mnie autorytet nie oznacza, że dana osoba jest
                                    nieomylna. To taka osoba, za którą stoi znaczenie, prestiż jej samej, grupy lub
                                    organizacji oparty na uznanych i cenionych w środowisku lub społeczeństwie
                                    wartościach w nauce, w religii, w prawie itp. Po pierwsze wiadomo, że w każdej
                                    dziedzinie życia wiele rzeczy jest płynnych, że one się zmieniają. Takie osoby
                                    najczęściej to widzą i same dokunują modyfikacji swoich teorii lub robią to ich
                                    następcy. Nie oznacza to namiast, że ich dzieło (jakiekolwiek by ono nie było)
                                    nie wniosło żadnej wartości. Nie oznacza to też tego (co chyba właśnie
                                    sugerujesz), że mamy ślepo wierzyć tym autorytetom, spocząć na laurach i sami
                                    nie badać tematu. Wkraczamy to już jednak na grząski grunt jakiś dyskusji
                                    filozoficznych, których chyba nie ma sensu prowadzić, przynajmniej w tym
                                    miejscusmile

                                    Myślę, że jednak ogólnie się zgadzamy, że należy korzystać z wielu,
                                    wiarygodnych i niezależnych źródeł informacji, będąc zawsze aktywnym a nie
                                    pasywnym w gromadzeniu wiadomości; a jakie to będą źródła i jakie następnie
                                    decyzje podejmiemy na tej podstawie to już zależy tylko od każdego z nas.

                                    Pozdr.
                            • invicta1 Re: Wietnam/Malezja z bobasem 24.10.06, 22:43
                              otoz w kontynentalnej czesci Malezji profilaktyka antymalaryczna nie jest konieczna, gdyz zagrozenia nie
                              ma-odsylam do Instytutu Chorob Tropikalnych i Medycyny Morskiej w Gdyni-moje dswiadczene to
                              potwierdzilo
Pełna wersja