Gość edziecko: Kicia
IP: *.*
05.02.03, 21:15
Bylismy tam na Sylwestra. Wioska nazywa się Malatina niedalego Dolnego Kubina. Klasyczna górska wieś, no może mini miasteczko. Jeden spożywczy, dwie tzw. mordownie. Do Dolnego Kubina parę kilometrów, więc zakupy czy knajpy to żaden problem.Do wynajęcia jest domek w "centrum". Składa się z 2 sypialni, łazienki i kuchnio-salonu z kominkiem. Nie jest to wielki luksus, jednak jest przyjemnie, wygodnie, przestronnie i baaardzo czysto. W kuchni jest wszystko, co jest potrzebne do przygotowywania posiłków, garnki, naczynia, kieliszki (2 rodzaje!) itd. Do kominka dają drewna ile chcesz. Uważam, ze to świetne miejsce na rodzinny (i nie tylko) wypad. Ja jestem bardzo zadowolona. Szczerze mogę polecić. Właściciele przemili, serdeczni i uczynni. Pani nalegała żebym zostawiła dziecko, ona się nim zaopiekuje a ja miałam sobie spokojnie iść na narty. Sama ma 10 letnią córkę, która uwielbia gości z dziećmi.W sumie nie byłoby to nic niezwykłego gdyby nie cena - 150 koron slowackich (15 zł)za dobę.Jedyny "mankament" to konieczność dojeżdżania na narty, w zależności od miejsca, które się wybierze od 3 do 25 kilometrów. Mogę jednak was zapewnić, że mimo kiepskiech warunków nie mieliśmy kłopotów z dojazdem do żadnego miejsca. Słowacy o wiele lepiej radzą sobie z zimą.Zainteresowanym prześlę namiary.Pozdrawiam,Anita