do mam maluszków - cenna informacja - chyba

21.06.07, 22:08
tak mi się przynajmniej wydaje.
jade z 1,5 rocznym syneczkiem autokarem około 34h .
byłam dziś u lekarki, żeby poradziła jak przetrwać taką podróż, i wiecie co ,
przepisała mi lek przeciwwymiotny (niby na chorobę lokomocyjną (ale synek jej
nie ma)) powiedziała że po tym leku mały będzie więcej spał, i będzie
spokojniejszy.
więc może to jest rozwiązanie naszych obaw.
jednorazowa dawka napewno nie zaszkodzi , a podróż będzie łatwiejsza i
przyjemniejsza smile
pozdrawiam serdecznie
    • dosia70 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 21.06.07, 22:23
      jak nazywa sie ten lek???? spytam moją lekarke co o tym myśli
      mi poleciła 1 łyżeczkę neospasminy ale jakos nie wiem czy ją podam czy nieuncertain
      • pysioleczek Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 08:02
        DIPHERGAN SYROP.
        ja chyba dam.
        jednorazowa dawka mu nie zaszkodzi a po co ma się męczyć.
        pozdrawiam
        • aga305 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 26.06.07, 10:55
          życze powodzenia tak długiej podrózy u nas akurat Diphergan nie działa zupełnie
          usypiająco ani uspakajająco ;-(
    • ewabart Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 08:31
      Cześć,
      mi kiedyś lekarka przepisała ten syrop jak mój mały był chory i dałam mu tylko
      raz i ostatni, jest bardzo silny lek i nie sądze aby powinno się go dawać tylko
      w przypadku podróży, poczytaj trochę o nim a sama się przekonasz, mója synek
      zachowywyał się jakby był pijany, poza tym czytałam chyba na ulotce, że ma to
      też za zadanie zwiotczyć ciało, więc naprawdę trzeba uważać

      www.urpl.gov.pl/komunikaty/prometazyna.pdf
      Pozdrawiam,
      Ewa
      • yeti39 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 09:25
        Ja też go stosowałam u małego jak był chory ze 2 razy. Mały faktycznie po nim
        był senny i się uspakajał ale nic po za tym się nie działo. U koleżanki też
        lekarka nim leczyła synka i nic się nie działo. Dziewczyny nie przesadzajmy z
        takimi wypowiedziami jak moja poprzedniczka bo zwariujemy myślę że lekarka
        wiedziała co daje mamie a nie chciała mu zrobić krzywdy! Po za tym nie napisałaś
        co się twojemu małemu po nim działo a może był po prostu najzwyczajniej na
        któryś składnik uczulony co się przecież zdaża.
        • edolada Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 09:36
          podaje mojej córce diphergan ponieważ ma chorobe lokomocyjną. Pierwszy raz
          podałam jej jak miała około 1,5 roku, nic złego się nie działo. Sokojnie
          przespała cała podróż. Też byłam i nadal jestem pełna obaw ale myśle, że takie
          jednorazowe podanie leku nie powinno zaszkodzić. Oczywiście trzeba uważnie
          obserwować dziecko bo to jednak lek psychotropowy i każde dziecko jest inne.
          • agnes0101 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 09:52
            Czy ten lek jest na receptę?
            • edolada Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 09:55
              tak, na receptę
              • beba2 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 10:43
                To jest bardzo toksyczny lek, wycofany z użytku na zachodzie. A w stosunku do
                lekarzy to radzę zachować umiarkowane zaufanie i czytać ulotki. Po coś one są.
    • dagbe Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 10:54
      Ja i moje rodzenstwo mielismy chorobe lokomocyjna. Rytualem bylo podawanie
      Aviomarinu na pol godziny przed podroza - tak to zapamietalam wink Ale to sa
      pastylki, wiec dla malucha odpada.
      Jesli chodzi o syrop uspokajajacy, to moj syn (zazwyczaj wulkan energii) dostal
      przy okazji przeziebienia syrop o nazwie Rhinopront (tez na recepte, i
      slusznie). Spal po nim przez caly weekend, dzien i noc... Tak sie
      przestraszylam, ze kolejnej dawki juz nie dalam.

      Ja osobiscie nie podawalabym tego rodzaju srodkow moim dzieciom nawet majac w
      perspektywie wielogodzinna podroz autokarem.

      Pozdrawiam,
      Dagmara
      • tymianek21 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 12:39
        cześć! kilka dni temu znalazłam twój wpis ze wyruszasz w 34 godz. podróz
        autokarem z maluchem. I wiesz co tak mnie to zdziwiło ze uznałam razem z męzem
        ze to niemozliwe i ze ktos sobie wymyslił taki wątek żeby wywołac dyskusję! Ale
        dziś czytam że to prawda!!! Napiszę kilka moich spostrzezeń. Wlasnie wróciłam z
        Krety z 19 mies. synkiem. Jest niesamowicie spokojnym dzieckiem- czesto
        jezdzimy autobusami( nawet po 50 minut- do znajomych w innej części miasta)-
        nigdy nie bylo problemów. Niestety inaczej bylo na Krecie- moze to upał, moze
        coś innego- kazdy przejazd autobusem to byl cyrk! Co przystanek synek chcial
        wysiadac, krzyczał, wiercil sie- nie pomagaly ksiażeczki, pokazywanie co za
        szyba , zagadywanie. Po prostu to taki wiek że 10-15 minut siedzenia to
        wiecznosc!!!Dobrze ze mieszkalismy przy Chani i po 15 min. moglismy wyskakiwac
        z autobusu. Na wyprawę do Rethymonu- (tylko godz jazdy) nie zdecydowalismy sie
        bo maly by chyba oszalał i inni pasazerowie tez!
        Sprawa choroby lokomocyjnej-poznalismy tam rodzine z prawie 2 letnia
        dziewuszka. Oni cały czas jeżdża autem i mała nic nigdy nie miala. Na wycieczke
        po okolicy wybrali sie autobusem- malutka strasznie zaczęła wymiotowac więc
        musieli wrócic. Po kilku dniach wynajeli auto i dali małej Lokomotiv w syropie-
        nic jej nie bylo. Więc moze w autobusie bardziej trzęsło.
        Wszystkie rodziny z którymi rozmawialismy na placu zabaw(rodzice prawie 2
        latkow) musieli pozmieniac swoje plany wycieczkowe. Czyli krótki dystans
        autobusem lub bardzo czeste przystanki jesli wynajetym autem. Wim ze zaraz ktos
        powie że" a ja jechałam 8 godz. non-stop i nic nie bylo itd" ale jesli
        prowadzisz samemu to zawsze mozesz sie zatrzymać w autokarze to raczej odpada!
        Moja przyjaciołka jezdzi autem z Krakowa nad morze z synkiem i bardzo sobie
        chwali-ALE jak mały tylko marudzi, to sie zatrzymuje.
        W sprawie leku- czy na prawdę myslicie ze lekarze tak wszystko wiedzą?Kwas
        borny jest zakazany dla dzieci ponizej 10 lat- a polowa lekarzy zapisuje np.
        tormentiol na pupe!A co zrobisz jak maly żle zareaguje na nowy lek?
        Powodzenia w wyprawie
        • pysioleczek Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 12:55
          wiecie co, ja też jestem pełna obaw, ale przeczytałam ulotkę, i uważam że
          jednorazowa dawka mu nie zaszkodzi a może tylko pomóc.
          jedziemy 1 lipca.
          dziś dostał jedną dawkę aby sprawdzić jak zareaguje na ten lek.
          Pamiętajcie że każde dziecko jest inne,
          mój synek np nie toleruje syropów bananowych a dzieci się nimi zachwycają.
          lekarka prowadzi nas od początku, i jeszcze nigdy się na niej nie zawiodłam,
          więc śmiało mogę jej zaufać. ona nie poda dziecku antybiotyku dopóki naprawdę
          nie trzeba, a część lekarzy podaje najpierw antybiotyk.
          Jeśli chodzi o leki to jest tak jak ze wszystkim, ile ludzi tyle opinii.
          od tej pediatry dostałam wiele cennych rad odnośnie tej podróży, dla mojego
          synka i dla mojej kruszynki w brzuszku.

          Jeśli chodzi o Tormentiol to ja go też stosowałam, i na pupę zadziałał świetnie,
          i nie było skutków ubocznych.
          Jesli podanie czegoś jest mniejszym złem od nie podania, to ja wolę podać.

          napisze jutro jak mały się dziś czuł po tym leku.

          Ps. Mały po leku ma być senny i spokojniejszy- ma większość dnia przespać.
          • krasulas Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 13:05
            hm... co do syropu...
            ja też go podawałam 2 dni! Mała spała w ciągu dnia po 6 godzin - a ma ponad 3
            lata!! Martwiłam się, bo zaczęłam myślić objawy choroby z reakcją na lek! Więc
            stwierdzenie, aby nie przesadzać co do reakcji na lek - jak ktoś wyżej napisał -
            nie jest chyba na miejscu. Każde dziecko reaguje inaczej - tak jak dorośli na
            leki antyhistaminowe!!
            Sam lek nie wiem czy jest dobry - w apteczce go posiadam.
            Może to i dobry pomysł, aby go podać - sądzę, że nie zaszkodzi. Dobrym pomysłem
            i przetestowanie go wcześniej. Mnie czeka jazda pociągiem dziennym 9 godzin -
            ale nie skorzystam z jego "mocy"smile
            pzdr
            • pysioleczek Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 13:10
              jeśli chodzi o pociąg to słyszałam że w nim choroba lokomocyjna " nie działa" ;p
              jeśli chodzi o mnie to tak właśnie jest, mam ogromną chorobę, nie mogę do
              centrum miasta dojechać ;p a pociągiem mogę jeździć całe dnie ;p
              nie znam nikogo kto by się źle czuł w pociągu .\
              może coś w tym jest,
              no ale pewnie nie zawsze się to sprawdza,
              swoją drogą co za paskudna choroba.
          • tymianek21 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 13:09
            cześć! Tu jest info. na temat kwasu b.
            www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/medycyna/r2002/020934s/020934s2
            Ja wiem że pomaga bo liczne mamy o tym piszą ALE nie zmienia to faktu ze jest
            ZAKAZANY (skutki uboczne nie beda widoczne od razu, ale mogą byc za kilka lat-
            jeśli uzywałabys często).
            Jesli masz fajnego lekarza któremu ufasz to bardzo dobrze- ja mojego widze
            tylko przy okazji szczepień- wiec jego opinia bym sie nie kierowała bo go w
            ogole nie znam! Myślałam ze podasz małemu ten lek przed podróża- ale to dobrze
            ze spróbujesz. A czy mogłabys zdradic gdzie jedziecie (my z meżem typujemy
            Chorwacje)?
            • pysioleczek Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 13:16
              używałam tej maści tylko 2 dni, więc nie ma źle.
              lekarkę mam super.
              latam do niej ze wszystkim, zresztą jak potrzebuje rady jeśli chodzi o Patryczka
              to bliżej mam do niej niż do mamy ;p
              teraz moja druga kruszynka jest w brzuszku a lekarka już się nią interesuje smile
              rzadko się spotyka takich lekarzy,ale jednak są smile

              My jedziemy do Norwegii. autokar jedzie nad morze 13 godzin, a normalnie autem
              jedzie się w 9-10, więc będzie sporo przerw, a potem sporo czasu na świeżym
              powietrzu na promie, więc nie będzie źle smile
              • tymianek21 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 22.06.07, 13:30
                O kurcze- Norwegia to mażenie mojego męża! bylismy w Szwecji u kuzynki, ja w
                Norwegi na wymianie szkolnej. Jak wrócisz to opisz podróż i wrażenia! Ale i tak
                podziwiam w ciąży i z maluchem autobusem!!!- Najgorsze jest to ze dlugo jest
                sie unieruchomionym- pociag to sielanka w porównaniu z busem.
          • karma22 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 26.06.07, 15:32
            witamsmile

            ja tez mialam problem z choroba lokomocyjna mojej corki. po 5 minutach jazdy juz
            wymiotowala.dawalam kiedys rozkruszony aviomarin ale jest on tak gorzki ze mala
            go wymiotowała. niedawno musialam pojechac z nia do lekarza do innego miasta i
            aptekarka mi polecicla hydroxyzine i powiem ze super mala mi przespala troche
            ale co najwazniejsze ze nie wymiotowala i była spokojna choc wiadomo chciala
            chodzi. slyszalam tez ze luminal jest ok ale to jest lek psychotropowy wiec
            balabym sie.
            pozdrawiam smile
    • pysioleczek Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 23.06.07, 07:30
      podałam wczoraj małemu ten syrop.
      ale sie uśmiałam ;p
      po za tym ze spał godzinkę dłużej niż zwykle, to nic mu nie było. zaraz po
      dostaniu leku szalał tak jakby dostał jakiejś dodatkowej energii (ale to na
      pewno nie po leku ) smile hihi
      nic mu nie było, jadł normalnie, czuł się świetnie,

      więc ja na 100 % podam mu go na podróż- po co ma się biedactwo męczyć gdyby
      faktycznie miał chorobę lokomocyjną ( bo nie wiadomo czy ma- w aucie i autobusie
      nie- ale nigdy nie jechaliśmy autokarem i to tak daleko)

      swoją drogą zaczyna do mnie ta podróż docierać i zaczynam sie trochę bać - nie
      o małego , bo on raczej będzie miał radochę,a i po syropku będzie sie czuł
      lepiej, tylko o siebie - nie dość że mam chorobę lokomocyjną, i nie mogę nic
      wziąć, to jeszcze zaczynają się mdłości ;p ( jakiś 6-7 tydzień)
      matko, jak ja to przeżyję , buu ;p wink
      ale na wakacjach będzie suuuper - jedziemy na calutki miesiąc big_grin
      • rybkanula1 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 23.06.07, 13:16
        pysioleczek napisała:

        > zaraz po
        > dostaniu leku szalał tak jakby dostał jakiejś dodatkowej energii (ale to na
        > pewno nie po leku )

        owszem, raczej po leku. Nadmierne pobudzenie to jeden ze skutkow ubocznych
        dipherganu, wiec niekoniecznie mozecie miec spokojniesza podroz...
    • grazynarosa Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 23.06.07, 13:59
      Wlasnie!!!!tak czytam i czytam o tym diphergamie i ja tez mialam z nim do czynie
      nie a wlasciwie moj syn-jak mial 8 m i potem cos ponad rok bylismy w szpitalu na
      b. ostre zapalenie krtani-dostawal w zyle i 3x dnia wlasnie syrop-ale on po nim
      byl pobudzony!i wymiotowal!wiec u niego to dzialalo odwrotnie-teraz dawno nie
      podawalam ale moze sprobuje bo wybieramy sie nad moze -mam tam 600 km-i zobacze
      jego reakcje.Tak wiec wcale nie jest prawdą co w ulotce-wszystko zalezy od
      organizmu....
      pozdrowki-Grazka i Miki.
    • kasik2501 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 23.06.07, 15:12
      Dziewczyno chyba cie załamie ale nigdy jak zyje nie czytałam tak pustej
      wypowiedzi.Ty uwazasz ze twoje dziecko bedzie miało radoche.Jeszcze jak
      przeczytałam ze spodziewasz sie dziecka to sie załamałam.Napiszą o tobie w
      fakcie.Żebys czasem nie zarzygała tego autokaru ,a twoim dzieckiem,nie musieli
      opiekowac sie rozsadni pasażerowie......
      • pysioleczek Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 23.06.07, 20:20
        może źle się wyraziłam , mały zachowywał się normalnie, tylko po prostu
        spodziewaliśmy sie że będzie spokojniutki ;p

        jeśli chodzi o wypowiedź kasik2501 - dziewczyno, Ty po prostu zazdrościsz że
        ktoś może mieć tyle siły by zrobić dziecku i sobie fajne wakacje mimo tylu
        przeciwieństw.
        • monia761 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 24.06.07, 01:07
          A nie mozesz leciec samolotem?Tyle godzin to meczarnia dla doroslego,a co
          dopiero dla dziecka.Moze lot bylby lepszy?
          • tymianek21 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 24.06.07, 13:18
            cześć!
            "jeśli chodzi o wypowiedź kasik2501 - dziewczyno, Ty po prostu zazdrościsz że
            ktoś może mieć tyle siły by zrobić dziecku i sobie fajne wakacje mimo tylu
            przeciwieństw". Wiesz co chyba jednak nikt ci nie zazdrości tych wakacji!!! Co
            z tego że po przebyciu takiej drogi czekają na was wpaniale widoki itd. jeśli
            czeka was meczarnia w autokarze! a tak bedzie na pewno!!! Dlaczego ludzie
            wybieraja na wakacje Grecję, Majorke, Hiszpanie -bo tam lot trwa ok. 3 godz.
            maksymalnie! Na Teneryfe- gdzie lot trwa ok. 5 godz. z takimi maluchami
            decyduje sie nie wielu. W autokarze wasze dziecko bedzie miało przed soba inne
            krzesło i bedzie jechało skulone przez tyle godzin!!! Nie wyobrażam sobie
            tego!!! My po Krecie nie dalismy rady jezdzic dalej niz godz. autokarem. A
            plany przed wyjazdem mielismy wielkie!!! A jak zacznie plakać a ty bedziesz
            miala mdłosci bo ciąza! Nie chcialabym takich wakacji! Moze lepiej zmiencie
            plany! Do 2 lat dzieci sa za darmo na wszystkie kierunki a na Lastach kupicie
            gdzie tylko chcecie!


            • mal_art Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 24.06.07, 23:26
              Tak sobie czytam wypowiedzi w tej dyskusji i mam dość mieszane uczucia. Z jednej
              strony - sama nie podałabym swojemu dziecku żadnych leków uspokajających (czy
              też mających na celu "ubocznym" uspokojenie dziecka) bez wyraźnej potrzeby. Tzn.
              są leki i leki, są skutki uboczne i skutki uboczne, ale z lekami o działaniu
              psychotropowym byłabym bardziej niż ostrożna. Chyba że pojawia się wyraźna
              potrzeba tzn np. dziecko ma chorobę lokomocyjną i nic innego nie działa (jak tu
              nna forum dyskutują dziewczyny w innym wątku). Bo co innego moja chęć żeby sobie
              ułatwić życie i mieć spokojną podróż (dzieciak sobie śpi po podaniu jakiegoś
              psychotropa, oczywiście upraszczam), a co innego konieczność, kiedy wskutek tych
              wymiotów dziecko może się odwodnić. No, a w każdym razie na pewno mogą mu one
              zaszkodzić, niekoniecznie aż tak drastycznie.
              Tu autorka postu ma chyba jasną sytuację - sama ma chorobę lokomocyjną i podaje
              lek swojemu dziecku na wszelki wypadek, jednorazowo, aby nie zaszkodziła mu ta
              długa podróż - a nie tylko po to, żeby sobie popodróżować wygodnie i żeby jej
              bachorek nie przeszkadzał. To nie jest sytuacja może na 100% konieczna, bo nie
              wie, czy jej dziecko na pewno na tę chorobę cierpi, ale w sumie
              prawdopodobieństwo może chyba być spore. Tu każdy sam musi podejmować decyzje,
              jakie uważa za najsłuszniejsze, "Pysioleczek" podaje przecież że takiej rady
              udzielił jej lekarz, czyli w sprawie leków osoba kompetentna. Nie wymyśliła
              sobie tego przecież sama, nie jest to rada cioci Kloci, tylko opinia lekarza.
              Nie będzie też podawać środka o tak kontrowersyjnym działaniu długo, przez jakiś
              czas, tylko na okazję tej podróży. To spora różnica, naprawdę jednorazowa dawka
              specyfiku dopuszczonego przecież do uzytku nie powinna tu jakoś zaszkodzić! Co
              innego regularne faszerowanie dziecka prochami, co innego jednorazowe podanie.
              Każdy ma prawo do takiego wypoczynku jaki mu odpowiada, nie każdy musi lubić
              Majorkę czy Grecję. Czy w ogóle ciepłe kraje. Przyjmuję do wiadomosci (i trochę
              zazdroszczę) pomysł na Norwegię, to naprawdę piękny kraj bez dzikich tłumów na
              plażach i z fantastyczną przyrodą i zabytki przepiękne, oglądałam sporo slajdów,
              bo jeszcze nie byłam - naprawdę fajny, ciekawy pomysł. I wakacje inne niż
              wszystkie, może po prostu sami zainteresowani takie mają potrzeby i nikomu nic
              do tego. I ktoś może panicznie obawiać się lotu samolotem na przykład, więc
              argument, że "to lepsze dla dziecka" nie w każdej sytuacji jest trafny! A
              ponadto niewiele wiemy o samej wyprawie, czy będzie to objazdówka autokarowa
              przez krainę fiordów, czy dojazd w jakieś piękne miejsce i indywidualne
              zwiedzanie, dostosowane do potrzeb całej rodziny. Więc może nie osądzajmy zbyt
              pochopnie!
              Ja osobiście nienawidzę zorganizowanych wycieczek, łażenia za przewodnikiem czy
              innym touroperatorem czy jak się to tam nazywa, przebywania w najpiekniejszych
              miejscach w grupie ludzi, którzy takie miejsce potrafią najskuteczniej
              obrzydzić. Nie lubię jazdy autokarem i ciągłego siedzenia. Ale jeśli ktoś lubi -
              proszę bardzo, jego wola, byleby innym nie przeszkadzał (w miarę mozliwości).
              Nie podoba mi się, że w naszym kraju jak ktoś jedzie gdzieś indziej niż nad M.
              Śródziemne czy Bałtyk jest brany za niebezpiecznego wariata. Nikomu tam jeździć
              nie bronię, ale nich nikt też mi i mi podobnym nie narzuca, że te właśnie
              miejsca są najlepsze dla dobra mojego dziecka (którego nie widział nawiasem
              mówiąc na oczy). Nie wiem, czy zdecydowałabym się na taką podróż, jak
              "Pysioleczek", pomysł ma pewne ewidentne minusy (z któtrych sama zainteresowana
              zdaje sobie przeciez sprawę) - ale nie odsądzajmy dziewczyny od czci i wiary, że
              nie chce robić czegoś tak jak wszyscy.
              A dzieci bywają różne, jedna spokojniejsze, inne żywe, jedne lubią podróżować,
              inne nie, dla niektórych jazda autokarem wcale nie musi być jakoś bardzo
              męcząca. I na pewno są dzieci, które wytrzymują znacznie dłuzej niz godzinę -
              choć na pewno sa i takie, które po pół godzinie dostają szału. Przed wyjazdem
              trzeba to sprawdzić spokojnie, jadąc np. PKSem nad wodę czy tam na grzyby, co
              kto lubi. Właśnie po to, żeby dobrze przygotować się do tak długiej podróży i
              żeby poobserwować w takiej sytuacji własne dziecko - chociaż nie ma żadnej
              gwarancji, że w ten sam sposób zareaguje na dłuższy wyjazd, można już wychwycić
              ewentualne problemy, no i się na nie odpowiednio przygotować.
              No a opisywaniem mojej czy innej osoby przez jakiegoś szmatławca nie przejęłabym
              się specjalnie. O czymś pisać muszą, nieprawdaż? I ciekawe, któryż to z
              "rozsądniejszych współpasażerów" poleciałnby pierwszy do redakcji, żeby taką
              fajną historyję opisać i może jeszcze jakąś kasę za to zgarnąć... Założę się o
              wszystko, że nie taki, który by faktycznie coś pomógł, gdyby zaszła potrzeba,
              tylko taki, który od początku patrzyłby na to dziecko jak na wroga.
              Oj, rozpisałam się, udanych wakacji życzę i tym co w Norwegii i tym co na
              Krecie, napisz nam potem Pysioleczku, jak wyjazd i co udało się zobaczyć. I jak
              brzuszek wraz z zawartością, fajnie jest podróżować w ciąży!
              • kasik2501 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 25.06.07, 13:38
                Fajnie napisałas sama o sobie
              • tymianek21 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 25.06.07, 13:39
                Cześć!" ale nie odsądzajmy dziewczyny od czci i wiary, że nie chce robić czegoś
                tak jak wszyscy"-nie krytykowałam Pysiolaczka że nie chce jechać tak jak
                wszyscy na Majorke, Krete itd- wyrażnie napisałam że Norwegia to marzenie
                mojego męża. Wyrazilam swoja opinię na temat jazdy z 1,5 rocznym brzdącem
                autokarem przez tyle godz!!! To nie bedzie wyprawa PKS nad jezioro -przez tyle
                godz. maluch bedzie widzial przed soba inne krzeslo a o wyprostowaniu nózek
                bedzie mogł tylko pomażyc(tylko na kilku postojach). Dziewczyna jest w
                początkowej ciązy- jej wybór. Ty też podrózowałas w pierwszych tygodniach czy
                troche pózniej???Jest róznica pomiedzy podrózowaniem do 12 tyg(wymioty, bardzo
                duze zagrozenie poronieniem m.in. na skutek siedzenia w jednej skulonej
                pozycji) a podrózowaniem w II trymestre.(tak czytalam w kilku książkach).

                "Ja osobiście nienawidzę zorganizowanych wycieczek, łażenia za przewodnikiem czy
                innym touroperatorem czy jak się to tam nazywa, przebywania w najpiekniejszych
                miejscach w grupie ludzi, którzy takie miejsce potrafią najskuteczniej
                obrzydzić. Nie lubię jazdy autokarem i ciągłego siedzenia. Ale jeśli ktoś lubi
                proszę bardzo, jego wola, byleby innym nie przeszkadzał (w miarę mozliwości).
                Nie podoba mi się, że w naszym kraju jak ktoś jedzie gdzieś indziej niż nad M.
                Śródziemne czy Bałtyk jest brany za niebezpiecznego wariata"
                Tez nie lubie łażenia za przewodnikiem itd. dlatego podczas pobytu na Krecie po
                sniadaniu jechalismy sobie do Chani a z tamtad tamtejszym PKS w okolice gdzie
                nie bylo tylu ludzi.I wlaśnie na podstawie moich wrazen i obserwacji synka
                napisałam że najprawdopodobniej to bedzie meczarnia dla jej malucha. Czym go
                zajmie przez tyle godzin??? ja mojego niezwykle spokojnego nie moglam
                zainterespwac niczym bo chcial ciągle wysiadac i biegac, biegac , biegac!!!
                Pozdrawiam
                • mal_art Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 25.06.07, 15:39
                  Akurat nie Ty krytykowałaś najbardziej, tylko przedstawiłaś całkiem racjonalne
                  argumenty - co będzie trudne, z czym może być kłopot. Bardziej miałam na myśli
                  post o "pustocie", łatwo mówić nie znając pełnej sytuacji.
                  Ja jeździłam i we wczesnej ciąży (bardzo wczesnej!) i w 7-8 miesiącu, ale
                  podkreślam, że czułam się fantastycznie, miałam b. dobre wyniki badań i żadnych
                  problemów zdorwotnych (to w razie jeśli ktoś na mnie wsiądzie, "że sobie nie
                  wyobraża" i zechce mnie pozbawić praw rodzicielskich). Każda ciąża jest inna i
                  nie doradzałabym innym wyjazdów - "jedź, nic się nie stanie", ale też nie
                  zniechęcam, chyba gdyby dziewczyna czuła się fatalnie, to by nie planowała podróży.
                  Tak samo inne jest każde dziecko, długa jazda autokarem nie musi być najlepszym
                  pomysłem - ale może w sytuacji koleżanki jest jedyną możliwością? Do Norwegii
                  nie bywa raczej tylu last minute co nad Morze Śródziemne... Wydaje mi się, że
                  Pysiolaczek, zdając sobie sprawę z trudności, stara się jak najlepiej
                  przygotować do wyjazdu, czy okaże się on łatwizną czy koszmarem, to już jej
                  ryzyko. Na pewno jest wiele trudności, też nie chciałabym jechać tyle godzin bez
                  możliwości ruszenia się - ale to już jej wybór i nam niewiele do tego, możemy
                  tylko postarać się jej doradzić, co może zrobić, żeby podróż była bezpieczna i
                  udana. A zachowanie jej dziecka podczas podróży autokarem jest wielką
                  niewiadomą, może przespać większą część drogi i obudzić się na czas przeprawy
                  promowej (jeśli dobrze pamiętam, w "programie wycieczki" jest przepłynięcie
                  promem), a może cały czas rozrabiać. Ale też nie musi być beznadziejnie, jeśli
                  ma się dobre pomysły na zajęcie dziecka (tego konkretnego egzemplarza - właśnie
                  dlatego trudno się wypowiadać, skoro się dziecka na oczy nie widziało). Chociaż
                  ryzyko, że większą część drogi bedzie marudziło, zawsze jest.
                  Ja sama nie bałam się długich przejazdów samochodem, pociągiem z
                  dzieckiem/dziećmi, stosunkowo najmniej jeździliśmy autokarem, ale nie mam z tych
                  wyjazdów żadnych traumatycznych wrażeń (ani, jak sądzę, współpasażerowie) - tak
                  dobieraliśmy porę podróży, rozrywki i zabawy, żeby było dobrze. Trudniejsza bywa
                  dla mnie wyprawa metrem na Ursynów, bo nie można wyglądać przez okno wink
                  Tak więc, nie znając dokładnie sytuacji nie chciałabym osądzać i krytykować. I z
                  własnego doświadczenia wiem, że naprawdę nie musi być tragicznie, choć na różne
                  ewentualności trzeba być przygotowanym.
                  Pozdrawiam M
                  • ninka70 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 26.06.07, 21:34
                    Jesli mozna wcisne tu jeszcze swoje trzy grosze smile.
                    Co do krytykowania i to tak niewybrednego zgadzam sie calkowicie z mal-art.
                    Niektore wypowiedzi sa troche nie na miejscu. Ja akurat nie jestem zwolenniczka
                    dalekich podrozy z malym dzieckiem i na ten temat juz sie tu wypowiadalam,
                    natomiast autorka postu jest dorosla i odpowiada za siebie i za swoje dziecko i
                    sama podejmuje decyzje. Zreszta pomijajac dluga podroz, pomysl wyjazdu z
                    dzieckiem do Norwegii latem uwazam za lepszy niz np. do goracych krajow
                    srodziemnomorskich chocby ze wzgledu na lagodniejszy klimat i mniejsze ryzyko
                    poparzenia slonecznego, oraz brak dzikich tlumow wszedzie. Dodatkowo,
                    dziewczyny, to przeciez nie jest tak, ze podroz do Grecji np. to tylko trzy
                    godziny lotu. Najpierw trzeba dojechac na lotnisko, a trzeba byc 2 godziny
                    przed odlotem, potem samolot sie spoznia, w koncu wylatujemy, tam czekamy
                    godzine az nas zapakuja do autokaru, nastepnie jedziemy godzine, dwie, trzy,
                    czasem dluzej i w sumie rozbi sie z tego 7-10 lub wiecej godzin i to czesto w
                    nocy albo nad ranem. Nie wiem czy to taka gratka dla dziecka.
                    Natomiast co do uzywania lekow uspokajajacych, chcialabym sie podzielic z Wami
                    informacja, ktora ja z kolei otrzymalam od lekarki mojego dziecka. Otoz pare
                    tygodni temu musial on przyjmowac (na szczescie tylko kilka dni) leki
                    odczulajace o bardzo silnym dzialaniu uspokajajacym. Bral je co 6 godzin na
                    zmiane dwa leki i spal po nich w ciagu dnia 4-5 godzin i 12-14 godzin w nocy. I
                    wlasnie lekarka powiedziala mi, ze jesli mamy w planach jakis dluzszy wyjazd,
                    to zebysmy z niego zrezygnowali jesli nie mamy klimatyzacji w aucie. Bylo wtedy
                    dosc goraco i slonecznie. Wyjasnila mi, ze dziecko, ktore spi takim normalnym
                    snem obudzi sie jak bedzie mu za goraco i zasygnalizuje, ze czas na przerwe.
                    Poza tym pije czesto. Natomiast dziecko, ktore zasnie pod wplywem takich lekow
                    spi bardzo mocno i moze nie odczuwac dyskomfortu termicznego i pragnienia, co w
                    efekcie moze doprowadzic do odwodnienia i udaru cieplnego.

                    Pozdrawiam i niezmiennie zycze udanych wyjazdow (wszystkim).

                    Ninka
                    • ninka70 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 26.06.07, 21:38
                      Zapomnialam dodac, ze ja na czas podrozy podaje dziecku herbatke z melisy, taka
                      troche slabsza niz dla doroslych. Nie wiem czy pomaga, czy nie, ale
                      przynajmniej nie szkodzi smile.
                • mamusia111 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 27.06.07, 09:55
                  niewiem pysioleczku czy już wyjechałaś ale mam dobra rade dla Ciebie.Sama
                  jechałam busem z włoch jak byłam w ciąży 8tydz.(dowiedziałam się że jestem już
                  będąc we włoszech)kupiłyśmy z mamą tam takie uciskowe opaski na
                  nadgarstki.Popytaj w aptece.faktycznie niemiałam mdłosci po nich ani nie
                  wymiotowałam,jedynie niemogłam spać a jechałam ok.28godzin.teraz wybieram się z
                  dzieciaczkami do włoch autem-starsza 2 i 3 miesiące młodsza 3 miesiące.Niestac
                  mnie na samolot,podróż autem wyjdzie taniej,więc drogie panie nieoceniajcie
                  odrazu bo niewiecie jak jest i jakie sa tego przyczyny.
                  • tymianek21 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 27.06.07, 13:05
                    cześć! Piszesz o twojej jeżdzie z Włoch w ciąży-dla ciebie powrot był
                    koniecznoscia!. Tutaj Pysiolaczek jedzie na wczasy (o czym informuje kilka
                    wpisów wcześniej. Pisze ze jedzie na wczasy i czeka ich długa podróz autokarem-
                    najpierw 14 godz, potem prom i znowu jazda).Dlatego jesteśmy tym zdziwione
                    (niektóre oburzone) ze zabieraja małe dziecko w taka podróż! Piszesz ze
                    jedziesz teraz z dwoma maluchami- ale jedziesz swoim autem- jeśli zaczna
                    poplakiwać, kręcić sie z nudów itd. będziesz mogła w każdej chwili sie
                    zatrzymać!!! W autokarze jestes zdana na kierowcę i pilota którzy planuja
                    postoje! Nika 70 piszesz o tym jak wyglada załadowanie do samolotu- oczekiwanie
                    i spożnione odloty itd. Ale dziecko wtedy cały czas jest na nogach-chodzi,
                    biega... Nawet w samolocie jeśli nie trzeba zapiąc pasów jest wiecej miejsca
                    pośrodku i zawsze jakis rodzic może zrobic kilka krokow z maluchem. W autokarze
                    to jest chyba nawet zabronione! A długa jazda z lotniska do hotelu zależy od
                    wyboru rodziców- mozesz wybrac hotel oddalony o 3 godz. a mozesz o 40 min-
                    zawsze masz informacje ile trwa transfer!
                    Uwielbiam Norwegię, ale nie zdecydowałabym sie na wczsy z maluchem jeśli podróż
                    miałaby byc dla niego koszmarem
                    • ninka70 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 27.06.07, 13:53
                      Tymianku, wcale nie zamierzam dyskutowac z tym, ze taka podroz to wyzwanie, bo
                      z tym sie zgadzam, nie zgadzam sie na niesympatyczne komentarze pod adresem
                      forumowiczki, ktora sie na takowa podroz decyduje.
                      I pewnie tez masz racje, ze podroz samolotem moze byc nieco latwiejsza do
                      zniesienia dla dziecka, bo suma summarum jest jednak nieco krotsza i ze o
                      dlugosci transferu jestesmy informowani i mozna wybrac hotel najmniej oddalony
                      od lotniska, z tym wszystkim sie zgadzam, natomiast chcialam tylko zwrocic
                      uwage szanownych kolezanek, ze nieprawda jest, ze to tylko 3 godziny lotu, bo w
                      sumie jest to znacznie dluzej. A poza tym jesli taki przelot + transfer wypadna
                      w nocy lub nad ranem to dziecku wcale niekoniecznie musi sie chciec byc na
                      nogach-chodzic-biegac jak bylas uprzejma napisac i taka podroz rowniez moze byc
                      dla niego koszmarem. A niestety z lotami czarterowymi jest tak, ze zdarza sie
                      zmiana godziny odlotu w ostatniej chwili i na to akurat wplywu nie mamy.

                      Reasumujac : kazdy wyjazd z dzieckiem wiaze sie z jakimis niedogodnosciami dla
                      niego i dla nas. Kazdy rodzic i kazde dziecko ma okreslona wrazliwosc na
                      niedogodnosci. Znajac stopien tej wrazliwosci (swoj i swojego dziecka) to
                      rodzic decyduje o kierunku wyjazdu i sposobie transportu i wybiera w skrajnych
                      wypadkach dzialke za miastem lub podroz dookola swiata. I naprawde nic nam do
                      tego.
                      • mal_art Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 27.06.07, 17:18
                        Brawo Ninka, całkowicie się z Tobą zgadzam! Ja też nie jestem zwolenniczką
                        faszerowania dziecka lekami (za dużo się już napatrzyłam w pracy na dzieciaki
                        usypiające lub nadmiernie pobudzone po podaniu leków!), ale też nie mogę być ich
                        zdecydowaną przeciwniczką (czasem są konieczne dla normalnego funkcjonowania
                        dziecka!) Ale nie tylko w tym uważam, ze masz rację, b. podoba mi się Twoja
                        wypowiedź o tym, że każdy wybiera miejsce wakacji sam i wg możliwości własnych i
                        swojego dziecka. Naprawdę nie ma dwojga takich samych dzieciaków, o identycznych
                        temperamentach, potrzebach, zainteresowaniach... Więc ani mamy - niesutraszone
                        podróżniczki nie powinny osądzać takich, które z różnych względów wyierają
                        działkę pod miastem, ani te mniej "odważne" jesli chodzi o wyjazdy nie powinny
                        posądzać podróżujących rodziców o egoizm, pustotę i skrajną nieodpowiedzialność,
                        każdy ma prawo do swojego zdania.
                        A jeszcze mam coś do Pysioleczka : możesz też zapytać lekarza o tabletki
                        homeopatyczne przeciw chorobie lokomocyjnej, albo może syrop? Nie jestem
                        lekarzem, ale słyszałam, że coś takiego istnieje (i pomaga, jeśli się w to
                        uwierzy wink Szczęśliwej podróży!
                      • abosa Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 28.06.07, 09:40
                        Nie da się porównać podrózy samolotem i autokarem! Nawet jeśli zliczysz
                        wszystkie "okoliczności towarzyszące" to podróż autokarem trwa przynajmniej
                        dwukrotnie dłużej niż samolotem (mówię o tym, konkretnym przypadku), bo chyba
                        spod domu ten autokar nikogo nie zabiera, tez trzeba odpowiednio wcześniej do
                        niego dojechać; W autokarze siedzisz unieruchomiona wieeele godzin, w samolocie
                        tylko podczas lotu, który trwa znacznie krócej.

                        >A poza tym jesli taki przelot + transfer wypadna
                        > w nocy lub nad ranem to dziecku wcale niekoniecznie musi sie chciec byc na
                        > nogach-chodzic-biegac jak bylas uprzejma napisac i taka podroz rowniez moze
                        byc dla niego koszmarem.
                        Jakim koszmarem? Nikt przy zdrowych zmysłach nie zabiera małego dziecka bez
                        wózka! Dziecko może w nim przebywać aż do chwili, kiedy wsiada do samolotu,
                        żadnego "na nogach" tam nie ma;

                        Podróżowałam z dzieckiem samolotem, autokarem też, ale tylko na bardzo krótkich
                        trasach - maksymalnie jednogodzinnych; Wiem, o czym piszę i proszę, nie
                        porównuj rzeczy nieporównywalnych;

                        A co do autorki postu: jej sprawa, na co naraża siebie i dziecko, chociaż mam
                        wrażenie, że jednak nie wie, co ją czeka, ale ... nie podoba mi się, że nie
                        liczy się z innymi pasażerami. Jej niefrasobliwość może skutecznie utrudnić
                        innym podróż.
                        • mal_art Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 28.06.07, 10:43
                          OK zgoda, nikt nie twierdzi że ta podróż będzie jednym nieprzerwanym pasmem
                          szczęścia i ze nie przydarzy się nic przykrego. Mogą być różne trudności,
                          problemy, dziecko może marudzić, a koleżanka może czuć się źle, pozostali
                          pasażerowie też nie muszą być życzliwie nastawieni. Ale jak napisała Ninka -
                          każda podróż wiąże się z niedogodnościami, powiem więcej - w ogóle posiadanie
                          dzieci (kto tu kogo posiada?) wiąże się z licznymi niedogodnościami, począwszy
                          od mdłości porannych, poprzez nocne wstawanie, kolki, choroby... Ale jakoś tak
                          się śmiesznie składa, że nie każde dziecko miewa kolki, tak samo nie każde
                          dziecko równie źle reaguje na trudy długiej podróży. Twoje dziecko widać nie
                          należy do miłośników jazdy autokarem, a może Ty sama nie należysz i nie chcesz
                          fundować tego swojemu dziecku, masz do tego pełne prawo. Ale są też dzieci,
                          których taka podróż męczyć nie musi, bo zajmują się w tym czasie innymi rzeczami
                          - spaniem, jedzeniem, zabawą, czytaniem książeczek, rysowaniem... To bardzo
                          indywidualne przypadki, każde dziecko jest inne. Nie znam dziecka koleżanki,
                          zabieranego w tak długą podróż, i nie wiem, do jakiego typu się zalicza, ale nie
                          chcę od razu zakładać, ze postępuje ona egoistycznie, nierozsądnie i tylko męczy
                          dzieciaka. I też mówię to na podstawie swoich własnych doświadczeń, najdłuższa
                          podróż autokarem, jaką zaliczyliśmy z półtorarocznym maluchem trwała ok. 10
                          godzin bez przerw (tzn były, ale za każdym razem dziecko spało i nie korzystało
                          z możliwości rozprostowanie nóg), miała właściwie być krótsza, ale autokary w
                          tym też nie różnią się od samolotów, że bywają niepunktualne. Ale też nie
                          powiesz mi, że tak jak na lotnisko trzeba jechać na min. 2 godziny przed
                          odlotem, tak na dworzec autobusowy udajesz się dwie godziny wcześniej!
                          Tak jak napisałaś nie porównujmy rzeczy nieporównywalnych, każdy środek
                          transportu miewa swoje wady i zalety, autokar ma tych wad stosunkowo najwięcej,
                          ale chyba nie znamy sytuacji Pysioleczka na tyle, żeby powiedzieć, że mogłaby
                          wybrać inną, wygodniejszą opcję podróżowania. Może właśnie nie mogłaby?
                          Dziewczyny kochane, nie osądzajmy się wzajemnie - wiele nas różni, ale i tak
                          wszystkie staramy się być jak najlepszymi mamami dla naszych dzieci i tu możemy
                          sobie pomagać i wspierać się nawzajem, a i podyskutować czasami, tylko bez tego
                          osądzania!!! Czym innym jest konstruktywna krytyka, a czym innym ocena cudzego
                          postępowania. Tego też uczy wychowywanie dzieci, prawda?
                          Pozdrawiam wszystkich - Malwina
                          • ninka70 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 28.06.07, 11:10
                            Abosa, przeczytaj prosze jeszcze raz cala dyskusje, tylko tym razem ze
                            zrozumieniem. Moze sie okazac, ze Twoje uwagi co do moich wypowiedzi sa
                            niezupelnie trafione.
                            • abosa Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 28.06.07, 11:39
                              Ninko70, przeczytaj jescze raz całą moją wypowiedź, tylko tym razem ze
                              zrozumieniem. Może się okazać, że Twoja uwaga jest zupełnie nietrafiona;

                              I wyjaśnienie, odniosłam się tylko do części Twojej wypowiedzi, a żeby nie było
                              wątpliwości, zacytowałam tą część. Dzieci podróżujące w nocy niekoniecznie
                              muszą chciec ruszać nogami, zgoda, ale BYWA, że jednak chcą, jeśli nie,
                              zapobiegliwi rodzice mają pod ręką wózek, w którym dziecko odpoczywa.

                              Najważniejsze, by dziecko miało możliwość wyboru w miarę wygodnej pozycji. To
                              się nazywa optymalne zminimalizowanie niedogodności związanych z podróżą.

                              A, i jeszcze jedno, w tamte wakacje wybraliśmy się w podróż pociągiem, nocą.
                              Wbrew pozorom, dziecko (wówczas dwuletnie) nie spało całą drogę. Ale dobrze się
                              czuło, bo mogło spacerować, leżeć, siedzieć, miało zapewnione minimum wygody.
                              Podróż trwała ok 8 godzin.
                          • abosa ?? 28.06.07, 11:14
                            z pierwszego postu:
                            "jade z 1,5 rocznym syneczkiem autokarem około 34h . "
                            Ty masz za sobą doświadczenie 10 godzin w autokarze;
                            czy naprawdę nie widzisz różnicy?


                            Poza tym napiszę raz jeszcze, w zasadzie mało mnie obchodzi, jakie
                            niedogodności czekają malucha i jego mamę we wczesnej ciąży (skoro sama się tym
                            nie przejmuje). Gdyby napisała, że te 34h będzie podróżować własnym samochodem,
                            nie zabrałabym głosu.
                            Ale ... ta mama naraża na duuuże niedogodności nie tylko siebie i dziecko ale
                            również współpasażerów i to, wg. mnie, nie jest w porządku.
                            Razem z nimi w tym autokarze będą podróżować ludzie, którzy mają prawo liczyć
                            na, w miarę możliwości, komfortową podróż. Autorka wątku najwyraźniej się z
                            nimi nie liczy. Bo jakkolwiek różne byłyby dzieci, nie znam takiego (mówimy o
                            maluszkach), które wytrzyma spokojnie kilkanaście godzin bezruchu (zakładam
                            optymistycznie, że dziecko połowę podróży prześpi). Ja nie chciałabym jechać
                            tym autokarem;
    • aguszak Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 28.06.07, 11:17
      Diphergan bardzo silnie działa na ośrodkowy układ nerwowy! Nasz syn miał go
      podawanego podczas bardzo silnych ataków kaszlu i musze powiedzieć, że to nie
      było obojętne dla jego zachowania i samopoczucia - wręcz przeciwnie: był
      rozdrażniony, płaczliwy, a czasem nawet dostawał ataków spazmów - w nocy sniły
      mu się koszmary senne!
      Odradzam uspokajania malucha w podróży takim specyfikiem! Poczytaj sobie
      koniecznie o skutkach ubocznych na ulotce i w internecie. Poza tym ten lek może
      być stosowany u dzieci pow. 4 roku życia!!!
      • mal_art Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 28.06.07, 11:35
        To ja jechałam 10 godzin autokarem z dzieckiem, nie Ninka. I wcale nie było to
        dla mnie trudne, a współpasażerowie okazali się rewelacyjni, tylko że to było w
        Maroku, gdzie dzieci nie są traktowane jako szczególnie uciążliwe (połowa
        pasażerów autokaru też jechała z dziećmi) i wszyscy pomagają się nimi zajmować.
        A 34 godziny, które podaje Pysioleczek, to również czas spędzony na promie,
        gdzie dziecko nie będzie musiało siedzieć skulone, tylko będzie mogło
        rozprostować nóżki, oczywiscie pod stałą opieką. Nie wiem, ile się płynie, nie
        znam portu z którego wypływają i do którego dopływają, ale te 34 godziny będą
        mieły dość rozsądną przerwę pośrodku, co może być dużym ułatwieniem, o ile
        będzie dobra pogoda, nie będzie kołysać no i o ile cała przeprawa promowa będzie
        odbywać się za dnia, a nie w środku nocy, bo co wtedy dziecku z możliwości
        pobiegania, kiedy akurat powinno spać.
        A narażanie innych pasażerów? Oni też mogą innych narażać na niedogodności, typu
        głośne chrapanie, że o innych odgłosach nie wspomnę, nieprzyjemny zapach, objawy
        choroby lokomocyjnej lub... upojenia alkoholowego, wykłócanie się z obsługą
        autokaru... Naprawdę to nie dzieci bywają najbardziej nieznośnymi pasażerami,
        nawet takie marudne. Dziecko to tylko dziecko, a dorośl potrafią zachowywać się
        naprawdę chamsko i absolutnie nie przejmować się cudzymi odczuciami. Nie
        zakładaj od razu, że dziecko koleżanki to szatanek z piekła rodem! Poza tym jej
        dziecko nie jedzie przecież samo, tylko z rodzicami, którzy będą się nim
        opiekować, pomagać, uspokajać. To oni wiedzą jak to zrobić najlepiej!
        A o do uwagi o silnym działaniu dipherganu na układ nerwowy - Pysioleczek
        napisała wyraźnie, że: lek poda tylko jedorazowo, poleciła go lekarka, która
        doskonale zna dziecko i sama P. zrobiła synkowi w domu test, jak będzie się
        zachowywał po podaniu leku i dziecko zachowywało się raczej normalnie. Czyli
        powinno być dobrze. Poza tym leku tego nie podaje tylko po to, żeby dzieciaka
        uspokoić, ale żeby zapobiec ew. chorobie lokomocyjnej, na którą sama cierpi.
        Oczywiście, nikt nie jest zwolennikiem faszerowania malucha psychotropami bez
        potrzeby, ale dla mnie to wystarczające argumenty.
        Pozdrowienia M
        • abosa Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 28.06.07, 11:50
          Oni też mogą innych narażać na niedogodności, typ
          > u
          > głośne chrapanie, że o innych odgłosach nie wspomnę, nieprzyjemny zapach,
          objaw
          > y
          > choroby lokomocyjnej lub... upojenia alkoholowego, wykłócanie się z obsługą
          > autokaru... Naprawdę to nie dzieci bywają najbardziej nieznośnymi pasażerami,
          > nawet takie marudne.

          Wszyscy, którzy swoim zachowaniem "ponad normę" utrudniają podróż
          współpasażerom sa przeze mnie niemile widziani. Nie miałoby dla mnie większego
          znaczenia, czy za plecami chrapie dorosły facet, czy wrzeszczy roczne dziecko.
          Na wielogodzinną podróż brakło by bi wyrozumiałości, trzy godziny w samolocie
          dam radę, ale nie kilkanaście - autokarze. Aha, gdy nie miałam dziecka odbyłam
          kilka ponad dwudziestogodzinnych podróży autokarem, chyba miałam szczęście,
          nikt nie był kłopotliwy, no i nikt nie woził małych dzieci;

          Dziecko to tylko dziecko, a dorośl potrafią zachowywać się
          > naprawdę chamsko i absolutnie nie przejmować się cudzymi odczuciami.
          Racja, jak np. autorka watku. Nie zdziwię się, jeśli ktoś z podróżujących
          będzie miał pretensje, do niej, nie do dziecka, oczywiście. Ono, niestety,
          niewiele ma tu do powiedzenia sad
          • mal_art Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 28.06.07, 12:27
            Pozostańmy więc przy własnych punktach widzenia, bo szkoda czasu żeby wymieniać
            te same argumenty. Proponuję poczekać, aż Pysioleczek wróci i zda nam relację o
            tym, jak było, jak się jechało, jak dziecko to zniosło i jak czuła się ona sama.
            A także jacy byli współpasażerowie.
            Pozdrawiam Malwina
            PS fantastyczny ten cytat z Szymborskiej
            • abosa Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 28.06.07, 12:40
              smile Polecam cały Dwukropek

              A jeszcze w temacie: wiesz, współpasażerowie mogą okazać się mili i
              wyrozumiali, zwykle sama taka bywam smile, co nie zmienia faktu, że zostają
              narażeni (ryzyko jest bardzo znaczne, przyznasz) na wielogodzinne wysłuchiwanie
              marudzenia zmęczonego dziecka i problemy fizjologiczne kobiety we wczesnej
              ciąży; Cóż, nie mam zbyt przyjaznych uczuć do ludzi wykazujących się taką lub
              podobną niefrasobliwością;
              Irytujące, że Pysioleczka zupełnie ta kwestia nie obchodzi, nie uważasz?

              Gdybyśmy wszyscy bardziej liczyli się z odczuciami tzw. "ogółu", byłoby milej,
              prawda?
              To chyba Kant proponował, żebyśmy postępowali wobec innych tak, jak
              oczekiwalibyśmy tego dla siebie?
              • mal_art Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 28.06.07, 13:22
                Tylko, że liczenie się z odczuciami ogółu uniemożliwiłoby ludzkosci dokonywanie
                nowych odkryć, formułowanie nowych teorii... Ale w kwestii jazdy autokarem,
                przyznam, że liczenie się z odczuciami ogółu jest b. na miejscu. Czy z tymi
                odczuciami liczy się Pysioleczek? Nie mam pojęcia. Tzn wydaje mi się, że tak,
                skoro zastanawia się nad tym, jak uczynić tę długą jazdę znośną dla dziecka, tak
                aby nie marudziło, czyli nie przeszkadziało współpasażerom. Ale na temat odczuć
                innch ludzi nie wypowiadała się, więc trudno zgadywać.
                Ale dla mnie najbardziej irytujące jest to oskarżanie o pustotę, egoizm i co
                tylko, a czego w tym wątku trochę było wprost, trochę mniej wprost, ale też
                czytelnie. Po co? Dla poprawienia soie samopoczucia? Czasem, jako podróżująca
                mama, mam wrażenie, że atakuje się mnie i mi podobnych tylko za to, że jeżdżąc,
                przypominajmy "normalnym" o istnieniu innego świata, o ich niespełnionych
                marzeniach... Często słyszę różne moje koleżanki i dalsze znajome narzekające,
                jak to bardzo dziecko je ogranicza, z czego to one nie muszą rezygnować. Muszą?
                Chcą! Nie pasuje im wycieczka do lasu, przejazd autobusem czy podmiejską
                kolejką, we wszystkim upatrują źródła potwornych trudności i niewygód, a potem
                narzekają na swoje nudne życie przy garach i dookoła dziecka; o moich pomysłach
                na wspólne uatrakcyjnienie tego życia są jak najgorszego zdania, żeby potem
                marudzić, że "ty to masz fajnie"... Nie każę wszystkim jeździć z dzieckiem na
                drugi koniec świata, moja najlepsza przyjaciółka jest z tych "niejeżdżących" za
                granicę - ale na wyprawę do lasku, o 10 minut dłuższą niż do parku, nigdy nie
                trzeba jej namawiać.
                Pozdrawiam wielbicielkę Kanta oraz Szymborskiej a także inne mamy! M
                • abosa Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 28.06.07, 13:47
                  > Tylko, że liczenie się z odczuciami ogółu uniemożliwiłoby ludzkosci
                  dokonywanie nowych odkryć, formułowanie nowych teorii...
                  nooo, chyba nieco wink przesadziłaś smile)

                  W większości zgadzam się z Twoją wypowiedzią, też jestem podróżujacą mama. Też
                  nie lubię utyskiwania, marudzenia, piętrzenia przeszkód i wyszukiwania sobie
                  powodów, żeby z czegoś zrezygnować;
                  Ale jestem zwolenniczką złotych środków, nie lubię haseł typu "jakoś to
                  będzie", wierzę, że myślenie ma przyszłość wink
                  Marzenia można realizować na różne sposoby. Warto jednak sobie te sposoby
                  powyobrażać i, jeśli wyobraźni braknie wink, szukać innych rozwiązań.
                  Moje dziecko ma trzy lata. Nie śpię na pieniądzach. Ale dotąd razem
                  zwiedzaliśmy Kretę, zdobywaliśmy słowackie Tatry, pływaliśmy kajakiem po
                  jeziorach, itd. Jednak przed każdą z wypraw przygotowujemy się starannie, żeby
                  wypoczynek się udał i ... żeby przypadkowym i nieprzypadkowym towarzyszom go
                  nie zepsuć. Da się smile
                  • abosa pozdrawiam również :) /nt 28.06.07, 13:48

    • aguszak i jeszcze jedno... 28.06.07, 13:31
      ... pomijając już wszystkie inne aspekty - przeraża mnie i osłabia traktowanie
      dziecka (zdrowego przecież), jak królika doświadczalnego, na którym wypróbowuje
      sie leki!
      • ninka70 Do Abosy 28.06.07, 22:55
        Abosa, przeczytalas pobieznie dyskusje, wyciagnelas jedno oderwane z kontekstu
        zdanie z mojej wypowiedzi i zaczynasz wojownicza polemike. Jak bys jednak
        przeczytala uwaznie co napisalam, to moze by do Ciebie dotarlo, ze moim
        zamiarem nie bylo porownywanie podrozy samolotem i autokarem, ja jedynie
        przytomnie zauwazylam, ze podroz do Grecji (Hiszpanii, Turcji itp) to nie sa
        tylko 3 godziny lotu tylko w sumie 2 lub 3 razy wiecej. Nigdzie nie napisalam,
        ze podroz autokarem to raj. Jedynie o Norwegii napisalam, ze jest w moim
        (powtarzam wylacznie w moim mniemaniu) lepszym kierunkiem na wakacje w lipcu z
        malym dzieckiem niz np. Grecja z 40 stopniowm upalem. Moze te dwie sprawy Ci
        sie pokrecily.
        Poza tym uwierz, nocny lot (a wlasciwie to co odbywa sie potem w godzinach
        bardzo wczesnoporannych, tzn. oczekiwanie na bagaz, na transfer, przejazd do
        hotelu) z maluchem moze byc koszmarem dla dziecka i dla rodzicow i wozek
        niekoniecznie musi byc tu antidotum...
        No i oczywiscie milo z Twojej strony, ze przygotowujesz sie starannie do
        kazdego wyjazdu majac na uwadze komfort towarzyszy podrozy, natomiast
        wszystkiego przewidziec sie nie da i Twoje dziecko moze Cie kiedys niemilo
        zaskoczyc. Ciekawe co zrobisz, kiedy np.podejdzie do Ciebie wspolpasazer i
        powie, ze Twoja niefrasobliwosc skutecznie utrudnia mu podroz, lub ze nie
        liczysz sie z innymi wspolpasazerami. No chyba ze Tobie sie to nie zdarzy, bo
        jestes w stanie przewidziec wszystko, to przepraszam.
        I na koniec bardzo nie podoba mi sie lekcewazacy sposob w jaki wypowiadasz sie
        o autorce postu. Wiesz to nie jest tak, ze wszyscy naokolo Ciebie to skonczeni
        idioci, a Ty jestes jedyna myslaca i przewidujaca istota. Uwierz mi inni tez
        potrafia myslec.
        • abosa Re: Do Abosy 29.06.07, 07:37
          Po pierwsze: nie ma obowiązku komentowania całości wypowiedzi smile
          Nie wiem, czy do Ciebie dotarło, że podróżowałam sporo z dzieckiem, bardzo
          rozmaitymi środkami lokomocji, o różnych porach doby; WIEM o czym mówię/ piszę;
          A teraz trochę matematyki:
          3x3=9, to dużo, dożo mniej niż 34, proszę, uwierz wreszcie;
          Nie potrafię przewidzieć wszystkiego, ale STARAM się. Nie wiesz, co to "złoty
          środek"? Argumentując uparcie uciekasz się do skrajności, ja wiem, że to w
          dyskusji dobrze wygląda, ale nijak się ma do rzeczywistości;
          Wyluzuj;
    • jolach73 Re: do mam maluszków - cenna informacja - chyba 28.06.07, 23:18
      Moje dzieci na tym leku sie wychowały to był jedyny syrop który działał a mój
      syn z chronicznym zapaleniem krtani i strimorami krtaniowymi można powiedzięc
      że dorastał na nim inaczej chyba by się udusił.
      Kazdy lek jest inny kazy człowiek jest inny.

      pozdrawiam
      Jola
      • ninka70 do Abosy 29.06.07, 08:46
        Oczywiscie, ze nie ma obowiazku komentowania calosci wypowiedzi, ale fajnie
        byloby ja w calosci przeczytac i zrozumiec, zanim zacznie sie polemizowac. Moze
        wtedy nie napisalabys, ze argumentujac uciekam sie do skrajnosci, bo tego nie
        robie, to Ty z uporem maniaka probujesz mi wmowic, ze przedkladam dluga podroz
        autokarem nad lot samolotem, choc nigdzie tego nie napisalam wink. Strasznie sie
        napinasz i probujesz mi udowodnic, rzeczy oczywiste...
        • abosa Re: do Abosy 29.06.07, 08:54
          > probujesz mi wmowic, ze przedkladam dluga podroz autokarem nad lot samolotem,

          Wiesz co? Nie wiem, o co Ci chodzi. Może pokaż, gdzie ja napisałam coś
          podobnego? Daj cytat, bo fakrycznie, coraz mniej rozumiem z tego, co tu
          wypisujesz;

          Strasznie sie
          > napinasz
          ???

          i probujesz mi udowodnic, rzeczy oczywiste...
          taaaak?? no ale, sama widzisz, ciężko mi to idzie;

          Chyba się nieco pogubiłaś, na pewno wiesz, o co Ci chodzi?
          Nie bierz tego do siebie, ale chyba nie ma sensu kontynuować, dyskusja staje
          się jałowa;
          Aha, wyświetl sobie drzewo, będziesz wiedziała, w którym miejscu odpowiadałam
          Tobie, a w którym NIE, bo zaczynam podejrzewać, że tu tkwi problem;
          • ninka70 Re: do Abosy 29.06.07, 09:50
            Dyskusja stala sie jalowa juz dosc dawno.

            Milego Dnia
Pełna wersja