miniuszka
09.07.07, 21:18
Witam drogie mamusie! Postanowiłam napisać ten post aby przestrzec Was przed
nieudanymi wakacjami

(. Wybrałam się ze swoim synkiem na turnus
rehabilitacyjny do ośrodka wczasowego w Ustce. Oczywiście wszystko wcześniej
sprawdziłam tzn. strony internetowe obiektu, opisy jakie spełnia warunki, na
oko wszystko jak najbardziej ok. Zadzwoniłam i rozmawiałam z właścicielką
ośrodka, wytłumaczyłam że wybieram się tam z 3,5 miesięcznym malcem,
upewniłam się co do warunków no i zapewniono mnie ze będę zadowolona. No to
sobie myślę wszystko gra, maluszek będzie mógł skorzystać z zabiegów które
proponuje ośrodek ( bo ma WNM), ja przy okazji też (na swój zmordowany
kręgosłup), pogoda ma się poprawić, mieszkać będziemy w willowej dzielnicy
Ustki w luksusowym pensjonacie. No więc jedziemy 650 km. Podróż dla małego ok
bo lubi jeździć samochodem. Cała noc w podróży. Rano jesteśmy. Budynek będący
celem naszej podróży z zewnątrz raczej bardziej zwykły niż luksusowy ale myślę
sobie nie ocenia się książki po okładce. Kiedy dostaliśmy klucz od pokoju
okazało się że nasz pokój nie mieści się w tymże budynku lecz w jakimś
dobudowanym obiekcie obok (nawet jeszcze nie otynkowanym jak trzeba). Wchodzę
do pokoju i tu już kompletnie ręce mi opadły-ściany brudne, listwy od podłogi
odchodzą, szafka nie ma uchwytu, który zresztą leżał na podłodze obok, w kącie
pająk, zaduch niesamowity a pościel też pozostawia wiele do życzenia.
Wściekłam się na maksa! Tłukłam się z maluszkiem tyle kilometrów żeby mieszkać
dwa tyg. za nie małe pieniądze w takiej norze!!! Poszłam z awanturą do
właścicielki pensjonatu. No i w życiu się tylu idiotyzmów nie na słuchałam co
od niej w ciągu kilku minut. Zażądałam zmiany pokoju a przy okazji
dowiedziałam się ze mój maluszek nie skorzysta z rehabilitacji bo pani rehab.
jest na urlopie. Po kilku naszych interwencjach wieczorem zmieniono nam pokój
na lepszy. Ale cóż z tego? Ja już byłam wyczerpana psychicznie, maluszek
płakał w niebogłosy a i mnie się łzy polały

. Czułam że synek się tam nie
zaadoptuje, wszystkie moje złe emocje odbierał i przeżywał. No bo jak się nie
zdenerwować? Podjęłam decyzje o powrocie do domu. I tak zakończyły się moje
dwu dniowe wakacje nad morzem. Dlatego przestrzegam wszystkie mamy - zróbcie
wszystko co w waszej mocy żeby nie popsuć sobie wakacji. Mnie się wydawało że
zrobiłam wszystko a mimo to się nacięłam. Poczułam się oszukana

(. Ale mam
nadzieję że Wasze wakacje będą udane!

Pozdrawiam!