Z 4-latkiem do Tunezji. Marhaba Club. Pomóżcie!

31.07.07, 11:24
Proszę o wszelkie informacje ma temat hotelu Marhaba Club i w ogóle wyjazdu
do Tunezji. Wybieramy sie tam pierwszy raz z 4-letnim synkiem. Co powinniśmy
zabrać, jak zabezpieczyć sie przed roztrojem żołądka i wszelkimi
innymi "niespodziankami" ? Jakie wziąć leki? Jakie ubrania? Czy trzeba brać
własne ręćzniki? Czy trzeba zajmować rano leżaki? Czy są płatne? Z jakim
filtrem wziąć kremy żeby sie opalić, a żeby nie przesadzić i niecierpieć z
poparzenia?
Czy i ile zostawiać napiwku? Jaką walutę najlepiej wymienić? Co opłaca się
tam kupić? Czy są tam jakieś insekty? Podobno karaluchy i muchy? Czy to
prawda. My dwa lata temu byliśmy na Dżerbie i nic takiego nie było. Jak teraz
czytam fora o Tunezji wlos mi sie jeży od tych przykrych komentarzy.
Napiszcie jak jest naprawdę. Czy ktos był w hotelu Marhaba Club?
Czy w Sousse jest kościół katolickie? Jersli nie to gdzie jest nalbliższy i o
której są Msze św. w niedzielę?
Czy możemy się gdzieś wybrać, na jakąś wycieczkę fakultatywną z 4-letnim
chłopcem? Co byście nam poradzili? Marzy mi sie Sahara ale z synkiem to chyba
niemożliwe ...
Wiem, że pytań jest dużo, ale wczasy wykupiliśmy dopiero wczoraj, więc jestem
troche podekscytowana tym wszystkim. Z góry dziękuję za wszyskie odpowiedzi.
Podrawiam smile
    • mama-smyka Re: Z 4-latkiem do Tunezji. Marhaba Club. Pomóżci 31.07.07, 12:13
      Ufff, to po kolei. smile
      Tunezja to nie koniec świata, choć na pewno będziesz nieco zdziwiona, jeśli
      wcześniej podróżowaliście tylko po Europie.
      Co zabrać? Poza dobrymi humorami wink niewiele.
      Kremy z filtrami (dla dziecka najlepiej co najmniej 30!), kąpielówki, LECIUTKIE
      ubrania - z pewnością ani razu nie włożycie dżinsów ani bluzy, małemu
      oczywiście weź jedne długie spodnie i koszulkę z długim rękawkiem, bo może się
      przydać wieczorem, gdy będziecie pędzić przez miasto tuk-tkiem - to taki rodzaj
      taksówki.
      Nie przesadzaj z ciuchami, naprawdę wystarczą koszulki bez rękawków i krótkie
      spodenki w ilości odpowiedniej do długości pobytu + jakieś sandałki czy klapki.
      Ręczniki są na miejscu, codziennie zmieniane, ale warto wziąć przynajmniej
      jeden z domu, bo zwykle parę h sie na te wymienione ręczniki czeka a poza tym
      jest zakaz zabierania hotelowych ręczników na plażę i b. tego pilnują.
      U nas nie przydały się żadne leki, ale oczywiście weź podstawowe np. smectę,
      nifuroksazyd czy enterol, weź małemu i Wam coś przeciwgorączkowego, weź na
      wszelki wypadek Panthenol, dla Was może coś na przeziębienie, np. Gripex.
      Jak nie daj Boże cos się stanie, to masz ubezpieczenie i zostanie dla Ciebie
      wezwany lekarz.
      Leżaki - o ile masz opcję ALL - są teoretycznie bezpłatne, ale jak wszędzie
      musisz biec z samego rana, bo ludzie jeszcze przed śniadaniem je zajmują i gdy
      przyjdziesz na plażę o 9 - nie masz szans na leżak czy parasol.
      Z kremem dla CIebie nie pomogę, bo sama używam 40-tki lub 50-tki - mam w nosie
      opalanie, wole chronić skórę a i tak zawsze wracam brązowiutka. smile
      Z napiwkami tez ne pomogę, bo mieliśmy ALL i za nic nie płaciliśmy, jedynie
      pani, która sprząta, codziennie zostawialiśmy jakieś drobne, dosłownie parę
      dinarów - trzeba je położyć na łóżku, inaczej nie weźmie. wink
      Jeśli chodzi o wymianę, to różnice są tak niewielkie, że naprawdę nie ma
      znaczenia czy weźmiesz dolary, euro, czy po prostu będziesz wypłacać z
      bankomatu.
      Nic się tam nie opłaca kupić, bo tam NICZEGO NIE MA! big_grin
      Pomijam cholernie drogą bezcłówkę w Monastirze.
      W sklepach totalny szajs, to nawet nie jest nasz polski bazar, to jakiś koszmar!
      Jeśli lubisz skórę, to możesz zaszaleć, bo jest tania, ale uprzedzam, że
      nieprzyjemnie pachnie.
      Jest sporo ceramiki, ale mnie akurat takie rzeczy nie zachwycają, więc ja nie
      przywiozłam sobie z Tunezji absolutnie NIC poza płytką z ich muzyką.
      A, uwaga! Targuj się z taksówkarzami!
      A jak już wsiądziesz, to na pewno poczujesz się jak w reklamie KitKata. big_grin
      Futerko pod przednią szybą, arabska muzyka i spiewający taksówkarz. smile
      Pełny folklor. big_grin
      W Por El-Kantaoui jest lunapark, na pewno spodoba się małemu, choć nie jest
      zbyt okazały.
      Insekty specjalnie nie łażą, chyba że coś CI w łazience naprawiają i zapomną
      zatkać wentylację - wtedy spodziewaj się wielkich karaluchów, ble.
      O kościołach pojęcia nie mam.
      Polecam Wam wycieczkę na mini-karawanę.
      Na plaży przy hotelu siedzi pan i czasem zaczepia turystów - do Was też na
      pewno podejdzie.
      Nazywa się bodajże jakoś na Ban. Banzum czy coś. wink
      Warto pojechać, jest zabawnie, mały na pewno będzie przeżywał.
      Pan, który rozlewa napoje w stołówce przy obiedzie (jeśli macie ALL i jecie w
      Marhaba Club a nie Marhaba) jest max niesympatyczny.
      Ja brałam napoje z barku w hotelu, gdy szliśmy na obiad, by unikać z nim
      kontaktu.
      Za to wszyscy inni byli bardzo sympatyczni, można z nimi normalnie porozmawiać.
      Cóż, może Tunezja to nie jest miejsce, do którego się często wraca, bo
      wystarczy raz polecieć do Egiptu lub Turcji, by więcej w stronę Tunezji nawet
      nie spojrzeć, ale można tam miło odpocząć w otoczeniu bardzo sympatycznych,
      pogodnych ludzi, jest przyjemnie.
      Niestety, w mieście trochę brudno, ale cóż, nie nauczyli się jeszcze dbać
      o "swoje", bo do niedawno to nie było "ich".
      Odradzam miejską plażę, zresztą sama zobaczysz, syf, kiła i mogiła.
      Do centrum nejlepiej przejść się pieszo lub podjechać tuk tukiem albo taksówką.
      Nie powinni więcej skasować jak 5 dinarów za Waszą trójkę, tak samo do El-
      Kanatoui.
      My wybraliśmy się jeszcze do Monastiru, jest co pofotografować i jadłam tam
      najlepszą na świecie sałatkę z owocami morza. smile
      Udanego urlopu!
      Nie stresuj się, większość rzeczy można w razie potrzeby kupić u nich w sklepie!
      Aha, najbliższy mini-market masz parę minut spacerkiem od Marhaby w lewo. Ale
      nie ten pierwszy z samymi pamiątkami, tylko taki spożywczo-wielobranżowy,
      kawałek dalej, jeszcze za Steak Housem. smile
      • mbweronika Re: Z 4-latkiem do Tunezji. Marhaba Club. Pomóżci 31.07.07, 14:34
        Wielkie dzięki za wyczepującą odpowiedz! My mamy wersję all inclusive, ale i
        tak się trochę martwię zwłaszcza o napoje. Czy dziecko może pić te ich soki
        rozcieńczane wodą z kranu? Te z dystrybutora hotelowego?
        W ubiegłym roku byliśmy w Turcji i niestety ja i mój synek mieliśmy lekki
        rozstrój żołądka, na szczęście szybko minął, bo mieliśmy leki. Ale tu ponoć
        jest gorzej. No nic jakoś będzie. Jeszcze raz dziękuję za wszelkie informacje.
        Pozdrawiam smile
        • mama-smyka Re: Z 4-latkiem do Tunezji. Marhaba Club. Pomóżci 31.07.07, 22:58
          Hmmm... Tu też niewiele pomogę, bo generalnie my nie pijemy takich rzeczy i te
          kolorowe napoje braliśmy tylko parę razy do śniadania i kolacji, bo wtedy stoją
          one razem z jedzeniem w restauracji (ale nie patrz zbyt dokładnie na to, W CZYM
          stoją wink, bo się nie napijesz wink), ale były okropne! Albo chemiczne, albo
          słodkie, koszmarne ulepy. Po 2 czy 3 takich wpadkach po prostu zawsze idąc na
          posiłek braliśmy z barku w naszym hotelu napoje - wodę dla małego i po coli dla
          nas.
          Może mało zdrowe, ale ja nie pijam kawy a mam b. niskie ciśnienie, więc mi
          pomaga. wink
          Spokojnie możesz brać colę (nawet z dystrybutora w holu głównym Marhaby,
          wszędzie inedziej leją z oryginalnych butelek), wino czy piwo (pyszne! ja nie
          lubię, ale akurat tamto mi smakowało, było leciutkie i lekko gorzkie, takie
          idealne na upał), no i wodę, oczywiście, dają w oryginalnych buteleczkach (inne
          napoje w kubeczkach, więc nie weźmiesz np. ze sobą do miasta czy pokoju na noc
          dla dziecka) 0.3 albo 0,5l.
          Jeśli wiesz, że macie wrażliwe żołądki, to zawszasu kup sobie specyfiki, które
          wtedy bierzecie i spakuj do walizki.
          Aha, nie wiem, kiedy lecicie, ale podobno przełom lipca i sierpień to
          temperatury ok 45-46 stopni.
          My byliśmy w czerwcu i trafiliśmy na jakiś wybryk pogodowy, bo właśnie przez 3
          dni mieliśmy 46 stopni (W CIENIU, oczywiście big_grin) i tłumaczyli nam pracownicy
          hotelu, że to dla nich też nie jest normalne jak na ten miesiąc.
          Ale spokojnie - da się przeżyć. smile
          Bierzcie dużo wody z barków i nie wychodźcie z basenu i morza poza spacerkami
          na posiłki.
        • mim288 Re: Z 4-latkiem do Tunezji. Marhaba Club. Pomóżci 01.08.07, 14:38
          Wyluzuj. Byłam w Tunezji z dziecmi (raz 18 mies, 2gi raz 4 lata i 1 rok).
          Ządnychy problemów, hotele sa OK. My włóczylismy sie troche po róznych
          (przepraszam za wyrażenie) zadupiach samochodem. Jedlismy jedzonko z
          miejscowych garkuchni i straganów ulicznych (zresztą bvardzo smaczne) i nikomu
          nic nie było. Apteki sąd dobrze zaopatrzone (kupowaliśmy dzeciom szczotki do
          zębów i pastę, sobie środki na gardło, ale widać było że mają to co u nas).
          Czterolatek to "wielki chłop" wszedzie mozna z takim asie wybrać.
    • pawel_zet Re: Z 4-latkiem do Tunezji. Marhaba Club. Pomóżci 31.07.07, 13:56
      W Sousse jest tak jak na Dżerbie, tylko że skoro miasto większe, to i większe
      możliwości robienia zakupów. Do kupowania nadaje się ceramika, niedroga jest
      skóra, można też kupić jakieś pachnidła lub tekstylia. Jak to w krajach
      arabskich, trzeba się ostro targować. Osobiście w Tunezji polecam podczas
      kupowania na souku dzielenie ceny wyjściowej przez 100.
      Twojego hotelu nie znam, więc nie będę się wypowiadał.
      W Sousse jest jeden kościół katolicki, w którym msze są po francusku, ale nie
      pamiętam, o której godzinie. Nie bardzo wiem, jak Ci wytłumaczyć drogę. Jadąc
      taką drogą od Port El-Kantanoi luagem w kierunku dworca luage'y (który znajduje
      się za mediną, tj. na zachód od niej) mija się stację benzynową po lewej obok
      hotelu Panorama. Kościół jest jakiś kilometr dalej w uliczce po lewej stronie.
      Najlepiej zobacz na mapce w przewodniku po Tunezji.
      Napiwków specjalnie nie dawałem, tylko pokojówce jakieś 5 dinarów na tydzień
      powinno wystarczyć.
      Można wybrać się samemu na krótką wycieczkę. Wystarczy pojechać na wspomniany
      dworzec luage'y i poprosić tubylców o wskazanie luage do El Jem. Cennik w
      louge'ach jest ustalany przez państwo, dlatego nie ma mowy o targowaniu się.
      Najlepiej po prostu wsiąść do loauge'a i przy wysiadaniu zapłacić tyle co inni.
      Do El Jem louge powinien kosztować chyba jakieś 4-5 dinarów od osoby. El Jem to
      wspaniały teatr rzymski, bardzo przypomina Colosseum, sprawia ogromne wrażenie.
      Potem można pojechać do Mahdii - też loaugem - cena powinna być podobna. W
      Mahdii jest ładna medina i cmentarz muzułmański na cyplu wychodzącym w morze,
      potem można wrócić z powrotem do Sousse (3-4 dinary). Cała wycieczka powinna
      potrwać jakieś 6-7 godzin.
      Za jakieś 7-8 dinarów można dojechać louagem do Tunisu. Prócz zwiedzania mediny
      można wybrać się do muzeum Bardo. Bardzo ładne. Lub do Kartaginy. Polecam
      przewodnik Pascala.
    • volta2 Re: Z 4-latkiem do Tunezji. Marhaba Club. Pomóżci 31.07.07, 13:58
      nie panikuj, ja byłam z 3 latkiem, pił przegotowaną kranówę, jadł lody gałkowe,
      pił napoje z dystrybutora hotelowego, to samo robił nasz półtoraroczniak i nic
      im nie było. hotel miał 3 gwiazdki - żyli, nic nie łykali, tunezją zachwyceni!
      wejdź na forum tunezja: hotele, na pewno będzie opis twojego
      • ws2222 Re: Z 4-latkiem do Tunezji. Marhaba Club. Pomóżci 31.07.07, 23:14
        Bylam w Tunezji i sądzę że nigdy tam już nie pojadę . Moja rada to dla dziecka
        bezwzględnie kupić wodę butelkowaną i tylko taka podawać bo jest tania a ryzyko
        picia ich napojow duże. Zabrać ręczniki przynajmniej dla dziecka bo np przy
        granatowych jakie były w moim hotelu to warantuję ze z czystościa niewiele
        miały wspólnego.
    • ariete1 Re: Z 4-latkiem do Tunezji. Marhaba Club. Pomóżci 01.08.07, 09:11
      Hej!

      Ja byłam z małym w Tunezji jak miał 3 lata.
      Dawałam mu do picia coca-colę,oprócz butelkowanej wody i dzięki temu
      uniknęliśmy wszelkich żołądkowych problemów.Mnie przestrzegano przed piciem
      drinków z lodem ale piłam i było o'k.tyle że byłam w hotelu, gdzie prawie 90%
      gości stanowili Włosi i gotował kucharz z Włoch.
      Ubrania tylko lekkie, mi nie przydało się nic z długim rękawem.Ręczniki
      dostawaliśmy przy plaży ale dla małego nosiłam jego kąpielowy.
      Mój mały w zasadzie ciągle siedział w basenie, nawet morze było mniej
      interesujace. Koniecznie kapelusik na główkę. Krem dla małego miałam z faktorem
      50+
      Udanych wakacji!
      Basia
Pełna wersja