jak przetrwać długą podróż samolotem z dwulatkiem

20.11.07, 13:39
wybieramy się z prawie 2 letnią córeczką na święta do mojej siostry
NYC. Podróż będzie trwała ok 13 godzin. Córka nie ma skończonych
jeszcze 2 lat i jej bilet ma 90 % zniżkę (to w zasadzie jest jeden z
głównych powodów, dla których wybieramy się za ocean wink )
problem tylko w tym, że córka nie będzie miała swojego, oddzielnego
miejsca i musi lot spędzić na naszych kolanach. Za oddzielny fotel
musielibyśmy dopłacić ok 1500 PLN, a to raczej nie wchodzi w grę.
Obawiam się, że przy przelotach świątecznych będzie komplet
pasażerów, więc nie mamy co liczyć na jakieś wolne, darmowe miejsce.
Wózka niestety nie możemy ze sobą zabrać na pokład, a nasza córka
jest bardzo ruchliwym dzieckiem.
Jak przetrwać tą podróż? i jak się do niej dobrze przygotować?
proszę o pomoc bardziej doświadczone mamy ode mnie
Agata
    • ws2222 Re: jak przetrwać długą podróż samolotem z dwulat 20.11.07, 14:33
      Nie wiem jak liczysz czazas podrozy ale sam lot Warszawa NY trwa 9
      godz.. Myślę ze część podrozy mala prześpi bo to będzie noc naszego
      czasu. Trzeba przy odprawie a moze juz przy zakupie biletu
      poprosić o miejsca w pierwszym rzędzie i wtedy jest nieco więcej
      miejsca niz między fotelami, mozna wtedy ulozyc dziecko do spania.
      Nie wiem czy jest możliwość dla dwulatki o łozeczko bo na pewno dla
      kilku miesięcznego jest. Rozeznaj dobrze te mozliwości.Poza tym
      jestescie we dwoje to wy moze będziecie zmeczeni ale dziecko na
      pewno zniesie podroz dobrze. My latamy w jedną doroslą osobę i
      dwojka dzieci.
    • mal_art Re: jak przetrwać długą podróż samolotem z dwulat 20.11.07, 16:11
      Na pewno warto prosić o te miejsca w pierwszym rzędzie i łóżeczko - ale tu wiele
      zależy od zwyczajów konkretnego przewoźnika i od tego, czy na pokładzie będą też
      inne, mniejsze dzieci (mniejsze będą miały zapewne pierwszeństwo). Nam podczas
      podobnie długiego lotu do Azji Poł-Wsch Aeroflotem dano łóżeczko dla niespełna
      dwulatki i bardzo wygodnie przespała prawie cały lot.
      W razie, jeśli Wasze dziecko nie zechce spać (np. podekscytowane podróżą),
      zabrałabym na pokład coś, czym lubi się bawić (ale raczej nie np. klocki, tzn
      nie zabawkę z wielu małych elementów, bo się pogubią), jakieś książeczki,
      ewentualnie walkmana i kasetę z bajką czy piosenkami dla dzieci, malowanki,
      balonik (do lekkiego nadmuchania - nie w całości, żeby nie pękł od różnicy
      ciśnień), pacynkę do zabawy w teatrzyk... Takie zabawki, którymi da się bawić
      siedząc w jednym miejscu, a w każdym razie nie przeszkadzając innym pasażerom.
      Poza tym coś do picia (dla dziecka wolno zabrać małą butelkę 100 ml), cukierki
      (na ból uszu podczas startowania i lądowania), jakieś ulubione słodycze czy inne
      przysmaki (w niewielkiej ilości powinni chyba pozwolić wnieść, chyba, że będzie
      jakiś stan podwyższonego ryzyka).
      Wózek prawdopodobnie będziecie mogli ze sobą mieć aż do wejścia na poklad
      samolotu, i tam dopiero oddać go stewardessie (w jednych liniach oddaje ona
      wózek zaraz po wylądowaniu, a w innych - dostaje się go dopiero przy odbiorze
      bagażu głównego, trzeba o to zapytać przy kupowaniu biletów).
      Można pomyśleć też o napojeniu córeczki przed odlotem uspokajającą herbatką z
      melisy, ale nie wszystkie dzieci ją lubią...
      Polecam strony o podróżowaniu z dziećmi
      www.malypodroznik.pl
      i moją własną www.flaczynscy.art.pl
      i przede wszystkim przy rezerwacji biletów trzeba być namolnym i pytać, pytać,
      pytać. Np. czy dziecku będzie przysługiwał posiłek na pokładzie samolotu, o
      łóżeczko, o wózek, o zabieranie własnego picia i jedzenia (jeśli nie dadzą nic
      do jedzenia Waszej córeczce to nie powinni robić problemów, że chcecie przynieść
      coś dla niej sami). O wszystko, co Wam przyjdzie do głowy!
    • pawel_zet Re: jak przetrwać długą podróż samolotem z dwulat 20.11.07, 23:19
      Poprzednie odpowiedzi są w zasadzie wyczerpujące. Jeśli mogę jeszcze cokolwiek
      zasugerować, to ewentualny wybór przewoźnika, ale skoro mówicie o konkretnych
      cenach, to mniemam, że jest już wybrany? Jeśli nie, to weźcie pod uwagę, że
      poszczególni przewoźnicy różnią się co do standardu rozrywki pokładowej. W skład
      tej rozrywki wchodzą niekiedy panele LCD i kilkoma (czy nawet kilkudziesięcioma)
      tematycznymi kanałami lub filmami do wyboru. Są także pozycje dla dzieci. Tak
      jest np. w liniach Emirates, które chyba oferują dość korzystne połączenia ze
      Stanami (z przesiadką bodaj we Frankfurcie). Filmy dla dzieci potrafią na jakiś
      czas zająć malucha.
      Dobrze jest też wybrać z oczywistych powodów lot w nocy, jeśli jest taki wybór.
      Co do łóżeczka, to to, co napisała wyżej Malwina, to czysta prawda. Dodam tylko,
      że tego rodzaju miejsc może być w samolocie kilka, niekoniecznie jest to
      pierwszy rząd, bo czasami samolot jest tak zbudowany, że są jeszcze wewnętrzne
      przedziały wewnątrz kadłuba i na początku przedziału może być miejsce na
      łóżeczko. Łózeczko podwiesza się do ściany. Zazwyczaj w danej linii są pewne
      ograniczenia co do tego, kto może z takiego łóżeczka korzystać. Może być to np.
      waga dziecka (nie większa niż np. 12kg), czasem podobno wiek. Lepiej się
      upewnić. Zawsze też przyjść trochę wcześniej na odprawę, by ludzie z obsługi
      naziemnej mieli swobodę w wyborze miejsca i mogli Wam znaleźć dobre miejsce,
      chyba że linia, którą lecicie, pozwala na wcześniejszy wybór miejsca. Niekiedy
      jest to możliwe już w momencie zakupu biletu.
      Generalnie nic strasznego, ale chyba zależy to trochę od dziecka. Mój chłopak
      podróże w samolocie zawsze znosi całkiem nieźle.
      • malwinette Re: jak przetrwać długą podróż samolotem z dwulat 26.11.07, 20:56
        Moje dwie złote zasady to:kupa nowych zabawek(najtańszych
        oczywiscie) i odpowiednie nastawienie psychiczne. nasz syn (1,5)
        dostaje w samolocie małpiego rozumu:do najciekawszych jego zadań
        ostatnio nalezało wkładanie głowy między fotele i pokazywanie
        posażerom z tyłu języka...
Pełna wersja