moojcik
10.09.08, 01:24
Na stronie Mały podróżnik w pozornie suchej "relacji z wyprawy”
zawarty jest opis męczeństwa 5 miesięcznego niemowlaka oraz
dwulatka. Ich rodzice opętani swoim idee-fixe ciągną te maleństwa
przez 35 stopniowe upały w Birmie nie licząc się z niczym, byle
tylko zrealizować zamierzony cel wyprawowy i móc zamieścić w
internecie serię zdjęć, na których 2 wymęczone niemowlęta
umieszczone zostały na egzotycznym tle, czasem w towarzystwie
rodziców, których postawa wyraża żelazną wolę i determinację w
pokonywaniu przeszkód.
Najgorsze jest to, że rodzice najwyraźniej nie zdają - albo nie chcą
sobie zdawać - sprawy z gehenny własnych dzieci; są z tego nawet
dumni, skoro publikują dokładne opisy swych wyczynów. Poniżej
próbki tego co spotkało te maluchy w przeciągu kilkudziesięciu dni
podróży m.in. po Birmie, różnymi środkami lokomocji, w tym także
trekking pieszy (!). Jeszcze bardziej przeraża faszerowanie
maluchów lekami antymalarycznymi ; dla niezorientowanych leki te
zmieniają skład chemiczny krwi i przez to uniemożliwiają
zagnieżdzenie się w niej zarodźcom pasożyta Plasmodium wywołującego
malarię (starsze wersje tego leku wywołują koszmarne skutki uboczne,
od zwykłych koszmarów i wymiotów po trwałe zaburzenia psychiczne
włącznie). Możemy sobie poczytać, jak rodzice dodają tę truciznę do
kaszki niemowlęcej, bo wymyślili sobie, żeby dotrzeć do jakiejś
pagody itp.
cały opis tutaj:
www.malypodroznik.pl/
i kliknijcie na opis AZJA 2007
Oto co zwróciło moją uwagę w relacji dumnej matki-podróżniczki z
jednej tylko podróży z dwoma słodkimi bobasami:
[...]
Cały dzień w samochodzie - na szczęście mimo upału przy otwartych
oknach daje się w nim spokojnie wytrzymać. Dla Stasia wzięliśmy
fotelik samochodowy dzięki czemu maluszek wygodnie sobie śpi nie
bacząc na wyboje. Michaś też dobrze znosi jazdę siedząc nam na
kolanach, a kiedy zaśnie kładziemy go na tylnym siedzeniu. Problemem
Birmy są fatalne drogi.
[...]
noc nie jest łatwa - Staś do 3 nad ranem budzi się co chwila z
płaczem (chyba to zimno mu przeszkadza), zaś Michaś o północy robi
kupę, co oznacza iż musimy go przewinąć... Gdy już w końcu
zasnęliśmy, o 6 rano obudziły nas modlitwy...
[...]
Staś mimo upału większą część trasy przespał, za to Michaś ma kryzys
za kryzysem i co chwila domaga się postoju, a gdy widzi że
zamierzamy go włożyć do nosidełka wpada w rozpacz i wyje. Nie jest
dobrze.
[...]
Przez ostatnie pół godziny Krzyś niesie Michasia na rękach, za to
Staś w tym momencie zaczyna rozpaczliwie płakać. W końcu koło 14.00
docieramy do czekającej na nas łodzi po drodze dzieci zasypiają a
my dostajemy jedzenie w pudełkach
[...]
Krzyś i Ola idą zwiedzać, ja chowam się w cieniu i usiłuję opanować
rozpacz Michasia. Niestety wciąż ma gorączkę, więc jest nie do
życia: taki upiorny, klasyczny dwulatek. Choć w tym wypadku go
rozumiemy, ale niestety nie mamy sił by go wciąż utulać. Wracamy po
południu do hotelu by chłopaki odpoczęły i nabrały sił przed
jutrzejszymi wyzwaniami.
[...]
uznajemy, że pobyt na słońcu nie będzie dobrym pomysłem dla Michasia
i jedziemy do pagody. [...] Przewodnik [..] w kilku zdaniach mówi
nam o pagodzie (a dzieci wyją) i rozumiejąc naszą trudną sytuację
dziękuje nam za uwagę.
[...]
Jedziemy zatem do Lamine, po drodze zaliczając pierwszą (i ostatnią
na szczęście) awarię naszego samochodu. Gdy tylko stajemy robi się w
aucie upiornie gorąco, na szczęście po godzinie mamy nowy akumulator
i możemy ruszać dalej.
[...]
O 15.40 zmordowani docieramy do Mandalay. Wieczorem idziemy do Nylon
Ice Cream, ale szybko stamtąd zmykamy bo po pierwsze Michaś ma
kolejny kryzys
[...]
Odpuszczamy wnoszenie chłopaków na stupy: Michaś jest
najszczęśliwszy mogąc walić patykiem w pyliste drogi i wzniecać
tumany kurzu, zaś Stasia nosi zwykle nasz kierowca lub przewodnik, a
najczęściej miejscowi pielgrzymi, którzy masowo robią sobie z nim
zdjęcia. Tylko kilka razy ich zabraliśmy do góry by mieli pamiątkowe
zdjęcia.
[...]
Spotkana przy śniadaniu Niemka (ok. 70 lat, 6 raz w Birmie)
twierdzi, że tu gdzie podróżowaliśmy malarii nie ma, więc jeden
stres mi odpada. Na wszelki wypadek jednak poleca nam Military
Hospital jako bardzo dobrze wyposażony.
[...]
Michaś dostaje ponad 38 stopni temperatury i przez najbliższe kilka
dni będzie mu ona powracać. Dajemy na przemian nurofen i eferalgan i
pilnujemy by dużo pił.
[...]
Cały dzień jazdy z krótkimi przerwami. Michaś osłabiony gorączką nie
ma sił by szaleć, więc przysypia na kolanach Krzysia i nie daje się
od niego odkleić
[...]
W nocy Staś dostał ponad 38 st temperatury, więc dajemy mu leki.
Wszyscy kaszlemy i wygląda na to, że o tej porze roku, przy
panującej w Birmie suchości i pylistości dróg 4 tyg. to o tydzień za
dużo...
[...]
Noc z tych cięższych - coś się w klimatyzacji ukręciło i choć
mieliła powietrze nie było od tego chłodniej. Co chwila dopajamy
dzieci. Najgorsze, że Michaś domagał się przytulenia, co w tych
temperaturach nie było miłe, więc kładłam jego głowę na moim ręku i
głaskałam aż zasnął.
[...]
Wieczorami przed domkiem tłum komarów więc kupujemy spirale i
zaczynamy jeść Malarone. Chłopaki jedzą pokruszone na kawałki w
kaszce mleczno-ryżowej Nestle, muszę tylko pilnować, by się nie
rozpuściło. Nawet 1/8 dawki Stasia od razu zatruwa jedzenie
goryczą . No bo niestety musimy dla nich krajać dorosłe tabletki,
więc ich porcje nie są powlekane.
[...]
Po południu Michaś dostaje temperatury - najprawdopodobniej to
lekki udar słoneczny, bo dziecko nie dało się schować do cienia...
Tradycyjnie z gorączką walczymy eferalganem i nurofenem. Wieczorem
dzieci nijak nie chcą usnąć w gorącym pokoju, więc bierzemy je na do
knajpki na plaży. Są przeszczęśliwi mogąc jeszcze poszaleć. Po pół
godzinie śpią jak aniołki co świętujemy piwem Angkor i Baileysem.
Uff, dalej już nie mogę ...
Jak nazwać rodziców, którzy świadomie (?) fundują dzieciom
takie „wakacje” ? Gdzie jest Rzecznik Praw Dziecka ?
Niech ta strona będzie ostrzeżeniem przed wszystkimi nawiedzeńcami,
którzy widzą swoją misję w gorliwym namawianiu innych do
ekstremalnych podróży po Trzecim Świecie nawet z niemowlakami, „bo
przecież wrażenia zostaje im w podświadomości”. Jeżeli zostają, to
te dzieci będą miały uraz do końca życia.