narty-pierwszy raz

29.09.08, 13:28
Chcemy jechac na narty na ferie. Jeszcze nigdy nie bylismy i nie
umiemy jeździć. Zastanawiamy się czy szukac czegos w Polsce czy
jednak zdecydowac się na Austrię a może Czechy lub Słowacja? Gdzie
najlepiej jechac żeby sie nauczyć? Mamy 2 dzieci: 6 i 8 lat. Czy ma
sens jechac do Austrii jak się nie umie jeździć?
    • patyk.od.zosi Re: narty-pierwszy raz 30.09.08, 20:49

      jak sie nie umie jezdzic to wiekszy sens ma jechanie do austrii niz
      do polski, bo jest wiecej dobrze przygotowanych tras i stosunkowo
      mniejszy tlok
      ale
      jesli chce sie nauczyc jezdzic dzieci to lepsza polska, bo wiekszy
      wybor polsko-mowiacych instruktorow...

      chyba ze zorganizowany wyjazd z polski do ausrii/wloch z polskim
      instruktorem...
      _______
      pozdr.,
      patyk+2
      • domifil Re: narty-pierwszy raz 01.10.08, 10:01
        Moje dzieci zaczęły przygodę z nartami w Czechach. Córka dogadała
        się z czeską instruktorką bez problemu. Syna uczyliśmy sami, bo to
        już inny charakter. I dalej kontynuujemy narty w Czechach bo do
        Austrii daleko a dzieci nie znoszą długiej jazdy samochodem.
        Pozdrawiam
        • vernalis1 do Domofil 01.10.08, 13:52
          a gdzie dokładnie jezdzicie w Czechach na narty? mozesz
          polecic "swoje" miejsca"?
          Pozdr
          Dorota
          • renata3 Re: do Domofil 01.10.08, 16:25
            My jezdzimy z dziecmi na oboz narciarski dla rodzin z dziecmi do Bukowiny
            Tatrzanskiej. Moje dzieci, rok temu 4 i 8 lat nauczyly sie jezdzic. W tym roku
            beda jezdzily w grupie srednio zaawansowanej
        • chwilka9 Re: narty-pierwszy raz 01.10.08, 19:45
          a gdzie do Czech? najbardziej by mi pasowało bo ja znad morza jestem.
          • ruda_kasia Re: narty-pierwszy raz 03.10.08, 09:59
            Ja bym proponowała Austrię. My uczyłysmy się z córką od podstaw w
            zesłym roku we Włoszech. Gdy potem pojechałam na słowackie stoki, to
            pomyślałam, że chyba moja przygoda z nartami skończyła by się po
            pierwszym razie. A i tak ponoć na Słowacji jest lepiej niż w Polsce.
            Ja byłam Włochami zachwycona (no ale to już daleko jest).
            Rzeczywiście bariera językowa może stanowić problem, z drugiej zas
            strony dzieci tak szybko wszystko łapią, że może wystarczy wasze
            tłumaczenie?
            • domifil Do Vernalis1 03.10.08, 12:59
              Nie było mnie kilka dni na forum ale już przekazuję informacje. My
              jeździmy w Szpindlerowym Młynie. Do zeszłego roku (3 lata z rzędu)
              korzystaliśmy z hotelu Arnika na przedmiściach Szpidlerowego w
              dzielnicy Labska. Hotel kupowaliśmy z TUI albo Neckermanna zależy
              kto miał lepszą ofertę. Korzystaliśmy z oferty rodzinnej czyli
              rodzice płacą a dzieci za darmo (całość ok. 1.500-1.700 zł z
              wyżywieniem HP). Do tego pokój rodzinny czyli dwa pokoje łączone
              razem i łazienka. W pokoju lodówka na wyposażeniu, łóżeczko dla
              dziecka na zamówienie. Hotel duży, więc dzieci miały gdzie biegać,
              jest mały basen, jacuzzi, siłownia. Dużym plusem jest stok Labska
              zaraz przy hotelu z krzesłem 3-osobowym. Tam moja córka uczyła się
              jeździć. Natomiast dla mojego syna ten stok był za trudny i
              jeździliśmy na Svaty Petr.
              Ważna uwaga - pokoje rodzinne rozchodzą się b. szybko, ja
              rezerwowałam jak pojawiły się katalogi niemieckie (koniec lipca).
              Na ten sezon przyjęliśmy inną opcję. Wynajmujemy apartament i będę
              sama gotowała obiady dla syna-niejadka. Będziemy mieszkać w centrum
              a stąd już blisko na stoki Svaty Petr lub Medvedin. Jak chcesz
              jeszcze coś wiedzieć pytaj.
              • vernalis1 Re: Do Domifil 05.10.08, 17:46
                Dziękuję serdecznie za te canne jak dla mnie info smile. Teraz jestesmy
                z mężem na etapie "przemyślania" tego co napisałaś.; jak będę miała
                jeszcze jakies pytania-chętnie skorzystam z Twojej pomocy .
                Dziękuję raz jeszcze
                Dorota
                • volta2 Re: Do Domifil 07.10.08, 22:09
                  ze swoich doświadczeń z nartami dodam tylko, że nauka w polsce ma
                  jedną zaletę, mianowicie uczysz się w spartańskich warunkach i jeśli
                  je przetrwasz, to potem bez problemu możesz skoczyć sobie na weekend
                  na narty w dowolne miejsce w polsce.
                  jeśli uczysz się na delikatnych wyciągach w austrii i na ich
                  wypielęgnowanych jak stół stokach - to potem polska będzie niemal
                  niedostępna, dopóki nie staniesz pewnie na deskach.

                  ja bukowińskie wyrwirączki do dziś wspominam, trasy pomuldzone już o
                  12-tej w południe i doprawdy, nie mam pojęcia, jak mnie to mogło
                  nie zniechęcić? no i oczywiście te cholerne kolejki do wyciągu!

                  czyli wychodzi na to, że ja też polecam zagraniczne narty.
                  • kindzior99 Re: Do Domifil 08.10.08, 13:48
                    A ja uważam, że dla dziecka najlepiej jest w Polsce - instruktor to
                    główny atut jeśli bedzie mógł dogadac się z dzieckiem. W związku z
                    tym polecam BT i szkołę Stok. Mój syn zaczynał tam a teraz jeździ
                    jak burza i mogę z nim wszędzie pojechac
                    • volta2 Re: Do Domifil 08.10.08, 15:58
                      ależ właśnie takie słowa tu padają, najlepszy polski instruktor,
                      fajnie by dziecko było w grupie polskich dzieci i w związku z tym
                      polecamy wyjazd zorganizowany z taką polską szkółką na obczyźnie.

                      na obczyźnie, bo infrastruktura po prostu lepsza, że już nie wspomnę
                      o zniżkach a raczej o bezpłatnym śmiganiu po kilometrach tras, do na
                      przykład lat 8 w miejscowości, w której byłam rok temu.
                      i dla tej darmochy wybieram się tam również w najbliższym sezonie.
                      w bukowinie za zjazd czterolataka razem z tatą na jednym orczyku
                      liczyli jak za 2 osoby - bez zniżek. w efekcie w godzinę, półtorej
                      przejeździliśmy 50 zeta. nie było kolejek, bo było już po sezonie.
                      bo jak się stoi do śmiesznego bukowińskieog oryczka pół godziny to
                      fakt, punkty nie lecą.
Pełna wersja