dare-czka
24.06.09, 21:59
jestem tydzien nad morzem i przyznam,ze wykonczylam sie.Maly nie
posiedzi na plazy ,nie pobawi sie swoimi
wiaderkami,lopatkami,grabkami itp tylko od razu raczkuje po calej
plazy,szuka wszystkiego co ma kola-wozki obcych dzieci,ich zabawki
itp,wozek chce pchac po piachu i chodzic przy nim,a ze sie nie da to
ryk na calego,trudno go uspokoic i musimy zmykac z wrzeszczacym
dzeickim do domu,pod rodze oczywiscie mija z 10 samochodzikow na 2
zl,wiec zatrzymac sie musimy przy kazdym wlozsyc go do srodka
itp,droga do domu trwa z godzine.Wiem ze to niby normalne,ale kazda
proba wyjecia go czy zabrania jego atrakcji to wrzask,wyginanie i
krzyk az sie ludzi za nami odwracaja.Do wozka juz sie go ne da
wlozyc bo wygina sie jak paląk.Do restauracji tez ciezko wejsc bo
posidzi 5 minut i juz chce zeby tatus go prowadzil za raczke albo
trzymajac sie wozka chce maszerowac,tatus umeczony i glodny spelnia
zachcianki,ale proba ich przerwania to ryk i pisk ze nawey do konca
zjesc juz nie mozna.Kurde czy to norma w tym wieku?bo widze na plazy
dzieciaki w jego wieku grzecznie bwiace sie koparkami,wiaderkami a
on by wszedzie tylko lazil- za raczki i zaczepial inne
wozki,wszystko co ma kola,rowery itp.A ze po piachu nie da sie
jezdzicto ryk,wrzask,ze az glowa boli.Po tym tygodniu lewdo juz zyje
bo wkolo tyle atracji dla niego ze nie mozna spokojnie
przejsc .Oczywiscie na placu zawaw to samo,za raczki chodzenie i
powrot z rykiem do domu....