Dodaj do ulubionych

Kraśnickie kontra Jaczewskiego :)

15.08.04, 14:27
Otóż mam przed sobą dylemat... muszę znaleźć lekarza, który poprowadziłby
moją ciążę... Chciałabym, żeby to był ten, który robił to wcześniej - prof
Putowski, ale szczerze pisząc nie stać mnie w tej chwili na to.


Bardzo proszę polećcie mi jakiegoś lekarza, któy pracowalby w szpitalu albo
na Jaczewskiego albo na Kraśnickich, i do którego mogłabym pójść do jakiejś
przychodni państwowej albo takiej, która ma podpisaną umowę z Funduszem
Zdrowia.

I w ogóle, może macie porównanie - gdzie jest lepiej na Kraśnickich, czy na
Jaczewskiego


Pozdrowienia
Kangurzyca Kasia
Obserwuj wątek
    • gosiat Re: Kraśnickie kontra Jaczewskiego :) 17.08.04, 12:25
      Wyprowadźcie mnie z błędu, jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że lekarz który
      pracuje w szpitalu może przyjmować tylko w przychodni przyszpitalnej (gdzie jak
      wiadomo jest bardzo ciężko się dostać) albo prowadzi swoją prywatną praktykę.

      Ja pierwsze dziecko rodziłam na Jaczewskiego a drugie na Kraśnickich. Jeśli
      miałabym rodzić trzecie, to raczej na Jaczewskiego, bo:
      1. Niedawno był tam remont więc jest czysto i mniejsze ryzyko zakażeń.
      2. Na położnictwie jest dostęp do pieluch, ubranek, kosmetyków itp.
      3. Można samemu kąpać dziecko, dopajać i dokarmiać w razie potrzeby, być przy
      badaniach i szczepieniach, w ogóle większy luz.
      4. W razie zagrożenia nie ociągają się z cesarką. Mnie to akurat nie dotyczyło,
      ale na Kraśnickich rozmawiałam na przedporodowej z dziewczyną, która była 10 dni
      po terminie i której od tygodnia bezskutecznie próbowali wywoływać poród, bo nie
      kwalifikowała się na cięcie. Ja bym tak nie chciała.
      5. Na Jaczewskiego jest większe zmedykalizowanie porodu. Rutynowo nacinają
      krocze, ale przecież można się na to nie zgodzić!

      Czekam na polemikę.
      --
      Gosia mama Zuzi (16.08.2001) i Pawełka (21.05.2004)
      • gosiat Re: Kraśnickie kontra Jaczewskiego :) 17.08.04, 12:31
        Zapomniałam dodać, że w razie żółtaczki i konieczności fototerapii na
        Kraśnickich dziecko jest zabierane od matki i naświetla się je w oddzielnej
        salce (widziałam, że matki ściągały pokarm i potem karmiły je nim położne), a na
        Jaczewskiego lampa ustawiana jest obok łóżka matki.
        --
        Gosia mama Zuzi (16.08.2001) i Pawełka (21.05.2004)
      • addria Re: Kraśnickie kontra Jaczewskiego :) 18.08.04, 19:19
        G_kasiu, gratulacje smile

        Ja rodziłam ponad 2,5 roku temu na Krasnickich i generalnie dość dobrze
        wspominam. Tam też jest czysto, sale sa małe (2-4 os.), z WC i prysznicem
        każda. Lekarze całkiem sympatyczni, położne...hmm.. może mniej (na porodówce,
        bo na Patologii są fajne - niestety przeleżałam tam 3 tyg.)
        Z tym, że ja nie miałam przy porodzie komplikacji, więc nie wiem jakby było
        gdyby coś nie szło tak jak trzeba.
        A faktycznie lekarze przeciąją maksymalnie, nawet jak jest po terminie, wiem bo
        się napatrzyłam na tej Patologii - naczelnie hasło: "wszystko naturalnie" wink))

        Jakby coś to pytaj smile
        --
        addria
        • majm74 Re: Kraśnickie kontra Jaczewskiego :) 27.11.04, 22:48
          To ja się dopiszę. Nie jestem z Lublina i nie mam zielonego pojęcia o lekarzach
          lubelskich-kto dobry a kto nie. Trafiłam do kliniki na Staszica ze względu na
          ciążę bliźniaczą i muszę powiedzieć że mam same dobre wspomnienia tak z
          patologii ciąży jak i z położnictwa. Z moich obserwacji to godny polecenia jest
          dr Skoczyński, pracuje na patologii ciąży. Bardzo sympatyczny, zdecydowany i
          doświadczony lekarz. Kilka dziewczyn z którymi leżałam na patologii chodziło do
          dr Kwaśniewskiej (ordynatorka patologii) i też sobie chwaliły.Co do warunków na
          Staszica to uważam że są bardzo dobre, opieka również. Jeżeli zachodzi potrzeba
          fototerapii u dziecka to lampa i inkubator jest na sali gdzie leży matka i na
          karmienie można wyjąć dziecko z inkubatora.
          • gyokuro Re: Kraśnickie kontra Jaczewskiego :) 01.12.04, 22:10
            Ja rodziłam na Kraśnickich półtora roku temu i chyba bym drugi raz nie chciała.
            Bo ja właśnie 13-ego dnia po terminie dostałam oksytocynę i choć wiadomo było
            że dziecko jest duże bo się skala skończyła na USG to zwlekali z cesarką. W
            efekcie miałam niezła depresję po tej cesarce (oczywiście w pełnej narkozie, bo
            to u nich rutyna nawet przy planowanych zabiegach). Julek był żółty i leżał pod
            lampą na boksie noworodkowym, ale na karmienie mnie zwlekali z łożka albo
            przywozili małego.
            Na patologii położne fajne, a na położniczym niekoniecznie - strasznie
            przeżywałam brak pokarmu choć wszystkie inne kobitki po cesarkach karmiły bez
            problemu. Dopiero jedną położną uznałam za jakąś bardziej ludzką i sobie z nią
            pogadałam i lepiej mi się zrobiło. Ale tylko jedna taka była... Na porodówce
            położne różne. Moje dwie (bo zmiana była w trakcie) były raczej średnie, ale
            moja siostra rodziła w super kameralnych warunkach (w niedzielę, pusty szpital,
            he,he,he...) i jej położna była super po prostu. Nikomu nic nie płaciła, tylko
            w ciąży chodziła do dr Mazurka, który był akurat na dyżyrze (fuksiara).
            Ja jakoś nienajlepiej wspominam swój pobyt w szpitalu i nie wiem czy bym wóciła
            na Kraśnickie...
            --
            Kasia mama Juliusza (15.04.2003)

            "Together we stand - divided we fall"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka