dzieci na stacjach benzynowych?

07.02.04, 22:04
Jedna z kieleckich stacji benzynowych – nie wymienię nazwy ale w kolorze
zielonym.
Środa, wieczór, godzina grubo po 21 zatrzymuję się by zatankować.

Dwójka dzieci, na oko uczniowie 1 lub drugiej klasy, zaczepiają mnie pytając
czy mogą mi umyć szyby. Odmawiam. Pytają czy dam im złotówkę. Odmawiam. Ja
ich pytam – co robią o tej porze tutaj i czy ich rodzice wiedzą gdzie są.
Pokrętnie odpowiadają i odchodzą.

Płacę za benzynę i jadę do domu. Z dala widzę, że dzieci wracają na stację i
zaczepiają kolejnych kierowców.

Ponieważ na stacji jest lekko ciemno, dzieci małe – łatwo manewrując potrącić
takiego malucha.


Pytanie:
- czy obsługę stacji nie dziwią dzieci kręcące się po ich terenie o tak
późnej porze?
- czy ochrona stacji (wielkie chłopy ubrane na czarno z sokolim wzrokiem)
tego nie widzi?
- czy to jest ok.?
    • Gość: ops Re: dzieci na stacjach benzynowych? IP: *.kielce.msk.pl 07.02.04, 22:23
      bylo to pytanie retoryczne - trzeba nazwac stacje, to ich w nocy nie bedzie
      • Gość: bill Re: dzieci na stacjach benzynowych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 04:38
        Niech dzieciaki zarabiają. Może nie mają innego wyjścia. Dlaczego ich wyganiać?
        Albo mycie samochodów przez co nauczą się prowadzenia swojego biznesu i
        dawania sobie rady bez pomocy mamusi alkoholiczki albo pójdą kraść. Teraz
        zaczepiają grzecznie czy umyć samochód i dobrze. Wygonisz to jak dorosną będą
        zaczepiać dawać po ryju i zabierać portfele. Co lepsze???
        • wijas38 Re: dzieci na stacjach benzynowych? 08.02.04, 09:49
          Zgadzam się, tydzień temu byłem w Radomiu (pogoda fatalna - auto ubłocone,
          numery kieleckie), na stacji BP (też zielona :) podchodzi do mnie dwóch
          chłopców (12-14 lat - godzina 19) i bardzo grzecznie (!) pyta czy mogą umyć
          szyby. Odpowiadam ze oczywiście i pytam za ile - 2 złote ale razem ze światłami
          i lusterkami pada odpowiedź. Pucują szyby jakieś 3 minuty - płacę (z górką)
          odjeżdżam, życzą mi szerokiej drogi.
          Za parę lat otworzą myjnie albo inny interes i bedą żyć za własne uczciwie
          zarobione pieniądze.
          pozdro
          • janosik6 Re: dzieci na stacjach benzynowych? 08.02.04, 11:21
            zgoda niech myja w koncu nie kradna a uczciwie zarabiaja
            ale do kuzwy nedzy nie w nocy .....
            W styczniu na pewnej stacji bylo grubo po 22.oo staly dwa takie
            malolaty i tez chcialy mi umyc bryczke , zimno jak diabli a jeden z
            nich mial jeszcze oko zaczerwienione <jak powiedzial mi -ma zapalenie
            spojowki strasznie to wygladalo>
            Jestem za tym aby ich nie gonic ale bez przesady zeby tak i cala noc .
            TYm bardziej w zimie , gdzie pizdzi na kazdym kroku na zewnatrz.
            I to nie tylko w kielcach ja spotkalem sie z tym i w Czestochowie
            i Radomiu, na pewno jest i w innych miastach tenn obrazeek.
            • zeluq Re: dzieci na stacjach benzynowych? 08.02.04, 11:28
              > zgoda niech myja w koncu nie kradna a uczciwie zarabiaja
              a widzial ktos tych gosci mysjacych obok tesco albo na skrzyzowaniu IXw. z
              Warszawska? Troche upierdliwi i nachalni, poza tym oczy maja jakby cos brali
              heh.
    • Gość: behemot a może do kopalni ? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.04, 12:58
      Tak sobie czytam szanownych dyskutantów i oczom nie wierzę. A moze by tak
      wysłać dzieci do kopalni węgla ? W XIX w tak było w Anglii. Same plusy: dziecko
      jest małe i wejdzie w kazda dziure, nie trzeba tyle placic ile dorosłemu, a
      jaka ulga dla domowego budzetu.

      Jesli któryś z Was - szanowni psychopaci - jest zadowolony, ze dziecko myje po
      nocach samochody i nie kradnie, to może pora wyjąć lewarek i palnąć się w
      łeb ?

      Podobno już mała dawka piąchopiryny pozwala betonom dostrzec różnicę pomiędzy:
      - wakacyjnym roznoszeniem gazet, a pracą w nocy (godz.21), zimą na stacji
      benzynowej,
      - między pracą w szkole nad biznesplanem tzw. małej przedsiębiorczości, a
      myciem samochodów na mrozie.

      Wiele szkół w normalnych krajach (i coraz częściej w Polsce) organizuje małe
      firmy, w których uczniowie robią wszystko: od pomyslu, biznesplanu i
      ksiegowości, po produkcję i sprzedaż własnych wyrobów. Wszystko pod okiem
      fachowca - pedagoga.

      To chyba są jacyś ludzie z marginesu, zeby pozwolić dziecku pracowac w czasie,
      w którym musi się uczyć?
      • Gość: bill Re: a może do kopalni ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 14:26
        Tak tylko,że jakoś po tych mądrych szkołach tak niewielu otwiera swoją
        działalność. Dlaczego? Jak może uczyć przedsiebiorczości ktoś(nauczyciel)kto
        całe życie zapierdzielał na etacie? Z realiami przedsiębiorczości nie miał za
        wiele wspólnego. Biznesu uczysz się na mrozie kolego. Czy to zaczynając na
        bazarach czy na stacji benzynowej. Teoria jest inna niż rzeczywistość. Jeśli
        kiedykolwiek miałeś odwagę (w co wątpię) być na swoim to powinieneś o tym
        wiedzieć.

        A tak to mogą być dzieci z patologicznej rodziny. Tu masz rację. Ja też o tym
        napisałem. Lepiej, że zarabiają nawet po 22 na mrozie niż mieliby siedzieć z
        mamusią podczas libacji alkoholowej. Przynajmniej coś się dzieje w ich życiu
        co pcha ich do przodu.Działają i nie muszą się biernie przyglądać sytuacji w
        jakiej się znaleźli. A, że się nikt nimi nie zajmuje? Jak nie będzie ich pod
        stacją bo wygonisz to i tak mamusia nie pójdzie z dzieciakiem do lekarza.Uczył
        się wczasie popijawy też nie będzie. Jak Cię to razi to się nim zajmij.


        Nie powinienem z Tobą dyskutować bo ubliżasz innym, którzy mają odmienne
        zdanie. Za długie lata komuny???
        • Gość: behemot Re: a może do kopalni ? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.04, 16:33
          > Tak tylko,że jakoś po tych mądrych szkołach tak niewielu otwiera swoją
          > działalność.
          Rozmawiamy o dzieciach pracujacych w nocy zamiast się uczyć. Nie zmieniaj
          tematu ...albo załóż inny wątek.

          > Biznesu uczysz się na mrozie
          Ja - tak. Dzieci - nie.

          > Lepiej, że zarabiają nawet po 22 na mrozie niż mieliby siedzieć z
          > mamusią podczas libacji alkoholowej

          - Hanka, dzie jezdeś ?
          - W piwnicy !
          - A co robis ?
          - Dupce sie.
          - A, to dobze, bo juzech myśloła, ze cygarety kurzys.

          > Jak Cię to razi to się nim zajmij.

          Taaa, a jak Ci ukradną samochód to sobie sam złap złodzieja.

          > Nie powinienem z Tobą dyskutować bo ubliżasz innym,

          To tylko jakies 10% tego, na co miałem ochotę. Trzeba było widzieć tekst przed
          skresleniami. Najchętniej jednak odkręciłbym kij od szczotki i normalnie
          dołożył tym, którzy w pracy dzieci w nocy i na mrozie nie widzą nic złego.

          > Za długie lata komuny???

          Lata ? Jeden dzien byłoby za długo.
Pełna wersja