uciekajac_zyciu
07.02.04, 22:04
Jedna z kieleckich stacji benzynowych – nie wymienię nazwy ale w kolorze
zielonym.
Środa, wieczór, godzina grubo po 21 zatrzymuję się by zatankować.
Dwójka dzieci, na oko uczniowie 1 lub drugiej klasy, zaczepiają mnie pytając
czy mogą mi umyć szyby. Odmawiam. Pytają czy dam im złotówkę. Odmawiam. Ja
ich pytam – co robią o tej porze tutaj i czy ich rodzice wiedzą gdzie są.
Pokrętnie odpowiadają i odchodzą.
Płacę za benzynę i jadę do domu. Z dala widzę, że dzieci wracają na stację i
zaczepiają kolejnych kierowców.
Ponieważ na stacji jest lekko ciemno, dzieci małe – łatwo manewrując potrącić
takiego malucha.
Pytanie:
- czy obsługę stacji nie dziwią dzieci kręcące się po ich terenie o tak
późnej porze?
- czy ochrona stacji (wielkie chłopy ubrane na czarno z sokolim wzrokiem)
tego nie widzi?
- czy to jest ok.?