Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni

10.05.10, 23:36
Warto pamiętać o tych co polegli. Nie mieli zapewne legitymacji KPZR w
kieszeniach swoich mundurów, (bo Ci co je mieli i decydowali o losie poległych
wojnę tę pewnie przeżyli....)
Parę fotek kolegi Szaracka
fotoforum.gazeta.pl/72,2,719,111137744,111222469,0,2.html?v=2
    • Gość: Babelstein Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.10, 08:06
      Żołnierze Armii Czerwonej dopuścili się największej ilości gwałtów na
      Niemkach, na drugim miejscu znalazły się Węgierki, a na trzecim ...... Polki.
      Kobiecych wspomnień na ten temat jest mało. Najgłośniejsza jest książka
      anonimowej autorki "Kobieta w Berlinie".
      Kobiety robiły co mogły by stać się jak najmniej atrakcyjnym łupem: nacierały
      sobie twarz węglem, targały włosy, bandażowały głowę, przyklejały na twarz
      plastry i zakładały brudne,
      zniszczone ubrania.Niewiele to pomagało. Nawet te najstarsze mogły być ofiarami.
      Gwałcono wszędzie, w mieszkaniach, na klatkach schodowych, a nawet w budkach
      telefonicznych. Czasami gwałty są wyjątkowo okrutne, podnieceni mężczyżni biją
      swoje ofiary, gryzą ich piersi, czasem je odcinają. Zdarza się, że podczas
      bardzo brutalnego aktu seksualnego, rozrywane jest krocze aż do odbytu. Część
      kobiet wykrwawia
      się na śmierć, cierpiąc długie godziny. Niektóre nie dożywają końca stosunku.
      W innych armiach również się one zdarzały, ale nie na taką skalę (wg obliczeń
      historyków Amerykanie na przykład dopuścili się 17 tys. gwałtów podczas II wojny
      światowej).
      Jednak Armia radziecka dokonała swoistych rekordów.
      Szacunkowe dane z dwóch szpitali mówią o 95 000 do 130 000 ofiar gwałtów w samym
      Berlinie. Wiele z gwałtów nie zostało jednak zgłoszonych, a niektóre kobiety
      były gwałcone wielokrotnie. Schulze-Boysen, agentka wywiadu radzieckiego została
      zgwałcona przez 23 żołnierzy, gdy jeden zakończył, następny zaczynał.Gwałcono
      byłe więżniarki z obozów, wyszłe z ukrycia Żydówki.
      Jeden z lekarzy stwierdził, że 10 000 zgwałconych zginęło, większość z nich
      popełniło samobójstwo, inne zostały zabite w trakcie gwałtu.

      Podobna sytuacja była wszędzie tam gdzie przechodziła .....Armia
      Radziecka...świecie znicze tym bandytom o ich ofiarach zapominając...tylko
      GóWniana gazeta może coś takiego organizować.
      • Gość: gosc Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.complex.net.pl 11.05.10, 08:57
        tak i 100% żołnierzy to gwałciciele.
        Czy postawienie znicza to w kulturze chrześcijańskiej akceptowanie
        tego co robił zmarły?
        Być może tym zniczem upamiętniamy również ofiary tych żołnierzy.
        Być może znicz jest symbolem cierpienia całego narodu, z pewnością
        gdyby nie Stalin, Hitler, wojna - nie byłoby całego zła...kobiety i
        Ofiarami systemu są i żołnierze.
        Czym się różni ofiara gwałtu żołnierza USA od czerwonoarmisty???
        Nie zapalenie znicza to hipokryzja, każdemu człowiekowi i to nawet
        temu popełniającemu błędy nalezy się czasem zwykłe ludzkie
        współczucie niezapominając oczywiście o ofiarach.
        • Gość: Babelstein Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.10, 09:44
          Szacuje się że dzikusy z ACz dokonały 2 mln gwałtów co w porównaniu do 17 tys
          USArmy jest wielce wymowne i wskazuje na skale zdziczenia bolszewików...należy
          dodać że przypadki gwałtów w armii USA trafiały przed sąd... a dzikusy mogły
          wszystko.

          W tradycji chrześcijańskiej bandytę, heretyka, samobójcę chowano w
          niepoświęconej ziemi i o nim zapominano...a jeżeli żałują tego czego się
          dopuszczali to powinni przeprosić, a tego nie zrobili do dnia dzisiejszego
          uzurpując sobie prawo do bycia bohaterami.
          • Gość: legionista Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.blutmagie.de 11.05.10, 11:12
            Kto zezwala żeby w Kielcach stał jakiś posążek z czerwoną gwiazdą???
      • prezydent6 Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni 11.05.10, 10:19
        Widac iż nie potarfisz oddzielić swojej nienawiści od realiów zycia codziennego !
        Czy w szkole uczyłeś sie historii a w niej dotarłeś do podbojów przez władców ówczesnego swiata ?
        W każdym z przypadkó jest mowa o gwałtach ,rabunkach podbijanych narodów przez najeźdzców !
        Statystyki milcza na temat zachowań wojsk amerykańskich i innych
        koalicjantów na frontach II wojny,a także późniejszych wojenek prowadzonych w XX wieku !Mimo iż teraz kładzie sie w szkoleniach wojska na to szczególną uwagę ta metoda walki jest nadal nie obca
        w zaborczych poczynaniach wojsk wszelkich maści !
        • Gość: Babelstein Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.10, 10:37
          ...nim włączysz się do dyskusji to przeczytaj to co zostało już powiedziane.

          Powtórzę, bo w szkole najwidoczniej nie nauczono cię czytać:

          17 tys gwałtów po stronie USArmy i 2 mln po stronie ACz....i nie kłam że
          statystyki milczą tylko przyznaj się, że nie chce ci się szukać czerwony leniu.

          Jeżeli nienawiścią nazywasz sprawiedliwość i prawdę to wolę być nienawistnikiem
          niż głosicielem patologicznej miłości.
    • Gość: Anulka Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.10, 09:44
      Po pierwsze, to nie jest cmentarz prawosławny. To jest cmentarz
      żołnierzy radzieckich. Taka jest właściwa nazwa, tylko chyba nie
      może przejśc przez gardło/pióro/klawiaturę redaktorom. Cmentarz
      prawosławny jest w innym miejscu, choć rzeczywiście niedaleko.

      Po drugie, mierzi mnie akcyjność takich zachowań. Ja na tym
      cmentarzu stawiam znicze od 25 lat. Regularnie, co roku. Odwiedzam
      groby swoich bliskich i na końcu udaję się na ten cmentarz. Wiele
      już na nim widziałam. W latach 80 na grobach były równo ustawiane
      jednakowe znicze i chryzantemy. W latach 90 ktoś oblał czerwoną
      farbą pomnik. Nikogo ta farba widać nie raziła, bo nikt sie nie
      śpieszył ze starciem jej. Już nie widać było na grobach
      przydziałowych zniczy. Paliły się tylko spontanicznie stawiane
      świece przy pomniku. Ten cmentarz jest przechodni i wiele osób
      tamtędy zmierza na groby bliskich, ale mało było takich, którzy
      zatrzymywali się. Niektórzy jeszcze memłali resztki jakiegoś
      jedzenia, większośc nawet nie ściszała głosu. Było mi przykro. Potem
      jakby zaczęło sie coś zmieniać. Starto farbę. Pojawia się większa
      ilośc zniczy. Ja swój zapalę wtedy, kiedy przyjdzie pora. Pójdę jak
      zwykle na grób młodego chłopaka, którego nawet nazwiska nie
      ustalono. Zapalę znicz przy jego czerwonej gwiazdce i pomyślę, że
      to - kurczę! - był czyjś syn...
      • Gość: Babelstein Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.10, 10:14
        Hitler, Hess...też mieli swoje matki, też byli synami, więc wybuduj im pomniki i
        oddawaj im hołd tak jak to czynisz czerwonym zbrodniarzom, którzy wymordowali 10
        razy więcej ludzi niż naziści.
      • Gość: !!! Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.blutmagie.de 11.05.10, 11:12
        Owa czerwona gwiazda powinna zostać wymazana na wieki wieków, bo hańbi kielecką
        ziemię!
    • klon-jawor Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni 11.05.10, 10:54
      Byłam na cmentarzu prawosławnym tego dnia. W jednej z jego części jest kwatera z grobami żołnierzy radzieckich. Bardzo się ciesze, że Igor Kwiecień wymyślił taką akcję. Nikt nikogo do niczego nie zmuszał. I bardzo fajnie. Za rok pójdziemy większą grupą.
      Rozmawiałam z Panią Biełkin i jej synem. Nie sądzę, że ojciec tej kobiety był gwałcicielem.
      • Gość: Babelstein Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.10, 11:06
        Polecam książkę Śmierć w bunkrze Martina Pollacka jego ojciec był szefem SS w
        Linzu do dzisiaj jego rodzina uważa ojca za bohatera a on został wyklęty tak z
        rodziny jak i społeczności, bo ośmielił się napisać prawdę.

        Przypomnę 2 mln gwałtów i dziesięć razy więcej ofiar czerwonego terroru niż
        nazistowskiego...do książek ludzie!!!!!!!!!!!!!
        • prezydent6 Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni 11.05.10, 11:19
          Leniem to siebie nazwij -wychowany w czerwonej kulturze sam sra w swoje srodowisko !TO Żyd Babelstein-JakuB !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • klon-jawor Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni 11.05.10, 11:23
      Historii zmienić nie można. Można natomiast dążyć do pojednania.
      Każdy z nas wybiera, w którą idzie stronę. Ta akcja, wymyślona przez młodych
      ludzie pozwala wierzyć, że świat się zmienia na lepsze.
      • Gość: Babelstein Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.10, 11:39
        ...a ilu z tych młodych ludzi zna prawdę?...nie ma pojednania bez poznania
        prawdy i przeprosin...bo to co robicie wygląda na gloryfikowanie zbrodniczego
        systemu, kosztem jego niewinnych ofiar które pragnęły wolności i pokoju.
    • klon-jawor Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni 11.05.10, 13:10
      Na cmentarzach nikt nikogo nie rozlicza. Została powołana Polsko-Rosyjska
      Komisja ds trudnych. Sądzę, że sukcesywnie będziemy poznawać rezultaty jej
      pracy. Trochę cierpliwości.
      • Gość: Babelstein Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.10, 13:57
        Pojednanie z Niemcami juz dawno nastąpiło...dlaczego nie organizujecie akcji
        zapal znicz SS-manowi i nie odnawiacie swastyk na ich grobach jak czynicie z
        czerwoną gwiazdą...Przypomnę tobie i reszcie organizatorów tej głupiej akcji, że
        Polacy mieszkający na Kresach witali armię niemiecką w 1941 kwiatami jako
        wyzwolicieli z rąk czerwonego terroru...tym bardziej pytam dlaczego nie
        organizujecie akcji zapal znicz SSmanowi i nie odnawiacie swastyk.

        Czerwony terror jaki niosło ze sobą ACz doprowadził do wymordowania 10 krotnie
        większej liczby ludzi niż terror nazistowski oraz gwałtów na 2 mln kobiet.

        Przypomnę również że propagowanie zbrodniczych systemów nazizmu ale i komunizmu
        jest karane...więc macie szczęście że Polska już dawno przestała być państwem
        prawa.
        • Gość: adagio Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.10, 16:46
          "W polach za Wisłoj sonnoj..."
          W całej historii Rosji było tylko 2 wojny z
          przydomkiem "Ojczyźniana" i nie jest winą Sieriożki i Wit'ki, że by
          obronić Moskwy trzeba było dojść do Berlina. Oni nie doszli...
          www.youtube.com/watch?v=1OHl1DQSRZU&feature=related
          • Gość: Babelstein Re: Bliscy z Ukrainy byli wzruszeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.10, 17:24
            Gwałcić, mordować i grabić nikt im nie kazał.

            "Polsza nie zagranica
            ...tam w dole się jeszcze ruszają..."

            www.youtube.com/watch?v=1Hk_1QFVeY8
    • milosz1286 świeczki dla Polaków pomordowanych na Kresach 12.05.10, 08:36
      Niech Ukraińcy zapalą świeczki na grobach Polaków pomordowanych
      przez nich w wyniku ludobójstwa na Kresach. Armia Radziecka napadła
      na Polskę razem z Niemcami, mordowała polskich patriotów, wypędziła
      Polaków z Kresów. Aresztowano żołnierzy AK, uczestników akcji Burza,
      którzy wyzwolili Lwów. Trzeba wreszcie zrozumieć, że Armia Czerwona
      tak, jak w 1939r., tak i w 1944r. nie wyzwalała Polski. Niosła swoją
      okupację, zagarniając przy tym połowę Polski. Co za naród Ci Polacy,
      że grabieżcom i najeźdźcom palą świeczki. Taka jest prawda.
      • Gość: awangarda Re: świeczki dla Polaków pomordowanych na Kresach IP: 79.139.13.* 12.05.10, 10:34
        www.facebook.com/notes/pojednanie-i-pamiec/relacja-z-naszej-poczty/122547284437481?ref=mf
        • Gość: Babelstein Re: świeczki dla Polaków pomordowanych na Kresach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.10, 11:52
          ...aby można mówić o pojednaniu trzeba najpierw usłyszeć przepraszam,
          "awangardo" która nie znasz historii własnego kraju. Niemcy przeprosili Ruscy
          dalej mówią że agresji 17 września nie było...więc czy można mówić o
          pojednaniu...akcja którą zorganizowaliście jest tylko i wyłącznie
          gloryfikowaniem zbrodniarzy kosztem ich ofiar i tym powinien zająć się
          prokurator...bo czerwona gwiazda jest równoznaczna ze swastyką...

          17 września na broczącą krwią w walkach z faszystowskimi Niemcami Polskę od
          wschodu zdradziecko napadł ZSRR. Władze sowieckie realizowały ustalenia tajnego
          protokołu paktu Ribbentrop-Mołotow. Sowieci rzucili na walczącą z Niemcami
          Polskę sześć armii liczących ponad 600 tys. żołnierzy, ponad 5 tysięcy czołgów.
          Do ataku na praktycznie bezbronny kraj ruszyły dwa Fronty: Białoruski i
          Ukraiński. Działano w stylu sowieckim: w nocie dyplomatycznej przekazanej
          ambasadorowi Polski Grzybowskiemu o 3.00 w nocy 17 września mówiło się o
          rozpadzie państwa polskiego, ucieczce rządu, konieczności ochrony mienia i życia
          zamieszkujących wschodnie tereny Państwa Polskiego Ukraińców i Białorusinów oraz
          uwolnieniu ludu polskiego od wojny.



          Armia Czerwona



          Jakie to było „uwolnienie" już wkrótce mogli się polscy obywatele przekonać. Od
          momentu uderzenia na Polskę Armia Czerwona dokonywała wielu zbrodni wojennych,
          mordując jeńców i masakrując ludność cywilną. Według różnych ocen ich ofiarami
          we wrześniu padło około 2500 żołnierzy polskich i policjantów oraz kilkuset
          cywilów. Zbrodniczych czynów na żołnie­rzach i ludności cywilnej dokonano w
          Grodnie, Nowogródku, Sarnach, Tarnopolu, Wołkowysku, Oszmianie, Świsłoczy,
          Mołodecznie, Kosowie Poleskim, Chodorowie, Złoczowie, Stryju oraz pod Wilnem i
          Lwowem. W dalszym ciągu ta agresja zrodziła wywózki obywateli polskich w głąb
          Rosji, więzienie ich w łagrach, zrodziła mord w Katyniu i drogi cierpień setek
          tysięcy Rodaków, o których wydobycie z bezkresnych przestrzeni Syberii,
          Kazachstanu domagał się rząd Polski na uchodźstwie. Ta agresja „zaowocowała"
          powojenną ponad 50-letnią socjalistyczną okupacją Polski. Do dziś trwa moralna
          agresja wobec Rzeczypospolitej, bowiem praktycznie żaden z przywódców czy to
          ZSRR, czy jego spadkobiercy - Rosji nie przyznał się do winy napaści na
          suwerenny kraj. A przecież agresja 17 września była pogwałceniem aż czterech
          międzynarodowych umów: traktatu ryskiego z 1921 roku o wytyczeniu granicy
          polsko-radzieckiej, protokołu Litwinowa z 1929 r. o wyrzeczeniu się wojny jako
          środka rozwiązywania sporów, paktu o nieagresji z Polską z 1932 roku
          (przedłużonego w 1934 r. do końca 1945) oraz konwencji o określeniu napaści z
          1933 r. ZSRR uznał jednostronnie poprzez notę o nieistnieniu Państwa Polskiego
          wszystkie układy zawarte uprzednio z Polską za nieobowiązujące. Ambasador Polski
          odmówił przyjęcia noty i został czasowo internowany wraz z całym polskim
          personelem dyplomatycznym i konsularnym, co też było naruszeniem immunitetu
          dyplomatycznego.



          Polska, nie spodziewająca się agresji ze Wschodu i dysponująca na granicy 25
          batalionami KOP, nie była w stanie powstrzymać natarcia kilkuset tysięcy
          sowietów. Marszałek Edward Rydz-Śmigły wydał 17 września dyrektywę o
          niepodejmowaniu walki z bolszewikami. Rządy Wielkiej Brytanii i Francji złożyły
          w Moskwie noty protestacyjne, nie uznające argumentacji Mołotowa,
          usprawiedliwiającej agresję ani stanu faktycznego wytworzonego przez agresję
          ZSRR wobec Polski.



          Dziś przywódcy Rosji oskarżają Polskę o wyolbrzymianie przez Rzeczpospolitą winy
          ZSRR i skutków agresji. Angażując odpowiednich działaczy politycznych i
          tendencyjnych historyków próbują usprawiedliwić agresję rosyjską racją stanu:
          odsuwali swoje granice, wiedząc, że wcześniej czy później dojdzie do wojny z
          Niemcami. I to ma być argument na zajęcie suwerennego państwa? Cynicznie
          ustosunkowują się też do ofiar Katynia, wypominając Polsce los kilkudziesięciu
          tysięcy jeńców wojny polsko-bolszewickiej. Więc może bez ogródek musieliby
          przyznać, że mord w Katyniu to był odwet za zaginionych w latach 20.
          czerwonoarmistów. Ostatnio premier Rosji zaznaczył, że Polska eskalując problem
          agresji sowieckiej 17 września nie chce zrozumieć, że naród rosyjski też był
          zniewolony. Ale tu warto przypomnieć, że Niemcy też były zniewolone przez
          faszyzm, jednak znaleźli w sobie siły, by przyznać się do winy. Rosja nadal po
          70 latach cynicznie posługuje się tendencyjną interpretacją najnowszej historii
          urągając pamięci ofiar swoich zbrodni. I to nie pozwala postawić kropki w
          temacie agresji 17 września.
          • Gość: Ja Re: świeczki dla Polaków pomordowanych na Kresach IP: 213.77.117.* 12.05.10, 12:15
            mordercami okazała się grupa polskich narodowców (ale nie takich skrajnych jak
            NOP) ich partia nawet była w sejmie, chyba nie muszę mówić jaka to partia.
            Czterech młodych członków tego prawicowo-katolickiego stowarzyszenia porwało w
            miasteczku Baranica trójkę przypadkowo przebywających tam romów. Wywieźli ich do
            lasu, tam dwóch romów przywiązali do drzewa, a cygankę (romke) bardzo brutalnie
            zgwałcili na ich oczach potem zamordowali nożem. Następnie zakatowali
            pozostałych dwóch cyganów (romów), ciała zakopali w lesie. Wszystko zgodnie z
            hasłami "Polska dla polaków", a brudasy to nie ludzie, jak sami zapewniali, więc
            raczej mają czyste sumienie i zapewne poczucie spełnienia patriotycznego
            obowiązku...

            Gdyby nie jeden bohaterski policjant, walczący z uprzedzeniami rasowymi, ich
            zbrodnia nigdy nie zostałaby odkryta, a oni pewnie zostali by ministrami w
            jakimś rządzie.
            Jeden z policjantów, wprost powiedział coś w stylu, że żałuje, że jest polakiem,
            czy, że urodził się w Polsce. I miał racje! Taka jest prawda, niestety, chordy
            faszystów chodzą po Polsce, mordują niewinnych (żydów, romów, homo, biją i
            gwałcą itd.), a reszta społeczeństwa nic nie robi, taki to kraj.
            Każdy Polak oglądający telewizje chyba to widzi (co roku polscy faszyści mordują
            kilku romów i nawet rząd nie
            reaguje).sem.jogger.pl/2008/04/29/polacy-faszysci-zgwalcili-i-zamordowali-cyganke-i-jej-chlopa/
            • Gość: Babelstein Re: świeczki dla Polaków pomordowanych na Kresach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.10, 08:36
              ...a mord w Grzegorzewicach i w Drzewicy znasz, to nie na kresach ale na terenie
              Kielecczyzny, wiesz co się tam działo i kto tego dokonał?...ci którzy rządzili
              Polską 50 lat i nadal są w polskim sejmie, próbując z bandytów zrobić bohaterów,
              a ze zboczonych pederastów normalnych ludzi. Wiesz ilu morderstw na katolickich
              księżach się oni dopuścili, ilu Żydów wymordowali a resztę wypędzili? Ile
              wyroków śmierci wykonali na polskich bohaterach w obozie pracy w Jaworznie, w
              więzieniu w Kielcach, Wronkach, Rawiczu, na Mokotowie? Ciągle niestety jeszcze
              oni są...ale teraz o ich zbrodniach możesz poczytać legalnie w książkach i
              zajmij się tym to może wyparuje ci z głowy sodomia.
              • Gość: Babelstein Re: świeczki dla Polaków pomordowanych na Kresach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.10, 08:45
                "Jednak największym przedsięwzięciem militarnym, jakiego dokonały oddziały
                PPR-AL wiosną 1944r. na Kielecczyźnie, było zdobycie Iłży.
                15 maja oddziały "Brzozy", "Górala" oraz grupa sowiecka (w sumie ok. 70 ludzi)
                pojawiły się w miasteczku. Komuniści w ogóle nie zaatakowali Niemców,
                zadowalając się kilkugodzinnym plądrowaniem sklepów i mieszkań obywateli. Według
                relacji Połowniaka:
                "W mieście rozbito wszystkie niemieckie sklepy, sklepy z obuwiem, apteki, sklep
                z tekstyliami itp. Zdobycz załadowano na kilkadziesiąt wozów i przewieziono ją
                za lasy za Ostrowiec. Wozy i konie zabrano uprzednio z majątków".

                Na uroczystościach w Iłży zjawiło się wielu znanych ludzi, wartych osobnego
                opisania. Zajmę się tylko jednym. Otóż spore wątpliwości wzbudza wymieniony
                przez dziennikarza Echa Dnia gen. brygady Tadeusz Szymanowski. Nigdzie nie można
                znaleźć takiego generała, a do tego związanego z akcją na Iłżę. Znajdujemy
                natomiast generała brygady Stefana Szymańskiego i trzeba przyznać, że jest to
                postać nietuzinkowa.
                Całość można przeczytać tu: www.pobudka.com.pl



                Zacytuję na początek część artykułu Franciszka Kozłowskiego, żołnierza AK i WiN
                który powstał na podstawie Jego wystąpienia w dniu 18.08.2005r. na mszy w
                kościele w Grzegorzowicach:

                "...Znana nam osoba, będąca miejscowym konfidentem, której nazwiska w świątyni
                nie wypada wymieniać, zawiadomiła UB a może i swojego brata pochodzącego z
                Bielin znanego szeroko ze ścisłych związków z NKWD o miejscu ich zakwaterowania.

                Grupa operacyjna Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego otoczyła
                zabudowania i ujęła trzech zmęczonych, nie spodziewających się zdrady i
                niewinnych ludzi. Przystąpiono na miejscu do ich przesłuchiwania któremu
                towarzyszyły tortury w których oprawcy mieli dużą biegłość osiągniętą w wyniku
                prawie trzyletniej bandyckiej praktyki. Ofiarom podrzynano żyły u rąk a krew z
                nich płynącą zbierano do naczyń stołowych. Kapitanowi Piotrowi Przemyskiemu
                przy użyciu obcążków wyrwano język. Wszystkich trzech po zakończeniu tortur
                zamordowano strzałami w tył głowy czyli ulubionym sposobem przejętym od NKWD. Do
                kopania dołu do którego po dodatkowym znieważeniu wrzucono ciała ofiar, mordercy
                zmusili Józefa Łebka pracującego u państwa Podczaskich i sąsiadów.

                Po kilku dniach żona kapitana Piotra Przemyskiego Zofia i jej matka przy pomocy
                wynajętych ludzi dokonały ekshumacji zwłok i przewiozły je do Grzegorzowic. W
                tej właśnie świątyni zostały dokonane obrzędy pogrzebowe a miejscem wiecznego
                spoczynku ofiar tego ohydnego i bezprawnego mordu stał się miejscowy cmentarz
                parafialny usytuowany w lesie na wzgórzu.

                Po roku 1989 wszczęto postępowanie w sprawie dokonania bezprawnego zabójstwa
                które prowadziła wówczas Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w
                Kielcach. Postanowieniem z dnia 4 marca 2002 r. postępowaniu nadano charakter
                śledztwa a czyn bezprawny zakwalifikowano w oparci o art. 148 § 2 pkt 4 k.k. W
                toku śledztwa ustalono, że podejrzani o sprawstwo kierownicze w dokonaniu
                zbrodni nie żyją i na tej podstawie wydano postanowienie o jego umorzeniu.

                Dostępne publikacje naukowe pozwalają nam ujawnić nazwiska przestępców mordu.
                Akcją w Pokrzywiance w dniu 18 sierpnia 1945 r. dowodził Stefan Szymański ps.
                "Góral". Kierował on wówczas wydziałem do spraw zwalczania polskiego podziemia
                niepodległościowego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kielcach.
                Z wyjątkową zawziętością ścigał żołnierzy AK którzy walczyli w oddziale
                porucznika Eugeniusza Kaszyńskiego ps. Nurt. Czterech żołnierzy AK z tego
                oddziału zastrzelił już w czasie okupacji niemieckiej w miejscowości Denkówek
                będąc dowódcą oddziału AL. W okresie władzy ludowej był m.in. zastępcą dowódcy
                12 Dywizji Piechoty, którą dowodził wówczas generał Wojciech Jaruzelski. Zmarł w
                2000 r. przed oficjalnym postawieniem mu przez prokuraturę zarzutów wielu
                zabójstw żołnierzy AK.

                Zastępcą dowódcy grupy operacyjnej WUPB w czasie akcji w Pokrzywiance był
                Czesław Byk vel Borecki ps. Brzoza. W czasie okupacji niemieckiej dowodził grupą
                AL prowadzącą działalność terrorystyczno-rabunkową .W tutejszej okolicy wsławił
                się także napadem rabunkowym na dwór w Grzegorzowicach i mordem dokonanym na
                Jadwidze Rauszer i Kalinie z Rauszerów Stypińskiej w dniu 2 maja 1944 r. Po
                wojnie był szefem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Radomiu,
                miejskiego w Kielcach oraz wojewódzkich w Kielcach, Łodzi i Zielonej Górze.

                Wyjątkową rolę w torturowaniu i zabójstwie 3 żołnierzy AK w Pokrzywiance
                spełniała kobieta. Świadkowie twierdzą, że była to Żydówka nie umiejąca mówić
                dobrze po polsku. Kierowała działaniami pozostałych sprawców zabójstwa.

                Zbrodnia dokonana w Pokrzywiance trwale wpisała się w pamięć mieszkańców
                okolicznych miejscowości..."

                Mowa tu o dwóch "bohaterach" walki o Iłżę - Stefanie Szymańskim "Góralu" i
                Czesławie Boreckim "Brzozie".

                O bohaterskim życiu generała Stefana Szymańskiego pisał także Piotr Gontarczyk w
                artykule:

                "Stefan Szymański czyli jak zostać komunistycznym generałem"
                Tak naprawdę nie wiadomo, kiedy przystał do komunistów. Według dokumentów Armii
                Ludowe) Stefan Szymański ps. "Osa", "Góral" pojawił się w organizacji dopiero na
                początku 1944 r. Natomiast według źródeł sowieckich, które trudno uznać za
                nieprzychylne komunistom: "oddział >>Górala<< był organizowany z Jego własnej
                inicjatywy wiosną 1943 roku". Można zapytać, czym Szymański i Jego grupa
                zajmowali się pomiędzy wiosną 1943 a przystąpieniem do AL?

                Klucz do odpowiedzi może tkwić w samym sformułowaniu "własna inicjatywa". Wojna
                demoralizuje... Z pospolitych band rabunkowych powstało wiele słynnych oddziałów
                Gwardii i Armii Ludowej. Na samej Kielecczyźnie zdarzało się, że dowodzili nimi
                przedwojenni kryminaliści, tacy jak późniejszy oficer polityczny w oddziale
                Szymańskiego - Julian Ajzenman-Kaniewski.

                Spostrzeżenie to jednoznacznie potwierdza opinia sowieckiego spadochroniarza,
                który przebywał w dowodzonym przez Szymańskiego oddziale latem 1944 r.:
                "...Określonych celów ani określonych poglądów politycznych w tym oddziale nie
                było. Jednocześnie z nalotami na Niemców, odkąd tylko dostali broń, oddział
                zajmował się grabieżą majątków, a czasami po prostu ludności. Tym niemniej
                jednak oddział nazywał sam siebie "AL", przynależący do PPR, ale swoimi napadami
                na majątki i ludność zdobył złą sławę, kompromitując organizację PPR...".

                Dorobek bojowy
                Komunistyczny historyk Bolesław Garas w swojej monumentalnej pracy pt. "Oddziały
                Gwardii Ludowej i Armii Ludowej 1942-1945" potrafił wymienić tylko jedną (!)
                operację zaczepną, jaką wykonał oddział im. Bartosza Głowackiego, dowodzony
                przez Stefana Szymańskiego. Niewiele, jak na słynnego dowódcę AL, tym bardziej,
                że - jak relacjonował po wojnie jeden z uczestników akcji - "Osa" czekał na jej
                wynik w pobliskim lesie.

                W archiwach pozostałych po komunistach jest dużo więcej informacji na temat
                działalności Szymańskiego. Świadczą one, że okoliczna ludność nie zawsze witała
                go z otwartymi ramionami. Jeden z meldunków Armii Ludowej donosił:

                "...oddział AL im. Bartosza Głowackiego przy zajmowaniu kwater w nadleśnictwie
                Glina w dobrach Bałtów natrafił na złośliwy opór ze strony właściciela, który
                nie chciał otworzyć. Po wtargnięciu silą została przeprowadzona rewizja przez
                komendanta oddziału sierż. Osę. Natrafiono na magazyn: ubrań, butów, skóry,
                siodło, motocykl, płótno i różne artykuły żywnościowi..."

                Szymański ma na koncie dużo większe akcje niż ta w Glinie. Jedną z nich był
                najazd na miasteczko Iłża, przeprowadzony w maju 1944 r. Według raportu AL:
                "Miasto było opanowane przez oddziały od godz. 23 do 3-ciej. W mieście tym
                znajdował się posterunek żandarmerii w sile 20 żand. i posterunek policji w sile
                13 policjantów, którzy doskonale wiedzieli o ruchach oddziałów w mieście i nie
                próbowali zupełnie przeciwstawi
            • Gość: lepszy Re: świeczki dla Polaków pomordowanych na Kresach IP: *.chello.pl 13.05.10, 10:39
              "chordy" lewaków zatruwają ten kraj od xx lat
          • Gość: Ja Re: świeczki dla Polaków pomordowanych na Kresach IP: 213.77.117.* 12.05.10, 12:22
            Zygmunt III Waza zajęty był wówczas tłumieniem rokoszu Zebrzydowskiego. Aby
            osłabić rokoszan, zaczęto namawiać niespokojny, szlachecki „element” do
            wyruszenia na Moskwę i pomszczenia Samozwańca. W ten sposób król Zygmunt chciał
            pozbyć się z kraju przeciwników politycznych. Wkrótce jednak sam popełnił
            fatalny błąd i włączył się w „awanturę moskiewską”. Marzyła mu się korona
            moskiewska i nawrócenie Rosji na katolicyzm! Zresztą, miał to być tylko pierwszy
            krok do zdobycia korony szwedzkiej przez Wazę.

            Przez dwa lata trwały ciężkie walki z wojskami cara Wasyla Szujskiego, który w
            1609 roku zawarł przymierze ze Szwecją. Po tym fakcie, król Polski ruszył
            zbrojnie na Moskwę. Zajęto ziemię smoleńską, a Żółkiewski pod Kłuszynem rozbił
            wojska rosyjsko-szwedzkie. W październiku 1610 roku hetman wkroczył do Moskwy.
            Wasyl Szujski został zdetronizowany. Szybko jednak okazało się, że Polacy wpadli
            w pułapkę. Zostali na Kremlu okrążeni przez nieprzychylną im ludność Moskwy. Ich
            położenie szybko się pogarszało.

            Walki prowadzono ze szczególnym okrucieństwem. Jeńców przed śmiercią
            torturowano, kobiety gwałcono, rabowano i niszczono. Polacy gwałcili nawet żony
            i córki bojarów przychylnych królowi Zygmuntowi. Niewiele się to jednak różniło
            od ogólnego „stylu prowadzenia wówczas wojen”. Polski komendant Kremla
            Aleksander Gosiewski próbował hamować okrucieństwo. Żołnierzowi, który po
            pijanemu strzelił do prawosławnej ikony Matki Boskiej, odrąbano ręce i nogi, a
            tułów spalono żywcem. Żołnierzowi, który spoliczkował popa, obcięto prawe ramię.
            Kary te jednak na niewiele się zdały.

            W marcu 1611 roku doszło do wybuchu powstania mieszkańców Moskwy. Polacy nie
            dali się wyprzeć z Kremla i podpalili miasto. Duża część Moskwy spłonęła. Nawet
            Żółkiewski był pod wrażeniem okrucieństwa obu walczących stron. Jednak w
            sierpniu 1612 roku Rosjanie otoczyli Kreml i rozpoczęło się jego oblężenie.
            Polacy pozbawieni zaopatrzenia dopuszczali się nawet kanibalizmu, aby przetrwać
            i nie umrzeć z głodu. 1 listopada podpisano kapitulację. 6 (według niektórych
            badaczy 7) listopada 1612 roku Polacy opuścili Kreml. Większość z nich, wbrew
            wcześniejszym obietnicom, od razu wymordowano. Reszta poszła w niewolę.

            W pamięci potomnych wydarzenia te tkwią wciąż mocno. Rosjanie obchodzą 7
            listopada swoje święto narodowe, właśnie na pamiątkę wygnania Polaków z Moskwy.
            Ostatnio nakręcili też film o roku 1612. Niestety nie był to chlubny epizod
            naszych, polskich dziejów. Przyczynił się na pewno do wzrostu polonofobii wśród
            Rosjan i umocnił ich nacjonalizm. My nie odnieśliśmy żadnych korzyści z wydarzeń
            1612 roku. Skutki błędu Zygmunta III i polskiej szlachty, pośrednio odczuwamy do
            dziś.
Pełna wersja