Gość: pablo
IP: 213.241.75.*
24.03.04, 08:07
Fakt": 65 tys. zł rocznie na paliwo, 47 tys. za telefon - nikt tak daleko nie
jeździ i równie długo nie rozmawia, co nasi posłowie. Rzecz jasna na koszt
podatnika. W ubiegłym roku wydali 17 mln zł.
Rekordziści przegadali i przejeździli nawet połowę pieniędzy na biura
poselskie. Ale i tak wciąż narzekali, że Sejm skąpi im grosza na placówki w
terenie. I wywalczyli podwyżkę: od stycznia zamiast 9800 zł maja na swe biura
10 tys. zł miesięcznie. Sprawdziliśmy, jak w ubiegłym roku wydawali pieniądze
z podatków - pisze dziennik.
Adam Bielan z PiS przegadał przez komórkę ponad 47 tys. zł. "To olbrzymie
koszty, postaram się je ograniczyć" - bije się w piersi. I tłumaczy, że jako
rzecznik prasowy PiS ciągle dzwoni do dziennikarzy. A w dodatku często jeździ
do europarlamentu, więc słono płaci za połączenia międzynarodowe. Gdyby
korzystał ze stacjonarnego telefonu, mógłby za te pieniądze gadać dzień i noc
przez pół roku - wylicza "Fakt".
Niewiele mniejsze rachunki obciążają konto Jana Rokity. Lider Platformy
słynie z tego, że komórki nie ma, ale za to jego biuro wydało na telefony 46
tys. zł - podaje gazeta.
Największym miłośnikiem jazdy samochodem jest były poseł Samoobrony Jerzy
Pękała - wydał na to aż 65 tys. zł. Za te pieniądze mógłby sześć razy okrążyć
Ziemię wzdłuż równika.
A tuż za nim Michał Kamiński z PiS, który ponad połowę biurowego ryczałtu
przeznacza na paliwo. Największe potrzeby miał jednak chyba Antoni
Macierewicz z RKN. Ponad 50.000 zł wydał na "materiały biurowe". Gdyby
kupione za te pieniądze ryzy papieru ustawić jedna na drugiej, miałyby
wysokość Pałacu Kultury - pisze "Fakt"
Wiem ze pisał to FAKT ale czasem ta gazeta ma racje.